Dodaj do ulubionych

Zabawa w astrologa

05.01.11, 15:57
Niecodzienna historia miała miejsce w sylwestrową noc w szpitalu w amerykańskim mieście Rockford (stan Illinois). Minuta różnicy sprawiła, że przychodzące na świat bliźnięta urodziły się w... różnych latach - podaje na swojej stronie internetowej lokalna gazeta "The Rockford Register Star".

Dziewczynka przyszła na świat 31 grudnia 2010 roku - dokładnie o godzinie 23.59. Minutę później, już w roku 2011, dołączył do niej brat.

Jak pisze gazeta, termin porodu przypadał na koniec stycznia, jednak lekarze zdecydowali się na wcześniejsze cesarskie cięcie, aby uniknąć komplikacji. Zabieg został zaplanowany na 31 grudnia
To rodzice postanowili skorzystać z nadarzającej się okazji i wyrazili chęć, by ich dzieci przyszły na świat dokładnie o północy. Jak relacjonował ojciec bliźniąt, lekarze odliczali minuty do zaplanowanej godziny, a gdy nadszedł czas, przystąpili do zabiegu.

W ten sposób dziewczynka urodziła się w 2010 roku, a jej brat już w roku 2011. Bliźnięta są zdrowe, a świeżo upieczeni rodzice dzielą się swoim szczęściem z całą rodziną - pisze "The Rockford Register Star".

(tbe)
Obserwuj wątek
    • czarownica_w_piskownicy Re: Zabawa w astrologa 05.01.11, 17:13
      a dlaczego w astrologa? ... może w Pana Boga? ... bo astrologicznie ta minuta nie zrobiła różnicy w ich przypadku ... ja bym nie wybrała raczej takiego momentu na ur dziecka jakby miała możliwość ... Saturn na ASC, węzeł południowy w koniunkcji z MC

      pozdrawiam
    • aarvedui Re: Zabawa w astrologa 05.01.11, 21:07
      ale przecież z punktu widzenia astrologii ten przypadek jest kompletnie bez znaczenia....

      można tylko ubolewać nad lekarzami-idiotami, zbędną cesarką i ewentualną traumą dziecka z tego powodu.
      • black_halo Re: Zabawa w astrologa 05.01.11, 21:17
        Mozna tez pewnie dodac, ze rodzice chcieli miec swoje 5 minut. Problemy zaczna sie jak dzieci trzeba bedzie poslac do szkoly bo jedno pojdzie rok pozniej.
      • jerry.uk Cesarka to trauma? 06.01.11, 02:58
        a 10-15 godzinny poród w bólach matki i dziecka jest lepszy? Dziecko przychodzi na świat sine i koszmarnie zmęczone przeciskaniem się przez kanał rodny matki. To nie jest trauma?
        Tylko poród cesarski jest cywilizowanym sposobem rodzenia się dziecka.
        • aarvedui Re: Cesarka to trauma? 06.01.11, 03:53
          sorry, ale masz całkowicie zacofane poglądy.
          cierpienia zwykłego porodu polegają na nienaturalnej pozycji leżącej, sztucznym wywoływaniu, obcości i uprzedmiotowieniu.
          poród naturalny może trwać kilkadziesiąt godzin, ale rzekome męczarnie to mit, istnieje nawet zjawisko orgazmu porodowego (naturalny mechanizm znieczulający).
          pogląd o rzekomej konieczności cesarki to wyraz tego, że jest to jeden z najlepiej opłacalnych zabiegów (w USA), i lekarzom zależy na przekonaniu do tej rzekomej wygody.
          do porodu spokojnie wystarczy dom, obecność dobrej położnej, kogoś z rodziny i kontakt do lekarza (komplikacje się zdarzają).
          jeszcze nie doszło do zamiany ludzi w cyborgi i zdrowie nie powinno być traktowane jak kolejny przemysł typu wyrób garnków.
          • black_halo Re: Cesarka to trauma? 06.01.11, 08:00
            Wprawdzie w kwestii rodzenia mamy takie same doswiadczenie czyli zadne wiec ani ja ani ty nie powinnismy sie w tej kwestii wypowiadac ale... Po pierwsze cesarka nie jest obojetna dla organizmu kobiety bo to powazna operacja. Po drugie mnostwo kobiet decyduje siie w Polsce ale i na swiecie na taki sposob rodzenia bo podejscie do tego jest bardziej cywilizowane w porownaniu do porodu naturalnego. Wystarczy przeczytac Twoja wypowiedziec: zjawisko orgazmu porodowego wystepuje u bardzo malego promila kobiet i jesli juz wystepuje to raczej wtedy kiedy kobieta jest zrelaksowana o co raczej trudno w polskim szpitalu, gdzie rodzaca spedza kilkanascie do kilkudziesieciu godzin w nienaturalnej pozycji, calkowicie olana przez personel. No chyba, ze rodzi w prywatnej klinice.

            Rzekome meczarnie to nie mit. Niedawno jakis znawca tematu na innym forum napisal, ze musial robic pompki ze zlamanym nadgarskiem (biedaczek, pewnie zmuszali go do tego przez 18 godzin) i stwierdzil, ze to jest dopiero bol a porod to male miki. Otoz nie jest to drobnostka - kazda kobieta moze spodziewac sie tego co ja czeka bo przedsmak ma zazwyczaj co miesiac, przez wiele lat przed porodem.

            A co do samej cesarki - byc moze tak jest w USA ale przejdz sie do polskiego szpitala gdzie mozesz zobaczyc kobiety rodzace czterokilogramowe dzieci naturalnie. A potem uzyj do wyobrazni.
          • princesswhitewolf Re: Cesarka to trauma? 13.01.11, 22:41
            aarvedui napisał:
            ale rzekome męczarnie to mit,


            Przejdz sie kiedys na jakas porodowke i posluchaj krzykow kobiet.
            Matko boska czego tu czlowiek nie wyczyta....smile)

            > do porodu spokojnie wystarczy dom, obecność dobrej położnej, kogoś z rodziny i
            > kontakt do lekarza (komplikacje się zdarzają).

            lekarza jaki nie zdarzy na czas bo ... porod nie poczeka, albo nawet jak przybedzie to okaze sie ze nie ma odpowiedniego sprzetu...w domu.

            > jeszcze nie doszło do zamiany ludzi w cyborgi i zdrowie nie powinno być traktow
            > ane jak kolejny przemysł typu wyrób garnków.

            widze ze kolega z tych co raka zapewne leczy ziolami tylko...
        • czarownica_w_piskownicy Re: Cesarka to trauma? 06.01.11, 06:40
          jerry.uk napisał:
          a 10-15 godzinny poród w bólach matki i dziecka jest lepszy? Dziecko przychodzi na świat sine i koszmarnie zmęczone przeciskaniem się przez kanał rodny matki. To nie jest trauma?


          przeciskanie przez kanał rodny przebiega w określonej kolejności i układach ... jest niezwykle ważnym momentem w życiu dziecka ... do tego stopnia, że w szpitalach gdzie pracują świadome położne robi się dzieciom, urodzonym przez cesarskie cięcie, masaż zbliżony do przejścia przez kanał rodny

          pozdrawiam matka "cierpiąca" dwukrotnie ... czego nie zamieniałabym na cesarkę wink
        • czarownica_w_piskownicy Re: Cesarka to trauma? 06.01.11, 06:42
          jerry.uk napisał:
          Tylko poród cesarski jest cywilizowanym sposobem rodzenia się dziecka.


          poród nie ma nic wspólnego z cywilizacją ... na szczęscie big_grin ... to bardzo naturalny proces żeby nie powiedzieć pierwotny
        • princesswhitewolf Re: Cesarka to trauma? 13.01.11, 22:47
          jerry.uk napisał:

          > a 10-15 godzinny poród w bólach matki i dziecka jest lepszy? Dziecko przychodzi
          > na świat sine i koszmarnie zmęczone przeciskaniem się przez kanał rodny matki.
          > To nie jest trauma?
          > Tylko poród cesarski jest cywilizowanym sposobem rodzenia się dziecka.


          roznie bywa. Niektore bardzo mlode panienki rodza szybko i po co wtedy ta cesarka?

          A inne trupem by byly gdyby rodzily w domu z polozna tylko i nie mialy na czas cesarki.
          Dla mnie rodzenie w domu to jakis idiotyzm sekciarzy "naturalnosci".
          W przeszlosci kobiety mialy po dziesiatki dzieciakow od dziecinstwa, wiec jak ktoras tam padla przy porodzie trupem mala byla strata dla populacji... No ale czasy sie zmienily, oraz tez i budowa kobiety sie zmienila ( nie skaczemy po drzewach) na tyle ze porody sa trudniejsze niz kiedys
        • roburuto Re: Cesarka to trauma? 22.02.11, 09:13
          Możliwe, że cesarka jest wygodna, ale nikt tutaj nie wspomina, że przy naturalnym porodzie to dziecko w rzeczywistości samo go wywołuje, tak jakby wiedziało, kiedy powinno przyjść na świat. I być może z tego powodu cesarka jest jakąś nadmierną ingerencją w naturalny porządek rzeczy. Innymi słowy ktoś kto urodził się przez cesarskie cięcie, ma inny horoskop niż miałby przy porodzie naturalnym. Wówczas może być zakłócone zjawisko dziedziczenia planetarnego i rodzina ma jakby nie to dziecko co powinna. Nie mówiąc już o tym, że i sam noworodek ma być może nie ten horoskop.
    • hypokaimenon Re: Zabawa w astrologa 06.01.11, 00:41
      W astrologii nie data ma znaczenie, a obraz nieba w danym punkcie czasoprzestrzennym. Czyli - czyta się z faktu, że świat wygląda w tym momencie tak a tak, a nie z faktu, że jest czwartek, 6 stycznia 2011, godzina 0.40.
      • hypokaimenon Re: Zabawa w astrologa 06.01.11, 00:48
        Niektórzy biorą pod uwagę dzień tygodnia jako klasyczny znacznik planetarny, który na jakimś tam poziomie włączają do analizy, ale przeciętny astrolog nie przywiązuje się do faktu, że badany urodził się np. 1 stycznia czy 13 lipca...Nie to ma znaczenie...
        • czarownica_w_piskownicy Re: Zabawa w astrologa 06.01.11, 06:35
          dzień w astrologii zaczyna się od wschodu Słońca ... tak się wylicza godziny planetarne itp ... nie od północy
          • hypokaimenon Re: Zabawa w astrologa 06.01.11, 09:43
            Miałem na myśli dni jako całości przyporządkowane planetom. Słońce-Niedziela, Księżyc-Poniedziałek, Mars-Wtorek, Merkury-Środa itd.
            • czarownica_w_piskownicy Re: Zabawa w astrologa 06.01.11, 12:01
              hypokaimenon napisał:
              Miałem na myśli dni jako całości przyporządkowane planetom. Słońce-Niedziela, Księżyc-Poniedziałek, Mars-Wtorek, Merkury-Środa itd.


              no ja też ... tylko że dzień w astrologii zaczyna się od wschodu Słońca a nie od północy ... więc to że minuta po północy to wg zasad astrologii nie oznacza że to już kolejny dzień nastał ... dopiero wschód Słońca oznacza następny dzień ... inaczej mówiąc ... piatek 31.XII zaczął się o wschodzie Słońca i trwał do następnego wschodu 1.XII
              • czarownica_w_piskownicy Re: Zabawa w astrologa 06.01.11, 12:50
                hypokaimenon napisał:
                Miałem na myśli dni jako całości przyporządkowane planetom. Słońce-Niedziela, Księżyc-Poniedziałek, Mars-Wtorek, Merkury-Środa itd.


                no ja też ... tylko że dzień w astrologii zaczyna się od wschodu Słońca a nie od północy ... więc to że minuta po północy to wg zasad astrologii nie oznacza że to już kolejny dzień nastał ... dopiero wschód Słońca oznacza następny dzień ... inaczej mówiąc ... piatek 31.XII zaczął się o wschodzie Słońca i trwał do następnego wschodu 1.I. ... dopiero o wschodzie Słońca 1.I.2011 zaczeła się sobota


                ps. czy jest na tym forum możliwość edycji postu?
                • hypokaimenon Re: Zabawa w astrologa 07.01.11, 03:42
                  OK. Jest to logiczne. Dzień jest wtedy gdy Słońce wstaje, a noc, gdy zachodzi.
                  ...a propos edycji postu -->po kliknięciu 'wyślij' nie ma możliwości edycji. Jeśli chcesz usunąć błędny wpis, poproś któregoś z adminów o skasowanie zbyt szybko klikniętego postu. Nie jest to duży problem - może z siedem sekund roboty.
                  • jasmina.0 Re: Poród to nie trauma 09.01.11, 21:00
                    Z doświadczenia: owszem boli ale przecież przyroda nigdy się nie myli więc wyposażyła kobiety w odpowiednie mechanizmy obronne a i dziecko pewnie też. Poród to naturalny proces i tyle - zgadzam się w tej kwestii z aarvedui.
                    Co innego jakieś komplikacje - to wtedy nie ma innej rady jak cesarka - ale fakt -ona nie jest obojętna ani dla matki ani dziecka.
                    Trauma może być dla obydwu istot biorących udział w porodzie jeśli ten proces trwa np. 48 godzin ( tak, tak - sa takie przypadki) i lekarze upierający się przy tym przy porodzie siłami natury.
                    • princesswhitewolf Re: Poród to nie trauma 13.01.11, 22:35
                      Co innego jakieś komplikacje - to wtedy nie ma innej rady jak cesarka - ale fakt -ona nie jest obojętna ani dla matki ani dziecka.

                      porod tez nie jest obojetny jak pokazuja dzieje jakze niegdys czestych komplikacji poporodowych zwlaszcza, jesli nie rodzi 18to- latka albo osoba o jakiejs waskiej miednicy. ...


                      Trauma może być dla obydwu istot biorących udział w porodzie jeśli ten proces trwa np. 48 godzin ( tak, tak - sa takie przypadki) i lekarze upierający się przy tym przy porodzie siłami natury.

                      Otoz to. Zgadzam sie. Odwolywanie sie we wszystkim do natury jest nieco zabawne i naiwne. W naturze ludzie na skutek problemow z zebem umierali niegdys, tudziez zwyklego zaciecia.
                      No po cos postep cywilizacji i medycyny istnieje. Nie demonizowalabym cesarskiego ciecia jako super skomplikowanej operacji.W zyciu statystyczny czlowiek przechodzi bardziej skomplikowane zabiegi medyczne. Cesarskie ciecie pomoglo milionom kobiet urodzic zdrowego dzieciaka, i uchronic sie przed smiercia.
                      Aha 90% kobiet potwierdzi, ze porod to byl straszny bol, niemniej jednak bol fizyczny ma to do siebie, ze sie go zapomina zwlaszcza jak przychodzi na swiat "male szczescie"
                      • black_halo Re: Poród to nie trauma 13.01.11, 23:37
                        Gwoli scislosci trzeba dodac, ze nie kazda kobieta zapomina i sa kobiety, ktore ze wzgledu na trudny porod nie decyduja sie na drugie dziecko.
    • gronia10 Inne ciekawostki z datami urodzenia 13.01.11, 09:19
      Szczęśliwą liczbą małego Tylera z Idaho będzie zapewne 1 lub 11, a może obie te liczby jednocześnie. Chłopczyk przyszedł na świat 11 stycznia 2011 (11/1/11), dokładnie o godz. 11.11, o czym media poinformowała jego mama.

      Ojciec Tylera, Jared Marx, pełni właśnie służbę w Iraku; narodziny syna w St. Luke's Meridian Medical Center w miejscowości Meridian obserwował przez internet.

      W rodzinie państwa Marx jest jeszcze jedno dziecko z charakterystyczną datą urodzenia. Starsza siostra Tylera urodziła się 9 września 2009 roku. Te datę zapisuje się w USA jako 9/9/09.


      Agencja Associated Press odnotowuje też dziewczynkę z Minnesoty, która ma tylko jedną jedynkę mniej niż Tyler Marx - mała Flora przyszła na świat 11 stycznia 2011, ale o godz. 1.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka