Ostatnimi czasy mocno w kość dają mi opozycje do mojego znaku. Mam sporo
planet osobistych w bliźniętach i przechodzące slonce przez znak strzelca w
opozycji do moich planet osobistych w bliznietach, cofający sie merkury, a
także nów ksiezyca i slonca (!) 1.12.2005 zamykają mi układ półkrzyża i
sprawiają że sprawy walą mi się na głowe, nie kończąc niczego, tak jakby
wszystko zostawiając w zawieszeniu. Przyznam szczerze ,że mam dosć tego,
jestem wyczerpana fizycznie i psychicznie, a tu widzę,że to jeszcze nie
koniec walki (!). Schodzący jowisz z ASC znów mi zrobi opozycje do merkurego
w byku. No szlag by to trafił!
A wszystko zaczęło się od jowisza, dobroczyńca? tego nie wiem, ale napewno
NADMIAR WSZYSTKIEGO!
Czy macie też kłopoty z tymi opozycjami? Jak postrzegacie "opozycje" w swoim
życiu? Bo u mnie to ciągła konfrontacja

Napiszcie coś.