Dodaj do ulubionych

Deweloperzy w opałach

15.11.08, 18:51
A to coś z konkurencyjnego portalu
Rynek nieruchomości
Deweloper wszystkich pieniędzy nie odda
Nieruchomości 08:23 15.11.2008
sobota




(fot. AFP)





Na ten temat
» Deweloperzy szukają nowych sposobów, by zachęcić klientów do
zakupu mieszkania
» Lepiej poczekać z remontem do wiosny
» Będzie więcej ziemi w miastach?
więcej w raporcie »



Coraz częściej osoby, które podpisały umowę na zakup mieszkania,
rezygnują, bo nie dostały kredytu bądź znalazły inną, lepszą ofertę.
Nie zawsze odzyskują całą wpłaconą deweloperowi kwotę.

Młode małżeństwo z Warszawy chciało kupić mieszkanie od J.W.
Construction. Sporo ryzykowało, bo deweloper nie miał jeszcze
pozwolenia na budowę. Ale umowa przedwstępna zawierała zapis, że gdy
minie 30 września 2007 r., a pozwolenia nie będzie, mogą odstąpić od
umowy. Kiedy nadeszła jesień, a formalności nie były załatwione,
postanowili rozwiązać umowę.
Zażądaliśmy zwrotu pieniędzy. Deweloper zwrócił je, ale nie
wszystkie. Naliczył karę w wysokości 5 proc. wartości lokalu - mówi
Michał H. W jego opinii złamał prawo.




REKLAMA Czytaj dalej









JWC wie swoje

Inaczej to widzi to J. W. Construction. Według dewelopera z umowy
wynika, że strony mogą od niej odstąpić, gdy sprzedający do
określonej daty nie uzyska pozwolenia na budowę. Jednocześnie jest
też zapis, że klient traci to uprawnienie, gdy JWC je dostanie. Ich
klient złożył oświadczenie o odstąpieniu od umowy kilka dni po tym,
gdy firma już otrzymała pozwolenie, kara się więc należy.
Niestety, to są częste przypadki - przyznaje Magda Borowiak,
przedstawicielka miejskiego rzecznika konsumentów w Warszawie.

Kupujący odstępują od umowy z różnych powodów. Do Michała Marszałka,
krakowskiego rzecznika konsumentów, trafia np. coraz więcej osób,
które musiały zrezygnować z zakupu mieszkania, ponieważ bank odmówił
im kredytu mimo udzielonej promesy.

Na bakier z prawem

Tymczasem deweloperzy potrafią potrącać sobie kary, chociaż prawo im
na to nie pozwala. Dlatego często goszczą na wokandzie. Umowy
stosowane przez pięć firm zostały zakwestionowane z powodu zbyt
wysokiego odstępnego. Rekordowe zastrzegło sobie Powszechne
Towarzystwo Budownictwa Społecznego w Krakowie. Za zerwanie umowy z
powodu nieterminowych wpłat żądało 10 proc. wpłaconych kwot. Inny
krakowski deweloper Fronton też zastrzegał, że potrąci 10 proc.
wartości mieszkania, gdy do odstąpienia od umowy dojdzie z winy
klienta. Inni budujący, których podobne klauzule sąd uznał za
niedozwolone, to TBS w Nowym Sączu i spółdzielnia Domena z Warszawy.

Co mają zrobić osoby w takiej sytuacji jak nasz czytelnik? Marek
Szarzyński, radca prawny w krakowskiej delegaturze Urzędu Ochrony
Konkurencji i Konsumentów, sugeruje, aby osoby, które mają w umowach
postanowienia zbliżone do figurujących już w rejestrze
niedozwolonych klauzul, nie bały się iść do sądu, gdy deweloper nie
chce oddać całości pieniędzy. Mogą albo w Sądzie Ochrony Konkurencji
i Konsumentów podważać zgodność z prawem zastrzeżenia o zatrzymaniu
części kwoty, albo w sądzie cywilnym starać się o nakaz zapłaty,
argumentując, że potrącenia są nielegalne.

Warto też wcześniej się zabezpieczyć - radzi Rafał Dębowski, adwokat
w Kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy. Banki, zanim podpiszą
umowę o kredyt, żądają notarialnej umowy przedwstępnej kupna lokalu.
Obecnie dla wielu kupujących może to być pułapka, jeśli bank się
rozmyśli i nie da kredytu. Deweloper może bowiem w sądzie żądać
dotrzymania umowy. Dlatego bardzo ważna jest treść umowy. Trzeba
wyraźnie zastrzec sobie prawo odstąpienia od umowy w razie
nieuzyskania kredytu i podać datę, do której to uprawnienie
przysługuje - radzi adwokat.

Słabnie kondycja deweloperów

Deweloperzy mogą już tylko wspominać budowlaną hossę sprzed dwóch
lat. Przyciśnięci drastycznym spadkiem popytu tną plany inwestycyjne
i obniżają ceny mieszkań nawet o 20 proc. w porównaniu ze styczniem
tego roku. Część spółek budowlanych z uwagi na zaostrzenie przez
banki polityki kredytowej wycofuje się nawet z prognoz finansowych.

Nic dziwnego, że notowania deweloperów są coraz gorsze. Kilka dni
temu kurs austriackiego Immoeast spadł o ponad 30 proc., a wycena
akcji spółki zbliżyła się do zera. Dom Development obniżył zysk za
ostatnie trzy kwartały do 20 mln zł z 65 mln zł, jakie zarobił przed
rokiem. Spadają również przychody tej spółki. Dobre wyniki w
czwartym kwartale zapowiada jedynie J.W. Construction, choć jej
prezes przyznaje, że decyzje o rozpoczęciu części nowych budów
zostały przesunięte na wiosnę.

Renata Krupa-Dąbrowska, Michał Kosiarski
Rzeczpospolita

Nawet Rzepa mówi o cieniźnie u developerów, to chyba jest cienko, a
gdzie teraz podziewa się nasza znawczyni branży z RZ
Obserwuj wątek
    • Gość: zna Re: Deweloperzy w opałach IP: *.aster.pl 15.11.08, 18:54

      dobrze żarło ale zdechło
    • Gość: Edek Babcia Sielanko już zmieniła mantrę IP: *.aster.pl 15.11.08, 19:36
      Arkaszka - jeśli masz na myśli Babcię Sielanko z Rzepy to zauważ, że
      od jakiegoś miesiąca ona również pisze o spadkach w przyszłym roku
      (choć ponoć działki pod Otwockiem mają trzymać cenę:).
      Słowem - nawet Babcia zmieniła nieco płytę.
    • ynvestor Re: Deweloperzy w opałach 15.11.08, 19:44
      arkaszka1 napisał:

      > Zażądaliśmy zwrotu pieniędzy. Deweloper zwrócił je, ale nie
      > wszystkie. Naliczył karę w wysokości 5 proc. wartości lokalu - mówi
      > Michał H. W jego opinii złamał prawo.
      >

      w sumie może to byc zbawienne, traci się co prawda 5% "wartości"
      ale pózniej można kupic np. o 40% taniej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka