Dodaj do ulubionych

Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić

IP: *.bphpbk.pl 16.06.05, 18:06
A może jest po prostu rynek sprzedającego, gdzie popyt jest sztucznie
wykreowany przez media/developerów/agencje nieruchomości/banki, czyli
wszystkich którzy z tego żyją i zależy im na straszeniu różnych biedaków
sloganami typu: taniej już było będzie drożej lub analizami o ile to ceny
nieruchomości poszły w górę w Hiszpani lub Irlandii po wstąpieniu do UE. Od
tego całego hałasu ludzie robią w gacie, rzucają się na byle chłam nazywany
mieszkaniami (vide blokowisko o nazwie Marina) bez zastanowienia się że rynek
nieruchomości jest bardzo wrażliwy na zmianę w koniunktury a Polska to nie
ciepła Hiszpania czy Irlandia z przyjazdnym systemem m.in podatkowym dla
inwestorów zagranicznych, który kreuje miejsca pracy. Dlaczego nikt nie mówi
jaki jest rynek nieruchomości np. w Grecji lub Portugali które również
przystępowały poźniej do UE ? Większość nabywców to osoby młode dla których
jest to pierwsze mieszkanie, więc nie pamietają że przy załamianiu
koniunktury w latach 2000-2001 ceny mieszkań spadły o około 30% (obecnie
przeciętna marża developera).

Obserwuj wątek
    • Gość: ABC Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 22:30
      Najbardziej zawioda sie ci, ktorzy kupuja mieszkania jako inwestycje. Pieniadze
      ulokowane w jakimkolwiek funduszu, nawet obligacji daja wieksza stope zwrotu
      ale ludzie ulegaja medialnym sugestiom i daja sie robic w bambuko. 60% mieszkan
      w Wawie kupowanych jest jako inwestycje i tak sie kreci interes deweloperow.
      • Gość: dyskutant Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.itpp.pl 17.06.05, 00:15
        Jak się ma dużo pieniędzy, roztropnie jest ich część ulokować w nieruchomości.
        Tak sie czyni na całym świecie. W razie kryzysu, najmniej sie traci na
        nieruchomościach. Pieniądze natomiast stają sie bezwartościowym papierem.
        • Gość: wujek Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: 81.171.156.* 17.06.05, 09:28
          Bardziej sie nie mogles pomylic.
          • pawelm11 Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 17.06.05, 10:01
            Ja mialem szefa Dunczyka ( przeszedl na emeryture) ktory juz kupil okolo 10
            mieszkan ( 28-100 m2) w bardzo dobrych miejscach w Wawie. Zarobil na tym przez
            piec lat okolo 100-200 %...ostatnio sciagnal swego syna z Grecji, rowniez dosyc
            bogatego ktory zamierza zainwestowac w kolejne kilka (kilkanascie) mieszkan.
            Ehh ci Dunczycy sa chyba pomyleni ( ale kurna chata ciagle zarabiaja)
            • Gość: August Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.bphpbk.pl 17.06.05, 12:05
              Co to znaczy zarobił ? Sprzedał te mieszkania i zrealizował zysk ? Czy dalej je
              posiada a zysk jest na papierze ? O sobie moge powiedzieć że zrobiłem wynik 50
              % w ciągu 5 lat (2000- 2004) na mieszkaniu w niezłej dzielnicy, ale kupowałem w
              dołku i sprzedałem na fali unijnej gorączki. W 200 % trudno mi uwierzyć, bo to
              oznacza że koleś kupował np. po 400 000 a teraz mógłby sprzedać za 1 200 000.
              • Gość: xyz Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.06.05, 12:22
                Nagonaka na hasła "unia" i "vat" jest z pewnością przesadzona - jednak działa...
                Ceny mieszkań rosną
                Myślę, że czynnikiem stymulującym popyt jest też rozwój usług bankowych - teraz
                w zasadzie każdy pracujący ma możłiwość zaciągnięcia kredytu, którego rata nie
                przewyższy ceny najmu mieszkania, a nie zapominajmy, że gro Warszawiaków to
                osoby przyjezdne, które muszą wynajmować lub kupować
                Ja kupiłam mieszkanie w 1998 za 150 tys, teraz sprzedałam je za 250 - 66%
                zysku - tak naprawdę to zaden zysk, bo od razu muszę zainwestować te pieniądze
                w następne - drogie - mieszkanie
                Widzłam ostatnip ofertę sprzedaży mieszkania w Marinie Mokotów, z opisu
                mieszkania wywnioskowałam, że kosztowało na pierwotnym 355 tys (interesowałam
                sie mieszkaniami w tej inwestycji). Teraz właściciel żąda za co prawda
                wykończone - 800 ....
                • Gość: d Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 16:52
                  drobna korekta - przyjezdni warszawiacy, to warszawianie ;)
              • pawelm11 Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 17.06.05, 13:43
                Te 200 procent to bylo ekstremum ale jest to precedensowe. Kupil mieszkanie za
                gotowke z lokatorem, ktorego wyeksmitowal w ciagu roku, wyremontował mieszkanko
                i wlasnie sprzedal. Kupil je za nieco ponad 200 a sprzedal za niecale
                600. 'Koles' jest swietnym negocjatorem i jak sie na cos uprze to ma jest
                naprawde swietny ;-D
        • Gość: Analityk Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 14:24
          Aż taki kryzys nam nie grozi- dopiero hiperinflacja
          mogłaby ''zniszczyć ''oszczędności lokowane w ; lokaty, fundusze inwestycyjne,
          akcje.Czy zysk na mieszkaniu jest rewelacyjny? Prztkład kupiliśmy w 2003 za
          200.000, notariusz kosztował nas około 5% =10.000. sprzedajemy dziś za 240.000-
          a wzrost o 20% przyjmuję jako ekstremalnie wysoki,płacimy od tego 10% podatku,
          gdyż ,nie mineło 5 lat, od nabycia lokalu. Wynik 240- 24 podatek=216- 10
          notariusz przy kupnie = 6.000zysku, czyli 3% w 2 lata. to już najgorsza lokata
          bankowa daje więcej
          • Gość: matematyk patyk Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 15:47
            Co Ty wypisujesz ? Primo - nie wiem jakiego miałeś notariusza, ale chyba coś
            bajki piszesz. Z 10 tys to się płaci ale od mieszkana za 400.000 zł a nie
            200.000. Nie wiem o jakim podatku piszesz (owe 10 %)... i latach. Podatek
            płacisz jak po pięciu latach nie przeznaczysz pieniedzy ze sprzedaży na nowe
            lokum. Jak zapłaciłeś coś - to jesteś frajerem lub koloryzujesz. PS jak byś
            założył lokatę to przez dwa lata bys musiał gdzieś mieszkać czyli wynajmowac i
            straciłbyś ze 30.000 zł lekko licząc... Wątek jest typowym biciem piany. A co
            uważasz ze lepiej aby ludzie kupowali jakies samochody po 100.000 zł i po
            trzech latach sprzedawali po 20.000 zł ??? Dobrze ze kupują mieszkania. To są
            zaiwestowane pieniądze. A kwestia zwrotu zalezy już od wielu czynników. PS na
            Mokotowie trzy lata temu mieszkania kosztowały po 3500 zł/m2 a teraz chodzą po
            5-6 tyś. Cięzko tu stracić...
            • www.pkb.nrd Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 22.06.05, 11:48
              matematyku nie musisz tego wszystkim tutraj ogłaszać. Zachowaj to wiedzę dla
              siebie a niech analitycy robia kase gdzie indziej.
            • Gość: skrupulatny Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 15:17
              (...)"Nie wiem o jakim podatku piszesz (owe 10 %)... i latach. Podatek
              płacisz jak po pięciu latach nie przeznaczysz pieniedzy ze sprzedaży na nowe
              lokum" (...)
              - nieprawda

              Podatek 10% płacisz jeśli sprzedajesz nieruchomość przed upływem 5 lat od jej
              zakupu, chyba że uzyskane ze sprzedaży pieniądze przeznaczysz W CIĄGU 2 LAT na
              zakup mieszkania na terenie RP.
          • www.pkb.nrd Frajer a nie analityk 22.06.05, 11:47
            Co ty wiesz o nieruchomosciach? Nic.
      • www.pkb.nrd OCH "ABC" poczytaj cobie ABC inwestycji 22.06.05, 11:46
        Wiecej od Ciebie nie bedę wymagał. Na nieruchomosciach mozna znacznie wiecej
        zarobić niz w jakim kolwiek funduszu. Trzeba tylko mieć troche kasy, ruszyć
        głową i...działać. Ale jak to zrobić nie powiem Tobie bałwanku.
    • aurita Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 17.06.05, 10:04
      Gość portalu: August napisał(a):
      Większość nabywców to osoby młode dla których
      > jest to pierwsze mieszkanie, więc nie pamietają że przy załamianiu
      > koniunktury w latach 2000-2001 ceny mieszkań spadły o około 30% (obecnie
      > przeciętna marża developera).
      >

