Dodaj do ulubionych

tekst reklamowy

26.11.04, 22:06
POMOCY!
Tlumacze tekst reklamowy z pol. na ang. I mysle. Jak przetlumaczyc
zwrot "tylko dla orłów", ale nie moze to "where eagles dare", tylko cos
innego, nie moze byc to plagiat. Bardzo zalezy mi na tym, zeby te ptaszyska
wystapily w tym hasle i zeby oddawaly wlasnie taki sam kontekst.
I drugie haslo "elastyczny na żądanie (wg potrzeb klienta)"
Siedze i kombinuje, na pewno znajdzie sie ktos z pomyslem wsrod forumowiczow!
Obserwuj wątek
    • emka_1 Re: tekst reklamowy 26.11.04, 23:08
      hehe, sloganik przetłumaczyć za darmo? no tak się nie bawimysad
      • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 27.11.04, 00:15
        > hehe, sloganik przetłumaczyć za darmo? no tak się nie bawimysad

        Jeśli nie pomagasz, przynajmniej nie zaśmiecaj forum. Była tu spora dyskusja o pomaganiu "za darmo". Znajdź odpowiedni wątek i poczytaj.
        • emka_1 radzę 27.11.04, 00:32
          przeczytać WSZYSTKIE wątki o "pomaganiu". ocenę co zaśmieca forum zostawiam
          adminowi rzeczywistemu, nie samozwańcom smile


          • jan.kulczyk Re: radzę 29.11.04, 01:12
            fakt, kłócić się można do rana wink
            ale ja miałem na myśli posty popierające moje poglądy wink))

            nb: gdybym był adminem, to bym skasował, a nie jestem, więc psioczę.

            pozdrowienia
    • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 27.11.04, 00:18
      > Jak przetlumaczyc zwrot "tylko dla orłów"

      Może banalnie: "and sky's the limit"?

      > I drugie haslo "elastyczny na żądanie (wg potrzeb klienta)"

      A czemu nie: "flexible/flexibility on demand"
      Swoją drogą to drugie hasło jest strasznie głupie. Typowy copyrighterski glut, ukuty między trzydziestą trzecią a trzydziestą piątą espresso w nocy, w środku głuchej zimy...
      • m.malone Re: tekst reklamowy 27.11.04, 00:27
        A może by od strony: consumer-friendly (na wzór user-friendly) tyle, że to
        strasznie głupie, bo jeśli ktoś poleca swoje usługi, a nie jest friendly (big_grinDD)
        w stosunku do klienta, no to... (por. friendly fire w jednym z praw Murphy'go i
        pochodnych)
        Pozdrowienia J.K.
        MM
        ps. przyłączam się do Twojej poprzedniej uwagi na temat pomocy w tłumaczeniusmile)
        • emka_1 anienie 27.11.04, 00:35
          pomagamy, ale wtedy, gdy jest rzeczywiście potrzebna pomoc, a nie wtedy, gdy
          robią z nas jelenia. jeśli ktoś chce tłumaczyć teksty reklamowe, niech pracuje
          nad sobąsmile tu niestety chęci pracy braksad
          • jan.kulczyk Re: anienie 27.11.04, 04:09
            > pomagamy, ale wtedy, gdy jest rzeczywiście potrzebna pomoc, a nie wtedy, gdy
            > robią z nas jelenia. jeśli ktoś chce tłumaczyć teksty reklamowe, niech pracuje
            > nad sobąsmile tu niestety chęci pracy braksad

            No tak, ale skąd wiesz, kiedy ktoś robi z ciebie jelenia? "Izaski" nie ma żadnych innych postów na tym forum. Zadał(a) jedno pytanie i już taka burza? Gdyby ktoś regularnie pytał się dzień w dzień - z lenistwa - o rzeczy, będące przedmiotem jego pracy, może zastanowiłbym się nad pomocą. Ale w takiej sytuacji? Czemu nie dać człowiekowi kredytu zaufania? Przecież to nic nie kosztuje. A i wysilić komórki czasem warto - z różnym zresztą skutkiem (tak, przyznaję, moja podpowiedź nie przejawia oznak geniuszu translatorskiego wink))
            • emka_1 będę 27.11.04, 13:59
              straszliwie nudna - przeczytaj post izaski - fragment dotyczący tłumaczenia
              'tylko dla orłow". praca skończyła się na wpisaniu w gugla, wyskoczył klint
              istłud i finito. no jak na tłumacza to trochę marny warsztat, czyż nie? przy
              tłumaczeniu sloganów, tekstów reklamowych trzeba dużo więcej. to jest
              literatura. specyficzna, na ogół wyjątkowo marna, ale jednak to nie tekst
              techniczny.

              uwagi ogólne nieskierowane pod adresem izaski:
              pomoc zasadniczo nic nie kosztuje, komórki szare nalezy ćwiczyć, ale wybacz, że
              będę brutalna - w każdym zawodzie musi istnieć jakieś sito, odsiewające tych,
              który sobie nie radzą.
              chcesz pomagać - dawaj wędkę. podpowiedz gdzie szukać, jak ugyźć problem zamiast
              dawać gotowca. jeśli lubisz kredytować, z dobrego serca sprzedaj na kredyt swój
              warsztat, bąź mistrzem dobrej woli i uczsmile


              na wszelki wypadek informuję - nie zarabiam tłumaczeniem, za to miewam
              styczność z marnie przetłumaczonymi tekstami reklamowymi. do pewnego momentu to
              może być zabawne, potem przestaje, a pozostaje jedynie rozpacz, gdy cała praca
              sporego zespołu ludzi idzie na marne z powodu braku umiejętności tłumacza.

              • jan.kulczyk Re: będę 29.11.04, 01:24
                > pomoc zasadniczo nic nie kosztuje, komórki szare nalezy ćwiczyć, ale wybacz, że
                > będę brutalna - w każdym zawodzie musi istnieć jakieś sito, odsiewające tych,
                > który sobie nie radzą.

                Gdy ja sobie nie radziłem, pytałem i ktoś mi pomagał. Teraz chciałbym się odwdzięczyć. Ogólnie tak przekazywana jest wiedza w narodzie wink) Jeśli wszyscy będą postępować tak jak niektórzy tutaj, dobrych tłumaczy po prostu zabraknie - wymrą śmiercią naturalną. I nie mów mi proszę o kursach i uczelniach, bo na pewno wiesz, że one niewiele uczą z tych rzeczy najpotrzebniejszych...
                Abstrahując już od absurdalności naszej rozdmuchanej dyskusji w kontekście szczerego wyjaśnienia "Izaski", powtórzę: jestem za tym, żeby dać człowiekowi kredyt zaufania. A nuż się odwdzięczy. A jak się nie odwdzięczy albo będzie sępił bez umiaru, czort z nim. Wolę sobie wyrzucać


                > może być zabawne, potem przestaje, a pozostaje jedynie rozpacz, gdy cała praca
                > sporego zespołu ludzi idzie na marne z powodu braku umiejętności tłumacza.

                Powiem przewrotnie: absurdualnym jest oczekiwać, że jeden tłumacz idealnie przerobi na wczoraj, jak to się zwykle wymaga, całą dwutygodniową pracę sporego zespołu ludzi. To po prostu nie jest możliwe. Punto.
                • jan.kulczyk Re: będę 29.11.04, 01:32
                  Nie dokończyłem mej błyskotliwej myśli: wolę sobie wyrzucać, że pomogłem pasożytowi, niż że zostawiłem bez pomocy potrzebującego, któremu pomóc byłoby mi w dodatku tak łatwo.

                  Niektórych, moim zdaniem, może ogarniać lekka zawodowa paranoja, podobna do tej nękającej ludzi demonstrujących na ulicach, bo w sali sejmowej zużywa się zbyt dużo prądu (to z MOICH podatków ten prąd!!!)
                  Naprawdę nikt nie zabiera wam pracy... Nawet tego nie odczujecie.
                  Czy sądzicie, że ktoś może utrzymywać się wyłącznie z tłumaczeń podpytując was co i rusz na forum i drenując wasze cenne mózgi? wink) Jeśli tak, patrz kawałek o paranoi powyżej.
                  (Dodam, że przypadek panienki od tekstu o wspinaczce był skrajny - zresztą przykładnie zmieszaliście ją z błotem i ok.)

                  A poza tym wszystko napisał już Millefiori...
                • verena2891 Re: będę 29.11.04, 12:59
                  Brawo dla Kulczyka.Madrze mowismile
        • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 27.11.04, 04:06
          Również pozdrawiam MM!
          I kibicuję dzielnie twojej walce z tekstami Daaisy. Ja ostatnio jakoś wpadam zawsze na forum, kiedy już jest po ptokach, tzn. ty udzieliłeś odpowiedzi wink)

          • m.malone Re: tekst reklamowy 27.11.04, 04:19
            Tak wpadam co jakis czas, odrywając sie od tekstu, z którym walczę. Sam jeszcze
            nie proszę o pomoc (teraz przemyślałbym rzecz 2x, by nie usłyszeć "bullshit" od
            np. nobullshit, która zaczęła się udzielać np. 24.06.2004, co jest BARDZO
            ważne), a jeśli wiem lub mogę szybko sprawdzić - pomagam, albo próbuję podrzucić
            jakiś pomysł, i wracam do swojej roboty.


            Pozdrowienia
            MM
            • emka_1 zwracam 27.11.04, 14:06
              uwagę na nieistotny drobiazg, nobullshit nie występuje w roli samozwańczego adminasmile
      • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 29.11.04, 20:52
        > Swoją drogą to drugie hasło jest strasznie głupie. Typowy copyrighterski glut,

        Ojej, dopiero teraz zauważyłem... miało być "copywriterski".... wink)

        Ale ciołek..
        dzięki, że nikt mi tego nie wytknął... wink
    • nobullshit Re: tekst reklamowy 27.11.04, 01:46
      A pan jan.kulczyk udziela się na foru od 11.11.2004,
      więc może na razie wstrzyma się z uwagami, co tu wypada, a co nie,
      oraz kto śmieci. smile))

      Z całym szacunkiem i podziwem dla merytorycznej zawartości jego postów.
      • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 27.11.04, 04:00
        > A pan jan.kulczyk udziela się na foru od 11.11.2004,

        Naprawdę? To już tak długo? Ale ten czas zleciał wink

        Nie chcę być niegrzeczny - wręcz przeciwnie. Ale forum to instytucja demokratyczna - wyraziłem po prostu swoją opinię. Jeśli jest jakiś regulamin mówiący o tym, jakie wypowiedzi można wstawiać po określonym stażu, a jakie przed jego "odbębnieniem", chętnie go przeczytam i się zastosuję.

        Jedna uwaga: jeżeli ktoś załazi wam za skórę prosząc was o, waszym zdaniem, nienależącą się mu pomoc, to po prostu go zignorujcie. Ignorowanie to najlepsza broń w takich sytuacjach. W ten sposób wątek szybciej spadnie na dół i przejdzie niezauważony. Wstawianie kawałków typu: "spieprzaj dziadu" (przepraszam za dosadność wink)) skłania tylko osoby przekorne, takie jak ja, do tym szybszej próby udzielenia pomocy pytającym wink) Skoro forum jest o tłumaczeniach, to powinniśmy się chyba skupić na nauczaniu innych a nie na ich pouczaniu wink) Ale może to moje dziwactwo...
        • muszka3 Re: tekst reklamowy 27.11.04, 08:31
          Popieram pana Jana. Jezeli ktos sie zwraca z jednym zwrotem a nie z 20 stronami
          (uklon w strone aksamitnej czekolady smile) to mozemy pomoc. Mysle ze to forum
          powinno dzialac na zasadzie - ja pomoge Tobie a Ty potem pomozesz mnie. Ja mysle
          ze wszyscy sie tu czegos uczymy. Ja podziwiam ludzi ktorzy maja tak opanowane
          slownictwo techniczne. Chociaz od lat mieszkam w Kanadzie i ucze tu
          angielskiego, czasami nie mam pojecia o czym Wy mowicie smile))
          Z z tym "elastycznym na zadanie" to mysle ze mogloby wystarczyc po prostu
          "Flexible" poniewaz zazwyczaj jest sie tylko wtedy Flexible jak wymaga od nas
          tego sytuacja albo osoba - wiec zawsze jest to jakies tam zadanie...Poza tym ta
          wlasnie umiejetnosc poszukiwana jest najbardziej na kanadyjskim rynku pracy.
          Jesli chodzi o "Tylko dla Orlow" to z usmiechem na ustach cisnie mi sie do glowy
          "Eagles Only" tak jak Women Only albo Staff Only, chociaz wiem ze to smiesznie
          brzmi ale patrzcie - to dokladne tlumaczenie - "tylko dla kobiet".
          Prawdopodobnie za malo wzniosle...
          • jottka wiecie 27.11.04, 14:38
            co, ale mam wrażenie, że bolesny problem dyskusji nie został jasno
            sprecyzowany, to ja może spróbuje wew skróciesmile


