Gość: stary leming
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.13, 21:11
www.wiadomosci24.pl/artykul/wynajmowac_czy_kupowac_258467.html
Wynajmować czy kupować? Hania Guszycka
Data dodania: 2013-01-25
Odwieczny problem dzisiejszego pokolenia, nazywanego przez amerykańskich socjologów generacją "R" od słowa "rent" - wynajem. Czy dobrze robimy płacąc zawyżone czynsze wynajmującym lokale? Sprawdziłam to na własnej skórze... Nie każdy ma spadek po dziadkach Zdarza się, że człowiek w momencie wejścia w dorosłość otrzymuje od rodziców czy dziadków własne mieszkanko. Są i tacy, którzy nie płacą nawet sami czynszu. Owszem, jeśli jest taka możliwość, to czemu nie korzystać… Jednak nasze społeczeństwo nie jest aż tak bogate, aby to miało miejsce w większości przypadków. Moja sytuacja była zgoła inna. To ja musiałam pomagać rodzicom, dlatego też rozsądnym było z mojej strony rozważyć wszystkie możliwości, aby głowa była spokojna i komfort psychiczny większy. Ponad dwa lata wynajmu - tytułem wstępu do dorosłego życia Po studiach przyszedł okres, który ja nazywam "moją osobistą tułaczką". Mieszkałam w centrum z parą znajomych, którzy po nagłym rozstaniu postawili mnie w dość trudnej sytuacji. Z obcymi ludźmi mieszkać nie chciałam - nie każdy się nadaje... Na kawalerkę też nie było mnie raczej stać. Wynajmowałam więc pokój u starszej pani, która była - oględnie mówiąc - pedantyczna. Nie dałam rady psychicznie, wyniosłam się po czterech miesiącach. Dwa lata temu zakochałam się i zamieszkałam z chłopakiem, jednak mimo pewnej stabilizacji brakowało nam własnego kąta. Poza tym zmienialiśmy mieszkanie dwa razy, raz z powodu podniesienia czynszu z dnia na dzień... Nasz dobytek ograniczał się do ciuchów i laptopów - tak wygodniej było być nomadami. Coś pękło Po tym wszystkim co przeszliśmy - przeprowadzki, ciągłe szukanie, umowa za umową, kaucje, pożyczki, pranie u znajomych i bezdomne noce pomiędzy jednym a drugim wynajmem - nasze podejście diametralnie się zmieniło. Pomijam fakt, że stałam się kłębkiem nerwów, a rodzice raczej nie mogli już liczyć na moją pomoc. Postanowiłam poszukać alternatywy - nasze spojrzenie padło w stronę tego demonizowanego wiecznie kredytu, którym brzydzi się pokolenie "R". Obliczenia Przypomniawszy sobie słowa jednej z par, u których wynajmowaliśmy lokal, spłacając im jednocześnie kredyt, postanowiłam obliczyć wszystko skrupulatnie co do grosza i zastanowić się, jak to wszystko działa. Po wszystkim nie byłam zbytnio zdziwiona, że rata kredytu plus jakiś czynsz jest mniej więcej równa wysokości opłat przy wynajmie. Jedno mnie zastanawiało - czemu nie pomyślałam o tym wcześniej? Żeby nie być gołosłowną, przedstawię przykładowe przeliczenie na podstawie własnych doświadczeń. Sprawa jest prosta - wynajem 53-metrowego mieszkania na Warszewie (lubimy przyrodę) kosztował nas 1500 złotych miesięcznie plus rachunki i internet. W roku 2011 zdobyliśmy tzw. zdolność kredytową, co oznacza, że oboje mamy stałe umowy na średnią krajową. Poszczęściło nam się, jednak zapracowaliśmy sobie na to również bardzo ciężko. Napiszę wprost - rata kredytu, jaki płacimy za własne mieszkanie na uroczych Małych Błoniach, kupione w stanie deweloperskim i w bardzo przystępnej cenie, wynosi z czynszem dokładnie 1670 złotych. Co się bardziej opłaca? Nasze dzieci nam podziękują... Nie tylko na Warszewie Symulację kredytową przeprowadziłam na terenie całego Szczecina, pomagała mi w tym ciotka pracująca w jednym z banków! Ceny są dość różne, ale jak wiadomo, okazji nie brakuje. Jeśli ktoś kocha zieleń i spokój, może szukać na Warszewie, nie jest to wcale daleko od centrum, a zdecydowanie ciszej i spokojniej. Na Małych Błoniach fajni ludzie tworzą prawdziwą społeczność, widujemy się na podwórku, rozmawiamy, mamy wspólne sprawy, po prostu czuje się wzajemną sympatię. Dla studentów i fanów miejskiego zgiełku oraz totalnej anonimowości, kochających bliskość klubów i uczelni zostają inne, równie intratne propozycje w centrum miasta. Gdy po rodzicach lub dziadkach zostanie spadek, to mamy wtedy dwa mieszkania, nie jedno - dla nas i ewentualnego potomka, który nie będzie już musiał przechodzić przez taki sam uciążliwy, tułaczy okres. Wynajem to niepewność O ile człowiek jest młody i nie ma niczego do stracenia, może się przeprowadzać i nawet mieć z tego frajdę dopóki trafia na uczciwych ludzi, jednak wkraczanie w dorosłość i zakładanie rodziny w takich warunkach może być nie lada wyzwaniem... i niestety powodem do dodatkowego stresu. Nie ma nic lepszego w życiu niż własne miejsce na ziemi i pewność, że zawsze mamy dokąd wrócić z pracy po ciężkim dniu, by spędzić czas z ukochaną rodziną.