      To chyba strasznie mlode skoro nie pamietaja 2001 roku ;)
    • Gość: Analiza Re:W 2001-2002 tysiące nowych gotowych mieszkań IP: *.man.polbox.pl 17.06.05, 12:46
      stały i czekały na kupca.W tym czasie liczba osób ze zdolnością kredytową
      rosła, lecz za wysokie stopy % i odsetki od kredytu sprawiały,że nawet dla
      bardzo, dobrze zarabiających kredyt był za drogi-Zebrało się kilkaset
      tys.osób.Nagle ;stopy% i % kredytu spadają kilkukrotnie, i te osoby mogą w
      końcu zaciągnąć kredyt i kupić mieszkania. .koniunktura rozpędza się , aż do
      paniki na rynku w 2004.Lecz UWAGA :liczba osób ze zdolnoścą kredytową powoli
      maleje.CI, którzy mieli ją ,już kupili mieszkania. A , jak wiemy społeczeństwo
      raczej się nie bogaci,Zarobki nie rosną, nowych osób ze zdolnością kredytową
      nie przybywa,tyle ile mieszkań.ank przecież nie da 200.000 komuś o zarobkach
      1000 zł !Poza tym , KAŻDY RYNEK- to na przemian TRENDY ROSNĄCE LUB SPADKOWE.
      reasumując z w/w powodów można spodziewać się ''przegrzania ''rynku i
      odwrócenia trendu.
      • Gość: spiskowiec Re:W 2001-2002 tysiące nowych gotowych mieszkań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 14:20
        He, he

        Fajnie się czyta opinie takich "analityków", specjalistów od rynku
        nieruchomości.
        Wszystko jest jasne, oczywiste. Wszystkie procesy na rynku toczą się w formie
        łatwej do przewidzenia sinusoidy. Oczywiście spece mają tajne dane z których
        wynika że wszyscy zainteresowani już kupili mieszkania, a działy kredytowe
        banków świecą pustkami (a jeżeli jest jakiś klient to pewnie wynajęty statysta).
        Ceny też oczywiście MUSZĄ spaść, no przecież są już takie wysokie.

        O czym Ty piszesz.
        W Polsce rocznie buduje się nieco ponad 100.000 mieszkań, tak było w "dobrych
        latach".
        Zakładając, że ostanie akcje banków obniżyły zancznie próg niezbędnej zdolności
        kredytowej, powiedzmy że na rynek kredytu hipotecznego weszło dodatkowo 1 mln.
        osób, ale założę się, że o wiele więcej. Skonsumowanie tego przyrostu zajmnie
        więc ok. 10 LAT!!!! I co z tego że część kupi mieszkania używane, przecież ci
        którzy sprzedali gdzieś muszą mieszkać, jeżeli nie kupią nowego, to kupią
        używane, ale znowu ten kto sprzedał coś kupi, aż w końcu i tak dojdziemy do
        rynku pierwotnego.
        Zaś co do społeczeństwa to owszem powiększa się margines biedy, ale znacznie
        bardziej dynamicznie rośnie liczba ludzi, którzy sytuowani są na tyle dobrze,
        że mogą pozwolić sobie na zakup mieszkania. Innymi słowy, biedni biednieją
        jeszcze bardziej ale równocześnie ci co zarabiają średnio lub więcej niż
        średnio uzyskują coraz większe dochody.

        I wreszcie o cenach. Ceny mieszkań rosną od 1990 r. i nawet okresowe
        zaburzenia, nawet jeżeli na chwilę powodują spadek cen, nie wpływają na zmianę
        tego trendu. W dłuższej perspektywie (np. 10 lat) tak tanio jak teraz już nie
        będzie.
    • Gość: Analiza Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 14:49
      Spiskowcu, skąd masz dane o 1 milonie osób ze zdolnością kredytową?Pobożne
      życzenie bankowca?Dziś liczbę takich osób[ które jeszcze nie wzieły kredytu]
      można szacować na 100.000 , a więc tyle ile mieszkań buduje się wciągu 1 roku.
      i o tą jakże atrakcyjną dla banków klientelę teraz toczy się bój. albowiem jest
      to ostatnia duża grupa kredytobiorców przed odwróceniem trendu
      • Gość: Spiskowiec Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 15:26
        He, he, he ;-)))))

        Pogadamy za parę latek, ja "przepłaconymi" metrami mieszkania, a Ty z ciągłym
        oczekiwaniem na odwrócenie trendu.

        Jeszcze tylko 100.000 kredytów mieszkaniowych w całej Polsce i nastapi
        zamknięcie rynku kredytu hipotecznego. Nie no, lepszego żartu jeszcze nie
        czytałem.
        Ale cóż w ostatnich latach XIX wieku też powszechnie uważano że 1.01.1900
        skończy się świat ;-))
        • Gość: Analiza Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 15:40
          Do Spiskowca;Ja mam własny dom, dzieci mają własne mieszkania, więc nie
          pogadamy za kilka lat w duchu o którym myślisz.Analizą danych z polskiego rynku
          m/n nieruchomości zajmuję się profesjonalnie na rzecz zachodnich funduszy
          inwestycyjnych.Mój osąd rzeczywistości miał na celu zapoznanie szerokiego
          gremium rodaków z FAKTAMI- taka intencja mi przyświeca.bezinteresownie.P.S. nie
          warto lekceważyć instrumentów analizy technicznej- vide wykpiwane przez ciebie
          sinusoidy, wykresy itd., często pokazują prawdę. Wzrost cen trwa od 1990 ,
          tylko ile z tego wzrostu ''pożarła'' inflacja. Sumując wzrost cen w 15- leciu z
          inflacja otrzymamy wynik ujemny
          • Gość: b Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: 195.85.249.* 17.06.05, 15:57
            Znaczy ze ceny wcale nie wzrosły , więc jest tanio i trzeba kupować....
          • Gość: Spiskowiec Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.05, 16:28
            Przy tego rodzaju argumentach dyskusja rzeczywiście jest bezprzedmiotowa.

            Zaś co do sinusoidek, to racz jeszcze uwzględnić, że takie sinusidki mają
            często bardzo różne amplitudy, biegną na różnych poziomach itp., itd. - problem
            jest dalce bardziej złożony niż mżonki na temat krachu rynku nieruchomości i
            dramatycznych spadków cen.

            Na koniec powiem jedno - TANIEJ JUŻ BYŁO!
          • Gość: ANALIZA DIALIZA KAŻDY SPEC NA ANONIMOWYM FORUM - HA HA... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 11:34
            Żal dupsko ściska, jak czytam te wasze dziecinne przekomarzania. Niemal każdy
            co tu pisze to się zawodowo zajmuje "zachodnimi funduszami inwestycyjnymi",
            albo Bóg jeden wie czym. A to forum jest anonimowe i guzik mnie obchodzi kim
            jesteś na stopie zawodowej. Jesli nie możesz swych argumentów podeprzeć czymś
            sensownym to spadaj stąd. Każdy tu może napisać ze jest "ministrem gospodarki"
            albo "doradzcą prezydenta USA". Jak będzie tego na pewno nie wie nikt z Was. I
            żadna wiedza czy "stanowisko" nie predysponuje Was do wydawania opinii o tym
            czy mieszkania pójdą w dół, czy w górę. Bo gdyby było to wiadomo, to nie miała
            by sensu cała gospodarka wolnorynkowa. WIEC SPECJALIŚCI RÓŻNEJ MAŚCI SPADAJCIE
            NA DRZEWO BO SZKODA NA WAS CZASU. I pozdrawiam wszystkich co zarabiają
            po "100.000 zł" na "wysokich" stanowiskach - oczywiście na potrzeby FORUM. PS -
            mam propozyje - chcesz się podeprzeć swym "stanowiskiem" napisz swoje imie i
            nazwisko i firmę gdzie pracujesz. Inaczej - powtarzam spadaj na drzewo !!!
        • Gość: Analiza Re: Emocje sięgają zenitu - Do ; spiskowca IP: *.man.polbox.pl 18.06.05, 18:06
          Osób ze zdolnością kredytową może być nawet milion, tylko większość z nich już
          ma mieszkania.Zazwyczaj osoby dobrze zarabiające- to ludzie po 40, o dawno
          ustabilizowanej sytuacji życiowej.Nas interesuję więc WYŁĄCZNIE liczba osób
          posiadających zdolność i nieposiadających mieszkania, zazwyczaj
          młodzi,przyjezdni , na początku kariery[ niepewnej]P.S. chłopczyku;skoro brak
          ci rozumku i argumentów, nie uciekaj się do budzącego litość pseudo-humoru. nie
          zabawne, ale żałosne jest twoje komentowanie wypowiedzi,których twój mały
          rozumek nie ogarnia
    • jocek1 Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 17.06.05, 15:20
      a jak to było z cenami chleba? Też wzrastały i spadały? I jakos ludzie to
      kupowali, bo jakoś jest to raczej potrzebne do życia.
      A Ty, Auguście mieszkasz z rodzicami, czy wynajmujesz mieszkanie czekając na
      lepsze ceny? Czy potrafisz Auguście przeliczyć dobre samopoczucie na pieniądze?
      To, które ma się mieszkając we własnym mieszkaniu. To dokładnie tak samo, jak z
      samochodem - każdy rok to strata pieniedzy. Nikt nie potrafi policzyc tych
      innych "wartości dodanych" - czekania na autobus, przywiązania do rozkładu
      jazdy itp. Idąc Twoim tokiem rozumowania nigdy nie ma dobrego czasu na zakup
      mieszkania. Zawsze będą jakieś "ale". Ilu, Auguście, ludzi kupujacych teraz
      mieszkanie będzie je odsprzedawać za kilka lat? W ilu kupionych teraz
      mieszkaniach będą mieszkać dzieci z wnukami i wcale nie bedą myślały o nowym
      mieszkaniu?
      • Gość: August Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.bphpbk.pl 17.06.05, 16:33
        Jocku, od dawna nie mieszkam z rodzicami. Jestem już dużym chłopcem i mam około
        250 m2 przestrzeni życiowej z 0.5 h dojazdem do centrum W-wy w godzinach
        szczytu komunikacyjnego. Nie jest moim celem zniechęcanie do kupowania
        mieszkań. Jestem natomiast przeciwnikiem kupowania pod wpływem emocji i
        życzliwie radzę zdrowy rozsądek w tego typu sprawach. Ale każdy ocenia te
        sprawy indywidualnie: jesli ktoś mieszka z żoną/mężem, małym dzieckiem i psem w
        małej kawalerce, to rozumiem że za każde pieniądze chce się powiększyć
        przestrzeń życiową nawet o te kilka m2.
        Dobry czas na kupowanie będzie wtedy, gdy gospodarka zwolni i będzie korekta na
        rynku nieruchomosci.
        W Polsce był taki okres w latach 2000-2002. Było mało kupujących i duża podaż a
        deweloperzy prześcigali się w promocjach typu garaż za darmo.
        Pozdrowienia
        • pawelm11 Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 17.06.05, 16:40
          ...mam nadzieje ze gospodarka nie zwolni bo juz dzisiaj w nie ktorych regionach
          mamy bezrobocie na poziomie tego z Wielkiego Krachu w USA. Mysle ze korekta
          moze nastapic wtedy kiedy rozpoczna sie w Wawie duze inwestycje mieszkaniowe (
          np mam info ze Budimex zacznie niedlugo bardzo duzo budowac bo duzo
          zainwestowal) co przy obecnej podazy moze nieznacznie skorygowac ceny ( jak w
          przypadku Wilanowa). A wybor bedzie wiekszy co bardzo cieszy posiadaczy
          mieszkanek znacznie ponizej 250 m2
          Pozdr
        • jocek1 Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić 17.06.05, 18:49
          Gość portalu: August napisał(a):

          > Jocku, od dawna nie mieszkam z rodzicami. Jestem już dużym chłopcem i mam
          około
          >
          > 250 m2 przestrzeni życiowej z 0.5 h dojazdem do centrum W-wy w godzinach
          > szczytu komunikacyjnego. Nie jest moim celem zniechęcanie do kupowania
          > mieszkań. Jestem natomiast przeciwnikiem kupowania pod wpływem emocji i
          > życzliwie radzę zdrowy rozsądek w tego typu sprawach. Ale każdy ocenia te
          > sprawy indywidualnie: jesli ktoś mieszka z żoną/mężem, małym dzieckiem i psem
          w
          >
          > małej kawalerce, to rozumiem że za każde pieniądze chce się powiększyć
          > przestrzeń życiową nawet o te kilka m2.
          > Dobry czas na kupowanie będzie wtedy, gdy gospodarka zwolni i będzie korekta
          na
          >
          > rynku nieruchomosci.
          W takim układzie w ogóle nie rozumiem motywów Twojego posta. Dla Ciebie jako
          człowieka, który może inwestowac w nieruchomosci dzisiejsze ceny są nie do
          przyjęcia, ale dla normalnych ludzi wszystko jest OK. Dlaczego dealer miałby
          zarabiać mniej na sprzedaży mieszkan tylko dlatego, że miałby minimalna marżę?
          Godziłbyś sie na to na jego miejscu? Może przestańmy wreszcie zagladac innym do
          kieszeni. Dajmy ludziom zarabiać pieniądze. I bez znaczenia jest to czy
          potrafią wykorzystac koniunkturę, czy nie. Jeżeli ktos potrafi to robic zgodnie
          z prawem - uszanujmy to. Jeżeli warunki transakcji satysfakcjonują obie
          strony, to dlaczego mówić, że ktoś na kimś zarobił ponad miarę. A kiedy
          gospodarka zwolni, to byc może części z tych ludzi, którzy dzisiaj kupują za
          duże pieniądze nie będzie stać na kupno nawet za połowę tej kwoty. Nie można
          tego rozdzielać. Może Ty kupujesz mieszkania za gotówkę, ale musisz wiedzieć,
          ze większość tych mieszkan kupowanych jest na kredyt dlatego, ze tych ludzi byc
          może przez całe życie nie będzie stać na kupno mieszkania za gotówkę. Pisząc
          takie posty miej, proszę, na uwadze, że ludzi żyjących na Twoim poziomie, jest
          znacznie mniej niż szaraczków i nie dziw się, że Ci szaraczkowie będą mieli
          odmienne od Twojego zdanie jeżeli ogłosisz je na forum dla szaraczków właśnie.
          Pozdrawiam ;-))))
    • Gość: wujek Do Analizy IP: 81.171.156.* 17.06.05, 18:32
      Pani Analizo, widzialem przegrzewanie rynku nieruchomosci w innym kraju gdzie
      cany spadly do 60% i mysle ze napewno Warszawa zmierza w tym kierunku. Powodem
      krachu w tym innym kraju bylo dawanie kredytow nawet 110% procent wartosci.
      Potem byl szybki wzrost pocntow kredytu az do 15% i doszlo do masowych oddawani
      mieszkan do kredytowcow co spowodowalo zatrzesienie mieszkan na rynku, ktorych
      banki pozbywaly sie za kilkanasci procent porzedniej wartosci i nik nie chcial
      kupic. Mam wiec pytanie, jakie wielkosci kredyty zaciagaja Polacy i jaka czesc
      pesji stanowia splaty? pozdrawiam.
      • Gość: ktoś-coś-gdzieś? Re: Do Analizy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.06.05, 20:55
        A więc teraz czekamy aż ceny spadną do poziomu kilkunastu procent obecnych,
        czyli dajmy na to taka Marina obecnie po ok. 6.000 zł za m2 i więcej
        będzie "oddawana" za ok. 1.000 zł m2.

        Ależ te świstaki się ze sreberkami napracują ;-)))

        Scenariusz o jakim piszą tu niektórzy byłby możliwy do zrealizowania jedynie w
        przypadku ogólnego krachu gospodarczego (coś ala lata 20-te ubiegłego wieku),
        ale wtedy nawet najlepiej zachomikowana gotówka może stracić swoją wartość.

        Jeżeli chodzi o zakup drogiego lokum w średniej okolicy jako inwestycji
        kapitału to faktycznie w krótkim okresie stopa zwrotu może być nieszczególna.
        Ale jeżeli ktoś kupuje mieszkanie żeby w nim mieszkać, to moim zdaniem nie ma
        się czego obawawiać, nawet jeżeli nastąpi kiedyś korekta na rynku nieruchomości
        to prędzej czy później ceny wrócą albo i przewyższą poziomy sprzed korekty.

        Pozdr.
        • przeciw1 Re: Do Analizy 17.06.05, 22:35
          Nie wnikam w Wasze analizy.. Kupiłem mieszkanie za 220 tys. Po 6 latach (w tym
          roku)sprzedałem za 310. Nie włożyłem NIC.
          • Gość: Ala Re: Do Analizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 13:42
            Zwrot z inwestycji wynosi ok 7% rocznie, przy rocznej kapitalizacji; to nie
            jest kokosowy interes. Na najzwyklejszej lokacie w banku jest to ok. 5% a z
            tego co pamietam oprocentowanie w latach 1999-2000 bylo znacznie wyzsze.
            • Gość: Wredny Re: Do Analizy IP: 213.241.38.* 18.06.05, 13:52
              Gdziesz trzeba mieszkać-lepiej kupić niż wynajmywać.Ja przez 2 lata wynajmu
              napchałem kolesiowi 20000zł w kieszenie-Wyprowadzilem się,wynajmuje taniej i
              postanowiłem kupić chatke-wprowadzam się za 4 miesiace. A kolesia mieszkanko od
              6 miesiecy stoi puste-i dobrze mu tak:) i nic narazie nie zarabia
            • Gość: do Ali Re: Do Analizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 14:00
              Ala, myślisz jak dziecko z przedszkola. No tak można więcej też zarobić na
              ruletce, można zagrać w lotka i zgarnąć 100 razy wiecej. Naiwna jesteś jeśli
              sądzisz, że lepiej już na lokatę wrzucić. Gadacie tu szumnie trzy po trzy o
              mieszkaniu jako inwestycji. A MIESZKANIE TO NAJPIERW MIEJSCE GDZIE MIESZKASZ A
              PRZY OKAZJI MOŻE BYĆ INWESTYCJĄ. NAPISZ MI PONIŻEJ ŻE LEPIEJ JEST WRZUCIĆ
              200.000 NA LOKATĘ, WYNAJĄC MIESZKANIE ZA KUPĘ KASY I SIĘ CIESZYĆ Z 5 % ZYSKU Z
              LOKATY - A ZABIJĘ CIĘ ŚMIECHEM.
              • Gość: Ala Re: Do Analizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 16:44
                Nie mysle jak dziecko, mysle jak ekonomista i wyraznie napisalam, ze obliczenia
                dotycza zwrotu Z INWESTYCJI. Jezeli ktos kupuje mieszkanie, bo nie ma gdzie
                mieszkac to, w moim rozumieniu, nie jest to inwestycja i na ten temat nie
                zabieralam glosu. Ale czlowiek, ktory kupil, mieszkal a teraz sprzedaje, gdyz
                chce kupic wieksze - NIC NIE ZARABIA, bo wieksze kosztuje wg cen obecnych a nie
                tych z 1999 roku.
                Moze twoj ptasi mozdzek nie obejmuje wszystkiego po jednokrotnym przeczytaniu
                ale cwicz go, moze beda postepy.
                • pawelm11 Re: Do Analizy 18.06.05, 17:58
                  Alu ja jestem statystykiem ekonomista ( ale sie porobilo ) i niestety nie
                  zgodze sie z Toba
                  Jesli analizujemy ze ktos nie ma gdzie mieszkac i kupuje mieszkanie mieszkajac
                  w nim to najprawdodobniej ma rocznie okolo 12% jesli nie wiecej zysku
                  (wynajecie bardzo kiepskiego mieszkania)
                  Jesli natomiast kupuje te mieszkanie jako inwestycje i nie wynajmuje to
                  nalezalo by to przyrownac do osoby ktora ma pieniadze i np trzyma na rachunku
                  ROR a nie na lokacie ( a najlepiej w skarpecie). Proponuje porownywac jablka do
                  jablek ;-D
                • Gość: Do Ali Re: Do Analizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 18:05
                  Wg Ciebie inwestycja jest tylko wtedy jak ktoś kupuje kolejne mieszkanie ? Co
                  za bzdura. Żeby nie być gołosłownym. W 2002 roku miałem ok 40000 zł
                  oszczędności. Wynajmowaliśmy z narzeczoną mieszaknie. I teraz mogliśmy tak życ
                  dalej lub ZAINWESTOWAĆ te środki we wkład własny przy kredycie na miekszanie.
                  (mogłem też to wrzucić na lokatę i mieć teraz bo ja wiem 50.000 zł ?) ALE
                  ZAINWESTOWALIŚMY w kupno mieszkania za ok 140.000 zł. Udało nam się spłacić
                  kredyt i teraz po trzech latach sprzedaliśmy za nieco ponad 200.000 zł. Sam
                  kredyt był w $, więc dzięki sytuacji na rynku spłaciliśmy tylko ok 95.000 zł z
                  odsetkami. Dodając notariusza i wkład w drobny remont. To nadal jesteśmy prawie
                  100.000 zł do przodu. Teraz kupujemy większe - też na kredyt. CZY NADAL UWAŻASZ
                  ZE KUPNO PIERWSZEGO MIESZKANIA NIE JEST INWESTYCJĄ ?
          • Gość: Analiza Re: Do Analizy IP: *.man.polbox.pl 18.06.05, 17:53
            W latach 1999-2002 średnie % lokaty bankowej wynosiło 20% rocznie , w 2002-2005
            przyjmijmy 5% Wynik: 3 x 20+ 3x 5=60+15= 75%. 75% od 220=165.trzymając na
            lokacie zarobiłbyś więc 165.000, a nie 90.000., faktycznie więcej , gdyż
            obliczenie nie uwzględnia kumulacji kapitału.Miałbyś więc 220+165=385 zamiast
            310 tys..nie wspomnę ,że akcje bez wysiłku przyniosłyby min. 100% - WIG-20 w
            latach 2002-2005 wzrósł o ponad 100%, więc wystarczyłby pakiet solidnych akcji
            dużych spółek
            • Gość: analiza Re: do :Przeciw 1 IP: *.man.polbox.pl 18.06.05, 18:10
              wyliczenie w wątku powyżej odnosi się do :transakcji przeciw 1
            • jocek1 Re: Do Analizy 18.06.05, 20:03
              Gość portalu: Analiza napisał(a):

              > W latach 1999-2002 średnie % lokaty bankowej wynosiło 20% rocznie , w 2002-
              2005
              (ciach)
              Miałbyś więc 220+165=385 zamiast
              > 310 tys..nie wspomnę ,że akcje bez wysiłku przyniosłyby min. 100% - WIG-20 w
              > latach 2002-2005 wzrósł o ponad 100%, więc wystarczyłby pakiet solidnych
              akcji
              > dużych spółek

              Analizo,
              czy w swoich wyliczeniach uwzgledniłaś wszelkiego typu ulgi budowlane?
            • jocek1 Re: Do Analizy 18.06.05, 20:14
              Gość portalu: Analiza napisał(a):

              Miałbyś więc 220+165=385 zamiast
              > 310 tys..nie wspomnę ,że akcje bez wysiłku przyniosłyby min. 100% - WIG-20 w
              > latach 2002-2005 wzrósł o ponad 100%, więc wystarczyłby pakiet solidnych
              akcji
              > dużych spółek

              I co możemy kupić za te pieniądze? 100m2 na Tarchominie. W 99 roku za te 220 na
              tym samym Tarchominie nie kupilibyśmy czasem 110m2?
              Aha, jeszcze trzeba było wydać 50-60 tys na wynajęcie mieszkania.
              Analizo, zycie człowieka to nie tylko pozycje w bilansie. Jeżeli według Ciebie
              mamy teraz najwyższe ceny mieszkań to mozesz zrobić dobry interes - sprzedaj
              mieszkanie i zainwestuj pieniądze. Napisz koniecznie za sześć lat jak na tym
              wyszłaś ...
        • Gość: Analiza Re: Do ; ktoś.gdzieś IP: *.man.polbox.pl 18.06.05, 18:27
          Chłopczyku, skoro swoim małym rozumkiem nie ogarniasz argumentów, daruj sobie
          pseudo-komentarze na temat wypowiedzi innych.pseudo-dowcip, który
          reprezentujesz świadzczy o infantyliżmie, a nie o poczuciu humoru:vide; twoje
          świstaki.Dlaczego niektórym z Was , potrzebne jest stałe samopotwierdzanie
          słuszności decyzji o tym, że kupiliście mieszkania?Codziennie zaczynacie dzień
          od liczenia o ile to wzrosła jego wartość?Mechanizm podświadomej
          kompensacji:taki mądry i przewidujący byłem , kupiłem taniej niż inni którzy
          kupią póżniej.Tylko jakie braki kompensuje Wam opisany mechanizm, być może
          podświadomy, oto jest pytanie?
          • jocek1 Re: Do ; ktoś.gdzieś 18.06.05, 19:56
            Gość portalu: Analiza napisał(a):

            > Chłopczyku, skoro swoim małym rozumkiem nie ogarniasz argumentów, daruj sobie
            > pseudo-komentarze na temat wypowiedzi innych.pseudo-dowcip, który
            > reprezentujesz świadzczy o infantyliżmie, a nie o poczuciu humoru:vide; twoje
            > świstaki.

            Analizo,

            chcesz dyskutowac ze wszystkimi, ale jedyne co robisz to przypisywanie
            wszystkim małego rozumku. Nie dajesz argumentów tylko czepiasz sie osób.
            Wyluzuj i zacznij argumentować ...

            Dlaczego niektórym z Was , potrzebne jest stałe samopotwierdzanie
            > słuszności decyzji o tym, że kupiliście mieszkania?Codziennie zaczynacie
            dzień
            > od liczenia o ile to wzrosła jego wartość?

            O co Pani, droga Analizo chodzi? Może ludzie po prostu cieszą się tym co mają.
            Tak po ludzku, dziecinnie. I wcale nie licza wartości tego mieszkania. Bo na
            razie wcale nie zamierzają go sprzedawać. Wyobraź sobie, droga Analizo, że jest
            wiele rzeczy które ludzie kupuja nie po to aby na nich zarobić. Nie licz innych
            swoja miara, bo wielu ludzi wynosząc śmieci wcale nie zastanawia sie nad ich
            wartością.

            Mechanizm podświadomej
            > kompensacji:taki mądry i przewidujący byłem , kupiłem taniej niż inni którzy
            > kupią póżniej.Tylko jakie braki kompensuje Wam opisany mechanizm, być może
            > podświadomy, oto jest pytanie?

            A może żadnych braków a jedynie zadowolenie, że wreszcie osiągnąłem jedna z
            najważniejszych rzeczy w życiu? Spójrz Analizo swoim analitycznym mózgiem na
            rzeczy, które przez kilka lat księgowo straciły swoją wartość, bo były
            amortyzowane. Te rzeczy realnie także są bez wartości?
            Analizo,
            Przestań szukać wzorów na opodatkowanie szczęścia ;-(

          • Gość: ktoś-coś-gdzieś Re: Do ; ktoś.gdzieś IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.06.05, 21:36
            Poziom człowieka poznaje się międzyinnmi po tym co i jak mówi.
            Ale co mi tam podejmę rękawicę.

            Wygłaszane tu wieszcze tezy o rychłym zgonie rynku kredytu hipotecznego,
            gwałtownym wzroście stóp procentowych, nieuchronnym przegrzaniu rynku
            nieruchomości w Warszawie itp. przypominają raczej knajpianą swarę "prawdziwych
            Polaków", którzy jak wiadomo są specjalistami od wszystkiego o czym akurat się
            mówi medycyny, prawa, inżynierii itp. - a w tym wypadku od (nomen omen) analizy
            makroekonomicznej, rynku nieruchomości, rynku kredytu, przeiwdywania stóp
            procentowych i kursów walut.

            Jak ktoś zauważył mamy tu forum otwarte. Każdy może tu wejść i pisać wszystko
            co mu podpowiada wyobraźnia.
            Twoja zażarłość Analizo w obronie własnego - oczywiście jedynie słusznego -
            stanowiska wskazuje raczej, że być może sama leczysz w ten sposób własne
            kompleksy, co z resztą zarzucasz od razu innym. Ale cóż psychologiem ani
            psychiatrą nie jestem, a więc wiążącej diagnozy nie postawię.

            I na koniec, powtórzę to co pisałem wcześniej. Moim zdaniem, bardzo możliwe że
            błędnym, jeżeli zależy komuś na konkretnym mieszkaniu, w konkretnym miejscu i
            ma zamiar w nim przede wszystki mieszkać, to w dłuższym okresie czasu nie
            straci na takim zakupie.
            Jeżeli natomiast ktoś ma zamiar kupować byle co, byle gdzie, byle szybko, a
            następnie, w krótkim okresie sprzedać, to taka inwestycja może niewypalić, ale
            w tych warunkach ryzyko takie isntnieje niezależnie od trendu cenowego.

            Zaś co do wieszczych nawoływań o upadku rynku nieruchomości, to nie wierzę
            takim "forumowym specjalistom". Wielu Was tu już było i wielu jeszcze będzie.
            Niemniej jednak niektórzy z was poziomem swego pisarstwa udowadniają, że nie
            odrośli jeszcze od maminej spódnicy, a chcą mieszać ludziom w głowach.

            Ot i tyle.
            Do nie-zobaczenia
    • Gość: Analiza Re: do;jocek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.05, 20:11
      Niestety, do Was nic nie dociera. to oponenci , a nie ja użyli po raz pierwszy
      inwektyw i pseudo- dowcipu, zamiast racji merytorycznych.Jeśli ktoś sobie kupił
      mieszkanie , tanio czy drogo, jego sprawa, niech się cieszy. TYLKO DLACZEGO
      STRASZY TYCH KTÓRZY JESZCZE MIESZKAŃ NIE MAJĄ? dlaczego sieje panikę,
      notabene ''podkręcaną '' od pewnego czasu przez potężne lobby medialno-
      finansowe z wiadomą gazetą na czele?Dlaczego UTRUDNIA podjęcię racjonalnej
      decyzji , wszystkim którzy zakup mieszkania dopiero rozważają?Przecież sam był
      niedawno w podobnej sytuacji- lecz cóż dzisiaj imperatyw to wyścig szczurów-
      musi sobie dowieść ,że jest lepszy od rówieśników,Mi takie myślenie jest obce-
      dlatego bezinteresownie dziele się swoją wiedzą z innymi
      • jocek1 Re: do;jocek 18.06.05, 20:28
        Gość portalu: Analiza napisał(a):

        > Niestety, do Was nic nie dociera. to oponenci , a nie ja użyli po raz
        pierwszy
        > inwektyw i pseudo- dowcipu, zamiast racji merytorycznych.

        Forum "Develeperzy" nie wymaga logowania, więc pisząc tu możesz sie spodziewać
        takich reakcji. Poza tym to jest internetowe forum dyskusyjne a nie debata w
        np. "Tygodniku Powszechnym", więc nie bocz sie na wszystkich dokoła, że
        ironizują i dowcipkują. IMHO jeżeli bedziesz brała do siebie każdą opinię,
        która w jakiś sposób powiązana jest z Twoja opinią, to, wybacz dosłownośc, ale
        zdrowsza nie będziesz. Analizo - mniej analiz więcej życia ;-)))


        ?Dlaczego UTRUDNIA podjęcię racjonalnej
        > decyzji , wszystkim którzy zakup mieszkania dopiero rozważają

        A ty uważasz, że Twoje wypowiedzi o rychłym spadku cen podjęcie takiej decyzji
        ułatwiają?
        • Gość: Analiza Re: do;jocek IP: *.man.polbox.pl 18.06.05, 20:57
          Ależ ułatwiają!Nie kupować wtedy''gdy emocje sięgają szczytu''.rozważyć
          wszystkie opinie- polecam coponiedziałkową lekturę Rzeczpospolitej-dodatku o
          nieruchomościach.Znajdziecie tam naprawdę wyważone komentarze i analizy
          rynków ;mieszkań, domów, kredytu.Nie w stylu ; ''łap co się da, bo jutro będzie
          drożej''.Przykład korzystania z trendów rynku :W 2000, na szczycie trendu
          rosnącego lat 90-tych sprzedaliśmy 70 m2x4.000=280.000.3- letnia lokata
          przyniosła 60 %.Dało to przyrost do 450.000. W 2003 przy końcu dołka kupiliśmy
          za tą sumę 150 m2x3000=450.000 w formie 2 mieszkań po 75 m2.Nie angażując
          dodatkowych środków podwoiliśmy stan posiadanego metrażu. mogąc wyposażyć we
          własne M -4 nie 1 ale 2 dzieci.P.S. Wartości domu ,który aktualnie zamieszkuję
          nie śledzę, ponieważ nie zamierzam go sprzedawać,więc nie ma znaczenia czy
          kosztuje milion, czy 1/2 miliona, dokąd mieszkam,byłoby to zajęcie
          jałowe.Obecnie trudniej wykonać opisany manewr,lokaty nie tak atrakcyjne, ale
          pozostają fundusze inwestycyjne z niezłym potencjalem wzrostu w nastepnym 5-
          leciu.
          • jocek1 Re: do;jocek 20.06.05, 22:03
            > wszystkie opinie- polecam coponiedziałkową lekturę Rzeczpospolitej-dodatku o
            > nieruchomościach.Znajdziecie tam naprawdę wyważone komentarze i analizy
            > rynków ;mieszkań, domów, kredytu.

            tak się złozyło, że dzisiaj wpadł mi w ręce rzeczony dodatek. I chyba w trzech
            miejscach stało wołami, ze w nalbliższym okresie ceny "nieruchomości
            mieszklnych" bynajmniej nie spadną ;-PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP.
            Dlatego też pozwoliłem sobie podbic ten "bicio-pianowy" wątek
            • Gość: Ktoś-coś-gdzieś Re: do;jocek IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.06.05, 22:06
              He, he, też go dzisiaj czytałem.
              Na prawdę doskonały ;-)))

              Pozdr.
              • Gość: Zwykły Re: do;jocek IP: *.jmdi.pl 20.06.05, 22:47
                Ja też czytałem ten dodatek i jestem zafascynowany np. rekomendacją kredytu o
                wysokości 277 k (starczy na nowe mieszkanie na 4 osobową rodzinę w przeciętnej
                dzielnicy) dla 4 osobowej rodziny o dochodach 3,5 k netto i racie (przy kredycie
                w CHF) prawie 900 zł (35 lat spłacania). Nie rozumiem jak rozsądna osoba może
                analizowac sytuację kiedy na 4 osoby w rodzinie zostaje 2400 zł (no a kurs i
                oprecentowanie jest płynne) - po 600 na głowę. W Warszawie byłby to chyba byłby
                problem aby sie utrzymać...

                Nie znam realiów kredytów w USA czy na zachodzie Europy i nie wiem jaka jest
                relacja zaciąganych kredytów do dochodów osiąganych przez kredytobiorców. Ale
                przeznaczanie ponad 1/4 dochodów całej rodziny na najniższą możliwą ratę kredytu
                wydaje mi się trochę dużo. Ja nie jestem aż takim optymistą i granicą wysokości
                kredytu jest zdolność do jego przymusowego spłacenia w ciągu nie dłużej niż 2-3
                lat. Na 20-30 lat to się można zadłużać na na duży dom z garażem i ogrodem a nie
                na kawalerke...

                A co do dyskusji powyżej: jak każdy "boom" jest to trochę samospełniajaca się
                przepowiednia- do momentu ostrego hamowania wzrostu gospodarczego, który chyba
                ma właśnie miejsce...
                • Gość: Analiza Re:do; zwykły IP: *.man.polbox.pl 20.06.05, 23:46
                  Udział zaciąganych kredytów hipotecznych w krajach bogatych[USA, GB] w
                  strukturze dochodów rodziny to przeważnie nieco ponad 10%- przy znacznie
                  mniejszym udziale wydatków na zaspokojenie podstawowych wydatków;żywnośc,
                  czynsz,itp.udział powyżej 25% to już droga do katastrofy, a taki i wyższy
                  udział wydatków na obsługę kredytu cechuje większośc polskich kredytobiorców
                  Co do stóp % a chęci zaciągania kredytu; polecam studium przypadku:Niemiec,
                  Austrii.Jak wiemy stopy tamtejsze wynoszą 2%, a rynek nieruchomości cechuje od
                  lat stagnacja-również cenowa.Niemiecka solidna kalkulacja, zamiast euforii
                  opartej na myśleniu magiczno-życzeniowym, jak to w Polsce zazwyczaj ma
                  miejsceNiemcy z ''szałem'' zakupów zaczekają do czasów solidnego, znaczącego
                  wzrostu gospodarczego.My mamy wzrost 2,1%, spadek płac realnych o 2%[ dane NBP
                  i GUS]. ale co tam ; lubimy żyć na kredyt, notabene nie od dziś.
                  • Gość: Lokator Re:do; zwykły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 17:39
                    Bralem kredyt w USA i liczyli mi zeby nie wiecej ni 30% szlo na splate. Uwazaja
                    to za bezpieczne.

                    Dajcie mi przyklad kraju w Europie (od Polska na zachod i na polodnie oraz
                    polnoc) gdzie dzis mieszkania w stolicach sa tnasze niz 10-15 lat temu. To sa
                    inwestycje dlugoterminowe. 10 lat temu kupilem w Warszawie mieszkanie za 300
                    000 tys (wtedy to bylo okolo 10 000 USD) i niedawno sprzedalem za 700 000 czyli
                    40 000 tys zysku rocznie ile to procent? Ale byl rok czy dwa kiedy bylem "do
                    tylu". Teraz kupuje apartament w Warszawie i jestem pewien ze zarobie nan nim w
                    perspektywie 10 lat. Ana lizy analizami a stan konta mowi cos innego :-)
    • enter123 REASUMUJAC... 18.06.05, 20:59
      przeciw1 napisał:
      >Nie wnikam w Wasze analizy.. Kupiłem mieszkanie za 220 tys. Po 6 latach (w tym
      > roku)sprzedałem za 310. Nie włożyłem NIC.

      Ja zrozumialem tak komentarze i z nimi sie zgadzam, choc nie jestem ekonomista:

      1. Jezeli to mieszkanie zostalo kupione jako inwestycja, to na zwyklej lokacie
      bankowej mozna bylo w okresie 1999-2005 zarobic wiecej.

      2. Jezeli ktos kupil dla siebie i w nim mieszkal, (czy byl w nim szczesliwy czy
      nieszczesliwy, zalezny czy niezalezny) to sprzedajac je dzis, moze kupic taka
      sama ilosc metrow jak w 1999r, jesli chce wieksze to musi doplacic.

      3. Czyli jesli ktos mial pieniadze w 1999r. i nie musial kupowac mieszkania to
      lokujac pieniadze w inny biznes dzis kupilby wiecej metrow niz ze sprzedazy
      starego mieszkania.

      A po czwarte ja mam mieszkanie, ktore wynajmuje, raz mam lokatora, raz nie,
      podatki place i w kolko remontuje, bo ludzie niszcza jak to nie swoje i z
      wlasnego doswiadczenia potwierdzam, ze z lokata mniej klopotu a pieniadze te
      same. Pomijajac tez drobny fakt, ze jak mi panienka zajdzie w ciaze mieszkajac
      w moim mieszkaniu, to bede mial tylko po nim wspomnienie, bo nawet jak nie
      bedzie placic, to usunac jej z mieszkania nie moge.
      I dlatego je sprzedaje, jak ktos chce zainwestowac, to zapraszam!
    • Gość: Analiza Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.man.polbox.pl 20.06.05, 22:51
      Dla odmiany polecam lekturę artykułu ze stron internetowych Gazety
      Wyborczej/nieruchomości :'' plusy i minusy globalizacji koniunktury
      mieszkaniowej''.Trudne , dla niektórych , lecz pouczające.Apropo
      rzeczpospolitej; polecam lekturę komentarzy z ubiegłych kliku tygodni[
      archiwum]. Rzeczpospolita cechuje się pluralizmem opinii[ nie tylko jedyna
      słuszna teoria].Dzisiaj akurat prezentowano taki punkt widzenia.proszę zwrócić
      uwagę na dzisiejszy komentarz omawiający rynek domów
      [rzeczpospolita/nieruchomości ]Daje do myślenia?Ale pofantazjujmy: Panów
      oczekiwania spełniają się i powiedzmy za 4 lata m2 mieszkania na Ursynowie
      kosztuje 10.000 zł [wzrost o 100%- jak wieszczą niektórzy ]Lokal 60 m2 - takie
      typowe m-3 kosztuje 600.000 zł .W tym czasie dom 150-200 m2 ze sporą działką w
      promieniu 30 km. od Warszawy kosztuje ; 500-600 tys.Sytuacja na rynku domów ;
      to 10 ofert sprzedaży na 1 ofertę kupna i stagnacja cen od kilku lat; vide
      artykuł z rzeczpospolitej.nic nie wskazuje na zmianę tej sytuacji w następnym
      5- leciu. Pytanie do was: co wtedy za porównywalną kwotę kupią poszukujący
      dachu nad głową?
    • Gość: Analiza do : jocek, ktoś gdzieś coś-aby czasem, pomyślał IP: *.man.polbox.pl 20.06.05, 23:16
      Szersza odpowiedż powyżej.Rozne komentarze, różnego autorstwa-dzisiejszy z mało
      wiarygodnego żródła[powiązania z rynkiem devaloperskim.P.S. Przypominacie mi
      upartych studencików 1 roku- przeczytał taki osobnik 4 strony i nabierał
      odporności na wszelkie racje.Trzeba było oblewać.Moja ocena waszych kompetencji
      do analzy rynku brzmi : 2
      • Gość: Spiskowiec Re: do : jocek, ktoś gdzieś coś-aby czasem, pomy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.06.05, 07:15
        Wijesz się Analizo jak piskorz w sieci.
        A może by tak dopuścić pluralizm opinii do własnego jak mniemam niezwykle
        szerokiego i otwartego na argumenty rozumku (w odróżnieniu oczywiście od Twoich
        nędznych, tępych oponentów w dyskusji).

        Tym maniackim uporem robisz z siebie pośmiewisko i chociaż momentami piszesz do
        rzeczy, np. nieco wyżej wywody na temat skandalicznie wysokiego udziału kosztów
        kredytu w budżecie gospodarstw domowych, które to uwagi w pełni podzielam, to
        sam w swoich "Ananlizach" popełniasz tyle uproszczeń, że aż strach.

        Ale już porównywanie nasyconych nieruchomościami rynków w USA, Wielkiej
        Brytanii czy Niemiec do Polski to mocne nieporozumienie.

        Nieładnie, nieładnie jak na takiego wielkiego, doświadczonego i nieomylnego
        analityka.
    • Gość: GG Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.crowley.pl 20.06.05, 23:51
      Tu musze sie zgodzic z Analizą. Większość osób komentujących na forum, jak
      również moich znajomych, nie chce dopuścić do siebie myśli, że ceny mogą spaść
      lub wzrosnąć tylko nieznacznie. Osoby te kupiły mieszkanie z przeświadczeniem,
      że zarobią i mówienie im, że może być inaczej to tak jakby włożyć kij w
      mrowisko. Oczywiście, jeżeli polska gospodarka nabierze niesamowitego rozpędu i
      rosnąć będzie kilka procent rok w rok i pociągnie za sobą szybki wzrost płac to
      i ceny też wzrosną. Jednak przewidywany wzrost 3-4% rocznie, nie zapewni
      szybkiego tempa wzroctu cen nieruchomości.
      Dodatkowo w Rzeczpospolitej podano dzisiaj, iż prognoza wzrostu liczby ludności
      Warszawy w najbliższych latach wynosi ok 5% (tj. ok 100K z obecnych 2 mln)
      rocznie.
      Przyjmijmy konserwatywnie, że na jedno mieszkanie przypada 1,5 człowieka to
      zapotrzebowanie na nowe mieszkania będzie ok 67 tys. rocznie. Nie będzie więc
      silnego bodźca popytowego. Oczywiście można wziąć pod uwagę, że będą osoby,
      które będą chciały zmienić mieszkanie na nowe, ale w tym przypadku rynek
      mieszkań używanych będzie szybko rósł i będzie 'psuł' rynek nowych.
      Obecny boom spowodowany jest większą przystępnością kredytów mieszkaniowych. Do
      niedawna taniej było wynajmować mieszkanie. Teraz taniej jest kupić. Ale
      niedługo mogą wyczerpać się możliwości zakupowe Polaków i przyjdą lata
      mniejszego zapotrzebowania.
      Podsumowując: Wg mnie ceny mieszkań w długiej perspektywie będą rosły ale
      wzrost będzie marny jak na inwestycję. Jeśli ktoś chce zainwestować kasę
      poszukałbym innych miejsc. Jeśli ktoś nie ma gdzie mieszkać i chce kupić
      mieszkanie to już jest zupełnie inne zagadnienie.
      • Gość: GG Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.crowley.pl 21.06.05, 00:56
        Mała korekta:)
        Oczywiście 67tys to jest ogromny bodziec popytowy ale obliczyłem go przy złych
        założeniach bo nie wziąłem pod uwagę zdolności kredytowej.
        Jeśli więc ludność Warszawy będzie rosła o ok 100K osób rocznie to niech z tych
        100K 60% (przeszacowuję) ma zdolność kredytową czyli 60 tys. Na jedno
        mieszkanie 1,5 człowieka czyli popyt na poziomie 40tys. Podaż mieszkań jest
        natomiast na poziomie ok 47tys (nowe i używane). Czyli można powiedzieć o
        pewnej równowadze.
        • Gość: Spiskowiec Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.06.05, 07:23
          Założenia są błędne z innych jeszcze powodów.
          Wzrost ilości mieszkańców miasta nie równa się wrozstowi liczby nabywców
          mieszkań:
          primo - obecni warszawiacy też czasem się "dorabiają" i kupują własne
          mieszkania, często drugie, trzecie itd.
          secundo - nieletni, młodzież, studenci itp., którzy mieszkają teraz z
          rodzicami, też kiedyś dorosną i wejdą na rynek mieszkań,
          tertio - populację stolicy zwiększają w znacznej ilości ludzie "z prowincji"
          wykształceni i chętni do pracy. Najczęściej posiadają oni zdolność kredytową
          lub też bardzo szybko ją uzyskują.

          Panowie (i Panie) a szczególnie Ty Analizo, ja na prawdę nie mam nic przeciwko
          Wam i głoszonym przez Was tezom, ale proszę tylko o odorbinę autorefleksji.
          Rynek nieruchomości, jak każdy inny zresztą, to naprawdę złożony mechanizm, z
          ogormną ilością zmiennych, które mogą zachowywać się w sposób trudny do
          przewidzenia. Wasze teorie mają być może jakieś oparcie w faktach, ale
          wystarczy wyjąć z układanki jeden klocek i wszystko leży.
          Mniej zacietrzewienia, a więcej merytorycznej dyskusji!
          • Gość: Zwykły Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: 83.238.100.* 21.06.05, 08:18
            Nikt tu nie twierdzi, że rynek nieruchomości jest prosty i zalezy tylko od
            jednej zmiennej - tezy Analizy mają na celu pójście trochę wbrew nieco owczemu
            pędowi "kupować" napędzanemu również przez "ekspertów" z firm developerskich,
            agencji pośrednictwa i banków - przecież w ich interesie jest jak największy
            ruch w nieruchomościach. Jeszcze tylko notariusze powinni się do chóru
            dołączyc ;-). Zgadzam się z teorią, że nieruchomosci będą wraz z rozwojem
            gospodarczym stopniowo (w dobrych lokalizacjach) nieco drożeć - tylko, że nasz
            wzrost gospodarczy jest nieco za mikry aby:
            - tworzyć aż takie tłumy gotowych na kredyt 110 % ;-)
            - spowodować, żeby bardziej atrakcyjną niż choćby banki, lokatą dla wielu (a
            nie tylko wąskiej grupy z większymi pieniędzmi - nie ma u nas jeszcze za dużo
            funduszy inwestycyjnych nieruchomościowych inwestujacych w mieszkaniówkę)
            inwestorów stały się mieszkania.

            Oczywiście są też inne sztuczne dopalacze popytowe - m.in. podwyżka VAT. która
            podziała jak sterydy - skok cen a potem pada wątroba ;-). Po 2008 okazać się
            może, że kolejnego wzrostu cen (tym razem o 15 %) rynek moze nie wytrzymać i
            będziemy mieli podobną stagnację jak w 2002 (po likwidacji dużej ulgi
            budowlanej).

            A ludziom biorących kredyt, którego minimalna rata spłaty wynosi 25 % dochodów
            rodziny i więcej można rzec tylko jedno - zastanówcie się ! Jedno życiowe
            potknięcie, nawet krótka utrata pracy czy choroba i także wasze wymarzone M
            jest zagrożone. A odpowiedzi "zawsze można sprzedać" to można sobie darować -
            sprzedaż w "parterze" to nie jest dobre rozwiązanie.
        • Gość: ylk Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.ssmb.com 22.06.05, 09:30
          jak można mówić przy takich założeniach o pełnej równowadze
          przecież z tych 47 tyś podaży tylko około 15-16 tyś jest nowych a reszta z
          drugiej ręki - w pierwszym roku rachunek się zgadza, ale jeśli w każdym
          kolejnym dochodzi kolejne 40 tyś popytu a nowych tylko 15tyś to tych używanych
          na uzupełnienie w końcu (pewnie nie dosyć szybko) zabraknie
          ps
          nie chciałbym tu przedstawiać siebie jako wiernego wyznawce teorii
          nieuniknionego wzrsotu cen - chodzi mi tylko na to że analiza GG na to wskazuje
          (chociaż założenie miał chyba odwrotne)
    • Gość: wujek Sprzedaz cudzoziemcom IP: 81.171.156.* 21.06.05, 13:45
      Intryguje mnie ten nagly wzrost cen nie poparty czynnikami ekonomicznymi;
      wysokie bezrobocie, ludzie zarabiaja malo, niepolacalny wynajem etc. wiec
      postanowyilem sprawdzic reporty kupowania mieszkan przez Irlandczykow i
      Anglikow. Znalazlem duzo "firm" inwestycyjnych, ktore publikuja swoje report na
      internecie, reporty sa dla w jezyku angileskim i zagrzewaja do kupna bo jest
      tanio, twierdza, ze Polacy nie moga kupic bo nie dostaja kredytow dlatego musza
      wynajmowac i wynajem dlatego sie oplaca. W porownaniu z podobna dzielnica
      Londynu w Warszawie mozna kupic podobne mieszkanie za 20% wartosci. Calkiem
      mozliwe, ze ktos obcy sie na to zlapie. A dzielnice jaka rekomendowali do
      inwestycji to ......Bialoleka! Raport mial ok. 90 stron a nalepsza ta
      konicowka, ze wiekszosc informacji otrzymana byla od dewelopera, ktorego
      mieszkanie sprzedawali.
      • Gość: Analiza Re: Sprzedaz cudzoziemcom IP: *.man.polbox.pl 21.06.05, 13:59
        Różne raporty,sporządzane przez różniących się diametralnie poglądami
        analityków publikuje się na Zachodzie.Tematyka jest mi znana z racji
        profesji.Powiem krótko:W WIĘKSZOŚCI WYPADKÓW REKOMENDACJA DLA INWESTYCJI W
        POLSKI RYNEK NIERUCHOMOŚCI BRZMI ;SPRZEDAJ !Z opisanych przeze mnie w
        niezliczonych już wątkach, przyczyn- generalnie BRAK ODPOWIEDNIEGO POTENCJAŁU
        DLA ROZWOJU TEGO RYNKU W POLSCE !Oczywiście niewielkie inwestycje będą, każdy
        rynek to wypadkowa decyzji racjonalnych i nieracjonalnych; vide ;przykład
        funkcjonowania każdej giełdy, niektórzy życzeniowo widzą wzrost dla spółki X,
        a nie Y i potem rozczarowuja się osiągniętym wynikiem
        • Gość: wujek Re: Sprzedaz cudzoziemcom IP: 81.171.156.* 21.06.05, 14:35
          Kryzys na rynku nieruchomosci raz doswiadczylem i stracilem troche pieniedzy.
          Przyczynami byly latwe kredty typu 110-120% wartosci, splaty kredytu do 50%
          miesiecznego dochodu rodziny, inflacja do ktorej zatrzymania podniesiono
          oprocentowanie pozyczek z 6% do 15% w ciagu 3 miesiecy. Kryzys trwal 10 lat!!!
          Mieszkania/domy stracily na wartosci do 60% szczegolnie w niepopularny przed
          kryzysem dzielnicach bo tam byl najwiekszy procetowo wzrost cen.
    • Gość: Maciek Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.robbo.pl / 194.106.193.* 21.06.05, 21:19
      Uważam że owczy pęd i nieracjonalne kupowanie co się da na rynku mieszkaniowym
      jest bardzo korzystne. Powoduje bowiem wzrost inwestycji developerów i wzrost
      ilości mieszkań na rynku. Sam mam dwoje znajomych co mają już po 3 mieszkania i
      stoją one puste bo nikt chyba nie chce wynająć. Mimo to nie chcą ich sprzedać bo
      ciągle uważają że to jedyne pewne "zabezpieczenie na przyszłość".

      Jeśli zatem kiedyś będę chciał wynająć lub kupić mieszkanie (a zamierzam się
      rozejrzeć aby kupić za kilka miesięcy), to będzie więcej inwestycji do wyboru.
      Przed spadkiem cen w 2002 roku też mnóstwo developerów budowało i była duża
      podaż. A jeśli masowo kupują cudzoziemcy, to jeszcze lepiej. Jak będę chciał
      wynająć to czym więcej Irlandczyków, Anglików itp będzie się starać abym wynajął
      tym lepiej - tzn. tym lepszą cenę wynegocjuję.

      Czym się więc martwić? Jest ok.
      • Gość: Maciek Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.robbo.pl / 194.106.193.* 21.06.05, 21:25
        A tak na marginesie - nie jestem ekspertem od rynku nieruchomości, ale jestem
        inwestorem giełdowym. I jeśli zasady obrotu na giełdzie przyłożyć do rynku
        nieruchomości, to sądzę że wzrost cen jeszcze trochę będzie trwał (co prawda już
        niedługo) - biorąc pod uwagę to co czytam tu na forum. Jeśli tutaj jest podobnie
        jak na giełdzie (a przypuszczam że jest), to szczyt wzrostowy można poznać po
        zgodności opinii że będzie rosnąć. Czyli jak już wszyscy są zgodni że rynek
        będzie rósł, to znaczy że zaczyna się spadek.
        Na tym forum są różne opinie (przewaga sądzących że nieruchomości będą drożeć).
        W momencie jak już sceptycy się przekonają i już wszyscy będą pewni że ceny będą
        rosnąć - a w mediach wszyscy będą trąbić że trzeba kupować mieszkania - wtedy
        zacznie się spadek cen.
        • Gość: wujek Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: 81.171.156.* 22.06.05, 09:19
          Ciekawe pojecia Macku. A teraz wez tornister i do szkoly bo sie spoznisz.
          • Gość: Maciek Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.bas.roche.com 22.06.05, 11:37
            Jeśli pojęcia te interesują Cię bliżej to polecam literaturę - np. Zenona Komara.
            Dowiedz się także na czym polega zakup krótki i długi i w jakiej sytuacji
            realizują się stop-lossy, to może zrozumiesz to o czym pisałem powyżej.
            Co prawda nieruchomości to nie do końca to samo, ale mechanizmy podejmowania
            decyzji są dość podobne zapewne.

            Szkoły różne już dawno skończyłem. Przykro już nie mieć tornistra i nie
            doświadczać tej radości jaka zapewne jest Twoim udziałem co dnia. Pozdrawiam.
            • Gość: KASIA Re: Emocje sięgają zenitu - kupić, kupić, kupić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 12:49
              Przejrzałam oferty, faktycznie ceny zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym
              poszybowały w górę.
        • Gość: Do Macieja Maćku niekoniecznie IP: 213.241.40.* 22.06.05, 17:40
          W Warszawie wpływ na wzrost cen nieruchomości ma jeszcze kilka innych
          czynników, o których z wiadomych względów tutaj nie będę mówił. Wspomniałes, że
          jestes graczem giełdowym i po okresie hoosy następuje tez i bessa. Jesli tym
          graczem jesteś to zapewne tez zauwazyłeś, że czasami pomimo spadku cen spólek
          giełdowych, niektóere nadal ida w górę. podobnie jest z mieszkaniami. Trzeba
          tylko wiedzieć gdzie "uderzyć".
          PS. Obecnie mielismy do czynienia z ogólnym wzrostem. Teraz przychodzi czas na
          prawdziwe zyski tzn. zyski czasu stagnacji.
          • Gość: Maciek Re: Maćku niekoniecznie IP: *.robbo.pl / 194.106.193.* 22.06.05, 21:37
            Dokładnie jest tak jak piszesz. Ale tutaj nie mówimy o kupowaniu mieszkań
            odpowiednich, ale o kupowaniu jakichkolwiek.
            Chętnie poinwestowałbym w nieruchomości, ale jestem na to za cienki - zarówno
            jeśli chodzi o kapitał jak i o wiedzę.
            Poza tym inwestycje kapitałowe są niesamowicie wygodne. Loguję się, widzę
            cyferki, podejmuję decyzję, cyferki się zmieniają i to wszystko.
            A z nieruchomością? Remonty, pośrednicy, notariusze, urzędy, podatki,
            spółdzielnie mieszkaniowe, najemcy, eksmisje, ciąże itd. itd. Sorry, nie mam na
            to czasu. Może na emeryturze :-)
            • Gość: Do Maćka Re: Maćku niekoniecznie IP: 212.180.161.* 23.06.05, 12:27
              sprzedałem juz kilka własnych mieszkań i jak narazie obyłem się bez tych wielu
              trudnosci o których tutaj pisałeś. To jest tylko kwestia poznania rynku i jego
              mechanizmów. A co do kasy? no cóż liczy sie pomysł a nie kasa w tego typu
              inwestycjach. Zaczynałem z 20 tys. złotych siedem lat temu. A teraz...jest tego
              trochę więcej. Nie żadne grube miliony ale wystarczy. Pzdr.
              • Gość: Maciek Re: Maćku niekoniecznie IP: *.bas.roche.com 23.06.05, 13:55
                To co piszesz jest istotnie bardzo ciekawe. Czy mógłbyś się mi przedstawić i
                zostawić kontakt do siebie? Moglibyśmy może spróbować jakiegoś biznesu z
                obopólną korzyścią? Nie teraz może, ale w jakiejś przyszłości. Jeśli chcesz,
                napisz do mnie: wegorkie@interia.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka