Dodaj do ulubionych

pierwsza konfrontacja...

18.12.04, 01:16
... z innym kotem nastąpiła w dniu wczorajszym. Sąsiadka z tego samego
piętra, właścicielka rocznego prawie Maciusia, odkryła, że w naszym
mieszkaniu też mieszka kot (półroczny, u nas od dwóch miesięcy). Jak do tej
pory sąsiedzi nie wiedzieli o jego istnieniu, bo nasz Filip nie był chętny do
wyjścia poza próg domu, nie mówiąc już o spacerowaniu po piętrach. Maciuś
wyczuł Filipa już wcześniej, bo od kilku tygodni namiętnie przesiadywał pod
naszymi drzwiami. Wczoraj nastąpiła konfrontacja, oba koty, w skulonej
pozycji i bezpiecznej odległości, przez dłuższy czas przyglądały się sobie
badawczo. Maciuś nie wytrzymał tej próby i czmychnął do siebie, ciekawie
spoglądając zza drzwi mieszkania. Filip nie zastanawiając się długo podążył
krokiem sąsiada. Zawahał się na chwilę w progu jego mieszkania, gdy ten
syknął ostrzegawczo. Nie zniechęciło to jednak mojego walecznego kota, który
syknął także, pacnął Maćka łapką i...zwiał do siebie. Następne pół godziny
spędził pod zamkniętymi drzwiami naszego mieszkania miaucząc żałośnie, kiedy
jednak drzwi stanęły otworem nie odważył się wyjść na korytarz. Co to miało
być? Walka o terytorium? Czy jest szansa, że koty się polubią, że będą się
razem bawić? Boję sie, że kolejna konfrontacja może skończyć się tragicznie...
Obserwuj wątek
    • skibi.i Re: pierwsza konfrontacja... 18.12.04, 18:26
      Twój jest za młody na walkę o terytorium.Kieruje nim ciekawość.Jednocześnie oba
      prezentują postawę "chciałbym ale się boję".Żeby się zaprzyjaźniły (może tak
      być ale nie musi - jak w życiu)muszą ze sobą więcej przebywać.Duże znaczenie ma
      to czy są/będą kastrowane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka