m.maska 20.09.17, 00:38 Wczoraj ruszyliśmy w miasto i jak to we Wrocławiu, na każdym kroku spotykaliśmy... wrocławskie krasnale. Ile ich w międzyczasie jest, chyba już nikt nie wie... Pierwszego napotkaliśmy na Ostrowiu Tumskim... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 18:10 "Profesorek" oczywiscie moze stac wylacznie w jednym miejscuu, przy wejsciu do gmachu glownego Uniwersytetu... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 18:29 Na ulicy Wieziennej - krasnal przestepca Wroclaw ma obecnie zawrotna ilosc krasnali - 330, ale to zapewne jeszcze nie koniec, fantazja nie zna granic. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 18:37 a74-7 napisał: > Dohtorka tez pewnie maja? Na pewno maja, gdzies kolo Akademii Medycznej... zapytam lekarzy w rodzinie - bo nie tylko lekarzami ale i mlosnikami miasta som... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 18:50 Nie kazdemu uda sie wejsc do krolestwa krasnali, bo wejscie jest pilnie strzezone... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:01 Krasnal z sercem na dloni... z wroclawskim sercem... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:04 Kuznik jeden z pierwszych wroclawskich krasnali... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:11 Poniewaz w ostatnim czasie przebudowano nabrzeze odrzanskie, postawili pomnik krasnalom, ktore po cichu zapewne, pomagaly... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:09 Fajne te krasnale, szkoda, że podczas mojego pięcioletniego pobytu we Wrocławiu jeszcze ich nie było, na pewno bym je wszystkie pokochała Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:12 To juz wszystkie jakie wczoraj zesmy napotkali i... zauwazyli - bo jak pomysle, to minelismy ich duzo wiecej... Odpowiedz Link
m.maska Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:24 Sciezka historii Wroclawia - w chodniku... Na ulicy Uniwersyteckiej... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:51 1000 - ustanowienie biskupstwa we Wrocławiu Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 19:58 1242 - Wrocław otrzymał prawa miejskie Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 20:08 1526 - Wrocław w monarchii Habsburgów Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 20:20 1530 - ustanowienie obecnie obowiązującego herbu miasta Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 20:26 1702 - powołanie do życia Uniwersytetu Wrocławskiego Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 20:46 1807 - zdobycie Wrocławia przez wojska napoleońskie Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 20:50 1842 - pierwsza linia kolejowa na ziemiach polskich Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 21:16 ostrość fotek super dawaj szerszą perspektywę HDR najfajniej wychodzi na architekturze i panoramach, tudzież widokach większej całości. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 21:55 A taki dziedziniec, na Ostrowiu Tumskim... nada sie? Odpowiedz Link
a74-7 Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 22:04 a nie nie, dach ciutke krzywy, ,lewa strona leci w dol, u mnie tak zawsze leci,tylko dlatego zauwazylam ;-D Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 22:09 a74-7 napisał: > a nie nie, dach ciutke krzywy, ,lewa strona leci w dol, u mnie tak zawsze le > ci,tylko dlatego zauwazylam ;-D Kur w razie co wyprostuje.... ale poszlam ciut dalej w glab i moze takie ujecie... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 22:11 Ja marne pojecie mam o tym o czym Kur pisal - tzn. HDR - ale cos mi sie wydaje, chyba, ze sie myle - to im wiecej linii prostych tym lepiej do tej "wersji" Odpowiedz Link
