Dodaj do ulubionych

Ceny mieszkan spadna nawet o 50%

IP: *.centertel.pl 17.09.08, 13:58
NO NIEZLE - TO SAMO BEDZIE Z ZIEMIA

dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,5703272,Co_sie_dzieje_na_rynku_mieszkan_.html

Analitycy rynku mieszkaniowego przestali się spierać o to, czy nowe
mieszkania potanieją. Teraz spór idzie o to, jak duże to będą
obniżki. I do kiedy potrwają.

Michał Macierzyński z serwisu Bankier.pl jest jednym z tych
analityków, którzy prognozują radykalny spadek cen mieszkań. Według
niego ich realna wartość, a więc także ze względu na inflację, może
spaść nawet o 50 proc. Rzecz w tym, że ceny nie przystają do
obecnych możliwości finansowych Polaków. W dodatku ich siłę nabywczą
na rynku mieszkaniowym osłabił wzrost oprocentowania kredytów.
Macierzyński zastrzega, że nie wszystkie mieszkania potanieją tak
gwałtownie. - Powiedzmy, że w najgorszych lokalizacjach, w
wieżowcach - mówi ten analityk.

Z taką prognozą nie zgadza się Bartłomiej Sosna, analityk rynku
budowlanego firmy PMR. - W całym 2008 r. ceny transakcyjne obniżą
się średnio o blisko 10 proc. Z uwagi na fakt wysokich cen gruntów,
robocizny, materiałów budowlanych, a także rosnącej inflacji mało
prawdopodobny jest jednak scenariusz gwałtownego spadku cen mieszkań
sięgającego ponad 20 proc. - ocenia Sosna. - Obniżki takie mogą mieć
miejsce jedynie przy sprzedaży pojedynczych lokali, np. o złym
rozkładzie lub ostatnich w danej inwestycji - dodaje.

O kilkuprocentowym spadku cen popularnych mieszkań w największych
miastach w ciągu najbliższych dziesięciu miesięcy pisze też w
najnowszym raporcie dyrektor zarządzający CEE Property Group Paweł
Grząbka. "Sugerujemy selektywne poszukiwanie tzw. okazji.
Szczególnie mieszkań kupionych inwestycyjnie w latach 2006-07., pod
warunkiem że cena jest niższa o blisko 10 proc. od podobnych
mieszkań oferowanych na rynku pierwotnym" - radzi Grząbka. Według
niego "inną, wartą rozważenia opcją jest poszukiwanie deweloperów,
którzy mają problemy z płynnością finansową". Chodzi o to, że
przyciśnięci do muru deweloperzy są skłonni sprzedać mieszkania na
bardzo korzystnych warunkach.

Katarzyna Kuniewicz z firmy doradczej Reas przyznaje, że w
Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Krakowie i Trójmieście firmy
deweloperskie mają problemy ze sprzedażą swoich mieszkań. - Pod
koniec czerwca na wszystkich tych sześciu rynkach kupujący mogli
przebierać w ofercie ponad 36 tys. mieszkań - mówi Kuniewicz.

Pytanie, jak długo utrzyma się taka sytuacja? Zdaniem
Macierzyńskiego okres dekoniunktury utrzyma się kilka lat. Analityk
ten twierdzi, że na Zachodzie trwał on przeciętnie od pięciu do
siedmiu lat. Jednak wśród analityków przeważa opinia, że już za rok
rynek wyraźnie się ożywi. A za dwa-trzy lata może nawet zacząć
brakować nowych mieszkań w największych aglomeracjach. Deweloperzy
zaczęli już bowiem zamrażać swoje inwestycje (do czasu, aż
sprzedadzą mieszkania będące w trakcie budowy).

- Optymalnym okresem do zakupu mieszkań powinna być pierwsza połowa
następnego roku - twierdzi Paweł Grząbka. Także Bartłomiej Sosna
przewiduje, że korekta cenowa potrwa do wakacji 2009 r.

Katarzyna Kuniewicz z Reasa i Robert Chojnacki, prezes innej firmy
doradczej - redNet Consulting - wolą operować
terminem "dostosowywanie podaży do popytu". Zdaniem Kuniewicz
budowane przez deweloperów mieszkania sprzedają się gorzej, bo ich
struktura często nie odpowiada preferencjom potencjalnych nabywców.
Po prostu są to mieszkania dla nich najczęściej zbyt drogie. -
Jednak coraz więcej firm deweloperskich wprowadza na rynek
racjonalnie wycenione projekty - twierdzi Chojnacki. Według niego w
sierpniu nastąpiło wyraźne zbliżanie kupujących i sprzedających, o
czym świadczy topniejąca różnica między średnią ceną mieszkań
wprowadzanych na rynek i średnią ceną mieszkań sprzedanych. -
Najbardziej zrównoważonym rynkiem wydaje się być Gdańsk. Nowe
mieszkania wchodzące na rynek są tu bowiem tańsze od tych, które się
sprzedają - mówi Chojnacki. - Jest to prawidłowa sytuacja, gdyż nowe
mieszkania, których termin oddania przypada np. za dwa lata, powinny
być tańsze od tych, które są już gotowe lub termin ich odbioru jest
bliski. Zdaniem tego analityka najgorsza jest pod tym względem
sytuacja w Poznaniu. - Tu będą największe spadki cen - prognozuje
Chojnacki.

Obserwuj wątek
    • gorbibanki Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 14:20
      Popatrz w dół :)
      • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 17.09.08, 14:30
        Odpisalem :)

        Grzaba to matol, ktory probuje krecic wlasne lody i wmawia ludziom,
        ze swiat wyglada inaczej niz faktycznie jest

        Typowy kretyn, ktory uwaza,, ze ceny ,moga tylko rosnac ... na
        gieldzie leszcze tez tak uwazali :)))
        a jak wyglada gielda dzisiaj kazdy widzi
        No ale to i dobrze, bo dzieki nim duzo zarobilem

        z mieszkaniami i ziemia bedzie to samo

        1/
        jak widze cene 1 m ziemi w Izabelinie po 1000 zl to wiem, ze ludziom
        odbilo ... 2000 m to 2 miliony ... za to mozna kupic dom/apartament
        w wielu pieknych miekjscach na ziemi, gdzie zycie jest znacznie
        przyjemniejsze

        2/
        dzwoinilem kilka dni temu do cityapartments w sprawie mieszkania na
        ostatnim pietrze o powierzchni 114 m ... mieszkanie ladne, ale pani
        mi mowi ze kosztuje powyzej 2 milionow
        na to odpowiedzialem pani, ze za 2 miliony kupi tylko frajer - ja
        moge dac 700-800 tys z 2 miejsami garazowymi i wiecej placic nie
        zamierzam, gdyz nie mam zamiaru dac im zarobic 100-200% niech sami
        sobie kupuja za takie pieniadze


        Pozdrawiam
        • gorbibanki Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 14:34
          Chodziło mi o sygnaturkę :) Tylko trzeba było przelogować :)
          • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 17.09.08, 14:36
            ?????
      • Gość: dziadek Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.crowley.pl 17.09.08, 14:37
        > na to odpowiedzialem pani, ze za 2 miliony kupi tylko frajer - ja
        > moge dac 700-800 tys z 2 miejsami garazowymi i wiecej placic nie
        > zamierzam, gdyz nie mam zamiaru dac im zarobic 100-200% niech sami
        > sobie kupuja za takie pieniadze

        No, no, aleś ty odważny.
        Przywaliłeś panienc aż miło. Jeśli ją przestraszyłeś to powinna ci
        opuścić, nawet do 600 tys. Jak kupisz, to nie zapomnij pochwalić się
        ile dałeś.
        • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 17.09.08, 14:46
          a co tu ma odwaga do gadania - jezeli jestes palantem ktory kupuje
          za tyle ile jakis palant deweloper sobie zazyczy to juz Twoj problem
          • steady_at_najx Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 14:50

            Jak wiemy na forum dziadek nie kupuje ale raczej sprzedaje. A w kazdym razie probuje i zlosci go ze sie nie udaje.

            Biegnij dziadek biegnij
            • mufffa Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 20.09.08, 08:50
              dlaczego steapy nie umówi się z "rozumem" i nie sklepią jakiegoś
              pośrednika? nie należy się? należy!! to przez takich jak on muszą
              się chować przed matką ze swymi wieczornymi nawykami...
        • mufffa Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 20.09.08, 08:48
          jak to kupi? przecież jakby miał to by kupił 2 lata temu, dzisiaj
          może tylko rzygać jadem do spółki z trollem steapy na tym forum :)
          • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 20.09.08, 23:26
            juz ci napisalem ... cienias jestes

            -----------------

            chyba masz jakies problemy emocjonalne


            1/
            popatrzylem na twoje wypociny i nie potrafie sie oprzec wrazeniu, ze
            jestes zwyklym cieniasem ktoremu sloma wystaje z butow

            2/
            z faktu ze pisze o tym ze ceny mieszkan spadna nie wynika, ze
            - nie mam mieszkania
            - mam mniej od ciebie

            a/
            przepraszam za szczerosc, ale mysle, ze mam znacznie wiecej od ciebie

            3/
            zycze wiecej skromnosci i ... WIECEJ ROZUMU

    • steady_at_najx Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 14:49
      >- Optymalnym okresem do zakupu mieszkań powinna być pierwsza połowa
      następnego roku - twierdzi Paweł Grząbka. Także Bartłomiej Sosna
      przewiduje, że korekta cenowa potrwa do wakacji 2009 r


      Jesien zaczyna wypadac wiec dali sobie bariere do wakacji - ciekawe kto w wakacje 2009 bedzie o tym jeszcze pamietal
      • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 17.09.08, 14:55
        wg Grzabki i innych kretynow ... W OGOLE MIALO NIE SPADAC :)))

        ja nie wiem jak dlugo bedzie spadac, ale wiem, ze przecietnego
        Polaka nie stac na kupno mieszkania po 6-10 tys za metr, a wiec
        bedzie spadalo tak dlugo, az cena metra w Wawie wroci do poziomu 7-9
        tys w dobrej lokalizacji i 3-5 w kiepskiej lokalizacji bo placenie 7
        tys za metr mieszkania na Bialolece lub 15 tys za metr w centrum to
        skrajna glupota

        no i banki w koncu powinny przykrecic kurek
        • ekaunt Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 15:10
          Grząbkom i innym chodzi o jedno - powiedzą gdzie będzie spadać, a gdzie się
          stabilizować w zależności gdzie mają projekty do sprzedaży. A że większość ludzi
          wierzy w to co czyta bezkrytycznie to jakaś część da się złapać pewnie.
          A tu trzeba czekać i wyławiać perełki - coraz więcej będzie się ich pojawiało.
          • gorbibanki Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 15:26
            Obserwuję pewną inwestycję pod Warszawą. Developer nie sprzedał
            żadnego mieszkania powyżej 80 m2. Taką perełkę po 4000 zł za m2
            pewno skuszę się kupić. Oczywiście aktem notarialnym.
            • ekaunt Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 15:59
              No dokładnie tak trzeba robić. Przy takiej nadpodaży spokojnie można poczekać aż
              inwestycja będzie gotowa do wejścia. Zwłaszcza w przypadku mieszkań większych. A
              im więcej będzie niesprzedanych tym większa elastyczność dewelopera :)
              • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 17.09.08, 16:32
                widze, ze wielu mysli podobnie jak ja :)

                ja tez nie zamierzam kupowac ... BUDOWANEGO ... tylko gotowe do
                odbioru i podpisania aktu notarialnego

                od jakiegos czasu dzwonie do deweloperow i skladam oferty kupna
                mieszkania w dobrej lokalizacji o powierzchni 90-120 m z 2 miejscami
                garazowymi za 700 tys platne gotowka

                poki co mowia nie, ale ton glosu wyraznie im mieknie


                malo tego ... wczoraj facet z trenddevelopment dzwoin do mnie i
                mowi, ze sa gotowi sprzedac mi jedno mieszkanie przy Bukowinskiej
                okazyjnie, ale jak uslyszalem ze ... potrzebuja gotowki i musze
                podpisac umowe w 3 dni to powiedzialem dziekuje bo cos mi tu
                smierdzi .... jezeli od mojej wplaty zalezy plynnosc firmy to strach
                kupowac bo to oznacza, ze byc moze nie doczekam sie podpisania aktu
                notarialnego, gdyz firma padnie, a jakis palant mi powie, ze
                wlasciwie to mieszkanie nie jest juz moje
                • mufffa [...] 20.09.08, 08:53
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • van8 Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 17.09.08, 20:27
              a gdzież takie perełki?
          • Gość: NIC NIE SPADNIE Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: 80.51.224.* 24.09.08, 08:42
            Ceny dogonily Europejskie i tak bedzie bo jestesmy w EUROPIE,problemem natomiast
            jest to ze zarabiamy jak w krajach 3-ciego swiata ,albo i gorzej,i dopiero moze
            za 2 pokolenia dogonimy Europe w sensie mozliwosci kupienia mieszkania za
            normalna uczciwa prace.POZDRO......
            • Gość: Juhan Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.anonymouse.org 25.09.08, 00:54
              To chyba szanowny kolega zyje w innym swiecie - ceny juz spadly od
              10 do 20 procent - wystarczy wziac do reki jakakolwiek gazete i
              porownac obecne oferty z tymi z poczatku roku ... no chyba, ze
              kolega nie obserwuje sytuacji na rynku

              pozdrawiam
              • Gość: agi Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.spray.net.pl 28.09.08, 16:30
                to sobie sprawdzcie ceny mieszkan w Londynie. Z moimi polskimi
                zarobkami bardziej stac mnie na mieszkanie w Londynie (i mam metro z
                prawdziwego zdarzenia).
                • Gość: Jarek Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.aster.pl 28.09.08, 19:47
                  Londyn jest chyba najdrozszym miastem w Europie, ale to specyficzne
                  miasta i na cene ogromny wplyw ma dzielnica

                  Jednak faktycznie ceny w Polsce sa absurdalne i zapewne nie do
                  utrzymania. Mysle, ze solidny spadek rozpocznie sie w przyszlym
                  roku, kiedy deweloperzy zorienmtuja sie, ze zostali z mnostwem
                  niesprzedanych mieszkan, ktorych nikt nie zamierza kupic po
                  obecnych cenach.

                  Pozdrawiam

            • Gość: amatorski_analityk Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.chello.pl 08.12.08, 21:58
              Gość portalu: NIC NIE SPADNIE napisał(a):

              > Ceny dogonily Europejskie i tak bedzie bo jestesmy w EUROPIE,problemem natomias
              > t
              > jest to ze zarabiamy jak w krajach 3-ciego swiata ,albo i gorzej,i dopiero moze
              > za 2 pokolenia dogonimy Europe w sensie mozliwosci kupienia mieszkania za
              > normalna uczciwa prace.POZDRO......



              Ty chyba obudziłeś się ze snu zimowego, w który wpadłGość portalu: NIC NIE
              SPADNIE napisał(a):

              > Ceny dogonily Europejskie i tak bedzie bo jestesmy w EUROPIE,problemem natomias
              > t
              > jest to ze zarabiamy jak w krajach 3-ciego swiata ,albo i gorzej,i dopiero moze
              > za 2 pokolenia dogonimy Europe w sensie mozliwosci kupienia mieszkania za
              > normalna uczciwa prace.POZDRO......


              :)))
              Dowcip dnia.



    • fido1979 a niedawno (14.06.2007) Macierzyński twierdził,że: 17.09.08, 16:49
      Ceny będą zatem rosły, jednak ten wzrost będzie już stabilniejszy i
      raczej bardziej związany z inflacją i wzrostem wynagrodzeń, niż
      wzrostem cen materiałów budowlanych, robocizny, czy wyobraźnią
      sprzedających na temat wartości ich nieruchomości. Dlaczego? Bo po
      prostu nie znajdzie się w końcu nikt, kto będzie w stanie sprostać
      cenowym żądaniom. Kupujący poruszają się przecież w granicach
      maksymalnej kwoty kredytu, wyznaczonej przez ich zdolność kredytową.
      W tym momencie jest ona największa, bo banki pobierają niskie marże,
      pensje są coraz wyższe, a stopy nawet po ostatniej podwyżce
      pozostają na niskim poziomie. Co się jednak stanie, kiedy inflacja
      pójdzie w górę? Nawet jeśli dotychczasowi kredytobiorcy poradzą
      sobie ze spłatą kredytu, to kto będzie kupował powstające mieszkania
      za taką samą, wysoką cenę, przy znacznie wyżej oprocentowanych
      kredytach? Zagraniczni inwestorzy liczący na dalsze wzrosty? To
      możliwe, chociaż bardziej prawdopodobne jest to, że bardziej zajęci
      będą kupowaniem nieruchomości w swoich krajach, bo perspektywy
      wzrostu mogą być tam wówczas znacznie lepsze.

      media.bankier.pl/PressOffice/PressRelease.79288.po
      Ładnie to tak?
      • Gość: Rozum Re: a niedawno (14.06.2007) Macierzyński twierdzi IP: *.centertel.pl 17.09.08, 17:17
        co do wzrostu cen w Polsce to mial watpliwosci i przytaczal sensowne
        argumenty

        co do wzrostu cen na zachodzie ... coz ... chyba nie zdawal sobie
        sprawy, ze tam ceny juz dawno staly sie absurdalne .. w Paryzu cena
        metra skoczyla w niecale 10 lat 4 krotnie ... durni Francuzi

        ale teraz ... tez spadna

        a co do zachodu ... po tym co sie wydarzylo nikt nie bedzie pchac
        sie do Polski
        - nasze miasta to jeden wielki syf
        - na spekulacji juz sie nie zarobi

        oni musza marwtic sire, jak sprzedac to co kupili
        • Gość: gosc Re: a niedawno (14.06.2007) Macierzyński twierdzi IP: *.230.88-79.rev.gaoland.net 20.09.08, 18:52
          Niestety Paryz (jeszcze) nie spada, wzrost w ciagu ostatnich
          12-stu miesiecy to okolo 8-10%.
          Ale ceny wzrosly tylko 150% przez ostatnie 10 lat, nie 400%.
          • Gość: Rozum Re: a niedawno (14.06.2007) Macierzyński twierdzi IP: *.centertel.pl 20.09.08, 23:28
            nie bardzo wiesz co i o czym piszesz
          • Gość: Rozum tu masz fakty, a nie twoje bzdety IP: *.centertel.pl 21.09.08, 00:06
            120 sq. m. apartments now costs €9,329 per sq. m. from €10,485 of
            2007

            www.globalpropertyguide.com/Europe/France/Rental-Yields
            www.globalpropertyguide.com/real-estate-house-prices/F
            www.insee.fr/en/indicateurs/analys_conj/archives/march2005_d1.pdf
            na innych stronach mozna znalezc jescze dokladniejsze dane -
            wystarczy chciec i umiec szukac

            sorki ze mna nie pogadasz bo jestes za cienki

            pozdrawiam

    • Gość: templariusz Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.netia.com.pl 17.09.08, 17:37
      No już myślałem, że koniec świata- Marek Wielgo wieszczy spadki.
      Ale jednak nie:
      "Jednak wśród analityków przeważa opinia, że już za rok rynek
      wyraźnie się ożywi"

      ;)

      Ciekawe co powiedzą za rok;)
      • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 18.09.08, 19:09
        wowczas napisza, ze mamy ostatnia szanse na kupno taniego
        mieszkania, bo od 2010 znowu ceny pojda w gore i do 2012 dojda do 55
        tys. za metr bo Kowalski wezmie kredyt w jenach na 555 lat i bedzie
        go stac !
    • Gość: Rozum Dosc jaj z kredytami hipotecznymi IP: *.centertel.pl 20.09.08, 00:28
      no wreszcie poszli po rozum do glowy

      finanse.wp.pl/POD,1,wid,10374857,wiadomosc.html
      warto posluchac

      wreszcie ruszyli glowa i zdecyduja sie ograniczyc kretynskie
      zadluzanie

      TO BEDZIE KOLEJNY KROK W KIERUNKU SPADKU CEN MIESZKAN
      I BARDZO DOBRZE
      - NIE MA CO DAWAC ZYDOM I HISZPANOM ZARABIAC
      - SWIETNA INFORMACJA DLA GOSPODARKI - WIECEJ PIENIEDZY ZOSTANIE W
      INNYCH SEGMENTACH GOSPODARKI BANKI BEDA BEZPIECZNE
      - SWIETNA WIADOMOSC DLA KLIENTOW .. POCZATKOWO NIE BEDZIE ICH STAC,
      ALE ... MIESZKANIA SZYBKO STANIEJA I BEDA MOGLI KUPIC TO SAMO, ALE
      30% TANIEJ

      • Gość: Tomek Re: Dosc jaj z kredytami hipotecznymi IP: *.aster.pl 20.09.08, 12:52
        mocno, ale nawet mi sie podoba
    • Gość: Juhan Przestancie sie klocic IP: *.anonymouse.org 21.09.08, 21:57
      nie ma co sie klocic to, ze ceny mieszkan spadna to oczywiste i
      zadne zaklecia tu nie pomoga, a o ile spadna tego nikt nie wie -
      moze o 10 procent, a moze o 20 lub 30
      trzeba zdawac sobie sprawe z tego, ze ceny nie rosna w
      nieskonczonosc i ze hossa przeksztalca sie w besse - to normalne,
      tak jak i to, ze im wiekszy byl wzrost tym wiekszy bedzie spadek

      w kazdym razie na pewno nie ma co sie spieszyc z kupnem mieszkania
      i nie ma co kupowac mieszkania w budowie tylko trzeba spokojnie
      poczekac do momentu oddania do uzytku a wtedy poogladac i zdecydowac

      rynek sie zmienil i swiat sie zmienil i eldorado dla deweloperow z
      ostatnich lat juz sie nie powtorzy

      treba tez patrzec realnie na mozliwosci Polakow - wiekszosci ludzi
      nie stac na mieszkania po 5, 6, 7, 8, 9, itd tys za metr - w
      zaleznosci od miasta i lokalizacji w miescie ceny mieszkan spadna
      do poziomu 3-8 tys i to bedzie mozna uznac za w miare normalne

      i nie ma co mowic o wysokich kosztach budowy, bo wcale nie sa az
      tak wysokie, poza tym spadek na calym rynku spowoduje tez spadek
      kosztow i materialow - to normalne
      • Gość: no_chyba Re: Przestancie sie klocic IP: *.ipartners.pl 23.09.08, 11:51
        No chyba ze do Warszawy przyjedzie 1000 inwestorów z zagranicy
        (Polski nie Warszawy) i każdy kupi po 100 mieszkań.Wtedy Kowalski
        bedzie skazany na kredyt w jenach na 555 lat.A ilu Kowalskich chce
        czy będzie chciało tak kupować ?
        • Gość: Juhan Re: Przestancie sie klocic IP: *.anonymouse.org 25.09.08, 00:57
          :) tak ... no, ale na nasze szczescie, wiekszosc inwestorow ma
          troche oleju w glowie i raczej na warszawskie super apartamenty i
          piekne mieszkania sie nie rzuci :) poki co maja klopot ze sprzedaza
          tego co kupili i prawdopodbnie beda musieli opchnac ze strata

          • Gość: Janko Re: Przestancie sie klocic IP: 83.15.157.* 25.09.08, 12:01
            Jak dla mnie sprawa prosta . Ceny na rynku pierwotnym nie spadną dopóki
            developer nie sprzeda ostatecznie mieszkań. Na tą chwilę kara umowna za zerwanie
            umowy to 5-10
            % wartości mieszkania. Niedawni developerze zrywali umowy bo ceny szły w górę.
            Teraz kupujący zrobili by to samo bo ceny poszły w dół. Dlatego na razie widać
            zdecydowany spadek na rynku wtórnym. Widać też, że Ci co kupili na sprzedaż też
            wyprzedają. Dlatego na rynku pierwotnym jest zastój… . Kto kupi za 7000 jak ma
            ofertę w tym samej inwestycji za 6500.
            • Gość: Rozum Re: Przestancie sie klocic IP: *.centertel.pl 25.09.08, 21:55
              sluszna uwaga ... jest duze prawdopodbinstwo tego, ze silnie spadki
              nastapia w przyszlym roku, jak deweloperzy zamkna czesc inwestycji
              po wysokich cenach tak aby ludzie nie wypowiedzieli umowy i nie
              kupowali w tej samej inwestycji taniej, a potem rozpoczna wyprzedaz
              tego co im zostalo po calosci, a nowe projekty beda realizowac po
              nizszych cenach
    • Gość: Rozum Wilanow cena 6-7 tys za metr IP: *.centertel.pl 25.09.08, 22:01
      Tu macie artykul przemawiajacy do wyobrazni

      www.rp.pl/artykul/19417,195561_Najwieksza_rentownosc__wciaz_daja_mieszkania.html

      Czy mieszkania jeszcze przynoszą Polnordowi największe zwroty?

      Tak, największą rentowność mamy na mieszkaniach w warszawskim
      Wilanowie. Jeśli chodzi o koszty, nie przekraczamy teraz 4,3 tys. zł
      za mkw. Doliczając cenę gruntu, to jest 5,4 tys. zł. A sprzedajemy
      je po 8,5 – 9 tys. zł. Mieszkania sprzedają się wolnej, ale się
      sprzedają.


      To pokazuje ile spadna ceny ... zysk na poziomie 60-100% jest nie do
      utrzymania i za rok/dwa ceny zleca na 6-7 tys

      Wilanow moze miec jedne z najwyzszych kosztow ze wzgledy na niska
      zabudowe i relatywnie najwyzsza jakosc budynkow

      jak zostanie przykrecony kurek z kredytami i do ludzi w koncu
      dotrze, ze wala ich w ch... to ceny beda musialy zleciec

      to tylko kwestia czasu
      • Gość: znawca Re: Wilanow cena 6-7 tys za metr IP: *.chello.pl 29.09.08, 18:48
        Kolego rozum chyba zostawiles! Zysk operacyjny DD po opodatkowaniu
        to 40% wiec jak widzisz maja miejsce na zejscie z ceny! Sprzedawac
        musza a kredyty sa teraz bardzo drogie wiec beda sie zadawalac
        zyskiem na poziomie 10 do 15 % by przezyc kryzys. Tak czy siak
        wszyscy zejda z ceny i zobaczysz za ile bedzie chodzilo mieszkanie
        na wsi Wilanow.
    • Gość: Robi Spadek cen conajmniej o 15-20 procent IP: *.aster.pl 27.09.08, 13:00

      banki.wp.pl/kat,53234,wid,10400147,raportwiadomosc.html?ticaid=16aec

      Koniec kredytów łatwo dostępnych
      Polska Dziennik Zachodni 2008-09-26 (08:29)

      Jeszcze przed końcem roku banki mają zerwać z praktyką rozdawania
      kredytów hipotecznych. W efekcie spadnie popyt na mieszkania a tym
      samym ceny zakupu nieruchomości - twierdzą eksperci z branży. Za to
      więcej trzeba będzie zapłacić za wynajem.

      Już jesienią, aby dostać kredyt na zakup mieszkania, będziemy
      musieli udowodnić w banku, że mamy co najmniej 20 proc. wkładu
      własnego.

      Zdaniem Pawła Majtkowskiego z Expandera nowe przepisy znacznie
      ograniczą popyt.
      Wielu klientów, którzy dziś mogą lub w najbliższym czasie mogliby
      zaciągnąć kredyt, będzie musiało najpierw zebrać pieniądze na%
      07wkład własny - mówi Majtkowski. To odsunie możliwość zaciągnięcia
      kredytu o co najmniej 3 lata - dodaje.

      Spadek popytu zmusi deweloperów do obniżki cen. Już teraz ceny
      spadają zarówno na rynku pierwotnym i wtórnym. Firmy deweloperskie,
      aby sprzedać rozpoczęte już inwestycje, zaczynają oficjalnie
      obniżać ceny.

      Analitycy uważają, że deweloperzy mogą sobie pozwolić na
      przynajmniej 15-, 20-procentowe upusty. Bankowe obostrzenia w
      udzielaniu kredytów mogą ten proces przyśpieszyć.

      To, czy konkretny deweloper obniży cenę, zależy przede wszystkim od
      tego, czy jego sytuacja finansowa pozwoli mu na utrzymanie ceny
      kosztem wydłużenia czasu sprzedaży.

      Obostrzenia w udzielaniu kredytów są na rękę zarabiającym na
      wynajmie mieszkań. Ceny najmu będą rosły, w miarę jak spadać będzie
      liczba osób, które mogą dostać kredytu. W ciągu ostatniego roku
      ceny za wynajem wzrosły średnio o 1o proc. I wszystko wskazuje, że
      przez najbliższe dwa lata będą rosły.

      To oznacza, że rodziny, których nie stać na zakup własnego kąta,
      będą musiały go wynająć. Niestety, słono za to płacąc.

      POLSKA Dziennik Zachodni
      Henryk Sadowski
    • Gość: ja Chyba jednak nie spadna.. IP: *.wat.edu.pl 29.09.08, 18:28
      Panie i Panowie, ja tez jestem wqrw na developerow i reszte tej
      zlodziejskiej mafii, ale nie oszukujmy sie, ze ceny nowobudowanych
      mieszkan nagle spadna niewiadomo ile. Przytaczacie tu jakies wywody
      madrych i mniej madrych "analitykow", ale zawsze warto odwolac sie
      do zdrowego rozsadku - naprawde. Jak Was stac to kupujcie, jak nie
      to czekajcie az Was bedzie stac, ale zal mi kogos, kto sam sie
      oszukuje... chyba ze niektorym to pomaga... to zycze owocnego
      oczekiwania na promocje "apartament, dogodna lokalizacja, cena
      3k/m2, garaz gratis + maly samochodzik do garazu w prezencie"
      • jamesonwhiskey Re: Chyba jednak nie spadna.. 30.09.08, 00:51
        to zycze owocnego
        > oczekiwania na promocje "apartament, dogodna lokalizacja, cena
        > 3k/m2, garaz gratis + maly samochodzik do garazu w prezencie"

        smiesznym jest, ze to wlasciwie moze sie spelnic
        • Gość: znawca Re: Chyba jednak nie spadna.. IP: *.chello.pl 30.09.08, 08:06
          Banki urealnia ceny ! Nie beda kredytowac nieruchomosci na obecnych
          poziomach cenowych.!
    • warzaw_bike_killerz W USA spadly o 16,3% 30.09.08, 16:35
      na indexie 10 metropolii nawet o 17,5%.

      money.cnn.com/2008/09/30/real_estate/Prices_plunge.ap/index.htm?postversion=2008093009
    • Gość: Rozum Koniec tanich kredytow - mieszkania stanieja IP: *.centertel.pl 02.10.08, 21:39
      czytali ...


      biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/39563,od_wczoraj_drozsze_sa_kredyty_hipoteczne_w_trzech_bankach.html


      Od wczoraj droższe są kredyty hipoteczne w trzech bankachBanki nie
      mają gdzie pożyczać pieniędzy i muszą ograniczyć akcję kredytową. Od
      wczoraj marże podniosły GE Money, Nordea Bank i Polbank, inne banki
      też planują podwyżki. W kilku bankach prowizja przy udzielaniu
      nowych kredytów wzrosła łącznie o ponad 1 proc.


      W kilku bankach prowizja przy udzielaniu nowych kredytów wzrosła
      łącznie o ponad 1 proc.


      Polityka kredytowa banków


      Jak wzrośnie rata po podwyżce marży
      Zobacz także:
      Komentarz GP: Banki zaostrzają kurs
      Banki przykręcają śrubę klientom i zdecydowały się podwyższyć marże
      na nowe kredyty hipoteczne. Na razie zrobiły to banki, które do tej
      pory najmocniej rozpychały się na rynku, a teraz mają kłopoty ze
      zdobyciem pieniędzy na nowe kredyty. Jak wynika z zestawienia
      Expandera dla GP, od 1 października podwyżki marż kredytowych
      wprowadziły: GE Money Bank, Nordea Bank Polska oraz drugi na rynku
      kredytów hipotecznych bank w Polsce, czyli Polbank. W niektórych
      instytucjach marże wzrosły nawet o 1 punkt procentowy.

      - To jest trend, który się zaczął i myślę, że kolejne banki będą
      podążały tą drogą - mówi Paweł Majtkowski z Expandera.

      To oznacza, że kredyty będą nie tylko droższe, ale także trudniej
      dostępne, gdyż podwyżki w największym stopniu dotkną klientów,
      którzy mają stosunkowo niewielki wkład własny (tzw. wysoki
      współczynnik LTV, określający wysokość kredytu do wartości
      kredytowanej nieruchomości).

      Za mało depozytów
      Jeszcze kilka miesięcy temu w trakcie boomu kredytowego banki lekką
      ręką przyznawały kredyt na cele mieszkaniowe na 50 lat czy też o
      wartości 130 proc. kredytowanej nieruchomości. Teraz można już o tym
      zapomnieć. Na razie na podwyżki marż zdecydowały się te instytucje,
      które dynamiczny rozwój swojej akcji kredytowej budowały głównie za
      pieniądze pożyczone na rynku międzybankowym czy też uzyskane od
      swoich zagranicznych właścicieli (poza Getin Bankiem). W niewielkim
      natomiast stopniu czyniły to z depozytów klientów (których w
      praktyce, jak np. GE Money Bank, nie posiadały).

      Dlaczego to właśnie one jako pierwsze zdecydowały się na zaostrzenie
      polityki finansowej? Same banki nie chcą tłumaczyć się z podwyżek
      marży. Wiadomo jednak, że to pokłosie kryzysu na rynkach finansowych.

      Kłopoty z płynnością wielkich amerykańskich i zachodnioeuropejskich
      banków spowodowały spadek zaufania na rynku: banki obawiają się
      pożyczać sobie wzajemnie pieniądze, a jeśli już się na to decydują,
      robią to po znacznie wyższych kosztach niż jeszcze rok temu.

      Problem dotknął też polskiego rynku, gdzie nawet nasi rodzimi
      potentaci, tacy jak PKO BP czy Pekao, znacznie ograniczyli pożyczki
      dla innych instytucji.

      - Obecna sytuacja na rynkach międzybankowych z pewnością odbije się
      na akcji kredytowej w Polsce. Banki będą obawiały się o finansowanie
      akcji kredytowej z rynków finansowych (emisja obligacji itp.) i
      dopasują akcję kredytową do portfela depozytów, które posiadają -
      uważa Marta Jeżewska, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

      Także banki, które mają dzisiaj więcej depozytów niż kredytów, mogą
      się zdecydować na podwyżkę marży kredytowej. Nieoficjalnie mówi się,
      że ING BSK od 10 października podniesie marże przy kredytach
      hipotecznych.

      - Nie potwierdzam, że taka decyzja zapadła - mówi Piotr Utrata z ING
      Banku Śląskiego. Podobno do takiego ruchu, wzrostu marży o 0,1-0,2
      proc., przygotowuje się też od 16 października mBank.

      Klienci powinni chyba zapomnieć o możliwości negocjowania, czyli w
      praktyce, zmniejszenia marż kredytowych przy podpisywaniu umowy
      kredytowej. Według nieoficjalnej informacji tak może się stać w
      banku Millennium.

      Lokaty też zdrożeją
      - Na pewno w obecnej sytuacji banki zaczną jeszcze więcej płacić
      osobom, które przyniosą im depozyty - twierdzi Paweł Majtkowski.

      Podobnego zdania są inni eksperci.

      - Mniejsze banki będą musiały przebić obecne oferty rynkowe.
      Spodziewam się, że możliwe są nawet lokaty oprocentowane na 10 proc.
      rocznie - mówi dr Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego w
      Warszawie.

      Można mieć jednak wątpliwości, czy nawet taka oferta w obecnej
      sytuacji skusi potencjalnych klientów do pozostawienia swoich
      pieniędzy w takim małym banku.

      - Myślę, że część osób by się na taką lokatę zdecydowała
      przynajmniej w granicach kwot gwarantowanych przez Bankowy Fundusz
      Gwarancyjny - twierdzi Paweł Majtkowski.

      Można więc spodziewać się prawdziwej wojny o depozyty bankowe, bo
      rynek międzybankowy przez najbliższy czas nie zapewni wzrostu akcji
      kredytowej. Banki będą chciały w ten sposób zapewnić sobie pieniądze
      na rozwój akcji kredytowej. Obecnie rynek międzybankowy nie działa i
      w zasadzie jedynym graczem pożyczającym pieniądze sektorowi
      bankowemu jest bank centralny.

      KNF ma baczenie
      Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) już od dłuższego czasu krytykowała
      banki za zbyt rozbuchaną politykę kredytową. Przewodniczący nadzoru
      Stanisław Kluza niejednokrotnie zwracał uwagę na zbyt długi okres
      kredytowania (jeszcze niedawno były banki, które udzielały kredytów
      na 40-50 lat) czy też zbyt wysoką wartość kredytów w stosunku do
      wartości hipoteki, która była zabezpieczeniem (były kredyty o
      wartości nawet 130 proc. ceny nieruchomości). W KNF mówiło się nawet
      o wydaniu nowej rekomendacji, która ukróciłaby te praktyki. Zdaniem
      fachowców należy oczekiwać, że na zacieśnienie polityki kredytowej
      zdecydują się kolejne banki, w tym także na całkowite wycofanie się
      z kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, które ze względu
      na niskie stopy procentowe w Szwajcarii cieszą się największym
      zainteresowaniem klientów. Niedawno na taki krok zdecydowały się już
      Fortis Bank i Dominet Bank. Według rynkowych plotek na taki ruch
      może zdecydować się też Getin Bank, który sprzedaje kredyty
      hipoteczne pod marką Dom Banku.

      - Absolutnie zaprzeczam. Nie zamierzamy wycofywać się z kredytów
      denominowanych we frankach szwajcarskich - powiedział GP Artur Wiza,
      członek zarządu Getin Holding, w którego skład wchodzi Getin Bank.

      Na pewno jednak można się spodziewać zmniejszenia akcji kredytowej i
      spadku bankowych dochodów.

      - Zyski banków będą prawdopodobnie niższe w najbliższym czasie.
      Przez ostatnie dwa lata sektor bankowy w Polsce miał bardzo wysokie
      zyski i ten okres się kończy - potwierdza Mariusz Zygierewicz ze
      Związku Banków Polskich.

      Paradoksalnie na tej sytuacji najbardziej zyskać może PKO BP, który
      nie ma żadnych powiązań kapitałowych z zagranicą.

      - PKO BP zyska, bo wszystkie banki zagraniczne są teraz postrzegane
      jako bardziej ryzykowne - twierdzi dr Piątkowski.

      Według ekspertów banki będą teraz dzieliły klientów na grupy ryzyka
      zależnie od wieku, miejsca zamieszkania i wykonywanego zawodu. Także
      na tej podstawie będzie szacowane ryzyko udzielonego kredytu i na
      tej podstawie będzie podejmowana decyzja o wysokości pobieranej
      marży i o tym, czy kredyt w ogóle zostanie udzielony.

      Amerykański przykład
      Przypomnijmy, że to właśnie zbytnie rozluźnienie polityki kredytowej
      przez amerykańskie banki i instytucje kredytowe wywołało obecny
      światowy kryzys na rynkach finansowych - w latach prosperity banki
      udzielały wysokich kredytów hipotecznych osobom o niskich dochodach
      i małej wiarygodności kredytowej, co wraz ze wzrostem stóp
      procentowych w USA i spadkiem cen nieruchomości przyczyniło się do
      załamania rynku. Czy nam grozi podobny scenariusz (w dwóch ostatnich
      latach portfele nowych kredytów hipotecznych naszych banków rosły po
      kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie)?

      8,7 mld zł wyniósł zysk netto polskich banków w I połowie 2008 r.

      SZERSZA PERS
      • arkaszka1 Re: Koniec tanich kredytow - mieszkania stanieja 02.10.08, 22:43
        podwyżka marży o 1%, następny etap zwiększenie wymagań kredytowych
        i konieczność udziału własnego ( nowy rok za 90 dni). Ci którzy na
        pograniczu swej zdolności kredytowej mogli teraz dostać 300-350tys
        po nowym roku nie dostaną więcej niż 200-250 tys, gdy zabraknie
        chętnych ceny poszybują w dół, ktoś musi kupić te kilkaset tys
        mieszkań które trafiły na rynek pierwotny i wtórny, a inwestorzy (
        spekulanci)zagraniczni zostali wyautowani na parę lat. Tam będzie
        jeszcze trudniej o kredyt.
        • Gość: Rozum Re: Koniec tanich kredytow - mieszkania stanieja IP: *.centertel.pl 04.10.08, 01:06
          nic dodac nic ujac - zgadzam sie w calosci
    • Gość: Rozum Bliski koniec kredytow w CHF IP: *.centertel.pl 04.10.08, 01:13
      a to czytaliscie
      wniosek - CENYM MIESZKAN LECA W DOL :)

      Banki Klienci w Polsce odczuwają już skutki kryzysu finansowego
      Brakuje franków na kredyty walutowe
      Łukasz Wilkowicz

      Ograniczony dostęp do finansowania we frankach sprawia, że dynamika
      wzrostu kredytów w walutach na mieszkania może gwałtownie spaść

      Krajowe instytucje mają problemy z uzyskaniem dostępu do
      finansowania w walutach obcych - wynika z informacji bankowców.
      Chodzi przede wszystkim o środki denominowane we frankach
      szwajcarskich, które są wykorzystywane do udzielania
      najpopularniejszych kredytów walutowych. Banki mają co prawda
      złotówki, ale - by udzielić kredytu walutowego - muszą je "wymienić"
      za granicą.

      Tymczasem kryzys na rynkach finansowych doprowadził do tego, że
      zachodnie banki nie chcą wchodzić w żadne transakcje z innymi
      graczami rynkowymi. Niechętnie robią to również z instytucjami z
      Polski. A jeśli już się na nie godzą, to oprocentowanie pieniędzy
      pożyczanych przez krajowe banki jest dużo wyższe od oficjalnie
      podawanych stóp rynku międzybankowego (które w ostatnich dniach
      również poszły mocno w górę).

      W korzystnej sytuacji są tylko te instytucje, które mają
      długoterminowe umowy na finansowanie za granicą albo mogą liczyć na
      pożyczki od zagranicznych inwestorów strategicznych. To są jednak
      wyjątki.

      Skutek? Nieoficjalnie mówi się o tym, że część graczy wstrzymuje się
      z udzielaniem kredytów walutowych. Oficjalnie banki nie przyznają
      się do tego, że ograniczają dostępność kredytów. Ani że powodem jest
      brak finansowania w walutach obcych.

      Dla banków sposobem na ograniczanie dostępności kredytów walutowych
      dla klientów jest zaostrzanie procedur kredytowych.
      Najpowszechniejszy sposób, z którego tylko w ostatnich dniach
      skorzystało kilku kredytodawców, to ograniczanie dopuszczalnej
      wielkości wskaźnika LTV - czyli proporcji kredytu do wartości
      nieruchomości stanowiącej jego zabezpieczenie. To oznacza
      konieczność posiadania wkładu własnego przez klientów.
    • Gość: Rozum Kryzys: 80 tys. mieszkań czeka IP: *.centertel.pl 05.10.08, 03:37

      biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/kryzys-80-tys-mieszkan-czeka,1187800

      Trą oczy ze zdziwienia

      Deweloperzy stają na głowie, by sprzedać nadwyżki mieszkań, które
      generują im koszty. /AFPCzwartek, 2 października (11:03)

      Deweloperzy przecierają oczy ze zdziwienia... gdzie się podziała
      siła nabywcza? Na nowych klientów czekają tysiące lokali
      mieszkaniowych, a zainteresowanie niewielkie. Pełne obaw firmy
      budowlane wstrzymują planowane inwestycje. Na ponad 80 tysięcy
      wybudowanych i gotowych do zamieszkania lokali, właścicieli w tym
      roku znalazła tylko niewielka ich część.

      Orco Polska, Dom Development, Gent Development, czy J.W.
      Construction już deklarują konieczność wstrzymania prac nad kilkoma
      zaplanowanymi inwestycjami, rozważają możliwość obniżenia cen
      gotowych inwestycji. Prognozują również spadek tegorocznych zysków.
      Wymusza to na nich obecna sytuacja na rynku nieruchomości -
      konkurencja cenowa oraz wzmagający się brak popytu na gotowe i
      trwające inwestycje. Deweloperzy z nieugruntowaną pozycją na rynku,
      już usunęli się w cień. Najpotężniejsi gracze jeszcze walczą, jednak
      sytuacja nie wygląd ciekawie. Maleje aktywność firm deweloperskich
      oraz spółdzielni mieszkaniowych - głównych uczestników rynków
      nieruchomości.

      Według GUS i GUNB (Główny Urząd Nadzoru Budowalnego), spada ilość
      udzielanych pozwoleń na tego typu przedsięwzięcia budowlane. W I
      połowie 2008 roku wydano ich o ponad 700 mniej w porównaniu do
      analogicznego okresu 2007 roku.

      Jak zachęcić klientów, aby sprzedaż w końcu ruszyła? Deweloperzy
      prześcigają się w pomysłach, są już gratisowe samochody, mieszkania
      3-pokojowe sprzedawane w cenie 2-pokojowych. Jednak nie przynosi to
      oczekiwanych rezultatów, popyt niesie niebezpieczeństwo utraty
      płynności. Jak rozdysponować nadwyżki, które mnożą koszty?

      Zgodnie z nowymi planami ministerstwa infrastruktury, to właśnie
      deweloperzy mają partycypować w kosztach zagospodarowania
      przestrzennego okolic, w których budują swoje osiedla. Nowelizacja
      ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ma zdominować
      ich rolę jako budowniczych i włączyć w proces budowy osiedlowych
      dróg dojazdowych, przedszkoli, szkół itp. To z pewnością dodatkowo
      zwiększy koszty i tak drogich już inwestycji, co najbardziej odczują
      potencjalni kupujący.

      Nastały niepewne czasy dla "deweloperki". Stagnacja w branży może
      potrwać jeszcze kilkanaście miesięcy. Przyszedł czas próby,
      przetrwają najlepsi.

      Sebastian Saliński

    • Gość: jasiu Silne spadki cen w przyszlym roku IP: *.aster.pl 10.10.08, 13:30

      tak to wyglada ... najpierw probuja trzymac ceny, ale potem ostro w
      dol

      gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,35895,5790901,Ceny_nieruchomosci_za_granica_ida_w_dol.html

      Ceny nieruchomości za granicą idą w dół
      ToP2008-10-09, ostatnia aktualizacja 2008-10-10 11:25
      Kryzys finansowy rozpoczął się od spadku cen domów w USA na
      początku 2007 r., który nie został powstrzymany do dzisiaj.
      Nieruchomości tanieją także w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii,
      ciągnąc w dół czołowe gospodarki Unii

      Kryzys finansowy rozpoczął się od spadku cen domów w USA na
      początku 2007 r., który nie został powstrzymany do dzisiaj.
      Lekiem na silne spowolnieniu gospodarki amerykańskiej po atakach z
      11 września 2001 r. był tani kredyt. Kierowany przez Alana
      Greenspana bank centralny Fed obniżył główną stopę procentową do
      zaledwie 1 proc. - najniższego poziomu od 40 lat. Gospodarka
      amerykańska stanęła szybko na nogi, ale tani kredyt wywołał też
      efekt uboczny - największy w historii boom na rynku nieruchomości.
      Przez pięć lat, do 2006 r., ceny domów w USA szły w górę z grubsza
      10 proc. rocznie. Często kupowano je w celach inwestycyjnych lub w
      miejscach atrakcyjnie turystycznie jako domy wakacyjne. Banki,
      widząc boom, zaczęły udzielać coraz więcej kredytów dla słabo
      zarabiających (subprime loans), bo liczyły, że w razie problemów z
      wypłacalnością dłużników przejmą ich drożejące domy i wyjdą na
      swoje.



      Bańka spekulacyjna pękła w USA na początku 2007 r., gdy upadła
      największa firma zajmująca się subprime loans - New Century
      Financial, która przez 12 lat działalności udzieliła pożyczek dla
      1,4 mln klientów o astronomicznej wartości 225 mld dol. Widząc
      kryzys, Amerykanie składali coraz mniej wniosków kredytowych,
      zawierano coraz mniej transakcji na rynku pierwotnym i wtórnym, a
      banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów. Początkowo nie
      wywołało to dużych obniżek cen nieruchomości, bo sądzono, że kryzys
      jest przejściowy. W połowie 2007 r. średnia cena domu w USA
      obniżyła się w skali 12 miesięcy zaledwie o 3 proc. Jednak
      koniunktura na rynku nieruchomości pogarszała się z miesiąca na
      miesiąc. Banki coraz częściej windykowały domy dłużników (procedura
      foreclosure) i wystawiały je na aukcje, co dodatkowo zwiększało
      podaż domów i dołowało ceny. W całym 2007 r. poddano windykacji
      bankowej blisko milion amerykańskich domów. Przez cały 2008 r.
      sytuacja się pogarszała. Dane z sierpnia mówią o spadku sprzedaży
      nowych domów o 11,5 proc. w porównaniu przed rokiem, a na rynku
      wtórnym - 2,2 proc. Spada też liczba nowo rozpoczętych budów (minus
      6,6 proc.), jak i wydanych pozwoleń na budowę (minus 8,9 proc.). W
      tym czasie ceny domów spadły ok. 16 proc., co jest największym
      spadkiem w historii. Obecnie średnia cena domu w USA wynosi nieco
      ponad 200 tys. dol., czyli równowartość z grubsza 0,5 mln zł.

      Spadek cen nieruchomości nie ominął też Europy, szczególnie
      Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Kłopoty wyspiarzy zaczęły się od
      upadku w 2007 r. banku hipotecznego Northern Rock, co wywołało
      zaostrzenie zasad przydzielania kredytów. W efekcie zmniejszył się
      popyt i siadły ceny. W marcu tego roku ceny domów były niższe
      średnio o 2,5 proc. niż w lutym - co było największym spadkiem od
      1992 r. Ostatnie miesiące przyniosły dalszą przecenę nieruchomości,
      także w Londynie, który długo opierał się spadkom. Latem ceny domów
      w Wlk. Brytanii były niższe średnio o 10 proc. niż przed rokiem, a
      w słabych lokalizacjach potaniały jeszcze bardziej.

      Kryzys nieruchomościowy dotknął boleśnie Hiszpanię, gdzie
      budownictwo przez całą dekadę napędzało koniunkturę. Wielu
      zamożniejszych Europejczyków kupowało w Hiszpanii domy i mieszkania
      wakacyjne, co nakręcało ceny. Obecnie to już historia - w skali
      roku spadek cen hiszpańskich nieruchomości jest już dwucyfrowy.
    • Gość: jasiu LIBOR i WIBOR nie ma sensu brac teraz kredytu IP: *.aster.pl 10.10.08, 13:32
      Stopa WIBOR rośnie - to zła wiadomość dla kredytobiorców
      ask2008-10-10, ostatnia aktualizacja 2008-10-10 11:17
      Takiej różnicy między główną stopą NBP a oprocentowaniem pożyczek
      międzybankowych w polskiej historii jeszcze nie było- pisze
      dziennik finansowy "WSJ Polska".

      Przy rocznej stopie procentowej na poziomie 6 proc. 3-mięsięczny
      WIBOR wzrósł wczoraj do 6,8 proc. Był o 5 pkt wyższy niż w środę.
      Tak wysoką stawkę, po jakiej banki pożyczają sobie pieniądze,
      ostatni raz mieliśmy pod koniec 2004 r., ale wtedy podstawowa stopa
      procentowa wynosiła 6,5 proc.



      Według "WSJ Polska" o zła wiadomość dla kredytobiorców, bo WIBOR
      jest podstawowym wskaźnikiem służącym do wyliczania rat kredytów
      hipotecznych i firmowych. Gdy on rośnie, drożeją pożyczki udzielone
      w złotych.

      Gazeta podkreśla, że to jeszcze nie koniec marszu w górę. Eksperci
      spodziewają się, że stawki WIBOR mogą jeszcze wzrosnąć o kilka
      punktów.

      Zdaniem cytowanego przez dziennik Juliana Wasika, dealera rynku
      pieniężnego w Banku BPH przyczyną jest m.in. coraz ostrzejsza walka
      banków o oszczędności Polaków.

      "Stawki dla lokat wciąż idą w górę i te wzrosty są po prostu
      przenoszone na stawki, po jakich banki gotowe są pożyczać sobie
      pieniądze" - mówi Wasik i radzi, aby kredytobiorcy nie popadali w
      panikę i nie wykonywali gwałtownych ruchów, np. przewalutowania.
      Zdaniem specjalistów sytuacja odwróci się, jeśli na Zachodzie
      stawki na rynkach międzybankowych zaczną spadać.

      Wczoraj trzymiesięczny LIBOR dla dolara poszybował do 4,75 proc. z
      4,52 proc. dzień wcześniej. Nieco mniej zwiększyła się stawka dla
      franka szwajcarskiego, do 3,10 proc. z 3,09 proc. "WSJ Polska"
      zaznacza, że stawki rosną w szalonym tempie od blisko miesiąca, a
      sytuacji nie poprawiła przeprowadzona w środę zmasowana akcja
      cięcia stóp przez kilka banków centralnych.
    • Gość: Rozum Kredyt tylko z wkładem IP: *.centertel.pl 11.10.08, 19:05

      banki.wp.pl/kat,53234,wid,10452722,raportwiadomosc.html?ticaid=16c43

      Kredyt tylko z wkładem
      IAR 2008-10-11 (00:05)

      W przyszłym tygodniu banki otrzymają od pionu bankowego KNF list ze
      wskazaniami i oczekiwaniami, dotyczącymi oceny zdolności kredytów
      hipotecznych.

      Komisja nie określiła, jak wysokiego wkładu własnego powinny żądać
      banki. Jednak przewodniczący KNF Stanisław Kluza podawał wcześniej,
      że powinno to być 25 do 30 procent wartości nieruchomości.

      Dziennik podkreśla, że zdaniem ekspertów tak wysokie limity nie są
      konieczne. Tymczasem banki same rewidują swoją politykę kredytową z
      powodu niższych prognoz wzrostu gospodarczego.

      "Rzeczpospolita" zaznacza, że ostatnio zaczęły wprowadzać
      ograniczenia relacji kwoty kredytu do wartości nieruchomości.
      Zaostrzenia dotyczą przede wszystkim kredytów we frankach
      szwajcarskich. Cały artykuł w "Rzeczpospolitej".
    • Gość: Rozum PKO BP zdecydował się na zaostrzenie kredytow IP: *.centertel.pl 14.10.08, 17:03
      14.10.Warszawa (PAP) - Bank PKO BP zdecydował się na zaostrzenie
      warunków udzielania kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich -
      poinformował PKO BP w komunikacie prasowym.

      Klienci banku ubiegający się o kredyt mieszkaniowy we franku
      szwajcarskim mogą obecnie otrzymać do 80 proc. wartości
      nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu. Jednocześnie bank
      podwyższa wymogi dotyczące zdolności kredytowej. Podwyższeniu uległa
      także marża kredytowa, średnio o 1 punkt procentowy.

      "Czasowa modyfikacja oferty dotyczy kredytów udzielanych w CHF jest
      podyktowana zwiększoną zmiennością kursu walutowego oraz wyższym
      ryzykiem stopy procentowej. Powyższe zmiany są zgodne z aktualnymi
      tendencjami na polskim rynku kredytów mieszkaniowych" - podano w
      komunikacie.

      Oferta kredytów hipotecznych w złotych polskich postała
      niezmieniona. (PAP)

      gsu/ asa/
    • Gość: Rozum Millennium zaostrzenie kredytow IP: *.centertel.pl 14.10.08, 17:04
      Bank Millennium zdecydował się na dalsze zaostrzenie warunków
      udzielania kredytów hipotecznych i spodziewa się spadku dynamiki
      wzrostu portfela tych kredytów - poinformowali przedstawiciele banku.

      Bank podał we wtorek, że już drugi raz w październiku zaostrza
      warunki udzielania kredytów hipotecznych i obecnie oferuje kredyty
      we franku szwajcarskim do 65 proc. wartości nieruchomości z 90 proc.
      wcześniej.

      Dla kredytów złotowych wskaźnik LTV został obniżony do 80 proc. ze
      100 proc. Bank Millennium obniżył też maksymalny okres kredytowania,
      który wynosi obecnie 35 lat.

      Zmieniamy LTV na 65 proc., zwiększamy marże oraz skracamy czas, na
      jaki udzielamy kredyty - powiedział na konferencji Fernando Bicho,
      członek zarządu banku.

      Portfel kredytów hipotecznych na koniec 2008 roku wynosił 17,3 mld
      zł, czyli był o 40 proc. większy niż rok wcześniej.

      Spodziewam się, że nastąpi spowolnienie wzrostu naszego portfela
      kredytów hipotecznych - powiedział Bogusław Kott, prezes banku.

      Bicho poinformował, że zmiany w ofercie wpłyną na mniejszą sprzedaż
      tych kredytów.

      Spowolnimy produkcję, ale trudno powiedzieć, jak bardzo - dodał
      Bicho.

      Bank podał, że nowo udzielone kredyty hipoteczne mają cały czas
      niższy wskaźnik LTV niż średnia dla całego portfela tych kredytów.
      We wrześniu 2008 roku wskaźnik ten wynosił 67 proc., podczas gdy
      całego portfela - 71,5 proc.

      Przy takiej zmienności rynku aktualnie oferowanie kredytów we
      frankach jest obciążone dużym ryzykiem - powiedział Kott.

      Robimy to ze względów ostrożnościowych, nie mamy bieżących
      problemów - dodał.

      Przedstawiciele banku poinformowali we wtorek, że wraz ze wzrostem
      marż na kredyty hipoteczne bank może zdecydować się na taki ruch w
      przypadku kredytów korporacyjnych.

      Zamierzamy dokonywać przeglądu marż dla kredytów dla
      przedsiębiorstw - powiedział Bicho. (PAP)


    • Gość: Zocha Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.aster.pl 15.10.08, 03:16
      no i pieknie - czekam na lato przyszlego roku
    • Gość: Rozum Banki cofają kredyty IP: *.centertel.pl 16.10.08, 11:38
      a ja czekam na 110-140 apartament, w dobrej i ladnej lokalizacji po
      6-7 tys za metr (moga byc pola mokotowskie) i ... doczekam sie latem-
      jesienia przyszlego roku

      www.rp.pl/artykul/5,205512_Banki_cofaja_kredyty.html

      Banki przestają honorować wydane wcześniej decyzje kredytowe. To
      fatalna wiadomość dla klientów – część z nich może w ten sposób
      stracić zadatki wpłacone na mieszkania

      Banki zaostrzyły kryteria udzielania kredytów mieszkaniowych.
      Najdotkliwsze dla klientów są wprowadzane wymogi dotyczące
      konieczności posiadania wkładu własnego sięgającego nawet 35 proc.
      +zobacz więcejKredytowe promocje odejdą do lamusa?
      – Decyzję kredytową dostaliśmy ponad miesiąc temu. Następnie
      podpisaliśmy umowę kredytową z deweloperem, wnosząc pierwszą wpłatę.
      W poniedziałek umówiliśmy się z przedstawicielem banku Millennium na
      godz. 18 na podpisanie umowy kredytowej. Pół godziny przed czasem
      spotkanie zostało odwołane i dostaliśmy informację, że nasza decyzja
      kredytowa nie jest już ważna – żali się „Rz” jeden z klientów banku.
      Nie jest to odosobniony przypadek. Z informacji zebranych od
      pośredników kredytowych wynika, że w podobnej sytuacji znajduje się
      ponad tysiąc klientów tego banku.

      Okazuje się, że Bank Millennium od kilku dni zwlekał z podpisywaniem
      umów kredytowych, tłumacząc to awarią systemu. Jego przedstawiciele
      przyznają, że mieli do tego prawo. „W regulaminie kredytowania osób
      fizycznych w ramach usług bankowości hipotecznej bank zastrzega
      sobie prawo do zmiany wysokości marży przy podejmowaniu decyzji
      kredytowej, a także prawo zmiany warunków udzielenia kredytu, jeżeli
      wystąpi przynajmniej jedna z poniższych przyczyn: zmiana parametrów
      rynkowych bądź innych warunków makroekonomicznych” – czytamy w
      przesłanym do nas oświadczeniu.

      Bank zastrzega sobie również prawo do zmiany decyzji kredytowej. –
      Regulamin obowiązuje klienta od momentu złożenia wniosku
      kredytowego – dodaje Agnieszka Nachyła, dyrektor departamentu
      marketingu i rozwoju bankowości hipotecznej Banku Millennium.

      Doradcy i pośrednicy finansowi oceniają tę sytuację negatywnie. –
      Takie postępowanie podkopuje zaufanie klientów do banków – uważa
      Paweł Adamiak, członek zarządu Domu Kredytowego Notus.

      Problemy mają także klienci Pol-banku i Dom Banku. Z naszych
      informacji wynika, że Polbank najpierw anulował wstępne umowy
      kredytowe, a potem wprowadził zasadę, że udzieli kredytu w kwocie
      zgodnej z wydaną decyzją, ale już z nowymi, wyższymi marżami.

      W przypadku Dom Banku, który także drastycznie zaostrzył warunki,
      pośrednicy dostawali sprzeczne informacje, a w wydawanych decyzjach
      kredytowych bank zmieniał np. walutę, w której miał być udzielany
      kredyt, często także jego kwotę.

      – Zmiany w polityce kredytowej banków były do przewidzenia,
      większość wprowadziła je w sposób niebudzący zastrzeżeń, ale
      niektóre, także te duże, zrobiły to w sposób niedopuszczalny w
      stosunku do swoich klientów – uważa Piotr Augustynowicz, wiceprezes
      Expandera. Dodaje, że w najgorszej sytuacji są osoby, które wpłaciły
      zadatek na mieszkanie, mając pewność, że otrzymają kredyt, nie
      spodziewając się, iż bank wycofa się z wcześniejszych decyzji i nie
      wypłaci środków.

      Z analizy przeprowadzonej przez Expandera wynika, że pozytywnym
      przykładem właściwego traktowania klientów są Kredyt Bank i GE
      Money. Instytucje te nie tylko honorują wydane już decyzje
      kredytowe, ale wprowadziły także okres przejściowy i udzielają
      pożyczek na starych zasadach też osobom, które złożyły wnioski przed
      modyfikacją oferty.

      PKO BP, który we wtorek zmienił zasady kredytowania na ostrzejsze
      (wprowadził wymóg posiadania 20-procentowego wkładu własnego dla
      kredytów we frankach), deklaruje, że podtrzymuje wydane decyzje
      kredytowe i umowy zostaną podpisane na zawartych w nich warunkach.

      – Ale w przypadku osób, które nie otrzymały jeszcze decyzji,
      zastosujemy już nowe warunki – mówi Izabela Świderek-Kowalczyk z
      biura prasowego PKO BP.

      Kiedy banki z dnia na dzień zmieniają warunki udzielania kredytów,
      pełne ręce roboty mają pośrednicy finansowi. – Lawinowo rośnie
      liczba klientów, którzy chcą jak najszybciej zaciągnąć kredyt
      hipoteczny i skorzystać z oferty tych banków, które jeszcze
      udzielają finansowania na 100 proc. wartości nieruchomości – mówi
      Bartosz Michałek z porównywarki finansowej Comperia.pl.

      Rzeczpospolita
    • Gość: Rozum Przecena w nieruchomościach IP: *.centertel.pl 20.10.08, 14:25
      finanse.wp.pl/kat,69476,wid,10483190,raportwiadomosc.html
      Ekonomiści nie mają złudzeń: obostrzenia w udzielaniu kredytów
      hipotecznych, które wprowadzają polskie banki, znacznie ograniczą
      popyt na nieruchomości.

      To oznacza, że w przyszłym roku ceny mieszkań mogą spaść o 10-20
      proc. Zwłaszcza że podaż nowych mieszkań i domów będzie większa.
      Szacuje się, że w tym roku do użytku zostanie oddanych ponad 160
      tys. nowych mieszkań, czyli o 30 tys. więcej niż w 2007 roku.

      Tymczasem banki, które jeszcze w pierwszej połowie września
      udzielały kredytów nawet wyższych niż wartość nieruchomości, teraz
      żądają już wkładu własnego.

      Według ekspertów to może zmniejszyć liczbę udzielanych kredytów (a
      tym samym wartość zawieranych transakcji na rynku nieruchomości)
      nawet o połowę. Największe obostrzenia wprowadzono dla pożyczek we
      frankach szwajcarskich. A kredyty w tej właśnie walucie do tej pory
      były w Polsce bardzo popularne. Na koniec lipca kwota zadłużenia z
      tytułu kredytów hipotecznych w polskich bankach wynosiła 135,8 mld
      zł. Z czego aż 77,7 mld zł wartości stanowiły kredyty we frankach
      szwajcarskich.

      Ograniczenie popytu wpędzi w kłopoty część firm deweloperskich.
      Według Kazimierza Kirejczyka, prezesa REAS, z kryzysu obronną ręką
      wyjdą inwestorzy, którzy rozpoczęli nowe projekty, mając
      zagwarantowane kredytowanie bankowe. W najgorszej sytuacji są zaś
      firmy, które zaryzykowały rozpoczęcie inwestycji bez zabezpieczenia
      wystarczających środków z banku.


      Jeśli teraz banki odmówią im zwiększenia kredytu, deweloperzy będą
      musieli ratować się wyprzedażą posiadanych gruntów albo bardzo ostrą
      walką cenową z konkurencją - dodaje Kazimierz Kirejczyk. Dla
      najsłabszych może oznaczać to bankructwo.

      Jednak spadek cen mieszkań nie będzie jednakowy dla wszystkich
      inwestycji. Trudno spodziewać się drastycznych obniżek w przypadku
      mieszkań podstawowego standardu zlokalizowanych na przykład na
      obrzeżach Warszawy, gdzie cena metra kwadratowego oscyluje wokół 5,5
      tys. zł. Bardziej prawdopodobne są cięcia cen w przypadku
      apartamentowców, gdzie metr kwadratowy kosztuje kilka razy więcej.
      Bo kryzys kredytowy w największym stopniu ograniczył możliwości
      nabywcze klientów na najdroższe mieszkania. Ponadto banki mogą
      podchodzić ostrożniej do udzielania kredytów na te lokale, wiedząc,
      że ich wartość jest w tej chwili znacznie przeszacowana.

      Również według Marcina Jańczuka, analityka Metrohouse, obecna
      sytuacja kredytowa pogłębi stagnację. Deweloperzy widzą już, że
      wszelkiego rodzaju dodatki i bonusy nie przynoszą zwiększenia
      sprzedaży. Na rynku pierwotnym słychać już sygnały o wstrzymywaniu
      inwestycji - mówi Jańczuk.

      Według analityka Metrohouse mniej mogą tanieć mieszkania z rynku
      wtórnego, bo sprzedający będą wstrzymywać się ze sprzedażą,
      wynajmując je za dobrą cenę. Jednak i tutaj kolejne korekty cen są
      nieuniknione. Będzie się to odbywać z korzyścią dla rynku, bo ceny
      są wyśrubowane do poziomów niemożliwych do akceptacji przez
      klientów - mówi Marcin Jańczuk.

      Zdaniem analityka sprzedający powinni w końcu zrozumieć, że
      uzyskanie takiej ceny za mieszkanie jak jeszcze kilkanaście miesięcy
      temu jest obecnie niemożliwe.

      POLSKA Dziennik Zachodni
      Henryk Sadowski
    • Gość: Rozum Droższe kredyty w złotówkach - Polska IP: *.centertel.pl 20.10.08, 14:41
      www.polskatimes.pl/pieniadze/54096,drozsze-kredyty-w-zlotowkach,id,t.html

      Ostatnie dwa tygodnie to koszmar dla osób, które chcą kupić
      mieszkanie na kredyt. Banki żądają dużego wkładu własnego, wnikliwie
      sprawdzają zdolność kredytową i nie chcą udzielać pożyczek w obcej
      walucie.

      Czasami zmieniają nawet warunki kredytu już w trakcie rozpatrywania
      wniosku. Wszystko przez światowy kryzys finansowy, który zmusił je
      do znacznego zaostrzenia ich polityki kredytowej.
      Dzisiaj dziennik "Polska" wspólnie z doradcami finansowymi z Open
      Finance podsumowuje, jakie zmiany w ostatnich dniach wprowadziły
      banki w swojej ofercie kredytów hipotecznych.

      Komisja Nadzoru Finansowego rozesłała właśnie do banków list, w
      którym zaleca im zaostrzenie kryteriów udzielania kredytów
      hipotecznych. Do tej pory w wielu instytucjach standardem było
      udzielanie kredytów, których rata przekraczała nawet połowę
      miesięcznych dochodów netto gospodarstwa domowego.

      Teraz klienci mogą zapomnieć o tak swobodnym podejściu do liczenia
      zdolności kredytowej i będą musieli wykazać się wyższymi dochodami.
      Banki już zaczęły skrupulatnie sprawdzać, jakie dochody osiąga
      klient, ile wynosi jego zadłużenie na koncie osobistym i na karcie
      kredytowej. Sprawdzają także, gdzie jest zatrudniony oraz jaką umowę
      o pracę ma podpisaną. Żądają także dostarczenia wielu dokumentów
      dotyczących realizowanej inwestycji mieszkaniowej. Klient musi te
      informacje uzyskać najczęściej od dewelopera, który sprzedaje
      mieszkanie.

      Wbrew wcześniejszym spekulacjom analityków w liście Komisji Nadzoru
      Finansowego do banków nie ma wymogu, by instytucje finansowe zaczęły
      wymagać od klientów wkładu własnego. Banki same w ostatnich dniach
      zdecydowały o wprowadzeniu takich obostrzeń. Z naszego zestawienia
      wynika, że rośnie liczba banków, które zaostrzyły warunki
      przyznawania kredytów mieszkaniowych. W przypadku kredytów we
      frankach szwajcarskich banki żądają już nawet 35 procent wkładu
      własnego. Wszystko wskazuje na to, że na tym się nie skończy.

      DomBank, w którym jeszcze miesiąc temu można było wnioskować o
      kredyt we frankach szwajcarskich nawet na 130 procent wartości
      nieruchomości, przykręcił kurek z kredytami i dzisiaj wymaga 30
      procent wkładu własnego. Inne banki chcą od 10 do 20 procent wkładu
      dla kredytów we frankach. Tylko kilka wciąż daje kredyty na 100
      proc.: np. ING, Raiffeisen czy Multibank. Zdecydowanie lepiej,
      jeżeli chodzi o kryterium wkładu własnego, wypadają kredyty złotowe
      (patrz tabela).

      Warto jednak pamiętać o tym, że pomimo zawirowań na rynku wciąż jest
      on znacznie droższy od kredytu we frankach szwajcarskich (głównie ze
      względu na oprocentowanie). Przy kredycie w złotych w wysokości 300
      tysięcy zaciągniętym na 30 lat rata jest wyższa o kilkaset złotych w
      porównaniu z kredytem we frankach szwajcarskich.

      Konieczność posiadania dużego wkładu własnego to w tej chwili
      niejedyne zmartwienie osób, które zamierzają zaciągnąć kredyt na
      zakup mieszkania. Wiele banków w ostatnich dniach zdecydowało bowiem
      o znacznym podniesieniu marż na kredyty hipoteczne - średnio
      zdrożały one o 0,8 pkt proc.
      - Oznacza to, że rata przykładowego kredytu na 300 tysięcy złotych
      na 30 lat będzie o blisko 100 złotych wyższa niż dotychczas -
      wylicza Mateusz Ostrowski, analityk z Open Finance.

      To efekt tego, że banki przerzucają teraz na klientów wyższe koszty
      pozyskania kapitału. Aby ściągnąć pieniądze, muszą oferować coraz
      wyższe oprocentowanie lokat (PKO BP daje lokaty nawet 10,5 procent)
      Więcej też instytucje finansowe płacą za pożyczki międzybankowe
      (WIBOR, LIBOR).

      I właśnie ta druga sprawa spędza sen z powiek nie tylko osobom,
      które zamierzają wziąć kredyt hipoteczny, ale również tym, które już
      to zrobiły. Stawki te mają bowiem wpływ na wysokość comiesięcznej
      raty kredytów.

      I tak WIBOR 3M, na podstawie którego wylicza się ratę kredytów w
      złotych, wzrósł w ciągu ostatniego miesiąca o 0,26 pkt proc. Tym
      samym rata trzydziestoletniego kredytu w polskiej walucie na 300
      tysięcy złotych wzrosła z 2105 do 2160 złotych, czyli o ponad 50
      złotych.

      W jeszcze gorszej sytuacji są w tej chwili osoby, które mają kredyty
      we frankach szwajcarskich. Nie dość, że rośnie stawka LIBOR, to
      jeszcze słabnie złoty. W ciągu miesiąca LIBOR 3M dla franka wzrósł o
      0,4 pkt proc. W tym samym czasie złoty osłabił się do franka o
      blisko 14 groszy. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe tygodnie
      będą niezwykle nerwowe na rynku kredytów hipotecznych.

      - Po tym czasie sytuacja powinna się nieco uspokoić - mówi Mateusz
      Ostrowski. - Chociaż marże na kredyty raczej szybko nie wrócą do
      poziomu sprzed kryzysu. Jeżeli to w ogóle nastąpi, to najwcześniej
      za kilka lat - przewiduje.

      Jeżeli więc ma się pieniądze na wkład własny i nie musi na gwałt
      kupować mieszkania, to lepiej poczekać na chociaż niewielkie
      uspokojenie całego zamieszania.

      Warto jednak pamiętać o tym, że pomimo zawirowań na rynku wciąż jest
      on znacznie droższy od kredytu we frankach szwajcarskich (głównie ze
      względu na oprocentowanie). Przy kredycie w złotych w wysokości 300
      tysięcy zaciągniętym na 30 lat rata jest wyższa o kilkaset złotych w
      porównaniu z kredytem we frankach szwajcarskich.

      Konieczność posiadania dużego wkładu własnego to w tej chwili
      niejedyne zmartwienie osób, które zamierzają zaciągnąć kredyt na
      zakup mieszkania. Wiele banków w ostatnich dniach zdecydowało bowiem
      o znacznym podniesieniu marż na kredyty hipoteczne - średnio
      zdrożały one o 0,8 pkt proc.
      - Oznacza to, że rata przykładowego kredytu na 300 tysięcy złotych
      na 30 lat będzie o blisko 100 złotych wyższa niż dotychczas -
      wylicza Mateusz Ostrowski, analityk z Open Finance.

      To efekt tego, że banki przerzucają teraz na klientów wyższe koszty
      pozyskania kapitału. Aby ściągnąć pieniądze, muszą oferować coraz
      wyższe oprocentowanie lokat (PKO BP daje lokaty nawet 10,5 procent)
      Więcej też instytucje finansowe płacą za pożyczki międzybankowe
      (WIBOR, LIBOR).

      I właśnie ta druga sprawa spędza sen z powiek nie tylko osobom,
      które zamierzają wziąć kredyt hipoteczny, ale również tym, które już
      to zrobiły. Stawki te mają bowiem wpływ na wysokość comiesięcznej
      raty kredytów.

      I tak WIBOR 3M, na podstawie którego wylicza się ratę kredytów w
      złotych, wzrósł w ciągu ostatniego miesiąca o 0,26 pkt proc. Tym
      samym rata trzydziestoletniego kredytu w polskiej walucie na 300
      tysięcy złotych wzrosła z 2105 do 2160 złotych, czyli o ponad 50
      złotych.

      W jeszcze gorszej sytuacji są w tej chwili osoby, które mają kredyty
      we frankach szwajcarskich. Nie dość, że rośnie stawka LIBOR, to
      jeszcze słabnie złoty. W ciągu miesiąca LIBOR 3M dla franka wzrósł o
      0,4 pkt proc. W tym samym czasie złoty osłabił się do franka o
      blisko 14 groszy. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe tygodnie
      będą niezwykle nerwowe na rynku kredytów hipotecznych.

      - Po tym czasie sytuacja powinna się nieco uspokoić - mówi Mateusz
      Ostrowski. - Chociaż marże na kredyty raczej szybko nie wrócą do
      poziomu sprzed kryzysu. Jeżeli to w ogóle nastąpi, to najwcześniej
      za kilka lat - przewiduje.

      Jeżeli więc ma się pieniądze na wkład własny i nie musi na gwałt
      kupować mieszkania, to lepiej poczekać na chociaż niewielkie
      uspokojenie całego zamieszania.
      • Gość: Gererd Re: Droższe kredyty w złotówkach - Polska IP: *.netpoint.pl 05.12.08, 11:31
        Byc może powroci do łask zapomniany nieco kredyt preferencyjny z możliwością
        obniżenia odsetek o połowę. Tutaj garśc informacji:
        kredyt.ogar.pl/doplaty.html
        Wiem, wiem. Dużo warunków, nie dla każdego. Ale dla niektórych to na pewno
        ciekawa alternatywa.
    • Gość: joz Ceny mieszkań mogą nadal spadać IP: *.aster.pl 21.10.08, 00:28

      optymisci - spadna znacznie wiecej

      Porównanie wrześniowych cen transakcyjnych uzyskanych na podstawie
      wniosków złożonych za pośrednictwem Open Finance, pokazuje spadek
      średniej ceny metra kwadratowego we wszystkich monitorowanych
      miastach. A był to miesiąc, w którym banki dopiero zaczęły
      zaostrzać kryteria przyznawania kredytów. Kolejne miesiące mogą
      pogłębić tendencję spadkową.

      Ceny transakcyjne spadły w skali 12 miesięcy we wszystkich
      monitorowanych przez nas miastach, choć w pojedynczych wypadkach
      wpływ na tę statystykę miała zmiana metodologii liczenia cen
      średnich (ze średniej arytmetycznej przeszliśmy na medianę, która
      lepiej oddaje średnie - są w mniejszym stopniu zakłócane przez
      nietypowe transakcje; zrezygnowaliśmy też z podawania zmian
      miesięcznych). Spadek cen związany jest ściśle z sytuacją na rynku
      kredytów. Już w okresie wakacyjnym odnotowaliśmy zwiastun możliwego
      osunięcia się cen, a wrzesień – i dalej październik – przyniósł
      istotne zmiany na rynku kredytowym. Dostęp do kredytów
      hipotecznych – zwłaszcza nominowanych we frankach – stał się
      utrudniony (przez obowiązek posiadania wkładu własnego), co
      przełoży się na spadek popytu na kredyty i dalej na nieruchomości.
      Stąd spadek cen średnich mieszkań nie powinien nikogo dziwić w
      najbliższym okresie.




      REKLAMA Czytaj dalej









      Polecamy:

      » Kredyt w walucie? Porównaj oferty i wybierz najlepszą

      » Porównaj kredyty

      » Kalkulator kredytowy - policz raty kredytu







      Nie należy jednak spodziewać się gwałtownych zmian w skali
      pojedynczych miesięcy – nieruchomości, to jednak nie giełda, zmiany
      cen mają o wiele łagodniejszy charakter. Najprawdopodobniej
      najpierw zobaczymy spadek popytu na nieruchomości (to już się
      dzieje), a dopiero później spadek cen, który może się rozłożyć
      nawet na kilka kwartałów. Ponadto trzeba pamiętać, że kredyty
      złotowe nadal są dostępne w większości banków, a rodziny kupujące
      swoje pierwsze mieszkania mogą korzystać z systemu dopłat do
      odsetek, gwarantowanych w programie „Rodzina na swoim” (więcej o
      tym w odrębnym komentarzu), co znakomicie obniża raty kredytowe w
      sposób porównywalny do zaciągania kredytów we frankach.



      Ze względu na dotychczasową strukturę popytu (dominują
      właśnie „pierwsze mieszkania”) oczekiwania na 50-proc. i więcej
      spadek popytu czy 30-40 proc. spadek cen mieszkań, wydają się
      przesadzone. Spodziewamy się, że w ciągu dwunastu miesięcy popyt na
      mieszkania spadnie o ok. 20 proc., a ceny mieszkań o ok. 10 proc.,
      przy czym największy spadek popytu jest oczekiwany przez nas w
      końcówce roku, a największy spadek cen w I połowie przyszłego roku
      (a więc z pewnym opóźnieniem do spadającego popytu).

      Otrzymujemy także sygnały o ożywieniu popytu inwestycyjnego.
      Inwestorzy, którzy wycofują środki z giełdy, a nie ufają już
      bankom, traktują właśnie nieruchomości jako safe-heaven, ze względu
      na gwarancję własności. Oczekujemy, że popyt inwestycyjny będzie
      wsparciem dla rynku mieszkaniowego zwłaszcza wobec oczekiwanego
      wzrostu rentowności z inwestycji pod wynajem.




      REKLAMA Czytaj dalej









      Jeśli chodzi o podażową stronę rynku, to mamy do czynienia z
      pewnego rodzaju paniką wśród deweloperów, którzy zawieszają kolejne
      projekty. W ciągu 12-18 miesięcy może to skutkować niewystarczającą
      podażą nowych mieszkań i zahamowaniem tempa spadku cen. W dalszej
      perspektywie możliwe jest ponowne ożywienie popytu zwłaszcza, gdyby
      udało się zrealizować zapowiedzi wejścia Polski do strefy euro, co
      ponownie obniżyłoby koszty kredytów. Również spadająca inflacja
      może pomóc zarówno w zbijaniu cen mieszkań (tańsze będą materiały
      budowlane, a być może także robocizna) jak i ożywieniu popytu ze
      względu na spadek stóp procentowych.


      (Open Finance)


      W przypadku Gdyni, Katowic, Lublina i Olsztyna wolumen
      zarejestrowanych transakcji jest zbyt niski, aby mówić o
      wyznaczeniu precyzyjnych średnich cen transakcyjnych. Dlatego
      podane ceny należy traktować wyłącznie poglądowo – jako średnie
      zawartych ostatnio transakcji za pośrednictwem Open Finance, a w
      żadnym wypadku nie powinny być traktowane jako średnie dla całego
      rynku w tych miastach.


      (Open Finance)


      Podsumowanie Ze względu na obecną sytuację na rynku kredytowym, jak
      również na rynkach finansowych i obawy o znaczące spowolnienie
      gospodarcze tak w ujęciu globalnym jak i lokalnym (dla Polski),
      sądzimy że w okresie najbliższych kwartałów należy spodziewać się
      spadku cen transakcyjnych wymuszonego zmniejszającym się popytem na
      nieruchomości, przy jednocześnie wciąż wysokiej podaży w
      początkowym okresie tego spadku. Ustabilizowania cen oczekujemy nie
      wcześniej niż w przyszłym roku na poziomach nawet o 10 proc.
      niższych niż obecnie. W dalszej perspektywie wpływ na tendencje
      cenowe na rynku mieszkań będzie miała odporność polskiej gospodarki
      na obecne zawirowania na rynkach finansowych i spodziewane w
      przyszłym roku spowolnienie gospodarcze.

      Emil Szweda, analityk Open Finance


    • Gość: gazpa Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.10.08, 02:25
      Spadają średnio o o 3-5% miesięcznie
      • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 22.10.08, 21:10
        mysle, ze prawdziwy spadek zobaczymy wiosna i latem przyszlego roku
        kiedy deweloperzy zorientuja sie, ze w zaden sposob nie moga
        sprzedac mieszkan po tych cenach, a banki zazadaja zwrotu pieniedzy
        • gorbibanki Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 23.10.08, 08:47
          Fala tsunami uderzy w momencie gdy zagranica nie wykupi żadnego z
          mieszkań na które dali zadatek 10% wykupując cesję.
          • Gość: Rozum Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.centertel.pl 26.10.08, 03:45
            Faktycznie ciekawe jest ile z tych mieszkan ktore byly sprzedawane w
            systemie 10/90 nie zostanie kupionych

            JWC ma ich od cholery
            • mufffa Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% 26.10.08, 14:02
              nie było mnie trochę na tym cudnym forum, a widzę, że ostatnio jak w
              ulu - chołota aż przebiera nóżkami na te mieszkanka za pół darmo...

              tylko kto to skredytuje - wujek zdzisiek? :)))

              to jest ironia losu - mieszkania będą tańsze, a realność ich kupna
              jeszcze mniejsza niż jak kosztowały dużo więcej hhehe
              • Gość: Juzek Re: Ceny mieszkan spadna nawet o 50% IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 19:27
                Mufffa jak nie masz wystarczających funduszy , to możesz jako zabezpieczenie
                kredytu oddać mieszkanie mamusi.
                Przestanie się wreszcie skradać.
                Nic się nie martw, ale pamiętaj że to już ostatnia chwila by korzystnie coś kupić.
                KTO NIE KUPI TEN GŁUPI.
                • Gość: jacek ostatnia chwila zeby kupic tylko korzystnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 22:43
                  za rok bowiem bedzie bardzo korzystnie

                  a za dwa lata super bardzo extra korzystnie

                  tylko glupi dzisiaj kupi

                  pospiech jest wskazany wylacznie przy lapaniu pchel
                  • Gość: Juzek Re: ostatnia chwila zeby kupic tylko korzystnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 08:39
                    Za rok jak deweloperzy wstrzymają inwestycje, nie będzie do kupienia nic, chyba
                    że 5 razy drożej od spekulantów. Tym bardziej za dwa lata.
                    Twoje pchły cię do tego czasu zjedzą, więc kupuj nie zwlekaj.
                    • jotde2 Re: ostatnia chwila zeby kupic tylko korzystnie 27.10.08, 09:18
                      > Za rok jak deweloperzy wstrzymają inwestycje

                      wszystkiego niewstrzymają, ale troche tak .bedzie to pewnie ilość
                      bez znaczenia dla nadpodażowego obrazu rynku ale spowoduje
                      obniżenie kosztów odtworzeniowych które jak dotrą do dev. spowodują
                      że i im sie oczy otworzą .

                      jarek
                      • Gość: Juzek Czy ty się sam rozumiesz jotde2 ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 09:29
                        Co za bełkot ?
                        Mistrzostwo świata.
                        • Gość: jarek Re: Czy ty się sam rozumiesz jotde2 ? IP: *.wro.vectranet.pl 27.10.08, 11:15
                          jak zdanie ma wiecej niż 3 słowa z których 2 niesą na litere "K" to
                          nierozumiesz ćwoku ? na budowie sie wychowałeś ?
                          • Gość: Juzek Re: Czy ty się sam rozumiesz jotde2 ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 11:23
                            Jak zbraknie argumentów na poparcie spadkowych fantazji , to zaczynają się wyzwiska.
                            Ja nikomu nie wyzywam, opisując rzeczywistość.
                            Dla mnie ten pseudoanalityczny bełkot jotde2 kupy się nie trzyma.
                            Litościwie nie wspomnę już o gramatyce.
                            • jotde2 Re: Czy ty się sam rozumiesz jotde2 ? 27.10.08, 11:46
                              za to Ty jako pierwszy merytorycznie mi odpowiedziałeś ;) buhehhehe
                              a co do gramatyki - to następna twoja merytoryczna argumentacja na
                              temat budownictwa i devloperów?
                              jak niemożesz zrozumieć zdania to czytaj puki ci sie uda albo
                              zapytaj mądrzejszego.
                              • Gość: max Re: Czy ty się sam rozumiesz jotde2 ? IP: *.centertel.pl 27.10.08, 12:28
                                'puki'-jaka piękna gramatyka.
                                • steady_at_najx Re: Czy ty się sam rozumiesz jotde2 ? 27.10.08, 12:41
                                  to ortografia a nie gramatyka....

                                  Purysta jezykowy sie odezwal....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka