JAK BUDOWANO RYNEK
Pierwszy kwietnia 1241 roku dla Wrocławia zaczął się tragicznie. Wczesnym rankiem u bram miasta stanęli Tatarzy. Przerażeni mieszkańcy uciekli na Ostrów Tumski i schronili się za jego umocnieniami. Pozostawiony bez obrony gród napastnicy spalili, a za pomocą przemyślnych katapult przerzucili przez Odrę kilkadziesiąt płonących pocisków, które wznieciły pożary na Wyspie Katedralnej. Mimo liczebnej przewagi i nieustannych ataków, wojska tatarskie nie zdobyły Ostrowa. Według legendy duża w tym zasługa dominikanina Czesława, późniejszego błogosławionego, który umiejętnie dowodził obrońcami wyspy.
Dziewięć dni później książę Henryk Pobożny, nie doczekawszy się obiecanych przez króla czeskiego posiłków, na czele oddziału rycerzy starł się z Azjatami pod Legnicą. Polacy bitwę przegrali, a poległemu księciu Tatarzy obcięli głowę. Jego ciało wśród stosów trupów odnalazła na pobojowisku księżna Anna. Zwłoki męża rozpoznała ponoć po sześciu palcach u lewej stopy.
Jeden z największych w Europie
Wkrótce po bitwie, na wieść o śmierci swojego wielkiego chana Ugedeja, skośnoocy najeźdźcy, mimo militarnych sukcesów, opuścili Śląsk. Na zniszczone tereny powracał spokój
Spalony Wrocław postanowiono odbudować według najnowszych zasad i wzorów W roku 1242 u księżnej. Anny zjawił się rzutki przedsiębiorca, obiecując zbudowanie nowoczesnego miasta. Człowieka takiego w średniowieczu zwano lokatorem lub zasadźcą. Kiedy wywiązał się ze swojego zadania, zostawał wójtem miasta, które wybudował. Tak też bylo we Wrocławiu. Lokator energicznie zabrał się do dzieła. Rozpoczął od wytyczenia Rynku - reprezentacyjnego placu miasta. Miał on wymiary 207 metrów na 172 metry i był wówczas jednym z największych w Europie. Po wytyczeniu Rynku lokator wyznaczył obok niego dwukrotnie mniejszy plac handlowy, zwany dziś placem Solnym, oraz ulice nowego miasta. Z każdego rogu Rynku kazał wyprowadzić po dwie ulice. To jednak wrocławianom nie wystarczyło. Ponieważ w tamtych czasach splendor grodu zależał od liczby ulic wychodzących z rynku, postanowiono wytyczyć jeszcze trzy dodatkowe. Z pierzei wschodniej wyprowadzono więc ulicę Kurzy Targ, z pierzei północnej - Więzienną, a z południowej - Przejście św Doroty. Tak więc włodawianie mogli się szczycić aż jedenastoma ulicami wychodzącymi z ich Rynku.
I tu ciekawostka - otóż stojąc na skrzyżowaniu ulic Odrzańskiej i Kotlarskiej widzimy nie tylko Rynek, ale i dwa pozostałe dawne place handlowe: plac Solny i Nowy Targ.
Źródło: "Wrocław jakiego nie znacie" - Wojciech Chądzyński
Pierzeja zachodnia:
Drugi budynek od prawej to
Kamienica Pod Gryfami. Szczególnie wartościowa, z wysokim manierystycznym szczytem, najokazalsza w Rynku.
Pod numerem czwartym
Kamienica Pod Złotym Orłem
Idąc dalej na lewo
Kamienica Dwór Polski, Kamienica Pod Złotym Słońcem, Kamienica Pod Błękitnym Słońcem ze względu na problemy własnościowe długo niszczała i dopiero w końcu lat 90. została odremontowana, a jej dziedziniec nakryty szklanym dachem i
Kamienica Pod Siedmioma Elektorami zwraca uwagę ze względu na bogate zdobienia malarstwem iluzjonistycznym, zrekonstruowane w początku lat 90.
Każda z kamieniczek na Rynku ma swoją nazwę – tylko, że ja nie robiłam fotek pod tym kątem. Znam Wrocław i to sprawia, że nie na wszystko zwracam uwagę – a szkoda, może następnym razem.