hebbe
08.08.05, 18:36
Dziewczyny!
W lutym tego roku poroniłam w 7 tygodniu - pusty pęcherzyk. Teraz znów jestem
w ciąży, to dopiero 4 tygodnie i 3 dni, jutro mija tydzień od terminu
miesiączki. Jestem kłębkiem nerwów. Rano myślę - będzie ok, a po południu
jestem już w 100% przekonana, że sytuacja się powtórzy. We wszystkim
doszukuję się znaków. Brak objawów - źle, pryszcz na czole - źle, pewnie
hormony spadają jak przed okresem:( itd. Staram się dużo wypoczywać
(zaangażowałam moją Mamę do opieki nad 14-miesięczną córcią) i polegiwać na
kanapie, dmuchać na zimne, ale czasami mam wrażenie, że jeszcze trochę, a
zwariuję! Do tego teraz też nie mam z górki, w posiewie wyszły bakterie i
stan zapalny:((
Powiedzcie, kochane, jak radzicie sobie ze stresem? Jak przetrwać te długie
dni od wizyty do wizyty (usg)?