chris1970
27.01.16, 10:03
Postanowiłem podzielić się z Wami sytuacją, o której do końca nie wiem jak mam myśleć.
Otrzymałem maila (do wiadomości cała grupa odbiorców) z prośbą o wsparcie finansowe i przekazanie 1% podatku na leczenie córeczki mojej koleżanki ze studiów. Tego maila napisała koleżanka. Ton maila był bardzo oficjalny, jak komunikat, bez osobistego choćby słowa.
Po tym mailu, tak dwa dni później otrzymałem smsa dokładnie o tej samej treści.
Dla wyjaśnienia, dwa lata temu mieliśmy spotkanie roku po 20 latach ukończenia studiów. Na tym spotkaniu wszyscy wiedzeli o tym, że koleżanka ma dziecko chore, potrzebujące rehabilitacji, nawet organizatorka tych cyklicznych spotkań założyła rachunek na ten cel i mogliśmy przelać pieniądze, co ludzie uczynili po spotkaniu.
To nie pierwsza taka akcja, przy wcześniejszym zjeździe mieliśmy okazję dowiedzieć się, że jedna z naszych koleżanek ma stwardnienie rozsiane i na ten cel również zbierano pieniądze przez organizatorkę. Córka chorej koleżanki napisała do każdego z nas osobna osobisty list z podziękowaniami i prośbą o przekazanie 1% podatku na rehabilitację mamy. List był bardzo miły, nie narzucający się, taki ujmujący za serce, ale nie grający na uczuciach. Bardzo wyważony. Z chęcią przekazałem 1% podatku na ten cel, chyba nawet przez kolejne 3 lata.
W tym przypadku najnowszym, o którym piszę na początku, uderzył mnie ten taki suchy, bezosobowy ton prośby. Nie wiem jak to mam traktować. Czy ta oschłość wynika z tego, że koleżanka może nie mieć czasu na dobieranie formy prośby, czy zwyczajnie przez trudny los, trochę zgorzkniała? Mail zbiorowy rozumiem, ale sms, według mnie, już powinien być już niejako bardziej osobisty. A tu przekaz niczym nie różnił się od takich, jakie dostaję regularnie: "W dniach 29-31 stycznia w Wojas rabat 50% na drugą parę butów. Idzie luty, podkuj buty".
Akurat mam komu przekazywać 1% podatku, nie chodzi o wybór, tylko jak widzicie taką formę komunikacji.