Gość: August
IP: *.bphpbk.pl
16.06.05, 18:06
A może jest po prostu rynek sprzedającego, gdzie popyt jest sztucznie
wykreowany przez media/developerów/agencje nieruchomości/banki, czyli
wszystkich którzy z tego żyją i zależy im na straszeniu różnych biedaków
sloganami typu: taniej już było będzie drożej lub analizami o ile to ceny
nieruchomości poszły w górę w Hiszpani lub Irlandii po wstąpieniu do UE. Od
tego całego hałasu ludzie robią w gacie, rzucają się na byle chłam nazywany
mieszkaniami (vide blokowisko o nazwie Marina) bez zastanowienia się że rynek
nieruchomości jest bardzo wrażliwy na zmianę w koniunktury a Polska to nie
ciepła Hiszpania czy Irlandia z przyjazdnym systemem m.in podatkowym dla
inwestorów zagranicznych, który kreuje miejsca pracy. Dlaczego nikt nie mówi
jaki jest rynek nieruchomości np. w Grecji lub Portugali które również
przystępowały poźniej do UE ? Większość nabywców to osoby młode dla których
jest to pierwsze mieszkanie, więc nie pamietają że przy załamianiu
koniunktury w latach 2000-2001 ceny mieszkań spadły o około 30% (obecnie
przeciętna marża developera).