pani.jazz
22.06.04, 13:57
Wiem, ze to temat kontrowersyjny, a nawet drazliwy, bo tak do konca nie wiadomo, czy to era Wodnika, czy jakas inna. W kazdym razie ta nowa era miala przyniesc wielkie zmiany, przeistoczenie sie i odrodzenie swiata. Swiat ma wypluc z siebie niemoralnosc, upadek wiedzy i duchowosci, a na ich miejsce maja przyjsc nowe idealy. Wszystko to bardzo pieknie i wspaniale brzmi, wielkie slowa... Ale ja zauwazam jakas dziwna i bolesna odwrotnosc. Od poczatku roku obserwuje, ze umiera przerazajaca ilosc ludzi sztuki, czynu, tych, ktorzy zdolali w naszych brudnych czasach zrobic COS. Zaczelo sie chyba od Niemena, zaraz potem odszedl Kaczmarski, potem Trafankowska, teraz Kuron... i jestem pewna, ze pominelam wielu, a przeciez mowie tylko o Polsce. Poza tym nie tylko wielcy ludzie umieraja na potege - niemal co tydzien dowiaduje sie o czyjejs smierci. Co to jest? Swiat sie czysci? Tylko z czego, czemu w taki sposob?
Moze panikuje, nie zaprzecze, jesli mi tak powiecie. Ale wydaje mi sie, ze cos w tym jest.
Pozdrawiam,
pani.jazz