epsotek
09.03.05, 17:23
Tak mi sie stwierdzilo, czytajac watek niejakiego piemeltje, ze czasem
czlowiek spotyka sie z niesamowita agresja i brakiem kultury tylko za to, ze
osiagnal cos co uwaza za sukces (bo jak rozumiem ze spotu piemeltje, on tego
za sukces nie uwaza).
Chcialbym powiedziec, ze uwazam to za rzecz niewlasciwa i godna potepienia.
Rowniez Epsy (dla niezorientowanych - osoby, ktore ciezko pracowaly aby zdac
konkurs na urzednika instytucji Unii Europejskiej) zaslurzyly na szacunek.
Nikogo przy tym nie musieli opluwac. Nikomu nie podstawiali nogi.
Ich "sukces" (kazdy ocenia to jak chce: jako sukces lub nie) nie opiera sie
na znajomosciach tylko na wytrwalosci, pracy i jeszcze raz pracy.
Nie kazdy ma obowiazek uwazac to za osiagniecie na miare zycia ale tak jak ja
szanuje ludzi, ktorzy ciezka praca otworzyli sklepik (bo zasluguja na ten
szacunek) i tych co charuja na budowie (czyz bez nich mielisbysmy gdzie
mieszkac) tak samo na szacunek zasluguja ludzie, ktorzy stworzyli duze firmy
(czyz bez nich mielibysmy gdzie pracowac) i ci, ktorzy sa urzednikami.
Wszyscy oni walcza o jak najlepsze i godziwe zycie. I nie jest niczym milym
jak czlowiek, ktory najwyrazniej nie zna ich, nie wie specjalnie nic o nich
(albo wie ale zawisc go zaslepia) opluwa ich na publicznym forum (bo to forum
ma publiczny charakter). Chcialbym napisac, ze ja tego nie akceptuje.
Dziekuje za uwage i zycze milego dnia