Gość: Rozum
IP: *.centertel.pl
17.09.08, 13:58
NO NIEZLE - TO SAMO BEDZIE Z ZIEMIA
dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,5703272,Co_sie_dzieje_na_rynku_mieszkan_.html
Analitycy rynku mieszkaniowego przestali się spierać o to, czy nowe
mieszkania potanieją. Teraz spór idzie o to, jak duże to będą
obniżki. I do kiedy potrwają.
Michał Macierzyński z serwisu Bankier.pl jest jednym z tych
analityków, którzy prognozują radykalny spadek cen mieszkań. Według
niego ich realna wartość, a więc także ze względu na inflację, może
spaść nawet o 50 proc. Rzecz w tym, że ceny nie przystają do
obecnych możliwości finansowych Polaków. W dodatku ich siłę nabywczą
na rynku mieszkaniowym osłabił wzrost oprocentowania kredytów.
Macierzyński zastrzega, że nie wszystkie mieszkania potanieją tak
gwałtownie. - Powiedzmy, że w najgorszych lokalizacjach, w
wieżowcach - mówi ten analityk.
Z taką prognozą nie zgadza się Bartłomiej Sosna, analityk rynku
budowlanego firmy PMR. - W całym 2008 r. ceny transakcyjne obniżą
się średnio o blisko 10 proc. Z uwagi na fakt wysokich cen gruntów,
robocizny, materiałów budowlanych, a także rosnącej inflacji mało
prawdopodobny jest jednak scenariusz gwałtownego spadku cen mieszkań
sięgającego ponad 20 proc. - ocenia Sosna. - Obniżki takie mogą mieć
miejsce jedynie przy sprzedaży pojedynczych lokali, np. o złym
rozkładzie lub ostatnich w danej inwestycji - dodaje.
O kilkuprocentowym spadku cen popularnych mieszkań w największych
miastach w ciągu najbliższych dziesięciu miesięcy pisze też w
najnowszym raporcie dyrektor zarządzający CEE Property Group Paweł
Grząbka. "Sugerujemy selektywne poszukiwanie tzw. okazji.
Szczególnie mieszkań kupionych inwestycyjnie w latach 2006-07., pod
warunkiem że cena jest niższa o blisko 10 proc. od podobnych
mieszkań oferowanych na rynku pierwotnym" - radzi Grząbka. Według
niego "inną, wartą rozważenia opcją jest poszukiwanie deweloperów,
którzy mają problemy z płynnością finansową". Chodzi o to, że
przyciśnięci do muru deweloperzy są skłonni sprzedać mieszkania na
bardzo korzystnych warunkach.
Katarzyna Kuniewicz z firmy doradczej Reas przyznaje, że w
Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Krakowie i Trójmieście firmy
deweloperskie mają problemy ze sprzedażą swoich mieszkań. - Pod
koniec czerwca na wszystkich tych sześciu rynkach kupujący mogli
przebierać w ofercie ponad 36 tys. mieszkań - mówi Kuniewicz.
Pytanie, jak długo utrzyma się taka sytuacja? Zdaniem
Macierzyńskiego okres dekoniunktury utrzyma się kilka lat. Analityk
ten twierdzi, że na Zachodzie trwał on przeciętnie od pięciu do
siedmiu lat. Jednak wśród analityków przeważa opinia, że już za rok
rynek wyraźnie się ożywi. A za dwa-trzy lata może nawet zacząć
brakować nowych mieszkań w największych aglomeracjach. Deweloperzy
zaczęli już bowiem zamrażać swoje inwestycje (do czasu, aż
sprzedadzą mieszkania będące w trakcie budowy).
- Optymalnym okresem do zakupu mieszkań powinna być pierwsza połowa
następnego roku - twierdzi Paweł Grząbka. Także Bartłomiej Sosna
przewiduje, że korekta cenowa potrwa do wakacji 2009 r.
Katarzyna Kuniewicz z Reasa i Robert Chojnacki, prezes innej firmy
doradczej - redNet Consulting - wolą operować
terminem "dostosowywanie podaży do popytu". Zdaniem Kuniewicz
budowane przez deweloperów mieszkania sprzedają się gorzej, bo ich
struktura często nie odpowiada preferencjom potencjalnych nabywców.
Po prostu są to mieszkania dla nich najczęściej zbyt drogie. -
Jednak coraz więcej firm deweloperskich wprowadza na rynek
racjonalnie wycenione projekty - twierdzi Chojnacki. Według niego w
sierpniu nastąpiło wyraźne zbliżanie kupujących i sprzedających, o
czym świadczy topniejąca różnica między średnią ceną mieszkań
wprowadzanych na rynek i średnią ceną mieszkań sprzedanych. -
Najbardziej zrównoważonym rynkiem wydaje się być Gdańsk. Nowe
mieszkania wchodzące na rynek są tu bowiem tańsze od tych, które się
sprzedają - mówi Chojnacki. - Jest to prawidłowa sytuacja, gdyż nowe
mieszkania, których termin oddania przypada np. za dwa lata, powinny
być tańsze od tych, które są już gotowe lub termin ich odbioru jest
bliski. Zdaniem tego analityka najgorsza jest pod tym względem
sytuacja w Poznaniu. - Tu będą największe spadki cen - prognozuje
Chojnacki.