a74-7 Re: Wrocław - moje miasto 20.09.17, 22:44 Ja zartowalam, to pierwsze jest swietne! Na YT znajdziesz pewnie Tutorial w temacie zdjec HDR w niemieckim czy polskim jezyku, tak na szybko. Ale chyba szkoda czasu ,przygotujesz sie nastepnym razem Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 16:40 idralne ! Wyprostować to żaden problem. Ale sam kadr jest super, kolory też Cykaj, cykaj Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 19:30 Widok z wieży matematycznej Uniwersytetu Wrocławskiego Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 19:36 tylko do HDR nie zmniejszaj mi fotek. Potrzebujemy dokładnie tego, co masz w aparacie. Ta jest dużo pomniejszona na potrzeby wstawienia na forum. Bawić się możemy tylko oryginałami o pełnej rozdzielczości. Kurcze, zapomniałem już jak to jest we Wrocku. Zresztą - ja tam byłem ze 20 lat temu, to raczej wiele się zmieniło... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 19:48 kogucik.2872 napisał: > tylko do HDR nie zmniejszaj mi fotek. Potrzebujemy dokładnie tego, co masz w ap > aracie. Ta jest dużo pomniejszona na potrzeby wstawienia na forum. Bawić się mo > żemy tylko oryginałami o pełnej rozdzielczości. > Kurcze, zapomniałem już jak to jest we Wrocku. Zresztą - ja tam byłem ze 20 lat > temu, to raczej wiele się zmieniło... > Sporo się zmieniło... kiedy wyjeżdżałam z Wrocławia, budynki w Rynku były smutne i bezbarwne. No przecież, że mam w oryginale... Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 19:59 a to chyba wszędzie tak. Widziałaś fotki z mojej starówki - odnowione, kolorowe, kiedyś to strach było tam wejść. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 20:11 kogucik.2872 napisał: > a to chyba wszędzie tak. Widziałaś fotki z mojej starówki - odnowione, kolorowe > , kiedyś to strach było tam wejść. > Widziałam - ładne te nasze miasta są... turyści maja po co przyjeżdżać... no i "tuk-tuki" też mamy Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 20:54 W jakim HDR, robilam jak wszystkie inne... ale te domki takie sa... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 19:41 Wieża matematyczna - Uniwersytet Wrocławski Alegoria teologii... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 21.09.17, 19:50 Ten sam mnich widziany już z dołu... Odpowiedz Link
a74-7 Re: Wrocław - moje miasto 25.09.17, 19:33 No i sprzedalas miasto kochajacym okiem Swietne!Pieknie odnowione ,odpucowane do detalu,atrakcyjne kolory. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 25.09.17, 20:29 Mostek juz niedlugo wytrzyma... te wszystkie klodki... a to byl taki piekny Most Pająków noca, kiedy most jest podswietlony widac jego "wewnetrzne" zycie - cudowne pajeczyny Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 09:34 To ja teraz powoli i po kolei... kilka razy bralam ze soba kamere, na poczatek Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 09:58 Ech, wspomnienia. Stare, dobre kąty Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 11:03 z wiki Ostrów Tumski (niem. Dominsel) – najstarsza, zabytkowa część Wrocławia, która powstała na ówczesnej wyspie na obszarze przepraw na Odrze w okolicy ujścia rzeki Oławy. Rzeka, rozgałęziając się na liczne odnogi, utworzyła tu wyspy (w języku staropolskim ostrowy). Obecnie Ostrów Tumski nie jest już wyspą. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 11:27 Wrocław jak mówią dzieje, Warcisław założył Za czasów bardzo dawnych, płytami wyłożył, Murami i basztami obwiódł obronnymi I okopał rowami wodą zalanymi. A tak ubezpieczywszy miasto naokoło Obdarzył przywilejem, by sobie wesoło Żył każdy, kto osiądzie z słowiańskiego rodu, W swobodzie, przy dostatku ziemi polskiej płodu. Aby obywatele w zgodzie z sobą żyli, A wtargnienia cudzego do miasta bronili! (B.Z.Stęczyński) Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 13:11 MIŁOŚĆ ZAMKNIĘTA NA KŁÓDKĘ Kto pierwszy powiesił kłódkę na moście Zakochanych, dziś trudno ustalić. Najprawdopodobniej było to w któryś z majowych dni roku 2006 lub 2007. Jakaś zakochana para młodych ludzi przyszła wieczorem na spowity ciepłym światłem gazowych latarni most Tumski, aby na nim obiecać sobie dozgonną miłość. Następnie, chcąc po wsze czasy upamiętnić ten ważny w ich życiu moment, do balustrady mostu przypięli kłódkę, na której wcześniej wygrawerowali swoje imiona, a kluczyk wrzucili do Odry. I tak to się zaczęło. Z miesiąca na miesiąc podobnych kłódek przybywało. Pomysł z wieszaniem kłódek przywędrował do Wrocławia zapewne z Rzymu, gdzie na słynnym moście Milvio zakochani z całego świata zawieszają ten solidny i niezniszczalny symbol swoich uczuć. Zwyczaj spinania swoich uczuć kłódką zapoczątkowali młodzi Włosi. Po przeczytaniu książek Federico Moccia zaczęli, podobnie jak bohaterzy jego powieści, wieszać na barierkach i latarniach Ponte Milvio kłódki miłości. Ich śladem poszli turyści i wkrótce okazało się, że władze Wiecznego Miasta mają z tym sympatycznym zwyczajem poważny problem. Rosnąca z roku na rok liczba kłódek tak obciąża przeprawę nad Tybrem, iż grozi jej zawaleniem. jeżeli zaś chodzi o most Tumski, to zdaniem ekspertów z Politechniki Wrocławskiej może być on zagrożony dopiero, gdy zawiśnie na nim 10 ton, czyli około 40 tysięcy kłódek. Wieszanie metalowych dowodów miłości na moście Zakochanych łączącym Wyspę Piaskową z Ostrowem Tumskim jest tradycją bardzo młodą, O wiele starsza, pamiętająca ostatnie lata XVI wieku, nakazuje zakochanym pocałować się w maju pod łukiem górującym nad mostem. Gwarantuje to dozgonną miłość. Tradycja ta, o czym dziś mało kto wie, wywodzi się ze starej wrocławskiej legendy. Źródło: "Wrocław jakiego nie znacie" - Wojciech Chądzyński Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 13:49 Most Zakochanych Żył w szesnastym wieku we Wrocławiu zamożny białoskórnik Bartłomiej. Mieszkał w pięknej, trzypiętrowej kamienicy przy Albrechtstraße (obecnie ulica Wita Stwosza), a w świetnie prosperującym warsztacie zatrudniał pięciu czeladników oraz jedenastu uczniów. Wśród nich był dwudziestoletni Bogusław, chłopak tak przystojny, że gdy w niedzielę wraz z innymi uczniami mistrza wchodził na mszę do kościoła farnego św. Marii Magdaleny, nie było dziewczyny, która nie pożerałaby go wzrokiem. Podkochiwały się w nim wszystkie. Młode służące oraz córki bogatych rzemieślników, jak i dostojnych patrycjuszy. Bogusław nie zwracał jednak na nie najmniejszej uwagi. Serce jego bowiem biło wyłącznie dla pięknej Agnieszki - wnuczki zacnego i powszechnie szanowanego rajcy Henryka, który opiekował się dziewczyną po śmierci jej rodziców. Miał jednak przystojny Bogusław pecha, bo w Agnieszce kochał się też Konrad - syn zamożnego sukiennika. Mieszkał po sąsiedzku z nią przy Bischofstraße (obecnie ulica Biskupia) i znali się od dziecka. Gdy dziewczyna zaczęła dorastać, z chęcią przyjmowała zaloty niewiele starszego od niej młodzieńca. Wszystko okładało się więc dla Konrada pomyślnie, do chwili, kiedy pewnego dnia Agnieszka, w towarzystwie służącej, odwiedziła warsztat mistrza Bartłomieja, by kupić rękawiczki do najnowszej sukienki, którą dostała na urodziny od dziadka. Zobaczyła tam Bogusława i natychmiast zapalała do niego ogromnym uczuciem. Od tej chwili nie mogła zapomnieć o urodziwym młodzieńcu. Pod byle pretekstem odwiedzała warsztat i mimo że Bogusław pochodził z ubogiej rodziny i mieszkał w nędznym domku w pobliżu Bramy Oławskiej, Agnieszka pokochała go całym sercem. Młodzieniec też nie mógł zapomnieć o dziewczynie i gdy tylko pojawiała się w warsztacie mistrza Bartłomieja, robił wszystko, by zamienić z nią choć parę słów. Szybko się jednak okazało, że te króciutkie spotkania nie wystarczają młodym i zaradna panna wymyśliła chytry sposób, by z ukochanym przebywać dłużej. W każdą niedzielę po mszy szła w odwiedziny do wujka Pawła, który był kanonikiem i mieszkał na Ostrowie Tumskim. Ten zaś wyrozumiale zgadzał się, aby po krótkiej wizycie u niego biegła na spotkanie z Bogusławem. Kiedy wieść o uczuciach, jakimi darzą się ci dwoje, dotarła do Konrada, ten postanowił wyeliminować rywala. Pewnej nocy odwiedził w pobliżu Bramy Odrzańskiej karczmę słynną z tego, że spotykali się w niej najgorsi łotrzykowie w mieście. Za sowitą opłatą ich herszt zwany Kosturem obiecał Konradowi, że wybawi go z kłopotu. Kilka dni później jeden z członków jego bandy ukradł w warsztacie nóż, którego Bogusław używał w pracy, i zabił nim Zygfryda - najmłodszego ucznia mistrza Bartłomieja. Pozostawione w ciele zamordowanego narzędzie zbrodni natychmiast skierowało podejrzenie na Bogusława. Chłopaka, mimo iż zaklinał się, że jest niewinny, zamknięto w Wieży Krupniczej, zwanej również Wieżą Dobrej Kaszy, w której mieściło się miejskie więzienie. Tam też miał oczekiwać na spotkanie z sądem. Perspektyw nie miał wesołych. Pochodząc z biednej rodziny, nie mając pieniędzy na obrońcę, musiał się liczyć, że zostanie stracony. I właśnie o to chodziło Konradowi. Na szczęście Agnieszka nie uwierzyła w winę ukochanego i postanowiła go ratować. W owym czasie Ostrów Tumski był autonomiczną dzielnicą nadodrzańskiego grodu, a jego mieszkańcy nie uznawali zwierzchności władz świeckich Wrocławia. Na wyspę nie sięgała więc miejska jurysdykcja i każdy przez nią ścigany, gdy tylko znalazł się na Ostrowie, już jej nie podlegał. Młodzi postanowili to wykorzystać. Agnieszka przekupiła jednego ze strażników Wieży Krupniczej, a ten pewnego wieczoru "zapomniał" zamknąć celę, w której siedział Bogusław. Chłopak natychmiast wykorzystał okazję, uciekł z więzienia i pobiegł w stronę Ostrowa Tumskiego. Tam na moście - zwanym dziś Tumskim - czekała na niego Agnieszka. Młodzi padli sobie w objęcia, a ich usta spotkały się w miłosnym pocałunku. Dziś na pamiątkę tamtego wydarzenia romantyczni włodawianie most Tumski nazywają mostem Zakochanych i święcie wierzą w to, że każda młoda para, która pocałuje się pod górującym nad nim łukiem, będzie kochać się do grobowej deski oraz doczeka gromadki zdrowych i ślicznych dzieci. Jeżeli zaś chodzi 0 Agnieszkę i Bogusława, to już kilka dni po jego ucieczce z więzienia młodzi pobrali się, a ślubu udzielił im oczywiście kanonik Paweł. Dzięki też jego pomocy Bogusław dostał pracę i wraz z żoną zamieszkał na Ostrowie Tumskim, gdzie żyli długo i szczęśliwie, a dzieci - jak głosi legenda - doczekali się aż sześciorga. Źródło: "Wrocław jakiego nie znacie" - Wojciech Chądzyński Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 15:11 Jeżeli będę miała nieco czasu cyknę zdjęcia zakłódkowanemu mostkowi w Salzburgu... bo też taki mamy Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 20:43 To tak teraz wyglada hala targowa. Pamietam, za moich czasow praktycznie juz niczym tam nie handlowano, bo nie bylo czym. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 21:10 A potem ulicą Uniwersytecką poszliśmy do Uniwersytetu... i na początek wstąpiliśmy do Kościoła Uniwersyteckiego - no przecież, śmiało mógłby konkurować z pięknymi kościołami na południu Europy. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 02.10.17, 22:36 al-szamanka napisała: > Pamietam. Piekny > > Toż to przecudny barok... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 03.10.17, 05:41 Hej, moze by tak dla odmiany pozwiedzac Polske... albo Rumunie... albo Wegry. W Chorwacji tez jest sporo do ogladania. A za oknem stuka deszcz, moi Klienci jeszcze mocno spia. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 03.10.17, 14:28 NAGO, ALE ZE SZPADĄ Wrzesień roku 1896 cieszył wrocławian piękną pogodą. Skąpane w słonecznych promieniach miasto mieniło się bogactwem kolorów liści spadających z drzew. Młody Hugo Lederer wyszedł z dworca kolejowego, wsiadł do dorożki i, kiedy fiakier uporał się z bagażem, polecił zawieźć się do pracowni znanego rzeźbiarza Christiana Behrensa. Siedząc wygodnie rozparty w pojeździe, Hugo z zainteresowaniem obserwował mijane zabudowania. Najbardziej monumentalny z nich był gmach Sejmu Śląskiego (obecnie NOT przy ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego 72/74) ozdobiony właśnie przez Behrensa efektowną, nawiązującą do baroku, elewacją. Piękna architektura, rzeźby, to było to, co młody Hugo kochał najbardziej i czego tajniki przyjechał zgłębiać do Wrocławia. Nad kufelkiem piwa Kilka godzin później, już po zakwaterowaniu i załatwieniu wszelkich formalności w pracowni mistrza Behrensa Lederer ruszył w miasto. Chciał zobaczyć. dopiero co odsłonięty pomnik cesarza Wilhelma przy ul. Świdnickiej, projektu jego przyszłego nauczyciela, oraz obejrzeć na południowej elewacji ratusza wykute przez niego rzeźby. Idąc zamyślony, w pewnym momencie wpadł na grupkę studentów, którzy, skończywszy akurat zajęcia na wydziale historii, szli do Rynku, by tam nad kufelkiem piwa podyskutować o przyczynach upadku Cesarstwa Rzymskiego. Po krótkiej prezentacji żacy, słysząc, że mają do czynienia z przyszłym uczniem słynnego Behrensa, zaprosili Lederera na piwo do Piwnicy Świdnickiej. Naiwny młodzieniec nawet nie przypuszczał, że sympatię nowych kolegów zdobył tylko dzięki bogatemu strojowi i przypiętej do boku szpadzie, która świadczyła o jego szlacheckim pochodzeniu. Biedni włodawscy studenci widząc zamożnego żółtodzioba, postanowili uszczuplić zawartość jego sakiewki. Pito tęgo, a każdy toast, za który oczywiście płacił Hugo, wznoszono za jego powodzenie w nauce. Około północy karczmarz, wycierając mokre stoły, gromkim glosę pożegnał panów studentów i zaprosił na dzień następny. Pomimo że opróżniono sporo kufli sakiewka Lederera nie straciła specjalnie na objętości. Żacy kupili więc dzban piwa i wszyscy przenieśli się do mieszkania wynajmowanego przez jednego z nich w pobliżu Rynku. Ku przestrodze młodym Świt zastał wesołą gromadkę przy kolejnym rozdaniu kart. Przerażony Hugo stwierdził wówczas, że przegrał wszystkie pieniądze. Chcąc się odegrać, postanowił - jak to u hazardzistów jest w zwyczaju - zaryzykować po raz ostatni i pod zastaw postawił swoje ubranie. Jednak i tym razem szczęście go ominęło. Stracił wszystko. Pozostała mu jedynie szpada, której nie odważył się zastawić. Była przecież oznaką jego szlacheckiego stanu. Wściekły na siebie, otulony pożyczonym prześcieradłem, wrócił chyłkiem do wynajętego mieszkania, przyrzekając sobie w duszy, że już nigdy do kart nie siądzie. Kilka lat później, kiedy skończył naukę u mistrza Christiana Behrensa i został profesorem berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych, wyrzeźbił słynnego dziś golasa ku przestrodze młodym ludziom. Chciał, aby jego niefortunna przygoda z pierwszych dni pobytu we Wrocławiu była nauczką dla tych, którzy wyrwani spod rodzicielskich skrzydełek zaczynają samodzielne życie. Studenckie swawole Dziś pomnik młodego, dobrze zbudowanego, nagiego mężczyzny tak już wrósł w krajobraz placu Uniwersyteckiego, że mało kto, oprócz turystów, zwraca na niego uwagę. A przecież były czasy, kiedy cieszył się wielką sympatią studentów. Szczególnie podczas żakinad. Myto go wówczas bardzo dokładnie, a pucowanie golasa od pasa w dół było zarezerwowane wyłącznie dla płci nadobnej. Niewielu też pamięta frywolne anegdoty, które układała o nim brać żakowska. Jedna z nich, najstarsza, sięgająca początków dwudziestego wieku i bodaj najczęściej powtarzana, głosi, że jeżeli w pobliżu pomnika przejdzie studentka będąca jeszcze dziewicą, wówczas szermierzowi pręży się... no, powiedzmy, szpada. Jak do tej pory, mimo że posąg stoi od 1904 roku, w uniwersyteckich annałach nikt takiego wydarzenia nie odnotował. Źródło: "Wrocław jakiego nie znacie" - Wojciech Chądzyński p.s. a ponadto, co jakiś czas szermierz stoi bez szpady, która bywa obiektem kradzieży... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 00:35 A tak wygląda klatka schodowa Uniwersytetu... Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 00:51 Aula Leopoldyńska – największa i najbardziej reprezentacyjna sala gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego – to jedyne w Polsce, tak dobrze zachowane świeckie wnętrze barokowe z pełnym wystrojem. Jest to przykład dzieła, które współtworzą malarstwo, rzeźba, architektura i snycerowane elementy wyposażenia. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 00:56 z Wikipedii Szczegółowy opis przestrzeni Pomyślana jako główne reprezentacyjne pomieszczenie nowo wznoszonego gmachu w latach 1728–1732. Nazwę nadano na cześć fundatora uniwersytetu, cesarza rzymskiego Leopolda I. Bardzo bogate dekoracje stiukowe wykonał bawarski artysta Franz Mangoldt, freski Johann Christoph Handke, a rzeźby drewniane Krzysztof Hollandt. Lekko trapezowate wnętrze podzielone jest na podium i audytorium. Nad wejściem umieszczono emporę muzyczną. W centrum podium grupa rzeźbiarska z Leopoldem I na tronie. Obok niego znajdują się personifikacje Roztropności (starzec z lustrem) i Zapobiegliwości (kobieta z ulem); poniżej cesarza odrzucone przez niego alegorie Zwady (kobieta z włosami w nieładzie) i Głupoty (młodzieniec z oślimi uszami). Po obu stronach podium, pod kolumnami, są rozmieszczone posągi jego synów i także cesarzy: Józefa I oraz Karola VI. Przed nimi stalle i loże kanclerza (południowa część) i rektora (północna część). Na stropie fresk z poświęceniem uczelni Matce Boskiej. Nad audytorium wielki alegoryczny fresk ilustruje apoteozę Mądrości Bożej, źródła wszelkiej wiedzy oraz personifikacje ówczesnych nauk i sztuk. Mniejsze freski we wnękach okiennych przedstawiają starożytnych i nowożytnych (do XVII wieku) uczonych. Na ścianie wisi szesnaście portretów osób zasłużonych dla zakonu jezuitów oraz w pierwszych etapach budowy i działania uczelni. Osiem z tych portretów skradziono w 1997, odzyskano tylko dwa, a resztę zastąpiono kopiami powstałymi po kradzieży. Przy ścianach stoją loże profesorskie. Niezwykle bogaty jest portal wejściowy do auli, z bogato rzeźbionym drzwiami. Empora muzyczna ozdobiona stiukową balustradą z popiersiem i herbem ówczesnego dyrektora Urzędu Zwierzchniego Jana Antoniego Schaffgotscha oraz stropowym freskiem z alegorią Silesii (Śląska) siedzącej na tronie w otoczeniu Viadrusa (Odry) i Wratislavii (Wrocławia). Podłoga sali wyłożona jest marmurowymi płytami. Aula Leopoldina w trakcie kolejnych wojen i oblężeń miasta nie poniosła istotnych strat. Aula Leopoldina jest obecnie wykorzystywana głównie jako część muzeum uniwersyteckiego, a także jako miejsce obchodzenia głównych uroczystości uczelni (na przykład immatrykulacji). p.s. niestety empora muzyczna jest w tej chwili poddawana restauracji, dlatego nie ma jej na fotach... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 18:57 m.maska napisała: . > Aula Leopoldina jest obecnie wykorzystywana głównie jako część muzeum uniwersyt > eckiego, a także jako miejsce obchodzenia głównych uroczystości uczelni (na prz > ykład immatrykulacji). Oj, pamiętam... to był dzień Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 23:54 Opuściliśmy Aulę Leopoldina i zaczęliśmy się wspinać na Wieżę Matematyczną... ileż zmieniło się przez te lata. Na przedostatnim piętrze miałam przed laty wykłady z ekonomii politycznej - wtedy ta klatka schodowa nie była tak piękna, kolorowa i odrestaurowana. Uniwersytet Wrocławski bardzo ucierpiał w czasach Festung Breslau, które Niemcy wycofując się chcieli zrównać z ziemią. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 00:13 Zainteresowanym polecam ciekawy opis Auli Leopoldina, która została niestety okradziona i spośród ukradzionych ośmiu portretów udało się odzyskać jedynie dwa... www.zaparatem.vdl.pl/?p=1421 Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 08:30 m.maska napisała: > Opuściliśmy Aulę Leopoldina i zaczęliśmy się wspinać na Wieżę Matematyczną... i > leż zmieniło się przez te lata. Na przedostatnim piętrze miałam przed laty wykł > ady z ekonomii politycznej - wtedy ta klatka schodowa nie była tak piękna, kolo > rowa i odrestaurowana. > Uniwersytet Wrocławski bardzo ucierpiał w czasach Festung Breslau, które Niemcy > wycofując się chcieli zrównać z ziemią. > > > Oooo, też tam miałam ekonomię polityczną Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 11:11 z netu Restaurację Wieży Matematycznej ukończono w maju 2000 roku. Do budynku Uniwersytetu wchodzimy przez zdobione złotymi okuciami wrota i dalej po marmurowych schodach oraz pod bogato zdobionymi sklepieniami tzw. wejścia cesarskiego. Choć wieża ma zaledwie 40 m wysokości i wcale nie jest najwyższym obiektem widokowym Wrocławia (np. Mostek Czarownic w położonym nieopodal kościele św. Marii Magdaleny, będącym obecnie katedrą kościoła polsko-katolickiego, wisi na wysokości 45 m, taras widokowy na wieży kościoła garnizonowego św. Elżbiety znajduje się na wysokości 75 m, a taras na północnej wieży katedry św. Jana Chrzciciela - na wysokości 90 m), roztacza się z niej piękna panorama na Odrę i jej wyspy, na dachy i wieże Starówki i Ostrowa Tumskiego oraz na odległe, charakterystyczne punkty miasta (np. Halę Stulecia na wschodzie i Most Milenijny na zachodzie). Przy dobrej widoczności widać nawet pasma Sudetów. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 11:14 Dzięki zaadoptowaniu tarasu Wieży Matematycznej na cele turystyczne, miejsce to stało się jednym z ulubionych zakątków Wrocławia. Rozpościera się stąd piękna panorama miasta, a niezbyt duża wysokość tarasu (ok. 42 m) sprawia, że wszystkie widoczne obiekty, w tym wieże kościołów i współczesne wysokościowce, można bardzo łatwo zidentyfikować. Biorąc pod uwagę swoje astronomiczne funkcje nazwa Wieża Matematyczna zdawać się może myląca – nosi takie miano gdyż powstała jako jedyna z trzech planowanych wież. Ponad Bramą Cesarską górować miała Wieża Dzwonów, zaś cały budynek miał być nieco dłuższy w kierunku wschodnim i w tym właśnie skrzydle miała znajdować się Wieża Astronomiczna. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 11:21 z netu Na tarasie wieży w narożnikach balustrady stoją cztery posągi dłuta znanego niemieckiego rzeźbiarza pracującego na Śląsku - Franza Josepha Mangoldta - symbolizujące dyscypliny akademickie. Teologia - w rękach trzyma krzyż i księgę, Filozofia – globus i cyrkiel, Temida – wagę szalkową i papieską tiarę, a Medycyna - wężową laskę Eskulapa. Tymczasem utworzona w 1702 roku Akademia Leopoldyńska miała tylko dwa fakultety: teologii katolickiej i filozofii. Najwidoczniej starania jezuitów o utworzenie tu fakultetów medycyny i prawa nie powiodły się, bo Leopoldina do końca pozostała uczelnią dwuwydziałową. Nowe dyscypliny naukowe (teologię ewangelicką, prawo i medycynę) wprowadzono dopiero po zajęciu Śląska przez Prusy i przekształceniu akademii jezuickiej w pruski uniwersytet państwowy w 1811 roku. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 11:26 A tak prezentuje się Wieża Matematyczna oglądana z dołu. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 14:50 Na parterze Uniwersytetu znajduje się jeszcze jedna sala warta obejrzenia Oratorium Marianum. Przed wejściem umieszczono popiersie Jana Brahmsa z dedykacja: PAMIĘCI DOKTORA HONORIS CAUSA UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO JOHANNESA BRAHMSA (1833-1897) ORAZ ARTYSTÓW, KTÓRYCH MUZYKA ROZBRZMIEWAŁA W ORATORIUM MARIANUM I AULI LEOPOLDYŃSKIEJ: HEKTORA BERLIOZA EDVARDA GRIEGA WANDY LANDOWSKIEJ KAROLA LIPIŃSKIEGO FERENCA LISZTA NICCOLA PAGANINIEGO ANTONA RUBINSTEINA CLARY SCHUMANN CARLA MARII v. WEBERA HENRYKA WIENIAWSKIEGO REKTOR I SENAT UNIWERSYTETU WROCŁAWSKIEGO ORAZ WDZIĘCZNI WROCŁAWIANIE MAJ 2004 Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 17:34 Oratorium Marianum w ramach Akademii Leopoldyńskiej (1702-1811) Nazwa sali, Oratorium Marianum, pochodzi od łacińskiej nazwy mieszczącej się tutaj onegdaj kaplicy maryjnej: Oratorium Marianum Congregationis Latinae. Dzisiaj pełni ona rolę reprezentacyjnego pomieszczenia wykorzystywanego w celu organizacji koncertów muzycznych, konferencji i uroczystych spotkań środowiska akademickiego Wrocławia. Uroczyście poświęcona kaplica zainaugurowała swoją działalność 22 listopada 1733 roku, stając się wraz z Aulą Leopoldyńską i nieistniejącą dziś salą teatralną uniwersytetu, Audytorium Comicum, jedną z najbardziej reprezentacyjnych sal wrocławskiej uczelni. Wystrój - ikonograficznie związany z życiem Najświętszej Marii Panny był dziełem grupy artystów realizujących wcześniej Aulę Leopoldyńską i Schody Cesarskie: malarza Johanna Christopha Handkego z Ołomuńca, rzeźbiarzy> Johanna Albrechta Siegwitza i Franza Josepha Mangoldta oraz sztukatorów: Johanna Antona schatzela i Ignazia Provisore. z informacji nt. Oratorium Marianum Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 17:49 Oratorium Marianum po 1945 roku Kres muzycznej funkcji Sali przyniosła II wojna światowa, kiedy to wiosną 1945 roku podczas ostrzału artyleryjskiego i bombardowań lotniczych całkowicie zrujnowana została środkowa część budynku. Potężny pocisk zburzył wszystkie kondygnacje, całkowicie niszcząc sklepienie Oratorium Marianum, zachowując jedynie około 15% dekoracji ścian. Próbę rewitalizacji dawnej Sali Muzycznej podjęto dopiero w 1974 roku, powracając w kolejnych projektach odbudowy tej części gmachu do pomysłu odtworzenia dużego audytorium. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i wysiłkowi wielu osób w 1997 roku, niczym Feniks z popiołów, odrodziło się Oratorium Marianum. Przy nieznacznych modyfikacjach, całkowicie odtworzono wnętrze w warstwie architektonicznej, rzeźbiarskiej i sztukatorskiej. Nieodtworzone pozostało jedynie malarstwo sklepienne. W kolejnych latach uzupełniono wyposażenie remontując na potrzeby sali zabytkowe organy Adama Horatiusa Caspariniego z 1718 roku, pochodzące z kościoła Św.Elżbiety we Wrocławiu. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 06.10.17, 00:41 z netu W długim ciągu okien szczególną uwagę przykuwa główne wejście do Uniwersytetu, przepięknie zdobione, oraz znajdujący się nad nim balkonowy portyk z alegorycznymi rzeźbami przed- stawiającymi cztery cnoty kardynalne, którymi szczycić się powinien każdy student uczelni: męstwo, roztropność, stałość i umiarkowanie, dzierżące dzban pełen wina. Niestety ta ostatnia cnota tradycyjnie już bywa traktowana przez studentów Uniwersytetu po macoszemu, o czym świadczy choćby historia stojącego trochę dalej przed Gmachem Głównym nagiego Szermierza. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 06.10.17, 09:04 Od Uniwersytetu szliśmy ulicą Więzienną do Rynku. Chyba każde miasto posiada wokół Rynku ulice związane nazwami z rzemieślnikami, którzy w Średniowieczu zamieszkiwali okolice centrum ówczesnego miasta. Wrocław nie jest tu niczym szczególnym, mamy więc ulice, Szewską, Kuźniczą, Rzeźniczą, Łaciarską, Kotlarską, Igielną, Nożowniczą itd... i oczywiście Więzienną przy której mieściło się dawne więzienie miejskie, skrzydło północne powstało w XIV wieku, około 1500 roku dobudowano trzy pozostałe tworząc zamknięty dziedziniec. Gruntowna przebudowa w 1683 roku nadała budynkowi kształt zbliżony do dzisiejszego. Po likwidacji więzienia w XVIII wieku obiekt był siedzibą instytucji filantropijnych i lombardu, dzisiaj mieści się tam bardzo sympatyczna knajpka. Odpowiedz Link
kogucik.2872 Re: Wrocław - moje miasto 06.10.17, 22:12 o ! pierwsza fotka od góry - idealna do HDR ! Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 06.10.17, 22:38 kogucik.2872 napisał: > o ! pierwsza fotka od góry - idealna do HDR ! > ktora od gory, z kolazu? Odpowiedz Link
a74-7 Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 20:05 Nie wystarczyly mi male fotki, poszlam nakarmic oko w googielku Przepiekne miejsca ,bogactwo detalu,przepych baroku w Polsce dorownuje tym europejskim. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 20:13 a74-7 napisał: > Nie wystarczyly mi male fotki, poszlam nakarmic oko w googielku > Przepiekne miejsca ,bogactwo detalu,przepych baroku w Polsce dorownuje tym eur > opejskim. 5 lat mieszkałam wśród tego piękna. Szczególnie wczesnym latem i pomiędzy egzaminami chętnie medytowałam w katedrze... bo dni bywały już upalne, a tam zawsze blogi chłód. Odpowiedz Link
m.maska Re: Wrocław - moje miasto 04.10.17, 23:47 a74-7 napisał: > Nie wystarczyly mi male fotki, poszlam nakarmic oko w googielku > Przepiekne miejsca ,bogactwo detalu,przepych baroku w Polsce dorownuje tym eur > opejskim. Kiedy rozpoczynalam studia o Auli Leopoldina krazyly opowiesci tych, ktorzy ja widzieli - nie byla wtedy udostepniana do ogladania - wejsc mogli tam wylacznie studenci i to raz jeden w dniu immatrykulacji - to tam otrzymywalo sie indeksy i pierwsze wrazenie... wow Odpowiedz Link
al-szamanka Re: Wrocław - moje miasto 05.10.17, 08:27 m.maska napisała: > a74-7 napisał: > > > Nie wystarczyly mi male fotki, poszlam nakarmic oko w googielku > > Przepiekne miejsca ,bogactwo detalu,przepych baroku w Polsce dorownuje t > ym eur > > opejskim. > > Kiedy rozpoczynalam studia o Auli Leopoldina krazyly opowiesci tych, ktorzy ja > widzieli - nie byla wtedy udostepniana do ogladania - wejsc mogli tam wylacznie > studenci i to raz jeden w dniu immatrykulacji - to tam otrzymywalo sie indeksy > i pierwsze wrazenie... wow No, to pierwsze wrażenie powalało, czułam się wyróżniona, że mogłam zobaczyć to, gdzie inni nie mieli wstępu. Odpowiedz Link