Dodaj do ulubionych

Potrzeba przynależności.

11.06.08, 08:00
Wczoraj rozpoczął się w Niemczech proces chyba o zabójstwo członka
Hells Angels przez członków "konkurencyjnej" bandy o nazwie Bandidos.
Mniejsza z tym, że oba "gangi" składają się w większości z
podtatusiałych brzuchaczy, chodzi mi w ogóle o mało zrozumiałą dla
mnie potrzebę przynależności do jakiejś grupy.
Rozumiem np. małpy. Taki samotny pawian miałby niewielkie, właściwie
żadne szanse na przeżycie w pojedynkę. Potrzebuje i instynktownie
szuka wsparcia stada.
Ciekawym jest, że takie instynktowne potrzeby w dalszym ciągu
funkcjonują u ludzi, jeżeli do ludzi zaliczyć np. wyjącą bandę
stadionowych troglodytów.
Obserwuj wątek
      • zbyfauch Re: Potrzeba przynależności. 11.06.08, 14:33
        konto_online napisał:
        > zapytaj tych z domu dziecka, czy przynależność nie była im
        > potrzebna

        Rodzina a właściwie bliska osoba, niekoniecznie przecież dwie, to
        zupełnie co innego niż potrzeba oparcia, akceptacji w grupie.
        • konto_online Re: Potrzeba przynależności. 11.06.08, 20:27
          zbyfauch napisał:

          > konto_online napisał:
          > > zapytaj tych z domu dziecka, czy przynależność nie była im
          > > potrzebna
          >
          > Rodzina a właściwie bliska osoba, niekoniecznie przecież dwie, to
          > zupełnie co innego niż potrzeba oparcia, akceptacji w grupie.

          a rodzina to nie szczególny przypadek grupy?

          >
          >
          • zbyfauch Re: Potrzeba przynależności. 11.06.08, 20:42
            konto_online napisał:
            > a rodzina to nie szczególny przypadek grupy?

            Mocno to naciągane, tym bardziej, że wystarczy jedna bliska osoba a dwie
            jednostki naprawdę trudno nazwać grupą.

            P.S.
            Osobiście nie przepadam za słowem "rodzina".
            • konto_online Re: Potrzeba przynależności. 11.06.08, 23:54
              zbyfauch napisał:

              > konto_online napisał:
              > > a rodzina to nie szczególny przypadek grupy?
              >
              > Mocno to naciągane, tym bardziej, że wystarczy jedna bliska osoba
              a dwie
              > jednostki naprawdę trudno nazwać grupą.

              grupa to grupa, jesli nie może być dwuskładnikowa to ja powiem, że N
              składników to też za mało


              >
              > P.S.
              > Osobiście nie przepadam za słowem "rodzina".

              za słowem nie przepadasz? dziwne
    • wacikowa Re: Potrzeba przynależności. 11.06.08, 08:19
      Bo człowiek to takie dziwne stworzenie z potrzebami,każdy z nas je ma.
      A że innym do szczęścia niezbędna jest potrzeba przynależności.. no cóż, nikt
      nie jest doskonały. Są takie dwa prawa którymi kierują się ludzie prawo
      homeostazy i prawo wzmocnienia:)))
      Ja też mam potrzeby-te przyjemne:)
    • zbyfauch Z tego samego ogródka... 20.03.09, 12:26
      wiadomosci.onet.pl/1937876,11,item.html

      Tu oburzają się Panowie Chłopi, innym razem Obywatele Miasteczka...

      Inna rzecz, że stwierdzenie "my, intelektualiści mamy słabość do
      chłopów" to kompletna żenada.
      • mieux Potrzeba przynależności 22.03.09, 17:06
        Coś w tym jest. Ludzie chcą do czegoś należeć. Jeśli już nikt ich nie może
        znieść, to chociaż chcą mieć kogoś od nich zależnego. Może dlatego każdy stary
        babsztyl ma srajdupelka.
        • zbyfauch Re: Potrzeba przynależności 22.03.09, 17:43
          mieux napisała:
          > (...) Może dlatego każdy stary babsztyl ma srajdupelka.

          Też... :)
          Mnie jednak chodzi o potrzebę identyfikacji z jakimś "my", czymkolwiek by ono
          nie było.
          Osobiście identyfikuję się jedynie z "ja". :)
          • mieux Re: Potrzeba przynależności 22.03.09, 17:59
            > Osobiście identyfikuję się jedynie z "ja". :)

            Nie dziwię się. Ty znasz swoją wartość i nie musisz się dowartościowywać.
            Jak jakiś dupek nic nie znaczy, to szuka grupy, która też nic nie znaczy i czuje
            się w niej kimś. Może nawet w niej dokazywać.
            • zbyfauch Chyba mnie przeceniasz, 22.03.09, 18:07
              Mieuxmieux. :)
              Nie jestem bynajmniej ani pewny siebie ani pełen poczucia własnej wartości.
              Moimi kompleksami mogłabyś wytapetować spory parking przed gabinetem wziętego,
              amerykańskiego psychoanalityka. ;)
                        • modliszka61 Re: ojojojojojojjjjj 24.03.09, 16:10
                          Właśnie dostrzegłam,Pani Madurko,troskę o utrzymanie mojego stanowiska na
                          hali.Dziękuję serdecznie.:-}
                          Ja tam wykładam i przeginam,i czekam aż mi wreszcie każą zdać odzież roboczą i
                          buty gumowo-filcowe.Ale oni mi mówią,że mnie kochają(oczywiście na swój sposób
                          ;-D)Domyślam się,że każde forum lubi mieć swoją dodę.
                          Na pustelni też wykładam;-}.Często nucę tą pogodna piosenkę,a moja męska służba
                          domowa pochyla głowę i kręci nią na boki,nie wydając przy tym żadnego dźwięku.

                          www.youtube.com/watch?v=G9iiU6NDxIo
                          Niech i na Pustelni się rozlega!
              • mieux Re: Chyba mnie przeceniasz, 23.03.09, 13:02
                > Nie jestem bynajmniej ani pewny siebie ani pełen poczucia własnej wartości. (...)
                :)
                Tak zawsze uważają ludzie genialni i cudowni.
                No to już wiem, co mnie tu ciągnie :)

                PS. Psychika często nie nadąża za wybitnym intelektem. Nie ma się co tym
                przejmować. Psychoanalitykom i im podobnym życzę wymarcia z powodów finansowych.
          • madurka przynależność 22.03.09, 21:03
            zbyfauch napisał:

            > Mnie jednak chodzi o potrzebę identyfikacji z jakimś "my",
            czymkolwiek by ono nie było.


            Przystaję czasami w pustelni
            i zastanawiam się teraz czy głos zabrać...
            bo palce aż swędzą, by dać po palcach innych
            czy przejść obojętnie?
            w każdym razie nie chcę należeć do grupy kobiet, które tak się
            wypowiadają jak "kobieta"? o podobnym do mnie nicku

            • zbyfauch Re: przynależność 22.03.09, 21:12
              madurka napisała:
              > w każdym razie nie chcę należeć do grupy kobiet, które tak się
              > wypowiadają jak "kobieta"? o podobnym do mnie nicku

              Rozumiem...choć niezupełnie. :)
              Ale wierzę, że jeśli zechcesz, wytłumaczysz.
              Jeśli nie zechcesz, przyjmę z pokorą.
              • madurka Re: przynależność 22.03.09, 21:31
                przemówię jako ten stary babsztyl, z psem,
                bez psa!
                straciłam swojego psiaka, jakiś rok temu, tak,
                i chyba nie jestem gotowa, żeby uzależniać się od następnego
                zwierzaka,
                bo to człowiek uzależnia się od zwierzaka, nie odwrotnie...
                nie spodobała mnie się opinia na temat potrzeby przynależności
                przedstawiona przez Panią Mieux
                • zbyfauch Re: przynależność 22.03.09, 21:38
                  madurka napisała: (...)

                  Cichajże dziecko, przecież nie o to jej chodziło.
                  A mnie już w ogóle. :)

                  P.S.
                  Płakałem i po myszce-Babci i po psie-Asiku.
                  Więc mi tu nie pieprzcie o przywiązaniu do żywiny. :)
                  • madurka Re: przynależność 22.03.09, 21:56
                    zbyfauch napisał:


                    >
                    > Cichajże dziecko, przecież nie o to jej chodziło.



                    dobrze papciu:)...idę sobie popłakać w samotności!

                    www.joemonster.org/filmy/14888/Zuuuooo
                  • mieux Re: przynależność 23.03.09, 12:50
                    > Płakałem i po myszce-Babci i po psie-Asiku

                    A ja po rybce. Była śliczna i cudowna. Kiedy podchodziłam do niej, to do mnie
                    podpływała. Dla niej hodowałam muszki owocowe, które bardzo lubiła. Rzucałam je
                    na wodę a ona je pyszczkiem wyłapywała. Niestety, pewnego razu kupiłam jej
                    robaki w sklepie zoolog., po których bardzo źle się poczuła. Nie wiedziałam jak
                    ją ratować. Przez kilka dni próbowałam jej pomóc. W stanie agonalnym wypuściłam
                    ją do rzeki.

                    PS. Oczywiście, że nie chodziło mi o osoby, które lubią psy, tylko o stare
                    babsztyle, które puszczają swoje srajdupelki bez smyczy, bez kagańca, a te walą
                    na środek chodnika. Babsztyl tylko czeka wtedy, aby z kimś popyskować, bo pewnie
                    nikt inny już się do niego nie chce odzywać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka