jan_hus_na_stosie 26.08.11, 20:39 www.youtube.com/watch?v=GJppPXKfbdE Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 20:41 wiedziałem, że związki bywają wyniszczające, ale nigdy nie sądziłem, że spotka to mnie uff, na szczęści jest już po wszystkim i będzie lepiej, prawda? :) Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolny :) 26.08.11, 20:53 Trochę się miotasz Janie... Raz rozpacz i rozgoryczenie, za chwilę radość z wyzwolenia z wyniszczającego związku. Hmm... Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 20:58 może zbyt wiele razy cierpiałem przez kobietę, szkoda płakać nad rozlanym mlekiem, to nie ja rozwaliłem ten związek Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolny :) 26.08.11, 21:08 jan_hus_na_stosie napisał: > może zbyt wiele razy cierpiałem przez kobietę, szkoda płakać nad rozlanym mleki > em, to nie ja rozwaliłem ten związek O, gdzieś wcześniej pisałeś coś zupełnie innego :). Ale skoro tak szybko się otrząsnąłeś to znaczy, że faktycznie to nie było TO :). Powodzenia zatem w poszukiwaniu drugiej połówki :). Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: wolny :) 26.08.11, 21:23 Salma nie wygłupiaj się, lepiej powiedz mu by zadzwonił, albo poczekał i zadzwonił, no lludzie się czasami kłócą rozchodzą i schodzą ...no Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolny :) 26.08.11, 21:46 gr.eenka napisał: > Salma nie wygłupiaj się, lepiej powiedz mu by zadzwonił, albo poczekał i zadzwo > nił, no lludzie się czasami kłócą rozchodzą i schodzą ...no Greenka, Jan pisze, że "na szczęści jest już po wszystkim", "to nie ja rozwaliłem ten związek", "na świecie wolnych i fajnych kobiet nie brakuje". No o czym tu rozmawiać? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 21:53 wysłałem we wtorek bukiet 50 róż z przeprosinami, w zamian otrzymałem smsa o treści "dziękuje za piękne kwiaty" i to wszystko do tej pory, więc o czym mowa? są dwie rzeczy, których nigdy swojej kobiecie nie wybaczę: 1) zdrady 2) brak miłości do mnie Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: wolny :) 26.08.11, 21:55 no no :) wiec sięjednak starasz i nie jest aż tak obojętne jak nam tu wypisujesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: wolny :) 29.08.11, 21:29 salma75 napisała: Ale skoro tak szybko się otrząsnąłeś to znaczy, że faktycznie to nie było TO :) Szybko czyli po jakim czasie? Czy jakby nie mógł się otrząsnąć po 3 latach to by znaczyło że stracił prawdziwa miłość? A możne rok i trzy miesiące wyznaczają granice? A może miesiąc? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolny :) 29.08.11, 22:00 real_mayer napisała: > salma75 napisała: > > > Ale skoro tak szybko się otrząsnąłeś to znaczy, że faktycznie to nie było TO : > ) > > Szybko czyli po jakim czasie? Czy jakby nie mógł się otrząsnąć po 3 latach to b > y znaczyło że stracił prawdziwa miłość? A możne rok i trzy miesiące wyznaczają > granice? A może miesiąc? No chyba 2 czy 3 dni to dosyć sybko, nie sądzisz? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
real_mayer Re: wolny :) 30.08.11, 10:18 Związek się rozpadł, więc to na pewno nie było TO <tajemnicze "TO" - na całe życie :) > A jaka to różnica czy rozpacz będzie trwała 5 lat czy 3 dni w takim przypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolny :) 30.08.11, 14:40 real_mayer napisała: > Związek się rozpadł, więc to na pewno nie było TO <tajemnicze "TO" - na > całe życie :) > > A jaka to różnica czy rozpacz będzie trwała 5 lat czy 3 dni w takim przypadku > ? Real, jakoś tak nie bardzo dywagować o tym w wątku o Jana kłopotach, nie chcę oceniać tutaj jego związku. Krótko zatem - MOIM ZDANIEM, jeśli ktoś po 3 dniach godzi się z faktem rozstania z kimś bliskim tzn., że tak naprawdę nie był zbyt mocno związany z tą osobą. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 30.08.11, 19:13 salma75 napisała: > MOIM ZDANIEM, jeśli ktoś po 3 dniach godzi się z faktem rozstani > a z kimś bliskim tzn., że tak naprawdę nie był zbyt mocno związany z tą osobą. był, tyle że po 3 dniach gdy emocje już nieco opadną do głosu zaczyna dochodzić rozum, który zaczyna na sprawę spoglądać bardziej trzeźwo niż głupie serce Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 21:03 może mam zbyt duże mniemanie o sobie i uważam, że kobieta która nie potrafiła tego docenić nie zasługuje na mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 21:05 mam chodzić w worze pokutnym lub przez najbliższe miesiące udawać zrozpaczonego? na świecie wolnych i fajnych kobiet nie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: wolny :) 26.08.11, 21:24 no owszem i każda złapie takiego z odzysku bardzo chętnie, tylko czy nie szkoda tego co było? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 21:30 gr.eenka napisał: > tylko czy nie szkoda > tego co było? dobrych chwil szkoda, ale ostatnio było ich jak na lekarstwo Odpowiedz Link Zgłoś
gr.eenka Re: wolny :) 26.08.11, 21:40 www.youtube.com/watch?v=2ZNLAubnqFY i ja nie mam nic więcej do powiedzenia w tej materii. Jak powiedział kiedyś pewien zaznajomiony osobnik - nie wtrąca się między wódkę a zakąskę, może to nie są zbyt górnolotne slowa, ale doskonale oddają sens tej sytuacji. W tej chwili to Twoja decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 26.08.11, 21:14 smutne, ale piękne www.youtube.com/watch?v=TAVweVW2neY&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
e-no-kolego Re: wolny :) 26.08.11, 23:32 No to gratulacje z podjętej decyzji. Może czasem być ciężko ale kiedyś przejdzie. To dobry objaw, że już przyznajesz, że w sumie to dobrze się stało. Nawiasem mówiąc -ja do tego nie mogłem dojść przez 4 lata... :) Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: wolny :) 26.08.11, 23:46 Naprawdę?? Ja myślałam, że ty się żenić będziesz lada moment. Tak przynajmniej wynikało z twoich postów. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 27.08.11, 08:08 berta-death napisała: > Naprawdę?? Ja myślałam, że ty się żenić będziesz lada moment. też tak myślałem, chociaż przez ostatnie 3-4 miesiące powoli zacząłem mieć wątpliwości Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: wolny :) 27.08.11, 16:07 jan_hus_na_stosie napisał: > to nie ja zmalowałem ale ona > > To co ona zmalowała?? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 27.08.11, 16:37 salma75 napisała: > To co ona zmalowała?? nie będę o wszystkim pisał bo nie wypada, chodziło głównie o bycie razem byliśmy razem od lipca, zaręczyliśmy się w grudniu 2010, mieliśmy zamieszkać razem w styczniu, potem w lutym, potem w marcu... Mijały miesiące a ona już się miała przeprowadzić do niezamieszkałego i wyremontowanego mieszkania w Warszawie po babci. Teraz mieszka godzinę jazdy samochodem ode mnie w jedną stronę i ja od czerwca 2010 pokonywałem tą trasę jakieś 2 razy w tygodniu aby się z nią zobaczyć. Coraz częściej się o to zaczęliśmy kłócić, wynajdowała coraz to nowe preteksty dlaczego się jeszcze nie przeprowadziła do Warszawy: 1) najpierw nie miała pracy i mówiła, że nie chce być na moim utrzymaniu (w marcu znalazła pracę i argument się zdezaktualizował) 2) mówiła, że mieszkanie nie jest dostatecznie wykończone (w lutym cykliniarze wycyklinowali podłogi, pomogłem jej przewieść część mebli, pomogłem w malowaniu szafek, w myciu naczyń, garnków po babci, łazienek etc., wszystkie urządzenia typu pralka, lodówka etc. w nowym mieszkaniu są i obiecałem, że jak będzie czegoś chciała np. zmywarkę do naczyń, mikrofalę czy cokolwiek innego to kupię) 3) oskarżała mnie, że jej wystarczająco nie pomagam w nowym mieszkaniu (np. że nie pomagam załatwić elektryka bo na klatce w kamienicy nie ma światła od ponad miesiąca -> no kurde, w kamienicy mieszkają 4 rodziny, nikomu nie chce się dupy ruszyć aby się tym zainteresować, ja tam nie mieszkam, nie mam nawet kluczy do mieszkania, jestem zwodzony od miesięcy, że się w końcu przeprowadzi i ona ode mnie oczekuje, żebym załatwił elektryka bo na klatce nie ma prądu? Jeśli by się w końcu przeprowadziła to nie ma sprawy, ale w takim wypadku? 4) kobieta ma 28 lat i całe życie mieszka z rodzicami, przede mną była w związku ponad 6 lat, byli zaręczeni i też nie zamieszkała ze swoim mężczyzną, chociaż on robiąc doktorat proponował jej zamieszkanie z nim w akademiku dla doktorantów UW (mieliby własny pokój i własną łazienkę i kuchnię), nie zgodziła się kto tu jest nienormalny? ja, że chciałem abyśmy tworzyli normalny związek, mieszkali razem? Jak długo jeszcze miałem czekać aż łaskawa dama zechce ze mną w końcu zamieszkać? (była też opcja, że ja mogę coś wynająć jeśli nie chce mieszkać w mieszkaniu po babci, ale to z ekonomicznego punktu widzenia byłoby idiotyzmem) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 27.08.11, 16:49 normalna kobieta zrobiłaby wszystko aby jak najszybciej zamieszkać ze swoim mężczyzną, zwłaszcza, że nie jesteśmy już nastolatkami i się ponad 8 miesięcy temu zaręczyliśmy Odpowiedz Link Zgłoś
zawle Re: wolny :) 29.08.11, 21:03 Jestem tu nowa , ale mnie wątek zainteresował. Czyli chciałeś zamieszkać u niej? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 29.08.11, 21:12 tak, u niej, w jej mieszkaniu po babci, które stoi umeblowane i puste i w którym już dawno miała zamieszkać ale woli z rodzicami i dojeżdżać codziennie 30 km do pracy zamiast 5 km gdyby się przeprowadziła proponowałem jej też zamieszkanie u mnie przez jakiś czas jeśli nie chce wprowadzić się do mieszkania po babci - ja wynajmuję mieszkanie 3 pokojowe, mielibyśmy dla siebie na razie 2 pokoje a w trzecim mieszka jedna dziewczyna, ale nie chciała Odpowiedz Link Zgłoś
uleczka_k Re: wolny :) 29.08.11, 21:54 Ale czy ona taka niezdecydowana czy też może mało uczuciowa? Widać, że historia lubi się powtarzać, skoro z innym też nie chciała zamieszkać. Zwykle to kobiety dążą do zaangażowania faceta i zakontraktowania go jak najszybciej, a tu tak jakoś inaczej. Tak czy siak, takie zachowanie to nie najlepszy prognostyk. To nie będę już banałów powtarzać, że to lepiej, że skończyło się teraz, niż gdyby po ślubie miało się okazać że jest lordem vaderem. Odpowiedz Link Zgłoś
marguy Re: wolny :) 30.08.11, 00:51 jasieczku, z jednej strony przykro mi, bo serducho musialo cie zabolec, z drugiej ciesze sie, ze na czas wyrwales sie z tipsow ksiezniczki na grochu. Wierz mi, sa na tym swiecie jeszcze normalne dziewczyni, a posrod nich przypisana tobie polowka jablka :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie Re: wolny :) 30.08.11, 19:22 ciekawe jest to, że wszyscy co mnie znają i wiedzą, że się rozstaliśmy, odradzają mi powrót do niej Odpowiedz Link Zgłoś
wszedlem Re: wolny :) 28.09.11, 20:41 no to witaj w klubie, wujas. mi tez sie na dniach posypalo z panna (27), ktora u rodzicow mieszka. okolicznosci nieco inne, ale jakbym wlasna historie przeczytal. z tym, ze ja wiem dlaczego, a ty( przynajmniej wtedy, gdy to pisales) nie, wiec z checia ci wyjasnie. zwodzila cie, wymyslala kolejne przeszkody i tak naprawde nie udzielala ci zadnych konkretnych odpowiedzi? chyba tak? mamus, tatus, babcius -cholera wie, ale ktos jej prul glowe przez ten caly czas, moze wrecz zabranial, a ona najzwyczajniej wstydzila ci sie przyznac, ze bedac w tym wieku nie ma pelnej kontroli nad swoim zyciem i stad ciagle wykrety. i chocbys na lbie stanal nic nie poradzisz, bo tak uwiklany czlowiek musi odciac pepowine osobiscie albo przynajmniej sie wyraznie zwrocic o pomoc, a ona nie byla na to gotowa. Odpowiedz Link Zgłoś