Zew natury

13.06.03, 12:41
Wiecie co, czytam Was od jakiegoś czasu, ale nigdy się nie włączałam, bo nie
było tego jedynego, dobrego powodu. Staraliśmy się pół roku, ale nie wyszło.
Teraz musimy przestac się starać, bo zaszły w naszym życiu zmiany, które
póki co nie pozwalają na dziecko. I jestem piekielnie rozczarowana, mimo że
te zmiany nie są złe. Mam czas na dziecko, ale co z tego jak tak bardzo się
chce? Coś gdzieś tam w środku dusi i woła. I to wcale nie wtedy kiedy widzę
lub mam na rękach jakies dziecko. Wtedy to nawet zastanawiam się, że może
jednak nie, nie teraz. Mam dzieci na okrągło przy sobie, jestem
przedszkolanką. A jednak. Moje, nasze. Uff. Po prostu to czuję. Ale poczekam
jeszcze rok. Bo tak najrozsądniej.

A Wy? Czułyście TO?

Pozdrowienia dla wszystkich przyszłych i obecnych mamuś (jak Wy znosicie te
upały??).

Ro.
    • kika_kika Re: Zew natury 13.06.03, 17:20

      heh ja mam podobnie, od jakiegoś czasu myśleliśmy o dzidzi, ale... jakoś nie
      wyszło (chociaż to nie były wielkie i dokładne starania) a teraz?? Mąż ma
      chore nerki a co za tym idzie przyjmuje silne antybiotyki i nie zaleca się w
      tym czasie starań o dzieci, na dodatek ja wymyśliłam sobie studia i kto wie??
      Jeśli się dostanę, to chyba jednak odłoże temat macierzyństwa na ciut później,
      chociaż.. ciężko będzie.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za cierpliwość ;)
      KIKA
    • dorotakatarzyna Re: Zew natury 13.06.03, 23:32
      Tak, tak... Zew natury, instynkt, potrzeba zachowania gatunku, czy jak to
      nazwać. Miałam 22 lata i nieprzemożoną chęć posiadania dziecka. Zaszłam w ciążę
      od razu.
      Teraz mam 30 lat, trójkę dzieci. I czasami się zastanawiam, po co ja się tak
      spieszyłam? A pozwiedzać świat, zaszaleć, zabawić się? Dopiero teraz powinnam
      mieć pierwsze dziecko, bo dopiero teraz do tego dorosłam. Ach, ten "zew
      natury", czasami lepiej go nie słuchać:)
    • vvega Re: Zew natury 16.06.03, 08:56
      ja tez czułam ten zew natury od dawna, właściwie od poczxatku studiów bo miałam
      chłopaka z którym wiedziałam że chce miec dziecko i z których chaciałam zyć,
      ale na szczęscie albo na nieszczesćie (kto to wie) on włąsnie był realniej
      patrzący na zycie i jakos mnie uspakajał z tym moimi ochotami, bo studia, brak
      mieszkania itd. Potem jak skończyliśmy studia i juz mieszkalismy razem to
      zapragnęliśmy oboje miec dziecko i zdawało mi się, że jak zawsze mnie starszyli
      że moge zajść w ciążę, to od razu bedzie sukces, a tu figa z makiem, czekalismy
      rok, pełen rozczarowań wyczekiwania, żalu.... w między czasie też były 3
      miesiące przerwy w "próbach" z powodu choroby, więc wiem co to znaczy czekanie
      na "czekanie", ale po roku udało się (okazało sie że niewielki nadmierny wzrost
      prolaktyny po obciążeniu nam przeszkadzał i starczyło żebym wzięłam 1/4 tabl
      Bromergonu i po 1 miesiącu zaskoczyłam:)), teraz jestem w ciązy i w sumie
      bardzo miło wspominam tamten rok staran, i wydaje mi się że dzieki niemu jestem
      dojrzalsza do tego co mnie czeka, w ogóle nie pamietam tych wszytkich smutków z
      tamtego roku. Trzymam za was kciuki i zobaczycie że tez was spotka w końcu to
      szczęście co mnie spotkało i nie bedziecie już pamietać o tym co teraz
      przeżywacie:) a te przeżycia wzbogacają (fakt że są bolesne...)
      Powodzenia:))))))
      • rosemary1 Re: Zew natury 16.06.03, 15:53
        Dzieki za mile slowa.
        Czekanie na czekanie, na najlepszy czas. To tez nie jest latwe.
        Pozdrawiam

        Ro.
Pełna wersja