natkaszczerbatka
27.04.03, 18:12
Mój wątek dotyczy raczej tych smutków niż radości... I właściwie nie jest to
prośba o poradę, bo chyba nie ma na to żadnej porady i będzie jak być musi...
w pażdzierniku urodził się mój synek... w ósmym miesiącu ciąży... niestety,
jego serduszko przestało bić jeszcze w moim brzuchu. Lekarze tłumaczyli, że
lepiej że się tak stało, bo był bardzo chory i miał niewielkie szanse na
normalne życie, a właściwie to na 100% ich nie miał, nawet jakby przeżył. Po
trzech miesiącach - znowu nadzieja... dwie kreseczki na teście. Nadzieja,
ale jednocześnie strach i obawy... czy to się nie powtórzy. Lekarze
twierdzili że nie powinno, bo choroba dziecka wynikała z infekcji, a
wszystkie badania genetyczne wyszły prawidłowo. NIestety, w 10 tygodniu moja
Marysia (jestem pewna że to była dziewczynka) popłynęła w strudze czerwonej
krwi aby spotkać się ze swoim starszym braciszkiem. Teraz już nie wiem co
robić, bo bardzo tęsknie za swoimi dziećmi. Myślę sobie... do trzech razy
sztuka... a co wy otym myślicie? wszędzie piszą na temat ciąży, karmienia
piersią, pielęgnacji noworodków... depresji poporodowej... a co na temat
depresji poporonieniowej. Kiedy próbować trzeci raz i jak się zabezpieczyć
przed kolejnym niepowodzeniem? Anna
www.strony.wp.pl/wp/republikadzieci/