Dodaj do ulubionych

A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt???????

IP: *.met.pl 27.04.03, 11:10
Czytam te wszystkie informacje o kredytach, licytowanie sie czy lepiej
kupowac za 3200 czy 3400 za m2 i zastanawiam się co maja zrobic ludzie,
którzy w ogóle nie maja szansy na swoje mieszkanie?? Mam 24 lata, jestem po
studiach, zarabiam 1600 pln netto i zaden bank przy tych dochodach nie
udzieli mi kredytu bo nie mam tej pieprzonej ZDOLNOSCI KREDYTOWEJ... i nikogo
nie obchodzi to, ze jestem w stanie splacac rate np. 500-600 pln miesiecznie,
co daje realna szanse na male mieszkanie dwupokojowe przy kredycie na 25-30
lat. Ale wszyscy madrzy panowie z bankow wiedza lepiej ile musze wydac na
jedzenie oplaty etc...Zastanawiam sie czy mam do konca zycia mieszkac z
rodzicami, co doprowadzi pewnie do tego, ze w koncu sie znienawidzimy, czy
tez wynajmowac gdzies ze znajomymi mieszkanie na spółkę za min. 500-600 pln i
nadal nie byc nigdy u siebie i nie miec nic swojego. O zalozeniu radziny w
takiej sytuacji nawet nie wspomne. I na koniec jeszcze jedna uwaga dla tych,
co narzekaja na tym forum, ze maja krzywy sufit, czy podloge o spadku 1 cm:
Cieszcie sie, ze w ogole macie mieszkania, bo sa ludzie, ktorzy nie maja na
nie nawet szansy
Obserwuj wątek
    • Gość: anonim Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? IP: 194.9.223.* 28.04.03, 11:23
      Gość portalu: Persy napisał(a):

      > Czytam te wszystkie informacje o kredytach, licytowanie sie czy lepiej
      > kupowac za 3200 czy 3400 za m2 i zastanawiam się co maja zrobic ludzie,
      > którzy w ogóle nie maja szansy na swoje mieszkanie?? Mam 24 lata, jestem po
      > studiach, zarabiam 1600 pln netto i zaden bank przy tych dochodach nie
      > udzieli mi kredytu bo nie mam tej pieprzonej ZDOLNOSCI KREDYTOWEJ... i nikogo
      > nie obchodzi to, ze jestem w stanie splacac rate np. 500-600 pln miesiecznie,
      > co daje realna szanse na male mieszkanie dwupokojowe przy kredycie na 25-30
      > lat. Ale wszyscy madrzy panowie z bankow wiedza lepiej ile musze wydac na
      > jedzenie oplaty etc...Zastanawiam sie czy mam do konca zycia mieszkac z
      > rodzicami, co doprowadzi pewnie do tego, ze w koncu sie znienawidzimy, czy
      > tez wynajmowac gdzies ze znajomymi mieszkanie na spółkę za min. 500-600 pln i
      > nadal nie byc nigdy u siebie i nie miec nic swojego. O zalozeniu radziny w
      > takiej sytuacji nawet nie wspomne. I na koniec jeszcze jedna uwaga dla tych,
      > co narzekaja na tym forum, ze maja krzywy sufit, czy podloge o spadku 1 cm:
      > Cieszcie sie, ze w ogole macie mieszkania, bo sa ludzie, ktorzy nie maja na
      > nie nawet szansy


      Doskonale Cię rozumiem, jedyna szansa to zmieniać pracę co 2-3 lata i wspinać
      się na schodkach kariwry. Ja mam 29 lat i dopiero teraz jestem w stanie wziąć
      kredyt i kupić mieszkanie. Nie załamuj się, pilnuj żeby nie utkwić w jednej
      firmie, szukaj okazji i uszy do góry. Jest wielu takich jak ja i Ty.
      • Gość: Venus A po co Ci teraz ten kredyt? IP: *.pkobp.pl 28.04.03, 15:38
        A ja mam 32 lata, rodzinę i dopiero czekam na budowane właśnie małe M
        (mieszkamy z dzieciakiem u rodziców).
        Wiesz, w Twoim wieku nie stac mnie było nawet na wakacje, bo płaciłam za
        studia, a zarabiałam mniej niż płaciłam, rodzice musieli mi jeszcze dokładać.
        Potem dopiero się to zmieniło. Jednak nadal, jak na potrzeby rodziny,
        zarabiamy z mężem mało.
        .
        Radzę Ci spojrzeć na to w taki sposób - policz wszystkie koszty, jakie
        spotkają Cię przy zakupie mieszkania (lub wzięciu kredytu na ten cel):
        1/ np. w PKO BP SA musisz mieć 20% wkładu własnego (kredyt Własny Kąt),
        2/ prowizja za udzielenie kredytu, jego ubezpieczenie roczne, weksel własny,
        3/ wkład członkowski - jeśli kupujesz w spółdzielni,
        4/ odbierasz mieszkanie: notariusz, podatek, opłata za założenie KW i
        ustanowienie hipoteki, wyrównanie kosztów mieszkania przy odbiorze - jakieś
        7%, ubezpieczasz mieszkanie od różnych kataklizmów itp.
        5/ spłacasz kredyt plus odsetki przez 25 lat (jeśli mieszkanie się buduje,
        spłacasz tylko odsetki dopóki go nie odbierzesz, chyba, że chcesz już spłacać
        kapitał).
        6/ wykańczasz i urządasz mieszkanie, co wynosi ok. 40% jego wartości zakupu :)
        Chyba niczego nie pominęłam?
        I potem odpowiedz sobie na pytanie, czy nadal stać Cię teraz na tę inwestycję?
        Życzę wytrwałości i pozdrawiam :)))
        • Gość: Fly Re: A po co Ci teraz ten kredyt? IP: 156.24.231.* 28.04.03, 16:05
          i tak dalej...i tak dalej....
          ja mam juz 36 lat, 13 letniego syna i DOPIERO teraz bede odbierac swoje
          pierwsze mieszkanie...
          kazdy czekal... poczekaj cierpliwie i Ty...

          Ty przynajmniej masz te 1600 na reke...sa tacy co nie maja nawet 1000-ca...
          albo tacy, co nie maja pracy wogole...
          az skora cierpnie...co za rzad mamy....
          pozdrawiam,
          Fly
          • Gość: Piter Re: A po co Ci teraz ten kredyt? IP: waprx* / 192.168.14.* 28.04.03, 16:30
            No nie no, ja nie mogę, za chwile normalnie ktoś napisze że on ma 60 lat i całe
            życie mieszkał w kotłowni i teraz go dopiero stać. A co to za argument jest?
            Trzeba się wzorować na tych którym jest lepiej i dązyć do ich statusu, a nie
            tłumaczyć się przed sobą że są tacy którym jest gorzej, to jest chore myślenie.

            Gościu, jak masz 24 lata i nie podoba ci się że zarabiasz 1600 to szukaj innej
            pracy a nie narzekaj. Ja w twoich latach "bokami" podczas studiów wyciągałem
            znacznie więcej na miesiąc. Nie trza narzekać tylko patrzeć wszędzie wkoło
            gdzie by tu można zarobić, ot co.

            A że można to niech dowiedzie mój przykład - lat 27, no 28 prawie, właśnie
            wykańczam własne 95m z 50m tarasu. Za ponad 100k USD. Nikt mi na to złotówki
            nie dał, wszystko własnoręcznie zarobione (plus kredyt of kors). Czyli można,
            tylko trzeba chcieć.

            Powodzenia i zmien podejscie. Nikt za ciebie nie zrobi jak sam nie zrobisz

            Piter
            • Gość: Persy Re: A po co Ci teraz ten kredyt? IP: *.met.pl 28.04.03, 16:48
              Hmmm... Dzieki serdeczne za wszystkie uwagi i zwłaszcza cieple slowa otuchy:):)
              Trudno podwazac argumenty jakie tu padaja, zwlaszcza ze zdaje sobie sprawe, iz
              koszty utrzymania mieszkania to nie tylko kredyt, ale tez inwestycje, oplaty
              manipulacyjne etc... Chodzi mi tylko o to, ze straszny jest fakt, iz czlowiek
              ktory uczciwie i cięzko pracuje juz na starcie ma rzucane klody pod nogi w tak
              elementarnej kwestii jaka jest posiadanie własnego kata. Oczywiscie zdaje sobie
              sprawe, ze za jakis czas moja sytuacja zawodowa i finansowa ulegnie poprawie,
              gdyz badz co badz inwestuje w siebie i staram sie rozwijac, wiec istnieje duza
              szansa, ze zanim dobije 30;) moze bede stac zawodow - a tum samym - finansowo
              lepiej.
              Do Pitera: wiesz moze jestes po prostu bardziej przebojowy niz ja i stad stac
              Cie na ten taras;) i szczerze Ci go gratuluje. Ja tez staram sie dorabiac,
              udzielam korków, biore rózne prace zlecone i raz uda mi sie dorobic 500 PLN na
              miesiac raz 1000 ale co z tego, skoro sa to dochody nie dajace sie
              udokumentowac, a w skali potrzeb (czytaj: odkladanie na mieszkanie) i tak jest
              to kropla w morzu potrzeb. Nie uwazam sie za osobe malo przedsiebiorcza, bo
              pochodze z malo zamoznej rodziny i tylko dzieki wlasnej pracy znam dobrze np.
              jezyk obcy; a co do wakacji to nie pamietam kiedy mialam prawdziwe - bo zawsze
              albo gdzies pracowalam albo bylam na stazu i nie mialam na to czasu a
              ewentualnie zarobione pieniadze odkladalam na nauke jezyka ksiazki czy na to by
              po prostu kupic sobie spodnie czy pojsc do kina. A moje 1600 i tak bardzo
              cenie,bo wbrew pozorom wcale nie jest tak latwo znaleźć prace za te pieniadze.
              • Gość: Piter Re: A po co Ci teraz ten kredyt? IP: waprx* / 192.168.14.* 28.04.03, 16:58
                Ja też miałem praktycznie zerowy start i do wszystkiego dochodziłem sam. Jedyne
                co mi pewnie pomogło to warszawskie pochodzenie - nie musiałem od początku
                wynajmować, tylko mieszkałem za free kątem u rodziców dopóki nie zacząłem
                naprawdę przyzwoicie zarabiać. A na studiach dorabiałem gdzie się da i jak się
                da, fakt że na pewno nie daliby mi wtedy kredytu bo 90% dochodu była na czarno.
                Jedyne co chciałem powiedzieć (i nie wiem czy mi wyszło) to to że jak się
                dobrze postarasz to za 3 lata ci już kredyt dadzą. A jak będziesz dobrze
                odkładał/inwestował to co na czarno zarobisz do tej pory to i tego kredytu nie
                będzie trzeba dużo, i na tarasik wystarczy. Kwestia motywacji i odpowiedniego
                nakręcenia samego siebie do działania - bo można zdziałać wszystko co się chce,
                niezależnie od tego że 90% społeczeństwa potrafi tylo narzekać.

                Tyle miałem do powiedzenia, więcej się nie mądrze, nie najlepiej mi wyszło, ale
                chciałem cię tylko natchnąc pozytywną energią i pokazać że można.

                Piter
              • Gość: KrzychK Re: A po co Ci teraz ten kredyt? IP: *.crowley.pl 28.04.03, 18:12
                Witaj - nie bede pisal ile mam lat oraz kiedy kupilem mieszkanie ;-)
                ale swojego czasu dowiadywalem sie troszke o mozliwosc zakupu mieszkania bez
                (oficjalnego) udzialu banku

                akurat jwc mialo taki system - nie trzeba bylo udowadniac, ze stac Cie na xxx
                zl a kredyt zalatwial deweloper

                oczywiscie (uprzedzajac szczekajace "pieski") poszukaj u roznych deweloperow -
                pewnie maja i takie rozwiazania.

                Odradzam wszelakiej masci firemki posredniczace itp.

                Pozdrowka

                ps. czesc mieszkan budowanych przez jwc na Dabrowce Wislanej w takim systemie
                byla sprtzedawana - polecam poczytanie
                eff.atra.pl/?rp=Osiedle+DW&mode=msg&sh_root=8416&msg_id=8418&searchstring=system+kredyt
                • Gość: ja Re: A po co Ci teraz ten kredyt? IP: 193.178.143.* 29.04.03, 09:37
                  A ja nie odradzam "firemek pośredniczących". Dzięki takiej dostałem taki kredyt
                  jaki chciałem i przeprowadziła mnie przez niezliczone papiery, papierki,
                  formularze, kosztorysy itd itp. Polecam.
    • Gość: ssssrw Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? IP: .agb:* / 10.4.20.* 29.04.03, 00:39
      Wez kretyd przez posrednika troche drozszy ale o wiele mniejsze wymagania co do
      zdolnosci kredytowej, polecam Polskie Towarzystwo Finansowe.
      • Gość: Venus Do Pitera IP: *.pkobp.pl 29.04.03, 15:18
        Wiesz, nie o to chodzi, że się nie staram iwyżalam, ale od ponad 10 lat tkwię
        w jednej firmie, bo jest wg mnie jeszcze względnie stabilna (odpukać). Poza
        tym, jestem lojalna i chcę coś dla niej zrobić, może jestem frajerką, ale co
        tam. Widać jeszcze nie dorosłam.
        Natomiast spróbuj pracować na etat, po robocie podcierać tyłek maluchowi itd i
        zwolnić się z roboty na umowie na czas nieokreślony na rzecz niewiadomwgo, aby
        tylko zarobić (bo dorobić to czasu brakuje, niestety), a jeszcze mieć kredyt
        mieszkaniowy na karku i póki co, bez własnego M. Poza tym, kobiety z reguły
        mają trochę gorzej, jeśli chodzi o pracę (dzieci).
        .
        Wniosek dla młodych i wolnych:
        korzystaj z życia, póki nie masz zobowiązań, zmieniaj robotę, jeśli mało
        zarabiasz albo Cię ta robota nie satysfakcjonuje - jak założysz rodzinę, mniej
        będziesz szalał.
        Myślałam, że jak skończę studia, to poszaleję z robotą i co? Mąż i dziecko. Po
        prostu niczego nie odkładaj na później, "później" nie istnieje,
        niewykorzystane szanse nie powrócą. Powodzenia.
        • Gość: Piter Re: Do Pitera {OT} IP: waprx* / 192.168.14.* 29.04.03, 17:46
          Tylko please nie bierz niczego poniżej wprost do siebie, nie mam w zwyczaju
          oceniać niczyjego życia. Mówię o sobie i swojej sytuacji w odpowiedzi na twój
          post, niejako wywołany do tablicy tytułem twego posta. Wcześniej wypowiadałem
          się bo zauważyłem podobieństwo sytuacji oryginalnego "pytacza" do swojej
          sytuacji parę lat temu. Nie znaczy to jednak że mój wzór i moje słowa mają
          zastosowanie do sytuacji każdego. Ale do sytuacji wkurzonego 24-latka - wydaje
          mi się że mają i miały.

          Ja po prostu założyłem z góry parę lat temu (i tak mnie poza tym w domu
          wychowano) że nie będę miał rodziny i dzieci póki nie będę w stanie im zapewnić
          odpowiedniego statusu życiowego - między innymi póki nie będę miał mieszkania i
          stabilizacji finansowej. Nazwij mnie prawicowym ekstremistą ale wychowano mnie
          tak że w rodzinie to facet ma jednoosobową odpowiedzialność za zapewnienie bytu
          i warunków życia. I staram się to realizować, póki co z jakim takim sukcesem.
          Moja dziewczyna (a od zeszłego roku żona) akceptuje fakt że ja tak uważam i że
          tak będę postępował, myślę nawet że się ze mną zgadza (choć należy podkreślić
          że sama też niezłe pieniądze zarabia - ale robi to co lubi i dlatego że chce, a
          nie dlatego że musi). Z powodów powyższych nie mamy dzieci póki co, choć jak
          mieszkanie będzie gotowe i zamieszanie się uspokoi to się zapewne zabierzemy za
          to ;-) Poza tym: nie wyobrażam sobie mieszkania z kobietą ani u moich rodziców
          ani u jej rodziców, dlatego między innymi nie braliśmy ślubu do zeszłego roku
          (ani tym bardziej nie myśleliśmy o dzieciach) póki nie było "zaklepanego" i
          praktycznie sfinansowanego własnego mieszkania. Fakt - od paru lat mieszkaliśmy
          razem wynajmując, ale gdyby cokolwiek było nie tak z finansami to w każdej
          chwili można było się przestawić na "tryb oszczędnościowy". Tak sobie
          wymyśliliśmy. I realizujemy - ze skutkiem jak widać niezłym.

          Z tą zmianą pracy to też nie jest tak jak myślisz - od czasu skończenia studiów
          i zaczęcia pracy "normalnie" a nie kombinując na prawo i lewo, pracuję raptem w
          trzeciej firmie. Trochę wiecej by tego było jakby liczyć stanowiska, nie firmy.
          Niemniej jak na ponad 4 lata pracy to nie jest to dużo uważam. Poza tym: w
          każdej pracy jest istotne by mieć cele i chcieć je realizować, bez takiego
          podejścia nigdy się do niczego nie dojdzie. To mit że ci dobrzy pracują tylko
          dla pieniędzy, tylko dla pieniędzy pracują miernoty. Prawdziwie wartościowy
          pracownik warty nagradzania to taki który chce coś zrobić bo uważa że warto i
          że to ważne a nie taki który chce tylko zarobić. To tak apropos twojej wzmianki
          o "frajerstwie" - nic podobnego, grunt tylko by angażować się w sprawę wartą
          angażowania, nie może być nic gorszego niż angażować się w pracę w firmie która
          tak naprawdę tego angażowania nie chce. I nie umie go nagradzać.

          Uff, długie wyszło. I kompletnie na nie-mieszkaniowy temat
          Piter
    • Gość: aneta Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 15:38
      cześc Persy,powiem ci że na tarchominie na tak opisywanym juz wielokrotnie
      osiedlu,,dąbrówka wislana''budowanym przez jwc mają dwupokojowe mieszkania 44
      metrowe na które pomoga ci w BOŚ-iu załatwic kredyt mimo że zarabiasz 1600
      zł,kawalerki sa tańsze ale nie wiem czy maja wolne,natomiast co do tych 2
      pokojowych to wiem że mają.Wcale nie radze brac tego osiedla bo aktualnie mam z
      nimi kłopoty bo mnie jak sie okazało nie stac na kredyt(muszę sie przeprawic z
      systemu na tzw komercje )zpowodubraku wydolności .Ale jesli szukasz takiej
      mozliwości zarabiając tak jak piszesz to przejedz sie do
      nich,oglądnij,pokalkuluj.Poczytaj tez co pisza ludzie ze strony
      osiedlowej,pisze tam wiele osób o tym jak załatwiały sobie kredyt i przy jakiej
      były wówczas wydolności .
    • Gość: celes Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? IP: *.acn.pl / 10.68.1.* 29.04.03, 17:34
      Masz dopiero 24 lata. Jeszcze spokojnie zdążysz kupić mieszkanie. Odkładaj jak
      najwięcej pieniędzy (na wkłąd własny, opłay notarialne i wykończenie
      mieszkania).
      Opowiem teraz naszą sytuację. Jesteśmy tuż po 30-stce. Bardzo oczekiwane
      dziecko w drodze. Dochoty obecnie mamy całkiem niezłe. Zdolność kredytową też.
      Moglibyśmy wiąć kredyt na mieszkanko, które dzisiaj ogladaliśmy. Ale - nie mamy
      wcale gotówki, mamy jeszcze do spłacenia kretyt samochodowy (który musimy
      spłacić, przed wzięciem kredytu na mieszkanie). Inna sprawa jak długo będziemy
      mieć zdolność kredytową? Za rok muszę zmienić pracę (ja lub mąż, pracujemy w
      miejscowościach oddalonych 300 km od siebie), więc na jakiś czas odpadnie jedna
      pensja. Największe zastrzeżenia maja nasi rodzice (niestety), że nas nie będzie
      stać (obecnie uważam, że żyjemy ponad stan). Chcieliby, abyśmy pewnie mieszkali
      jak najdłuzej z nimi - ale niestety tego się nie da zrobić, ani z jedna ani z
      drugą stroną. Czeka nas pewnie wielka kłótnia w rodzinie .... tym bardziej, że
      mój mąż to mamisynek ...
      • Gość: Venus Do Celes IP: *.pkobp.pl 30.04.03, 15:20
        Wyprowadź się tak szybko, jak możesz!!!
        Oczywiście bez przesady, trzeba poszukać pracy itd., żeby nie okazało się po
        paru miesiącach, że musiecie wrócić do rodziców.
        Ale bycie na swoim dobrze Wam zrobi - weźmiecie się za właściwe gospodarowanie.
        Pozdrawiam i życzę wszystkiego NAJ.
    • Gość: Persy Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? IP: *.met.pl 29.04.03, 22:45
      No cóz - nie ukrywam, ze podnosicie mnie trochę na duchu i fakt, ze jest więcej
      takich ludzi, jak ja lub takich, ktorzy dlugo czekali na swoje cztery katy -
      podbudowuje mnie nieco. Rzeczywiscie chyba musze uzbroic się w cierpliwosc i
      cieszyc się, ze moge mieszkac u rodziców i tym samym cos odlozyc a nie jestem
      zmuszona wynajmowac mieszkania co by pochłonęło 2/3 mojej pensji.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziekuje za obiektywne uwagi, ktore
      pozwalaja mojej goryczy znaleźc trochę bardziej racjonalna formę;)
      • Gość: goja Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? IP: 217.17.46.* 02.05.03, 14:40
        To ja cie tez moze pociesze,
        Ja tez po studiach nie mialam nawet co marzyc o wlasnym m
        a jeszcze musialam placic za wynajmowanie mieszkania,
        kupic wszystko co trzeba zeby moc mieszkac sama a nie z rodzicami,
        i tez wydawalo mi sie, ze to mieszkanie jest bardzo bardzo daleko,
        jak juz troche uzbieralam to kupilam male mieszkanie pod wa-wa,zeby nie placic
        za wynajem i zbieralam dalej teraz mam juz mieszkanie w wawie takie jak
        chcialam i zapewniam cie, ze na zachodzie kupno wlasnego mieszkania
        jest marzeniem 30-latkow a nie 20-latkow. We wloszech dopiero przed
        czterdziestka ludzie kupuja wlasne mieszkanie a wczesniej po prostu wynajmuja.
        Tak, ze Polska nie odbiega chyba bardzo od innych krajow pod tym wzgledem.
        Wsrod moich znajomych po 30- kazdy juz ma mieskanie wiec zycze cierpliwosci
        i konsekwencji w oszczedzaniu.

        pozdrawiam
    • kredytyhipoteczne Re: A jakim cudem w ogole uzyskac kredyt??????? 10.05.03, 11:45
      Zaden problem.
      Co prawda samodzielnie raczej tego kredytu nie dostaniesz
      ale mozliwosci jest wiele i w wielu bankach.
      Napisz na priv.

      mario.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka