windyga
20.06.04, 21:28
Hura! Uratowałam dzis srokę. A było tak.
Siedziałysmy sobie w trzy kobity na tarasie Gemini, gdy nagle
zobaczyłam, że vis a vis ptak - sroka próbuje bezskutecznie wydostac sie z
pułapki. Tą pułapką była reklamowa wieża z metalowej
siatki, zamknieta z wszystkich stron. Jak ten patszyna sie dostał,
cholera wie.
W kazdym razie, zadzowniłam do strazy pożarnej i przyjechali za kilka chwil.
Znaleźli sposób: wczołgali sie od dołu, weszli po drabince z
torbą pod pachą (we dwóch). Sroka okropnie się bała, latała, furczała,
ale oni byli zdeterminowani. Złapali ja i do torby wsadzili. Ludziska gapili
sie na to, a kiedy strażacy wyszli i wypuścili ptaka, to publika klaskała.
Dzielni strazacy. Ulżyło mi. Nie mogłabym dziś zasnąć na wspomnienie, że
nic nie zrobiłam, żeby ptaszora uratować.
Zresztą jakżę inaczej mogłoby być w mieście w którym mamy konkurs "Zapraszamy
ptaki do Gdyni"