            1. wątkodawca prosi o przetłumaczenie na j. obcy sloganów reklamowych, bo nie
            umie

            2. emka odpowiada, żeby się nauczył albo zrezygnował z tego zajęcia

            3. jankulczyk, mmalone i inni odpowiadają emce, że a/ nieużyta, bo forum służy
            pomocy potrzebującym, b/ niegrzeczna, bo jak nie chce pomóc, winna milczeć



            otóż mam wrażenie, że nastąpiło niejakie pomieszanie pojęć - tłumaczenie
            sloganów reklamowych to jest trudne, lecz intratne zajęcie, przekład na j.obcy
            z definicji lepiej płatny. wątkodawca chce zatem, by ktoś w całości wykonał za
            niego niełatwe zadanie, za które on/a weźmie pieniądze i zyska sławę dobrego
            translatora (o ew. innej wersji wypadków nic nie wiemy).


            dalej - nie mamy do czynienia z sytuacją, gdy ktoś wchodzi na forum i
            mówi 'słuchajcie, mam taki slogan do zrobienia, próbuję tak i tak, i tak, jak
            myślicie, co lepsze?' - tu już mamy podstawy do zrozumiałej dyskusji i radośnie
            się w nią wdajemysmile nie mamy ponadto poczucia, że ktoś chce na koleżeństwie
            żerować, bo widzimy jawny wkład pracy i koncepcje pytacza.


            jeszcze dalej - nie ma znaczenia, czy ktoś prosi o pomoc w przetłumaczeniu
            jednego zwrotu czy 20 stron, liczy się, że tak powiem, ciężar gatunkowy
            pytaniasmile robiłam w życiu tłumaczenia reklamówek i za przetłumaczenie/
            wymyślenie hasła na motywach firmy płaciły osobno i dużo lepiej niż za
            standardową stronę, w związku z czym w powyższym wypadku też widzę próbę
            żerowania na cudzej inwencji.


            i dalej - nieszczęsna reklamówka to już jest praca echt twórczasmile pytanie np. o
            znaczenie tajemniczego skrótu w papierach auta należy do innej kategorii. fakt,
            że aż za często widać, że pytacze nie sięgnęli do gugla ani nie poszukali w
            realu fachmanów od samochodów, no ale pytają o dobra pospolite, jak ktoś ma
            czas i ochotę, może odpisać ku pożytkowi ogółu (w tym klientówsmile.


            się nie dziwię zatem, że sporo osób nie ma ochoty się udzielać, bo właściwie w
            imię czego? w gronie znajomych można się szkolić, wymyślając sobie np. wzajem
            trudne zdanka do przekładu, ale tu nie mamy do czynienia z treningiem
            intelektualnym, tylko konkretnym zleceniem (?). jeżeli ktoś pragnie dać gotowca
            wątkodawcy, jego sprawa i jego ew. problem, gdy zobaczy własny tekst chwalony
            gorąco jako pomysł iksa, ale niezrozumiałą rzeczą jest żądanie milczenia od
            osób lekko prośbą zdumionych.


            formuła publicznego forum zakłada wolność wypowiedzismile w tym też takich, które
            niekoniecznie nam sie podobają, nie wolno tylko pluć na królową
    • ryfka81 Re: tekst reklamowy 27.11.04, 15:04
      elastyczny na żądanie (wg potrzeb klienta)= może customized and negotiable?
      Pozdrawiam!
    • izaski Re: tekst reklamowy 27.11.04, 16:00
      Wielkie dzieki za pomoc i za kredyt zaufania tym, ktorzy mnie nie zmieszali z
      blotem i podali swoje sugestie! Naprawde, nie pomyslalam, ze moj post moze byc
      tak negatywnie odebrany, od pewnego czasu podczytuje sobie to forum, rozne
      zapytania widzialam, i nie sadzilam, ze to tak glupio wyjdzie.... Wszystkich,
      ktorzy poczuli sie urazeni i wykorzystani, bardzo goraco przepraszam!
      Jednoczesnie bardzo dziekuje za wskazowki.
      I nie wiem, czy jeszcze poprosze o jakas pomoc, teraz bede sie dziesiec razy
      zastanawiala, czy nie zostanie to wziete za probe wykorzystania zbiorowej
      wiedzy...
      • jottka ktoś 27.11.04, 16:55
        cie zmieszał z błotem? obrzucił niedajbóg wulgarnym wyrazem??? podaj nicka
        łobuza, osobiście go znieważesmile


        a wracając do merita - przeczytaj wątek na spokojnie. raz jeszcze powtórze, ty
        precyzujesz życzenie 'zróbcie to i to, takie a takie założenia obowiązują',
        poza tym nie wiadomo nic (praca domowa, zlecenie, a-tak-sobie itp.), nie
        podajesz żadnych koncepcji własnych, nie prosisz o dyskusję nad zagadnieniem,
        tylko chcesz gotowca i to jednak w dziedzinie, gdzie liczy sie inwencja
        osobnicza, choćby w skromnym wymiarze.


        no i powiedz nam, jak brzmi ostatecznie slogan i w jakim celu nad nim
        pracujesz, bo chcemy sie pozbyć tych ohydnych podejrzeńsmile
        • millefiori Admin przeczytal i sie wypowie dluzej 27.11.04, 19:49
          Tylko obowiazek wzywa.

          Wiec, zanim odbiegne,
          pokrotce:

          1. Pulbek zalozyl forum Tlumaczenia jako prywatne forum pomocowe. Kazdy ma
          prawo zadac tu pytanie dotyczace dowolnego jezyka, poprosic o rozwianie
          watpliwosci, wkleic fragment z prosba do weryfikacji. Kto z forumowiczów
          akurat wie, ma czas, ochote, wene - pomaga.

          2. Na tym forum nie ma "etatowych pomagaczy". Dziala ono na zasadzie
          wolontariatu.

          3. Z forum sa kasowane watki spamowe, obrazliwe i reklamowe.

          4. Pytania na forum moze zadawac kazdy, niezaleznie od stazu forumowego i kazdy
          zalogowany, rowniez niezaleznie od stazu, moze na pytania odpowiadac.

          5. Naduzywania dobrej woli bliznich jednak nie dalo sie czasami uniknac. Jak
          dotychczas, dwa nicki jednego forumowicza wyladowaly glosem wiekszosci
          owczesnych uczestnikow forum na wirtualnej tablicy z napisem "Tych klientow nie
          obslugujemy" .
          Przyklad naduzycia jest tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=7007077&v=2&s=0
          6. Nie widze nic zlego w jasnym postawieniu sprawy przez zalozycielke watku.
          Napisala, co robi i w czym problem. Mozna jej pomoc, albo nie - kazdy moze
          zdecydowac. Wiele osob na tym forum tez tlumaczy zarobkowo i zadaje pytania,
          gdy sie zatnie.

          Jesli jakis tlumacz powie, ze nigdy nie przezyl meki tworczej, noszac sie z
          jakims zdaniem czy sformulowaniem nie godzinami nawet, ale i dniami, to
          przepraszam, nie uwierze, chyba, ze geniuszowi przekladu. I prosze nie mowic,
          ze teraz na meki tworcze teraz nie ma czasu, bo sie na chleb nie zarobismile



          7. Nie ma co komu w forumowa metryke patrzec, bo to bywa mylace.
          Jesli ktos sprawdzil np. zyciorys forumowy admina Tlumaczen - mi-fiori, moze
          poczuc sie zaskoczony, ze osoba z tak niklm stazem przejela to forum od Pulbeka.

          Cd nastapi.

          -
          Millefiori
          Wydawnictwa i ich obyczaje
        • izaski Re: ktoś 28.11.04, 23:05
          Hej znowu!
          Wiem, ze moze co poniektore osoby mi nie uwierza, ale trudno... Bo sprawa jest
          naprawde bardzo prosta i bynajmniej nie polega na spijaniu smietanki kosztem
          wiedzy innych ... Zabrzmi to moze dziwnie, ale chcialam pomoc mojemu mezowi,
          ktory stara sie rozwinac swoj biznes, i probuje stworzyc wizje swojej (w wersji
          optymistycznej...) przyszlej firmy... Z pewnoscia znajda sie osoby, ktore
          oczywiscie to wysmieja, ale taka jest prawda... Tak wiec nie ma mowy o
          lukratywnym kontrakcie tlumaczenia reklamy, po prostu moja wola pomocy. Moze
          rzeczywiscie zadalam pytanie zbyt bezposrednio i wygladalo to na oczekiwanie na
          gotowy slogan reklamowy, ale po prostu bylam ciekawa, jakie pomysly maja inni,
          bez sugerowania wlasnych. Taki impuls, zanim przemyslalam, jak na takie pytanie
          zareaguja co bardziej wyczuleni forumowicze. Pod uwage bralam wlasnie
          to "eagles only", ale nie jestem jeszcze pewna, czy to bedzie dobry pomysl...
          Orly, co prawda, w roli glownej wystapily, ale nie wiem, czy to wystarczy...
          Wolalabym cos bardziej dwuznacznego i podanego nie wprost. Zobacze, na czym to
          sie zatrzyma... Burza mozgow w domu trwa.
          A co do tej elastycznosci na zadanie, to sadze, ze moja druga polowa i tak
          postawi na swoim i zostawi flexibility on demand, jakkolwiek prosto by to nie
          brzmialo... Ale ten typ juz tak ma...
          • emka_1 Re: ktoś 28.11.04, 23:28
            jeśli sprawa tak wygląda, to szczerze i niezłośliwie radzę pozbycie sie z
            tekstu oryginalnego hasła 'tylko dla orłow'- wyeksploatowane do bólu, co do
            tłumaczenia: 'eagles only' ma nieco inny odcień znaczeniowy.
            • jan.kulczyk Re: ktoś 28.11.04, 23:41
              > 'eagles only' ma nieco inny odcień znaczeniowy.

              Sprecyzowałabyś?

              Ja wiem tylko, że nie jest specjalnie idiomatyczne. Co nie znaczy, że nie jest używane.
              • emka_1 Re: ktoś 28.11.04, 23:56
                eagle w tym zwrocie synonimem potęgi, mocy, nawet władzy, orzeł w polskim
                oznacza śmiałość, odwagę.
                • jan.kulczyk Re: ktoś 29.11.04, 01:16
                  Dla reklamy np. kleju chyba bez znaczenia.

                  Jedno i drugie kojarzy się raczej purnonsensownie...
                  Bo nie sądzę, żeby te orły miały reklamować coś a propos orłów właśnie (no, chyba że karmę dla kanarków... wink
          • jan.kulczyk Re: ktoś 28.11.04, 23:39
            > flexibility on demand, jakkolwiek prosto by to nie
            > brzmialo..

            Hmmm... czuję się urażony..! wink))

            Ale może mi się należy za niepochlebną opinię o samym polskim sloganie.
            Moje zdanie wszelako podtrzymuję.
            Z kiepawego oryginału nie da się zrobić dobrego tłumaczenia. Da się zrobić dobry tekst po angielsku, który jednakże nie będzie już tłumaczeniem.
    • m.malone So... Much Ado about Nothing czyli 28.11.04, 23:38
      niech rozkwita tysiąc(!) kwiatówsmile
      • muszka3 Re: So... Much Ado about Nothing czyli 29.11.04, 00:49
        Hej wszystkim,
        Co do tych orlow to zgadzam sie ze odcien znaczeniowy jest troche inny ale
        kto wie o co wlasciwie chodzi w tym tlumaczeniu ? Eagles only jest dla mnie
        takie troche przekorne, zartobliwe - bo gdzie mozna to wlasciwie wykorzystac ? W
        Zoo ? Czy na szczycie wielkiej postawic znak informujacy ze wstep zabroniony za
        wyjatkiem orlow. Rozumiecie o co chodzi. Wiec jest to bardziej zabawa jezykiem i
        to tlumaczenie na pozor jest proste ale jak sie zastanowic to przekazuje cos
        wiecej - przynajmniej wedlug mnie. Tak jak mowie - zalezy gdzie ma byc uzyte -
        bo to bardzo wazne - czy jako tytul kisazki, czy nazwa firmy, czy dowcip rysunkowy.
        • zoskaanka Re: So... Much Ado about Nothing czyli 29.11.04, 16:11
          "elastyczność na żądanie" już mi kiedyś w oczy weszła zarówno po polsku jak i
          po angielsku i mam w związku z tym jedno przemyślenie - fatalnie taki slogan
          brzmi, może być odebrany jako fanaberyczne zachowanie firmy, na zasadzie "może
          będziemy elastyczni, a może nie, w zależności od tego kto zażąda i czy nam się
          spodoba", elastycznym się jest albo nie i już.
          pozdrawiam
    • izaski Re: tekst reklamowy 29.11.04, 23:34
      Dzieki za wskazowki!
      Rzeczywiscie, pod Waszym wplywem chyba ochlonelam i widze, ze ta "elastycznosc
      na zadanie" kryje w sobie dziure logiczna... A powinno byc tworcze! A co byscie
      powiedzieli na zamiane np na "naturally flexible"? Troche pokrewne, ma wyroznic
      sie wsrod konkurencji, a wszyscy i tak wiedza, o jakie cechy firmy chodzi...
      Bo "flexible by nature" chyba nie jest najszczesliwszym zlepkiem?...
      • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 29.11.04, 23:54
        Moja stara miała na drugie "elastyczność"... wink)))

        A poważnie: może as flexible as they come?
        • izaski Re: tekst reklamowy 30.11.04, 00:14
          As flexible as they come - tylko czy to nie za dlugie na haslo (reklamowe)
          charakteryzujace dzialanie firmy? Sama juz nie wiem... Ale na pewno warte
          wziecia pod uwage, tym bardziej, ze zasugerowane przez eksperta - wielkie
          uklony w strone jana.kulczyka! Jestem pod wrazeniem udzielanych przez niego
          rad! I dziekuje za sugestie!
          Swoja droga, jestem pelna podziwu dla szybkosci odpowiadania na zapytania,
          naprawde nie liczylam na taka ekspresowa pomoc! Sie mozna pomylic... Na
          szczescie!
          • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 30.11.04, 00:39
            As flexible as any - to ciut krótsze, ale może nie być tak wymowne.

            W każdym razie bynajmniej nie oznacza to "elastyczny jak każdy inny" - uprzedzam wątpliwości wink)

            Pozdrawiam
            • zoskaanka Re: tekst reklamowy 30.11.04, 12:27
              a może "obviously flexible"
          • jan.kulczyk Re: tekst reklamowy 30.11.04, 13:46
            > wziecia pod uwage, tym bardziej, ze zasugerowane przez eksperta

            Dziękuję, rumienię się... Ale nie jestem bynajmniej ekspertem od reklam. W ogóle takie hasło powinien ułożyć jednak jakiś natywny...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka