Zrobiło się tu ostatnio cieleśnie

, więc pociągnę to w kolejną stronę.
Skórze patronuje Saturn, tak? Wobec tego jakie do niego aspekty wplywaja na
karnację, piegi, pieprzyki, na sklonnosci do wysypek i wyprysków, co ułatwia,
a co utrudnia gojenie ran?
Ja mam Saturna w Skorpionie, w kwadracie do Jowisza, opozycji z Wenus i
trygonie z Merkurym, w sekstylu do ASC (Panna).
Mam jasna karnacje, piegow wlasciwie nie, opalam sie z trudem (to do
Merkurego i Panny?). Skore mam miekka i bardzo delikatna, wystarczy sie o cos
lekko uderzyc i juz mam siniaka, wystarczy sie lekko zadrapac i juz sie krew
leje

(opozycja do Wenus?). Pieprzykow wielu nie mam. Od paru lat ciagna mi
sie klopoty z cera i jak tylko wydaje sie, ze juz przechodza, to zaraz moge
sie spodziewac nawrotu. Ble. Goi mi sie wszystko dlugo i po wygojeniu zostaja
na kolejne dlugo przebarwienia, a po glebszych ranach mam blizny (glownie po
ranach cietych i szytych) (tu ta kwardatura do Jowisza?). Na dloniach skora
szybko mi pierzchnie, usta latwo schna i pekaja. Z tym, ze to akurat dosc
latwo sie leczy.
Jak to wyglada u Was?
Czy powinno sie patrzec tez na ASC, skoro on ogolnie decyduje o wygladzie? A
znak sloneczny i ksiezycowy?
Pozdrawiam,
pani.jazz