Dodaj do ulubionych

Muzyczne Dialogi nad Bugiem - Mielnik (9-10.8)

07.08.03, 09:44
Muzyczne Dialogi nad Bugiem odbędą się już po raz 13. Stanowią ogólnopolskie
prezentacje kultury mniejszości narodowych. Z roku na rok impreza uzyskuje
coraz większą rangę. W zeszłym roku patronat nad imprezą objął marszałek
Sejmu Marek Borowski. Gościł zaś na nich minister spraw zagranicznych
Włodzimierz Cimoszewicz.

Program XIII edycji Muzycznych Dialogów nad Bugiem (Mielnik, amfiteatr
Topolina)

Sobota, 9 sierpnia
16.00-22.00 otwarcie, koncerty zespołów
22.00 pokaz sztucznych ogni
23.00 zabawa taneczna

Niedziela, 10 sierpnia
15.00-21.00 koncerty zespołów
21.30 zabawa taneczna

Koncertować bądą następujące zespoły: Mielniczanki (miejscowy), Krynica
(białoruski), Hrymata (białoruski), Swajki (białoruski), Orfeusz (grecki),
Serencza (łemkowski), Kapela Góralska (Pieniny), Tatra Roma (cygański),
Maguranka (słowacki), Zespół Żydowski, Drewutnia (ukraiński), Valassky
Vojevoda (czeski), Cygan z Białorusi, Lider (białoruski), Prymaki
(białoruski), Rewers (podlaski), Infacto (kubański).

Imprezy towarzyszące: kiermasz wydawnictw książkowych i muzycznych z udziałem
ich autorów, prezentacje twórczości ludowej z udziałem twórców, zabawy dla
dzieci.

Szersza informacja na temat ubiegłorocznych Dialogów Muzycznych:

www.siemiatycze.pl/diabl.html


Obserwuj wątek
    • holender2 Relacja 'Gazety Wyborczej' 11.08.03, 09:17
      Góralskie przyśpiewki, białoruskie kupalinki, cygańskie tęsknice, żydowskie
      klezmerskie granie, łemkowskie pieśni, a nawet egzotyczne kubańskie rytmy można
      było usłyszeć podczas weekendu w ramach Muzycznych Dialogów nad Bugiem.

      Już po raz 13. do Mielnika zjechały muzykujące grupy z kilku stron świata,
      reprezentujące tym razem aż dziesięć narodowości, m.in. słowacką, czeską,
      białoruską i grecką. W ciągu dwóch dni można było usłyszeć prawie dwadzieścia
      zespołów i solistów.

      Cztery lata temu Muzyczne Dialogi przekształciły się w Ogólnopolskie
      Prezentacje Kultury Mniejszości Narodowych. Z roku na rok cieszą się coraz
      większym zainteresowaniem słuchaczy, którzy tłumnie zjeżdżają w piękne
      nadbużańskie okolice, by w ciągu dwóch dni poobcować z innymi kulturami.

      - Mniejszości narodowe stanowią w Polsce około trzech procent - mówił podczas
      otwarcia imprezy Jan Syczewski, przewodniczący Białoruskiego Towarzystwa
      Społeczno-Kulturalnego, współorganizator imprezy - Właśnie z myślą o tych
      trzech procentach organizowane są tego typu przedsięwzięcia. Chodzi o to,
      abyśmy wszyscy umieli żyć w zgodzie, abyśmy się wzajemnie inspirowali.

      Muzyczne Dialogi rozpoczęły się w sobotę występem miejscowego zespołu
      Mielniczanki. Po nim zaśpiewał białoruski chór Krynica. Jednak dopiero zespół
      Drewutnia z Lublina, który oprócz ukraińskich i łemkowskich pieśni zaserwował
      słuchaczom wiązankę znanych wszystkim przyśpiewek ludowych, naprawdę rozruszał
      publiczność. Zabawne opowieści, dowcipne komentarze i muzyczna energia bijące
      ze sceny sprawiły, że publiczność domagała się bisów. Ciekawe też były
      oryginalne instrumenty, na których grali muzycy z Drewutni. Szczególnie jeden z
      nich: suki biłgorajskie - tajemniczy instrument strunowy, którego pochodzenie
      ani historia nazwy nie są dokładnie znane.

      Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, kiedy pojawili się goście z Czech.
      Rozstawili na scenie wielkie cymbały, pochwalili urodę polskich kobiet i smak
      bigosu, a potem zagrali po góralsku ! Wieczór zapowiadał się bardzo
      emocjonująco, publiczność czekała niecierpliwie na zespoły z Kuby i Grecji.

      Ci, którzy zgłodnieli, mogli skosztować specjałów kuchni regionalnej: ruskich
      pierogów, babki ziemniaczanej, naleśników, chleba z masłem lub smalcem,
      barszczu i zsiadłego mleka. Ci, którym znudziło się patrzeć na scenę,
      przyglądali się kowalstwu artystycznemu lub lepieniu glinianych naczyń na kole
      garncarskim. Dzieciaki oblegały stragany z odpustowymi zabawkami i słodyczami.
      Dorośli mogli sobie kupić wydawnictwa książkowe i muzyczne. Sobotnią imprezę
      zakończył pokaz sztucznych ogni i zabawa do świtu.
    • holender2 Anna Łojko - artystka z Siemiatycz 29.08.03, 09:19
      W tegorocznych Muzycznych Dialogach nad Bugiem wystąpiło kilkanaście zespołów i
      jedna solistka - Anna Łojko. Wywiad z nią przeprowadziła "Gazeta Wyborcza".

      Katarzyna Połeć: Jak Pani trafiła na Muzyczne Dialogi ?

      Anna Łojko: Mieszkam w Siemiatyczach, studiuję we Wrocławiu na Akademii
      Muzycznej. Ktoś mnie usłyszał, zarekomendował i dlatego tutaj jestem.

      Śpiewa Pani pieśni łemkowskie i ukraińskie. Skąd takie zainteresowania ?

      - Pomyślałam, że to będzie ciekawe. Pewnych rzeczy się nie docenia, dopóki się
      ich nie zobaczy z pewnego dystansu. To tak, jak oglądać Ziemię z wysokości
      orbity. Z oddalenia docenia się zieloność trawy, znaczenie najmniejszego
      robaczka. W momencie, kiedy wyjechałam na zachód Polski, zobaczyłam, jak ważne
      i cenne jest, aby być sobą kulturowo. Na dodatek spotkałam się z Łemkami. Oni
      są niesamowicie twardą nacją, jeśli chodzi o tożsamość. Chwalą i szczycą się
      przy każdej okazji, że pół wieku od przesiedlenia nadal są Łemkami. Ich dzieci
      już w wieku trzech lat mówią po łemkowsku. To mi zaimponowało i dlatego doszłam
      do wniosku, że dlaczego by tego w sobie nie hodować, nie rozwijać, nie
      przekazywać innym ludziom ?

      A jaki jest odbiór takich pieśni we Wrocławiu ?

      - Bardzo dobry - z prostego powodu. Wrocław lepiej odbiera wszelkie mniejszości
      dzięki swojemu niesamowitemu melanżowi. Tam są Niemcy, Czesi, Ślązacy,
      Ukraińcy, Litwini, Rosjanie. I właśnie przez to, że jest taka mieszanka, to
      wszyscy są bardzo otwarci i tam po prostu słucha się wszystkiego. Dla mnie
      ogromnym zaskoczeniem było, że katolicy przychodzą do cerkwi prawosławnej albo
      że moja koleżanka katoliczka śpiewa w chórze żydowskim. Najpierw było to dla
      mnie niesamowite, a teraz to coś normalnego



    • h.olender XIV Muzyczne Dialogi nad Bugiem- 7-8 sierpnia 2004 02.08.04, 08:53
      Program imprezy:

      sobota, 7 sierpnia
      16.00 - zespół Mielniczanki z Mielnika
      16.30 - Małe Podlasie z Siemiatycz
      17.15 - oficjalne powitanie gości
      17.30 - zespół ukraiński Waliszowianie
      18.30 - zespół Pałac z Mińska na Białorusi
      19.30 - zespół żydowski Jarema z Krakowa
      20.30 - Helena Rutkowska z zespołem cygańskim
      21.30 - zespół Czeremszyna
      w przerwie koncertu ok. 22.30 - pokaz sztucznych ogni
      22.45 - niespodzianka
      zabawa do białego rana

      niedziela, 8 sierpnia
      15.00 - litewska kapela ludowa z Puńska Klumpe
      16.00 - zespół Kuranty z Bielska Podlaskiego
      17.00 - zespół białoruski Łuczyna
      18.00 - Bałałajka z Białegostoku
      19.00 - zespół Dzikie Pola
      20.00 - zespół Krywań
      zabawa taneczna

      Imprezy towarzyszące: kiermasz wydawnictw książkowych i muzycznych z udziałem
      autorów, prezentacja twórczości ludowej z udziałem twórców, atrakcje dla dzieci

      Organizatorzy: wójt gminy Mielnik, Zarząd Główny Białoruskiego Towarzystwa
      Społeczno-Kulturalnego w Polsce, Gminny Ośrodek Kultury w Mielniku

      Dialogi Muzyczne organizowane są przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury RP
      oraz Podlaskiego Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku

      (Głos Siemiatycz, wydanie internetowe z 28 lipca 2004 r.)

      box.zetobi.com.pl/glos_siemiatycz/kultur.html
    • przemysz Kazimierz nad Bugiem 02.08.04, 23:47
      Mielnik ma szansę stać się podlaskim centrum artystycznym
      Kazimierz nad Bugiem
      W prawie każdym zakątku Polski można natrafić na małe miasteczka, które
      swoim nierzadko wiejskim urokiem oraz malowniczym położeniem przyciągają
      turystów z dużych miast. Ich klimat doceniają aktorzy, artyści plastycy oraz
      ludzie chcący znaleźć spokój i natchnienie do działań twórczych.
      Takim magicznym zakątkiem już od kilku lat staje się właśnie Mielnik położony
      tuż nad Bugiem na samym krańcu województwa podlaskiego. To właśnie tutaj coraz
      częściej przyjeżdżają polscy artyści. Zdarza się, że część z nich zafascynowana
      urokiem mielnickiej ziemi buduje tu swoje domki letniskowe lub nabywa wśród
      miejscowych stare wiejskie chałupy będące odskocznią od zgiełku zatłoczonych
      miast. Są również tacy, którzy zjeżdżają na stałe do Mielnika aby zamieszkać
      wśród lokalnej społeczności i podziwiać piękno nadbużańskiej ziemi.
      Sztuka blisko natury
      Jacek Brick warszawski aktor teatralny i telewizyjny będący obecnie na
      emeryturze z ziemią mielnicką związany jest od kilkudziesięciu lat. Mielnik i
      okolice odwiedzał od zawsze wraz z rodziną kilka razy w roku. Przed kilkoma
      laty postanowił wyprowadzić się z Warszawy i zamieszkać na stałe właśnie nad
      samym Bugiem. Wspólnie Brick - owie zadecydowali, że w Mielniku otworzą
      galerię malarstwa i rzeźby.
      - Moja żona prowadziła galerię w Warszawie na starym mieście i ze
      sztuką związana jest całe życie, ponieważ sama również maluje. Wcześniej
      przyjeżdżaliśmy do jednej z miejscowości pod Mielnikiem, mieliśmy tutaj wiejski
      domek. Jednak postanowiliśmy zamieszkać na dobre w Mielniku – tłumaczy Brick.
      Początki nie były łatwe. Zakupiony przez Brick – ów od gminy budynek po starej
      synagodze był w bardzo złym stanie technicznym i wymagał kapitalnego remontu.
      - To były olbrzymie nakłady. W zasadzie musieliśmy wewnątrz wszystko
      przebudować i wyremontować. Pamiętam, że w miejscu gdzie jest obecnie
      pomieszczenie główne galerii przed remontem była kałuża wody – wspomina dziś
      Brick.
      W ciągu dwóch lat obiekt, który wcześniej był kompletną ruiną nabrał
      nowego kształtu i w znacznym stopniu wzbogacił drewnianą architekturę Placu
      Kościuszki w Mielniku. Tak powstała galeria „Vava”, która obecnie jest
      największą atrakcją turystyczną tego niespełna tysięcznego miasteczka. Mało kto
      dzisiaj z Białegostoku, Siemiatycz czy innych podlaskich miast wie, że aby
      obejrzeć obrazy Kantora, Nowosielskiego czy Musiałowicza trzeba jechać aż do
      Muzeum Narodowego w Warszawie czy Wrocławiu. To właśnie tutaj w galerii „Vava”
      zbiory z kolekcji Wiesławy Bloch – Brick, żony aktora, oraz dzieła wypożyczane
      do ekspozycji przez zaprzyjaźnionych artystów można bezpłatnie obejrzeć w
      Mielniku.
      - Obecnie zainteresowani i turyści mają możliwość obcowania z
      malarstwem najbardziej znanych polskich malarzy średniego pokolenia takich jak
      np. Musiałowicz. Nasza galeria nie zajmuje się działalnością typowo komercyjną.
      Jednak mamy również problemy. Budynek jest dosyć duży i ponosimy ogromne koszty
      związane z ogrzaniem i utrzymaniem – zapewnia Brick.
      Właściciel galerii nie są nastawieni na sukces finansowy. Część środków
      potrzebnych do utrzymania obiektu pozyskują ze składek członkowskich
      Nadbużańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Instytucja została
      powołana przez Wiesławę Bloch – Brick, która założyła galerię. Oprócz galerii
      małżeństwo zajmuje się prowadzeniem warsztatów plastycznych dla uczniów
      miejscowej podstawówki i gimnazjum. Współpracują również ze środowiskami
      artystycznymi z całej prawie Europy. Niewykluczone, że w przyszłości do
      Mielnika na plenery malarskie będą przyjeżdżać najbardziej znani artyści z
      Polski i nie tylko.
      W zeszłym roku galerię VaVa odwiedziło blisko tysiąc osób. Zdarza się, że
      przyjeżdżają zainteresowani z całego świata.
      Aktorzy wypoczywają
      Obecnie większość starych wiejskich, niezamieszkałych domów na terenie Mielnika
      i okolic została wykupiona i odremontowana przez mieszkańców Warszawy, Łodzi
      czy np. Lublina, którzy poszukują w nadbużańskiej ziemi spokoju oraz miejsca
      gdzie mogą wypocząć. Na terenie gminy swoje wiejskie chatki ma już Marta
      Ławińska, znana z filmu Sami Swoi, oraz kilku aktorów związanych z
      serialem „Klan” i „Złotopolscy”. Artyści, spędzający wakacje w Mielniku często
      żartują, że w sezonie letnim na terenie miasta można otworzyć mały teatr,
      ponieważ na ulicach można spotkać najbardziej znanych aktorów telewizyjnych i
      filmowych.
      - Kiedyś to w Mielniku wszyscy wszystkich znali. Teraz jest tak, że w sezonie
      wakacyjnym widzi się znanych aktorów i artystów i to już nikogo nie dziwi.
      Mieszkańcy z wynajmu kwater mają w sezonie spory dochód – tłumaczyła
      sprzedawczyni w jednym z mielnickich sklepów spożywczych .
      - Szczególnie sporo aktorów posiada domki wiejskie w okolicach Wajkowa,
      małej miejscowości niedaleko Mielnika. Ktoś kiedyś powiedział z przyjezdnych,
      że to taki Kazimierz nad Bugiem. Coś w tym widocznie jest – powiedział
      warszawski aktor Jacek Brick.
      Miasto się zmienia
      Jednak z dzisiejszego Mielnika młodzi mieszkańcy wyjeżdżają do dużych ośrodków
      miejskich w poszukiwaniu pracy. Natomiast z tych samych dużych miast takich jak
      Warszawa do tego małego miasteczka wracają w poszukiwaniu spokoju zmęczeni
      hałasem dużych aglomeracji artyści i emerytowani naukowcy.
      - Dziś Mielnik bardzo się zmienia. Młodzi ludzie z barku pracy opuszczają
      miasteczko, ponieważ nie ma tutaj pracy. Ci którzy mają jakieś domki wiejskie
      to remontują je do celów agroturystycznych lub sprzedają warszawiakom –
      powiedział Wiktor Dacewicz, pracownik Gminnego Ośrodka Kultury w Mielniku.
      Stary bruk władze miasta w ciągu kilku lat zamieniły na nowy asfalt oraz kostkę
      brukową. Co nie zawsze podoba się turystom, którzy poszukują w Mielniku
      wiejskich widoków.
      - Miejscowi się cieszą, że mogą w końcu spacerować po równych, wyremontowanych
      chodnikach. Natomiast przyjezdnym nie zawsze się podoba. Obecnie w Mielniku już
      nie można kupić domku wiejskiego, ponieważ wszystkie już w ciągu ostatnich
      kilku lat zostały sprzedane. Bywa nawet tak, że ludzie kupują działki w
      Mielniku a stare wiejskie chałupy kupują gdzieś indziej i stawiają w
      miasteczku – tłumaczył Dacewicz.
      Przemysław Golański Gazeta Współczesna, dodatek o powiecie siemiatyckim












    • h.olender Mielnik - muzyczna wieża Babel 10.08.04, 09:22
      Leniwie płynący Bug w promieniach zachodzącego słońca, spotkania przyjaciół, a
      przede wszystkim wspaniały muzyczny dialog kultur i narodów na scenie
      amfiteatru Topolina. Nic dziwnego, że w miniony weekend Mielnik przeżywał
      prawdziwe oblężenie.
      Kiedyś to urocze miasteczko, położone na południowym krańcu Podlasia,
      zamieszkiwała ludność wielu kultur. Dziś tę etniczną i wyznaniową mozaikę
      odwzorowuje muzyka. Raz do roku za sprawą Litwinów, Żydów, Romów, Białorusinów,
      Ukraińców - Mielnik zamienia się w istną muzyczną wieżę Babel. Bo i zespoły,
      które grają na Muzycznych Dialogach, są różnorakie. Inne nie tylko ze względu
      na język, w którym śpiewają, ale przede wszystkim muzykę i sposób podejścia do
      muzycznej tradycji.
      Ale właśnie ten muzyczny miszmasz jest siłą brzmiącej nad Bugiem muzyki.
      Wystarczyło tylko popatrzeć na goszczącą w Mielniku publikę. Starsi - rozłożeni
      na kocykach pod sceną - z nostalgią przysłuchiwali się dawnym polskim,
      ukraińskim i białoruskim pieśniom w tradycyjnych, chóralnych opracowaniach
      (Mielniczanki z Mielnika, Kuranty z Bielska Podlaskiego, Waliszowianie z
      Waliszowa). Młodszym nogi rwały się do tańca w rytm białoruskich pieśni w
      rockowych opracowaniach (Pałac), tanecznych, pobrzękujących cekinami i strunami
      gitary pieśni romskich (Helena Rutkowska z zespołem) oraz muzyki niczym z
      dawnej żydowskiej karczmy (Jarehma).
      Prawdziwy szał ogarnął jednak publiczność, gdy na scenie pojawiła się długo
      oczekiwana Czeremszyna z Todarem. Wspólnym śpiewom pod sceną w takt znanych
      melodii i dzikim tańcom nie było końca.
      A komu mało było muzycznych wrażeń, mógł oczy nacieszyć widokami sennego Bugu,
      siedząc nad brzegiem lub płynąc statkiem. Z tej ostatniej możliwości skorzystał
      w sobotę m.in. minister spraw zagraniznych Włodzimierz Cimoszewicz.
      Gdy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", Muzyczne Dialogi nad Bugiem jeszcze
      trwały. Miały tam jeszcze wystąpić m.in. litewska kapela Klumpe z Puńska,
      zespół białoruski Łuczyna i Krywań.

      (Aneta Dzienis, Gazeta Wyborcza, 9 sierpnia 2004 r.)

      miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,2218735.html
      • andrijko Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 16.08.04, 09:36
        A może swoje wrażenia opisałby ktoś kto tam był i widział na własne oczy te
        przecudowne zjawisko ? Ja osobiście już dawno nie byłem w Mielniku. CO do
        Spotkań mogę tylko wyrazić swoją opinię, że wbrew zapewnieniom pana
        Syczewskiego nie były to prezentacje mniejszości narodowych tylko - w
        większości - prezentacje zespołów polskich wykonujących muzykę etniczną
        sąsiadów. Pani Helena Rutkowska jest np. Ukrainką z Kijowa mieszkającą w
        Białymstoku - a nie Cyganką, Czeremszyna też nie jest reprezentantem żadnej
        mniejszości, zespoły wykonujące folk ukraiński także z reguły były złożone z
        Polaków. To samo z muzyką żydowską. Nie umniejsza to oczywiście rangi imprezy -
        cenna inicjatywa tak czy siak promująca dawną wielokulturowość
        Rzeczypospolitej. Ale prezentacje mniejszosci to to nie są. Nie oszukujmy
        widzów, często przekonanych że mają do czynienia z właściwymi przedstawicielami
        innych narodów. Myślę że przejęcie przez P. Syczewskiego i jego Białorsuskie
        Stowarzyszenie organizacji Dialogów jest próbą podejścia do organizacji
        festiwalu mniejszości w Polsce przez firmę Syczewskiego. Wiadomo - na takie coś
        Unia da wielką kasę przy której Dialogi się nie umywają. Tyko że tam trzeba
        byłoby już zorganizować i zaprosić do współpracy organizacje i zespoły naprawdę
        reprezentujące mniejszości. Czy to się uda Syczewskiemu ? Zobaczamy. Obecność
        znanego "miłośnika" kultury Wschodu - Cimoszewicza na wszelkich imprezach
        Syczewskiego, w tym i na Dialogach świadczy o tym, że Syczewski spróbuje
        przejąć kierownictwo nad mniejszościami w Polsce - i kasę - już wkrótce.
        Ciekawe tylko czy inne mniejszości na to pójdą.
        • h.olender Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 19.08.04, 10:46
          Na Muzycznych Dialogach w Mielniku nigdy jeszcze nie bylem. Wkrotce wracam do
          Polski, wiec moze sie wybiore w przyszlym roku. Program imprezy i relacje
          prasowe na jej temat wygladaja bardzo zachecajaco. Ciesze sie, ze w powiecie
          siemiatyckim odbywa sie tego typu "festiwal", stanowiacy duze wydarzenie
          kulturalne. Jak rozumiem, Twoj sceptyczny stosunek do tej imprezy wynika w
          duzej mierze z tego, ze jednym z glownych organizatorow Dialogow jest
          Bialoruskie Towarzystwo Spoleczno-Kulturalne. I to Cie glownie, jako Ukrainca,
          boli. Takie przynajmniej odnosze wrazenie. Przypisywanie organizatorom
          festiwalu zlych intencji, ze chca sie tylko "nachapac" kasy z Unii Europejskiej
          jest chyba nieporozumieniem. Byla to juz XIV edycja tego festiwalu, a wiec
          pomysl narodzil sie jeszcze wtedy, kiedy nikt na powaznie o naszym czlonkostwie
          w UE i ew. profitach z tym zwiazanych nawet nie myslal. Nie bardzo tez rozumiem
          Twoja uwage na temat obecnosci na tej imprezie ministra Cimoszewicza. Nalezy
          sie z tego tylko cieszyc. Obecnosc ministra spraw zagranicznych podnosi range i
          uswietnia kazda tego typu impreze. Z tego co zauwazylem, minister Cimoszewicz
          bywa tez na innych imprezach na Podlasiu, takze o charakterze religijnym.
          Widzialem go np. w telewizyjnej transmisji z uroczystosci w ramach Swieta
          Przemienienia Panskiego na Grabarce (2001). Twierdzenie, ze Syczewski
          zamierza "przejac kierownictwo nad mniejszosciami narodowymi" w Polsce, nie
          brzmi dla mnie zbyt przekonujaco. Nie sadze, aby inne mniejszosci na to sie
          zgodzily. Mielnik jest zas otwarty takze na inne mniejszosci. Z tego co wiem,
          odbywaly sie tam imprezy w ramach ukrainskiego festiwalu "Podlaska Jesien".
          Niezbyt trafiony jest tez chyba zarzut, ze na festiwalu nie
          wystepuja "autentyczni" przedstawiciele kultury mniejszosci narodowych. Tacy
          tez sie tam na pewno pojawiaja. Z drugiej strony, nalezy sie chyba tylko
          cieszyc, kiedy muzyka bialoruska, ukrainska czy zydowska jest wykonywana takze
          przez Polakow. Swiadczy to tylko o jej sile i atrakcyjnosci. Nie chodzi chyba o
          to, aby organizowac jakis festiwal folkolorystyczny kapel ludowch.
          • andrijko Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 23.08.04, 22:02
            No cóż - z daleka, szczególnie osobie stojącej "obok" a nie "w" sytuacja może
            się wydawać zachęcająco i atrakcyjnie. Ja osobiście bywałem na ddawnych
            Mielnikach i syczewskich. Niejako siedzę w problematyce mniejszościowej na co
            dzień i stąd mój odmienny od twojego punkt widzenia. Jeżeli tu przyjedziesz i
            głębiej zaineresujesz się problematyką podlaskich mniejszości to myślę, ze
            troche zmieniesz zdanie. Chociaż oczywiście nie musisz w to wszystko wnikać. Co
            do Syczewskiego - moja opinia może być - i jest subiektywna. W dodatku - z
            punktu widzenia podlaskiego Ukraińca. Ale prasa białoruska, radio i środowiska
            białoruskie na Podlasiu o tym wspaniałym organizatorze, polityku, działaczu
            społecznym mają zdanie o wiele bardziej krytyczne niż ja. Przypomnę choćby jego
            pochwałę Białorusi łukaszenkowskiej na zjeździe Białorusinów świata w Mińsku.
            Ale jak się takimi drobnostkami nie przejmować - to żeczywiście można uznać że
            Ukrainiec czepia się Białorusinó - wiecznie pokrzywdzonych, biednych,
            rusyfikowanych itd. Rzeczywiście - z daleka obraz jest bardziej czarnobiały niż
            na miejscu. Pozdrawiam jednak sąsiadzie - z sąsiedniej wsi
            • h.olender Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 26.08.04, 09:08
              Nie oceniam Dialogów przez pryzmat osoby pana Syczewskiego, do którego nie mam
              uprzedzeń, gdyż jego działalność jest mi w ogóle mało znana. Wypowiedź sprzed
              kilku lat na Białorusi pamiętam, była mocno nagłośniona w prasie centralnej.
              Syczewski zapłacił za nią dość wysoką cenę polityczną, stracił miejsce w
              parlamencie. Nie widzę jednak powodu, aby łączyć te dwie sprawy. Muzyczne
              Dialogi nad Bugiem są w końcu imprezą o charakterze kulturalnym, a nie
              politycznym. I jeśli w tym przypadku pan Syczewski robi coś ciekawego i
              pożytecznego dla regionu, a także dla mniejszości narodowych, to chyba dobrze i
              można go za to pochwalić. Poza tym nasi działacze polonijni za granicą też
              bywają osobami kontrowersyjnymi. Wystarczy tutaj wspomnieć postać Edwarda
              Moskala, prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, znanego głównie ze swoich
              antysemickich wypowiedzi, traktowanego przez wielu w USA jako persona non
              grata.

              Poza tym nic też nie stoi na przeszkodzie, aby jakiś "konkurencyjny" festiwal
              zorganizował np. Związek Ukraińców Podlasia. W Hajnówce mamy aż dwa
              międzynarodowe festiwale chórów cekiewnych. Co zresztą nie jest raczej
              najlepszym pomysłem. W jedności siła. Nie wiem, czy w przypadku Dialogów nie
              było prób aktywnego włączenia - w charakterze współorganizatorów - innych
              organizacji mniejszościowych. Czy się ktoś w tej sprawie do BTSK zwracał?
              Jeżeli tak było i taka oferta współpracy została przez pana Syczewskiego
              odrzucona, to byłbym skłonny przyznać Ci rację. A jeżeli nie, to formułowanie
              jakichś zarzutów i przypisywanie złych intencji komuś, kto stara się coś
              ciekawego na ziemi podlaskiej organizować, jest dla mnie mało zrozumiałe. No
              ale rzeczywiście nie "siedzę" w tematyce mniejszości narodowych na Podlasiu.
              Odnoszę tylko wrażenie, że jest tam między nimi dość niezdrowa konkurencja
              zamiast współpracy. Spowodowana zapewne rywalizacją o dostęp do ograniczonych
              środków finansowych z budżetu państwa przeznaczonych na działalność organizacji
              mniejszościowych. Takie jest moje subiektywne spojrzenie na te sprawy, z punktu
              widzenia postronnego obserwatora z zewnątrz.

              P.S. Z jakiej miejscowości pochodzisz, sąsiedzie?
              Pozdrawiam
              • andrijko Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 26.08.04, 17:57
                Oczywiście w sytuacji, kiedy na Podlasiu niewiele się dzieje a wspieranie
                mniejszcozści i wielokulturowość regionu pozostają pustym sloganem władz, każda
                inicjatywa kulturalna powinna spotykać się z aprobatą. I myślę, że bardzo
                dobrze się dzieje jeśli działacze potrafią się dostosować od sytuacji - czyli
                np wejścia do UE i organizować środki na różne imprezy. Nie powinno to jednak
                odbywać kosztem sąsiadów i współbraci, tak jakw przypadku Mielnika i Dialogów.
                Inicjatorami tej imprezy były osoby związane ze środowiskiem ukraińskim
                Podlasia. I przez wiele lat impreza była organizowana przez zwiazek Ukraińców
                Podlasia wraz z gminą Mielnik. BTSK i pan Syczewski w dosyć nieładny sposób ten
                stan zmienili - i tylko forma "przejęcia" mi się niepodoba. Na pewno nie było
                tam zadnych propozycji. Raczej tradycyjnie dziaąnia zakulisowe - jak i w
                przypadku paru innych przedsięwzięć. Z tego co wiem, takie nieczyste zagrania
                ze strony tej osoby zdarzają sie cały casz. Ale cóż - to w wiekszosci problem
                środowiska białoruskiego. Moim zdnaiem - ale to już moja prywatna opinia -
                dobrze się stało że muzyczne dialogi polsko - ukraińskie zostały przeniesione
                do Czeremchy - czeremcha.harazd.net/ Tam przynajmniej język ukraiński
                jest wciąż zrozumiały i używany. Tak jak piosenka ukraińska. W Mielniku
                odbywają się już właściwie rozrywkowe festyny. I ten stan chyba bardziej
                odpowiada miejscowym mieszkańcom - bardzo już spolonizowanym językowo - oraz
                turystom. Przyjeżdża tu po prostu inna publiczność, dla której wymieszanie w
                jednym występie białoruskiego i cygańskiego disco polo, ukraińskiego folku i
                występów murzyńskich itp jest bardziej strawne - szczególnie do grilla i piwka.
                A co do pana SYczewskiego - to nie stracił mandatu posła - po prostu nie został
                wystawiony w następnych wyborach. I tak posłem został na doczepkę do listy - bo
                nie miał wystarczającej ilości głosów. Teraz na otarcie łez - jest członkiem
                zarządu województwa odpowiedzialnym za kulturę. Zgadnij na jakie imprezy nie
                brakuję w tej kadencji kasy. Źli białorusini - czyli nie członkowie BTSK mają
                przerąbane. Ale to już koniec kadencji i długiej kariery tego pana.
                Jak przyjedziesz na miejsce to sam się przekonasz.
                PS Jestem ze wsi obok o takim samym 1 członie nazwy a drugi jest trochę
                mniejszy od twojego drugiego - taka mała łamigłówka
                Ad
                • h.olender Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 27.08.04, 14:19
                  Jesli bylo tak jak piszesz, ze inicjatorem Muzycznych Dialogow nad Bugiem byl
                  Zwiazek Ukraincow Podlasia, to latwiej mi zrozumiec Twoj niechetny stosunek do
                  obecnych organizatorow. Jet to poniekad naturalna ludzka reakcja. Troche sie
                  jednak dziwie, ze ZUP dal sie tak latwo wykolegowac z tej imprezy...

                  Co do mandatu poselskiego pana Syczewskiego, to wlasnie to mialem na mysli. Po
                  tej wpadce na Bialorusi SLD nie chcial go juz wystawiac na swojej liscie w
                  nastepnych wyborach. Z tego co pamietam, startowal w wyborach do Senatu, gdzie
                  o miejsce w parlamencie jest znacznie trudniej. No i w tych wyborach polegl.

                  P.S. Chyba rozszyfrowalem Twoja lamiglowke, tyle ze Czarna Wielka nie jest
                  akurat moja rodzinna wioska. Pochodzili stamtad zas moi rodzice. Mam tam tez
                  wujka, stryjecznych braci i siostry itd. Krotko mowiac, prawie cala rodzine :-)
                  Z tej wioski wywodzi sie takze moj szwagier, obecnie mieszkaniec Bielska
                  Podlaskiego, zdaje sie, ze tak jak i Ty. W Czarnej Wielkiej bywalem glownie z
                  okazji letnich odpustow. Trzeba przyznac, ze do dzis zachowala sie tam gwara
                  ukrainska. Ale chyba malo kto uwaza sie tam za Ukrainca.
                  • andrijko Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 30.08.04, 12:08
                    Co do wykolegowania ZUP-u z Dialogów - jest to organizacja o wiele mniejsza i o
                    krótszym stażu niż BTSK. Stąd naturalnie słabsza i nie dysponująca takim
                    potencjałem. Ale wystarczy spojżeć na historię - od II wojny BTSK było
                    wspierane przez Państwo Polskie finansowo i organizacyjnie. Dochodziło do
                    odgórnego zakładania zespółów białoruskich przez aktywistów z Warszawy a także
                    namawiania rodziców do posyłąnia dzieci na naukę białoruskiego przez Polaków.
                    Takie były nakazy odgórne. Po zmianach ustrojowych BTSK była i jest jedyną
                    organizacją mniejszcości w Polsce która zachowała starą nazwę, układ i ludzi.
                    To też coś pokazuje. Co do ruchu ukraińskiego było wręcz odwrotnie.
                    Administracyjnie kasowano wszelkie jego przejawy. Np zespół z Kleszczel, który
                    wykrał przegląd teatrów ukraińskich w latach 50 czy 60 nie mógł otrzymać
                    nagrody ponieważ partia wiedziała lepiej, że a Podlasiu nie ma Ukraińców, więc
                    nie mogą być nagradzani. I wiele innych kwiatków z zego okresu. O historii
                    ruchu białoruskiego mozesz przeczytać na stronach Niwy, Czasopisu czy
                    Kamunikatu a ukraińskiego na free.ngo.pl/nadbuhom Ale z tego co widzęto trochę
                    tam i tak szperasz.
                    Jeżeli chodzi o Czarną - to nie jestem z WIelkiej tylko Średniej. I nie ja
                    tylko mój ojciec. Ale to kilka kilometrów od Wielkiej. A mieszkam w
                    Białymstoku, ale w okolicach Bielska bywam często z powodów rodzinnych.
                    W Czarnej Wielkiej byłem tylko przejazdem, ale chciałbym tam się wybrać kiedyś
                    przy okazji wyjazdu do swojej Czarnej. Z Tlasu gwar wynika że jest tam używana
                    gwara ukraińska mazurząca - chciałbym jej posłuchać puki jeszcze nie zginęła z
                    zalewie tolerancji i wielokulturowości. W mojej Czarnej już od dawna mówi się
                    tylko po polsku, zostały tylko pewne wyrazy ruskie w gwarze mazurzącej
                    polskiej. NAwet najstarsi ludzie mówią tam po polsku z mazurzeniem, no chyba że
                    od świeta po rosyjsku jako "lepszym" języku. W Wielgiej Czarnie - jak to się
                    mówi, było kilka imprez ukraińskich ale jakoś się nie wybrałem. Co do
                    świadomości narodowej - to raczej ciężko do niej przekonywać ludzi starszych i
                    często niewykształconych. A tacy najczęściej mieszkają na wsi. Dla nich pojęcie
                    naród, historia, język czy świadomość są poprostu niezrozumiałe. Ja nawet w
                    swojej rodzinie nie staram się przekonywać babć czy ciotek. Dla nich ojczyzną
                    jest parafia i obszar gdzie można było dojechac koniem. Dla mnie - i ciebie -
                    ta parafia jest trochę szersza. I stąd innepatrzenie na historię i to wszystko
                    co nas odróżnia od innych.

                    Pozdrawiam
                    • h.olender Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 31.08.04, 20:57
                      Pewnie masz rację, że Czeremcha jest lepszym miejscem na przegląd muzyki
                      ukraińskiej. Tam jeszcze "po swojomu howorat". W powiecie siemiatyckim gwara
                      przetrwała tylko w niektórych wioskach, a i to w mocno już zdeformowanej
                      postaci. Jak mówią tutejsi "ni to polski, ni to ruski, czort wie jaki".
                      Wspomniałeś coś o mazurzeniu... Taka pewnie właśnie jest ta wioskowa gwara
                      przejściowa, z silnymi naleciałościami z języków sąsiednich plemion. O
                      zachowanie czystej gwary białoruskiej czy ukraińskiej pewnie było łatwiej w
                      czasach, kiedy nie było jeszcze telewizji. Dzięki niej "parafia" dzisiejszego
                      chłopa z Czarnej Wielkiej czy Czarnej Średniej nie kończy się wcale na
                      opłotkach gminy czy powiatu. Chociaż moi rodzice nie byli nigdy za granicą. W
                      przypadku mojej mamy najbardziej odległą wyprawą była chyba podróż do Twojego
                      Wielkiego Miasta Białystok :-)

                      P.S. Myślałem, że mieszkasz w Bielsku, bo - jak przypuszczam - jesteś
                      webmajsterem wydawanego tam pisma ukraińskiego "Nad Buhom i Narwoju". Ale
                      oczywiście nie trzeba tego wcale robić z Bielska Podlaskiego. Internet nie zna
                      przecież granic :-)

                      Pozdrawiam
                      • andrijko Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 31.08.04, 23:13
                        Tak - niestety miasteczka typu Siemiatycze wytwarzają specyficzna kulturę -
                        narodowo - katolicką, wg schematu kresowego. Nie ma tu miejsca na ruskość. Stąd
                        i największa asymilacja w Siemiatyczach i okolicach. O wiele lepiej jest w
                        Bielsku i paie do Hajnówki. W Bielsku urzędowym jezykiem jest gwara ukraińska
                        okolicznych wsi - nikt nie pyta przy tym o ustawę o mniejszościach czy inne
                        regulacje. Kto chce mówi po swojemu albo po polsku. Ideologia dosięga życia
                        codzoiennego. Coś takiego nie jest możliwe w ślacheckich Siemiatzcyach i
                        ssiednich spolonizowanzch gminach. Ale z drugiej strony tracąc własną kulturę
                        ci ludzie już nic ciekawego nie mają do zaoferowania. Są biedni finansowo i
                        kulturowo. Jak słyszę o wieloklturowości rgionu i porównuję to ze swoimi
                        podsiematyckimi wsiami to łza się w oku kręci. Taki los słabych. A mazurzenie -
                        jest to cecha gwar polskich od Mazur - zgeranizowanych przez silniejsze
                        kulturowo Niemcy, poprzez Mazowsze po górali. A w gwarach ukraińskich przejawia
                        się to wymową typu saka zamiast szapka, coho choces zamiast czoho choczesz itp.
                        Tak chyba jest w Czarnej Wielkiej. I paru innych wsiach. Np słyszałem że w
                        Makarkach zamrł już ostatni użytkownik gwary ukraińskiej. Trochę to smutne -
                        ale bez radia i telewizji jest sie zdanym na łaskę większości - a ta jak pewnie
                        wiesz - nie przepada za "ruskimi".
                        Ps. Webmasterowaniem zajmuję sie ochotniczo i nieprofesjonalnie. Ale lepiej
                        tak niz zeby wcale głos Ukraińcó Podlasia nie był słyszalny. Wystarczy że nas
                        nie było kilkadziesiąt lat. teraz trzeba nadrabiać. Dzięki temu możemy gadać o
                        kilka tys km mimo że pochodzimy ze wsi odległych o 5 km. Nieźle siępokręciło.
                        Moze kiedyś się spotkamy live ?
                        AD
                        • h.olender Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 01.09.04, 23:40
                          Z tym "mazurzeniem" w Czarnej Wielkiej to chyba niezupełnie racja. Choć
                          oczywiście mogę się mylić. Nie byłem w Czarnej już kilka lat. Wtedy jednak
                          mówiono tam raczej bez mazurzenia: np. "czoho choczesz" a nie "coho choces". Z
                          taką "mazurską" wymową w ogóle tam się nigdy nie spotkałem.

                          Okazja do spotkania w realu pewnie się nadarzy. Już w tym miesiącu wracam do
                          Polski. Jestem mieszkańcem Warszawy, ale w Białymstoku też czasami bywam. Mam
                          tam bliską rodzinę - ciotkę, a także kolegę z liceum (wspominany na tym forum
                          Alek Sosna), którego też kilka razy odwiedzałem w Białym. Zarówno ciotka, jak i
                          Alek S. mieszkają na ulicy Waszyngtona.

                          Serdecznie pozdrawiam
                          • andrijko Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 02.09.04, 10:21
                            Jak już pisałem - w czarnej WIelkiej byłem tylko przejazdem. Były tam koncerty
                            zespołów ukraińskich parę lat temu ale jakoś się nie wybrałem. A byłaby to
                            napewno okazja do posłuchania miejscowej gwary a być może porozmawiania i
                            poszukania krewnych w sąsiednich wioskach. O mazurzeniu czytałem w Atlasie Gwar
                            Wschodniosłowiańskich - na Nadbuhom w mapce Polasia są zamieszczone opisy wsi z
                            Atlasu i próbki niektórych gwar w mp3. Z Czarnej i innych maurzących wsi akurat
                            nic nie mam - niestety. Podobna gwara jest w Maleszach koło Bielska i paru
                            innych wsiach. Niestety reporterzy radiowi omijają te miejscowości i nie ma jak
                            w audycjach mniejszościowych posłuchać tych gwar. Ale może ktoś tam jesze
                            zawita.
                            Jak będziesz na Podlasiu daj znać na priva - w końcu warto się trzymać
                            patriotycznie Małej Ojczyzny
                            Pozdrawiam
                            • h.olender Re: Mielnik - muzyczna wieża Babel 02.09.04, 21:19
                              Andrijko,

                              Chętnie się z Tobą umówię na jakieś piwo, w Białymstoku albo w Warszawie.
                              Gdybyś był w stolicy to też daj znać. Wracam w połowie września.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka