Dodaj do ulubionych

VILLA MARINA - MARVIPOL

IP: *.nyc.rr.com 04.03.05, 06:00
witam,

Czy ktos podzieli sie najnowszymi wiesciami dot sagi Marvipolu na
Wilanowskiej? Czy wspolnota mieszkaniowa jest na drodze do wygranej czy nie?
Swoja droga Marvipol zawsze ma problemy z wysokoscia budynkow....

zalczam ciekawy artykul na ten temat

Mieszkańcy Wilanowskiej i Marvipol walczą o „zieloną trawkę”
Data: 2003-02-24
Autor: Cezary Pytlos
Wspólnota Mieszkaniowa „Aleja Wilanowska 206” uważa, że toczy samotny bój z
bezkarną machiną administracyjną i nieuczciwym inwestorem. Marvipol odpiera
zarzuty, twierdząc, że wnioski mieszkańców są bezprzedmiotowe, a rządzi nimi
wyłącznie chęć posiadania za oknem widoku zielonej trawki

Mokotów. Cicha, miła i przytulna aleja Wilanowska. Aż korci, by się na niej
pobudować. Budynek z kilkunastoma mieszkaniami o niskiej zabudowie, a tuż
obok niego, z prawej strony - zabytkowy obiekt Żołtej Karczmy. Po lewej
stronie budynku pusta przestrzeń. Sielankowa atmosfera.

Życie to nie bajka
Tymczasem, wbrew pierwszemu wrażeniu, okazuje się, że okolica nie jest
spokojna. Mieszkańcy alei Wilanowskiej 206 mają problemy, za które obwiniają
mokotowski urząd dzielnicowy, wojewódzkiego konserwatora zabytków i
dewelopera, który kupił sąsiadujący teren pod koniec ubiegłego roku i chce
tam postawić wysoki apartamentowiec.

Zdaniem Anny Unger, członka zarządu Wspólnoty Mieszkaniowej „Aleja Wilanowska
206”, ośmiopiętrowy budynek, który ma powstać w ciągu niskiej zabudowy,
narusza rażąco harmonię urbanistyczną i estetyczną terenu objętego
szczególnym nadzorem konserwatorskim.

- Nic podobnego - odpowiada Andrzej Nizio, wiceprezes Marvipolu: - Obiekt
składa się z dwóch części, a każda z nich jest niezależna, połączona z drugą
podziemnym parkingiem. Od strony Wilanowskiej będą cztery kondygnacje, czyli
architektura budynku wtopi się w krajobraz ulicy.

Jego zdaniem mieszkańcy protestują, bo „taka jest Polska”. - Każdy sąsiad
może oprotestować budowę sąsiada, wypisując we wnioskach byle co - twierdzi
Andrzej Nizio. - Wiadomo, że każdy chce mieć za oknem trawkę i zieleń, a nie
budynek. Jego zdaniem tylko takie przesłanki kierują wspólnotą mieszkaniową.

Odsłona pierwsza
22 lipca ubiegłego roku Zarząd Dzielnicy Mokotów zaprosił inwestorów do
udziału w pisemnym przetargu nieograniczonym na oddanie w wieczyste
użytkowanie nieruchomości położonej przy alei Wilanowskiej.

- Nieruchomość stanowi działkę ewidencyjną nr 32/2, obręb 1-02-36 o
powierzchni 4863 mkw. Teren niezabudowany, porośnięty trawą i nielicznymi
drzewami owocowymi - kusili urzędnicy w ogłoszeniu przetargowym. Cena nie
była niska - 8,6 mln zł.

– Zdziwiłam się, gdy przeczytałam informację o cenie gruntu. Wiedziałam, że
miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza budowę w tym miejscu
budynku niskiego. Wychodziło więc 545 dolarów za mkw. Moim zdaniem w żaden
sposób nie opłacało się angażować w przetarg. Może mimo to skusiłabym się na
udział z czystej ciekawości, ale zrezygnowałam, gdy dowiedziałam się, że
wadium wynosi 800 tys. zł - mówi Anna Unger. Ponadto wykupienie specyfikacji
przetargowej wiązało się z wydatkiem kolejnych 800 złotych.
Te koszty wzbudziły podejrzenia przedstawicielki wspólnoty.

Teresa Rosłoń z Wydziału Rozwoju i Polityki Gospodarczej Urzędu Dzielnicy
Mokotów spokojnie odpiera argumenty: – Cena wywoławcza gruntu została
ustalona na podstawie wyceny biegłego rewidenta. To prawda, była wysoka,
zważywszy, że teren musi być w 90 proc. biologicznie czynny. Biologicznie
czynny, czyli porośnięty zielenią. – No, ale działka była bardzo duża.
Wysokość wadium tłumaczy regulacjami prawnymi. – Ustawowo wysokość wadium to
5-15 proc. ceny - mówi.

Niekonsekwentny konserwator
Po ogłoszeniu konkursu informator przetargowy wykupiło 4 oferentów. Do
przetargu, którego część jawna odbyła się 13 września, przystąpił jednak
tylko jeden oferent. Firma Marvipol zaproponowała cenę 8 mln 601 tys. zł,
czyli o złotówkę wyższą od wywoławczej.

– W wyniku rozstrzygniętego przetargu firma nabyła prawa użytkowania
wieczystego gruntu z przeznaczeniem na budowę budynku mieszkalnego
wielorodzinnego, średnio wysokiego, z garażem podziemnym - mówi Teresa
Rosłoń.

Przedstawiciele Urzędu Dzielnicy Mokotów uważają, że przeznaczenie terenu pod
średnio wysoką budowę jest zgodne z warunkami przetargu i miejscowym planem
zagospodarowania. Tymczasem mieszkańcy z Wilanowskiej 206 twierdzą, że jest
zupełnie inaczej.

Zamieszanie spowodował wojewódzki konserwator zabytków. W postanowieniu nr
1546/2002 czytamy: ”Mazowiecki konserwator zabytków widzi możliwość
zaprojektowania na przedmiotowej działce średnio wysokiego budynku, który
należy harmonijnie wkomponować w panoramę skarpy. Realizacja budynku nie
będzie miała wpływu na ekspozycję widokową obiektu Żółtej Karczmy, wpisanego
do rejestru zabytków pod nr 533, decyzją z 9.12.1971 roku. W świetle
powyższego przedstawiony do uzgodnienia projekt decyzji o warunkach zabudowy
i zagospodarowania terenu został uzgodniony, gdyż planowana inwestycja nie
naruszy istotnych wartości przestrzennych, chronionych ze stanowiska
konserwatorskiego”.

Mieszkańcy uważają, że jest to swego rodzaju niekonsekwencja, gdyż w latach
1993 – 2001 konserwator wydał kilka opinii dotyczących tej działki, a
wszystkie zezwalały na budowę obiektu o wysokości do 3 kondygnacji
mieszkalnych. Taką właśnie zabudowę uważał wówczas za zgodną z projektem
planu zagospodarowania przestrzennego.

- Jakby tego było mało - mówi Anna Unger - plan powstawał również w oparciu o
opinię wojewódzkiego konserwatora zabytków, która przewidywała na tym terenie
niską zabudowę.

By nie być gołosłowną przypomina jak w marcu 2001 roku terenem przy alei
Wilanowskiej zainteresowała się Warszawska Giełda Elektroniczna. Przytacza
decyzję burmistrza gminy Warszawa Centrum nr 464/2001/M z 9.07.2001 o
warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, który dopuścił do budowy
zespołu mieszkaniowo- apartamentowego wyłącznie dlatego, że zabudowa była
niska. „Projektowana inwestycja stanowić będzie uzupełnienie zabudowy wzdłuż
al. Wilanowskiej i przy zachowaniu wysokości do 3 kondygnacji mieszkalnych
nie naruszy wartości przestrzennych chronionych ze stanowiska
konserwatorskiego - czytamy w ustaleniu ogólnym nr 17.

Decyzja burmistrza poprzedzona była konsultacją z wojewódzkim konserwatorem
zabytków, który pozytywnie zaopiniował projekt trzech kondygnacji
postanowieniem nr 60/2001 z 15.01.2001 roku. Dlatego Annę Unger zaskoczyła
obecna zmiana stanowiska konserwatora. Niestety konserwator nie znalazł
czasu, by odpowiedzieć na zarzuty.

Szanowny Panie Ministrze...
Sprawa wydaje się przesądzona. Marvipol otrzymał bowiem decyzję o warunkach
zabudowy i zagospodarowania terenu 8 listopada 2002 roku. – Z powodu licznych
odwołań mieszkańców sąsiednich budynków sprawa została skierowana do
Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Druga instancja utrzymała w mocy
zaskarżoną decyzję i od 30 grudnia ubiegłego roku jest ona ostateczna - mówi
Teresa Rosłoń.

Mieszkańcy nie złożyli jednak broni. Po niekorzystnym dla nich odwołaniu do
Samorządowego Kolegium Odwoławczego nie skorzystali z możliwości odwołania
się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zdecydowali się pójść w innym
kierunku. W piśmie z 16 stycznia 2003 roku, skierowanym do ministra kultury
Waldemara Dąbrowskiego, Anna Unger w imieniu wspólnoty napisała
m.in. „Szanowny Panie Ministrze, zwracamy się z uprzejmą prośbą o uchylenie w
trybie nadzoru decyzji konserwatora zabytków dotyczącej charakteru zabudowy
terenu przy alei Wilanowskiej w Warszawie. Przedstawiciele wspólnoty
mieszkaniowej uważają, że opinia w tej sprawie wydana przez wojewódzkiego
konserwatora zabytków Ryszarda Głowacza 14 października 2001 roku je
Obserwuj wątek
    • Gość: LEO VILLA MARINA - MARVIPOL IP: 193.28.187.* 23.06.05, 10:22
      Witam,

      Czy ktos z Was interesowal sie inwestycja Marvipolu w Alei Wilanowskiej ?
      Co sadzicie o tej lokalizacji ?

      Pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka