genowefiusz
14.10.10, 23:38
Dostałem de facto tą samą odpowiedź, którą w zeskanowanej formie publikuje na swoich blogu stoję i patrzę. Z tym, że pod papierową sip'a podpisał się sam "radca generalny", a pod moim e-mailem szeregowy pracownik (nie umniejszając oczywiście ;), pani Edyta Grądzka z Departamentu Informacji GUS'u - pozdrawiam.
W skrócie:
1. GUS sprawdza dane przekazywane przez przedsiębiorców "w sposób dostępny statystyce".
"Dane są każdorazowo szczegółowo analizowane, a wartości budzące wątpliwość wykazane przez jednostki sprawozdawcze są z nimi wyjaśniane i w razie stwierdzenia błędów korygowane." - to zwykłe eliminowanie danych odstających, wykryje jednorazowe wyskoki, ale nie systematyczne, realizowane w porozumieniu, fałszowanie danych.
"Ponadto, w analizie poprawności danych wykorzystywane są informacje pozyskiwane z powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego. " - a to akurat ciekawa informacja. Interesujące byłoby jak to dokładnie jest realizowane, jakie informacje są pozyskiwane od inspektorów.
2. Na danych za dwa pierwsze kwartały 2010 roku mocno zaważyły drogie inwestycje, realizowane na drogiej ziemi (w jednej z dzielnic 56% kosztow to koszt ziemi) i fakt że próbki były stosunkowo małe (28 i 38 budynków).
3. Kładą nacisk na efekt opóźnienia danych o wysokich kosztach ze szczytów bańki.
4. Podkreślają, że wojewoda używa też "własnych analiz" przy podawaniu interesującego nas wskaźnika - miałeś rację sip.
5. Wygląda na to, że zignorowali moje pytanie o to, czy wiedzą ile było postępowań o podawanie sfałszowanych danych. Co ciekawe w moim piśmie nie ma zdania:
"GUS nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że otrzymane dane na formularzu b-09 są niezgodne z prawdą" które pojawia się w piśmie sip'a.
Całe pismo tutaj:
docs.google.com/document/pub?id=1VoES-pQFzvpmrivbxut4obhxoKgt3XDsIoFjmzivofM