Dodaj do ulubionych

sm "natolin"

IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.10, 17:54
co sądzicie Państwo o spółdzielniach mieszkaniowych czy kupno mieszkania spółdzielczego różni sie czymś istotnym od mieszkania od dewelopera
ja osobiście znalazałm mieszkanie w sm Natolin
rynekpierwotny.com/i/pokaz/sbm-natolin/zespol-mieszkaniowy-natolin/?page=13 [/url][/url]
czy ktoś może mi poradzić na co zwracać uwagę
nie mam zbytniego doświadczenia, jest to pierwsza moja styczność z zakupem mieszkania

dziękuje bardzo z góry
Obserwuj wątek
    • 11anna11 Re: sm "natolin" 17.12.10, 21:05
      Ja kupiłam kiedyś kawalerkę przy Lanciego od SM Natolin. Nigdy tam nie mieszkałam, ale wynajmowałam. Jak pytałam wynajmujących, co im przeszkadza, to mówili mi, że akustyka jest taka, że odgłosy z sąsiedniego mieszkania słychać, jakby to było w tym samym/ich pokoju.
      Szczerze powiem, ja nie mogłabym tak mieszkać, ale ponoć zła akustyka to problem nie tylko tej spółdzielni/dewelopera, więc wszystko zależy od progu tolerancji.

      -
      To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałabym być w pobliżu kiedy to się stanie.
    • Gość: ewa Re: sm "natolin" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.10, 18:37
      Trzeba zosatać członkiem spółdzielni (opłata), współmałżonek również musi wnieść opłatę członkowską, inaczej nie ma wstępu na zebrania a tym samym prawa głosu (tak jest w większości spóldzielni).
      Dodatkowe minusy to wyższe opłaty za utrzymanie lokalu, całej infrastruktury. Spółdzielnie z Ursynowa mają najczęściej dzierżawę wieczystą gruntu, nie są jego włascicielami. Stawki za dzierżawę niestety wzrastają. Ja jestem negatywnie nastawiona do tej formy własności; można wyodrebnić ksiege wieczysta na dany lokal, tylko co to zmienia? I tak najwazniejszy jest statut spódzielni. Mieszkałam na Ursynowie przez 10 lat, w bloku spółdzielczym. Mieszkań ok. 200, połowa ludzi nie płaciła, więc nam zwiekszano czynsz. My byliśmy z "nowych bloków", a nasz fundusz remontowy był przeznaczany na remont starych bloków (bo to przecież jedna spóldzielnia). Nie można było wyegzekwować podziału. A stawki były wysokie.
      Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa, gdy mieszkanie kupujesz u dewelopera. Zawiązujecie wspólnotę, wynajmujecie zarządcę, płacicie tylko za swój blok, nie za fontanny, alejki, oswietlenie, kamery, wymuszona ochronę, place zabaw /notorycznie niszczone/, itp.
      Kazde rozwiazanie ma swoje plusy i minusy. Mój kolega twierdzi, że Polacy sami sie nie dogadają i potrzebny im zarządca, który trzyma wszystko w garści i narzuca pewne rozwiązania odgórnie (lubi spółdzielnie). Ja mam większe zaufanie do społeczeńswta i wolę wspólnotę i własność hipoteczna gruntu:) Dochodzą jeszcze sprawy kredytów, które spóldzielnia zaciąga. To też podraża koszt mieszkania w takim bloku. Należałoby wspomnieć o sytuacji sprzed kilku lat, jak to mieszkańcy jednego z bloków na Ursynowie postanowili odłączyć sie od spółdzielni i jej starych zasobów. Co sie okazało? Ano, że owszem, tak, tylko najpierw musza przejąć na siebie udziały w kredytach spółdzielni. Pewnie nie jestem obiektywna, ale dla mnie spółdzielnie to relikt przeszłości. Przepraszam za przydługi post.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka