Dodaj do ulubionych

Kilka pytan o Reiki

09.08.07, 19:49
Ostatnio dowiedzialam sie o istnieniu reiki, na razie czytam co tylko sie da
na ten temat, jednak calosc koncepcji nadal jest dla mnie zawila. Z checia bym
sprobowala, ale nie wiem od czego zaczac.
Na razie zastanawiaja ponizsze pytania
Czy Reiki mozna sie uczyc samemu, czy zawsze potrzebujesz mistrza?
Czy zeby uprawiac Reiki, trzeba medytowac?
Czy da sie go nauczyc z ksiazek, czy konieczne sa kursy?

Obserwuj wątek
    • 7777777s Re: Kilka pytan o Reiki 15.08.07, 13:05
      reiki to nie jest cos czego mozna się nauczyć, to jest energia płynąca przez
      kanały energetyczne człowieka, mistrz otwiera te kanały. Medytacja w reiki nie
      jest do niczego potrzebna, ale gdy przekazuje się reiki to należy się wyciszyć,
      uspokoić umysł. Kurs nie jest potrzebny, potrzebna jest osoba, czyli mistrz,
      ktory te kanały otworzy. Dobrze też wiedzieć o reiki to, że otwierając kanały
      energetyczne, otwiera się dostęp do siebie dla wszystkich energii i bytów jakie
      są w pobliżu. Dobrze jest odpowiedzieć sobie na pytanie po co chce się zrobić
      reiki. No i ważne jest równiez kto dokonuje inicjacji, jaka ta osoba jest
      energetycznie
      • sara2103 Re: Kilka pytan o Reiki 06.03.08, 22:08
        i te energię i byty będą atakować? :)
        • malosia06 Re: Kilka pytan o Reiki 10.03.08, 07:27
          Podczas pracy z każdym rodzajem energii narażamy się na ataki
          energetyczne - czasem ludzi, czasem bytów astralnych.
          Inicjacja Reiki otwierając kanały energetyczne czyni to nie tylko
          dla energii Reiki. Otwarcie dotyczy energii w ogóle. Dlatego tak
          ważne jest (co zawsze podkreśla moja mistrzyni) zabezpieczanie się
          przed negatywnymi intencjami, i atakami energetycznymi. Można to
          czynić przy pomocy medytacji lub modlitwy.
          Otwarcie kanałów może zaowocować także i w ten sposób, że inicjowany
          zacznie widzieć lub odczuwać te byty, i jeśli nie jest do tego
          odpowiednio przygotowany, może mieć bardzo niemiłe wrażenia, a nawet
          wylądować w szpitalu psychatrycznym.
          Sama inicjacja i używanie energii Reiki nie nisą niczego złego, to
          samo dobro, energia lecząca.
          Ale bardzo istotny jest dobry wybór mistrza.
    • karolinazberlina Re: Kilka pytan o Reiki 13.03.08, 10:47
      Koniecznie potrzeba mistrza.Sama sie tego nie nauczysz.
      Na kursie I-go stopnia otworza ci 3 gorne czakramy.Bez tego nie
      mozesz dawac reiki.
      Wyproboj na sobie na poczatku i jakis miestrz ci powie czy jestes na
      tyle otwarta aby sie dalej tego uczyc
    • reikido Re: Kilka pytan o Reiki 13.03.08, 14:31
      Witam wszystkich serdecznie. Jestem po wszystkich stopniach Reiki,w linii Mikao
      Usui. Napiszę Wam co Mi dało Reiki i dlaczego wybrałam właśnie tę
      dziedzinę...otóż Reiki jest Boską Uniwersalną Energią Życia. Dzięki Reiki
      doświadczam wiele miłości i zrozumienia, ciszy i harmonii , tolerancji i
      akceptacji, nie tylko samej siebie, lecz wszystkiego co mnie otacza.
      Reiki, jest prostą, nieskomplikowaną i bardzo skuteczną metodą w uzdrawianiu
      swojego ciała, zarówno fizycznego jak i duchowego.
      Dlaczego Reiki?
      Zapewne dlatego , iż Reiki od urodzenia jest we mnie,jest naturalnym stanem
      każdego człowieka, nie widzę więc powodu do dalszych poszukiwań.Pragnę jedynie
      URZECZYWISTNIĆ je w sobie..Reiki dało mi możliwość rozwoju duchowego oraz pracy
      nad sobą, dzięki czemu moje życie stało się kolorowe niczym tęcza.Reiki jest
      wolne, nie jest religią,koi nerwy i przywraca równowagę energetyczną ciała.Każdy
      może łatwo się tego "nauczyć" począwszy od dziecka aż do późnego wieku można
      zdobyć inicjację Reiki.Możliwość posiadania Reiki nie wymaga specjalnych
      predyspozycji. Do przekazania wiedzy na temat Reiki,potrzebny jest jedynie
      uprawniony Mistrz Reiki, który w trakcje seminarium dokonuje przeniesienia
      Siły.I Ty możesz stać się "kanałem" Wielkiej Boskiej Energii Miłości- Boskiej
      Siły.Jeśli masz jakieś pytania odnośnie Reiki ,to pisz proszę, na moją
      skrzynkę.Chętnie udzielę Ci bliższych informacji na ten temat. Pozdrawiam gorąco.
      • ciapek-1 Re: Kilka pytan o Reiki 13.03.08, 17:29
        Mam pytanie do reikido ponieważ nie mogę zrobić z mojej poczty gazetowej (nie
        wiem dlaczego)czy masz namiary na jakiegoś dobrego mistrza na śląsku w obrębie
        Bielska-Białej lub Pszczyny. Jestem po I stopniu reiki a interesuje mnie II
        stopień. Pozdrawiam serdecznie.
        • reikido Re: Kilka pytan o Reiki 13.03.08, 17:46
          Niestety, nie znam nikogo z tamtych stron, ale zapraszam serdecznie do nas:)mam
          takie pytanko do Ciebie, u kogo robiłeś pierwszy stopień, i dlaczego nie
          kontynuujesz u tej osoby? Najlepiej jest ukończyć wszystkie stopnie u tego
          samego Mistrza:)z radością w sercu, pozdrawiam Cię gorąco.Gosia
          • ciapek-1 Re: Kilka pytan o Reiki 13.03.08, 21:41
            I stopień zrobiłam w Bielsku-Białej a z różnych informacji wyczytanych tu i
            ówdzie wiem że każdy stopień można zrobić gdzie indziej, stąd to zapytanie.
            Jeśli mogę zapytać w jakich stronach mieszkasz? Dziękuję za szybką odpowiedź i
            pozdrawiam serdecznie.
            • reikido Re: Kilka pytan o Reiki 14.03.08, 15:03
              Pozdrawiam, Was gorąco i serdecznie:)zapraszam na naszą wizytówkę
              www.reikido.wizytowka.pl , jeśli zadowoli Was informacja tam zawarta, prosimy o
              kontakt telefoniczny:)Gosia
          • angelbell Re: Kilka pytan o Reiki 14.03.08, 02:10
            Nie zawsze daje się u tego samego kontynuować i nierzadko nie jest
            to za przyczyną adepta.Niestety:( Coś na ten temat wiem, a może
            całkiem sporo, szkoda...
            • reikido Re: Kilka pytan o Reiki 14.03.08, 15:19
              To prawda, stopnie w Reiki można robić u wielu mistrzów,ale ja jestem
              zwolenniczką ,robienia stopni u tego samego Mistrza co się zaczęło.Ja wraz z
              moim partnerem jesteśmy Wielkimi Mistrzami Reiki i do każdego podchodzimy
              indywidualnie,wychodząc z założenia że każdy człowiek, choć podobny do drugiego,
              jest indywidualistą. I choćby 10 osób było Mistrzami Reiki, każdy z nich będzie
              inny:)Bardzo cenimy sobie lojalność, i dbamy o naszych adeptów, uwzględniamy
              również fakt,że ktoś życzy sobie indywidualne kursy, dajemy również możliwość
              noclegów- gratis( osobę tę traktujemy jak członka rodziny) więc nie ma problemu
              z noclegiem, jeśli ktoś przyjeżdża z daleka do nas.To tak pokrótce o nas:)i
              naszych zwyczajach:) gorąco pozdrawiam i życzę miłego popołudnia.Gosia
              • ciapek-1 Re: Kilka pytan o Reiki 14.03.08, 18:01
                Szkoda , że mieszkasz tak daleko , od razu sprawdzałam na mapie to prawie przez
                całą Polskę. Pozdrawiam cieplutko.
                • reikido Re: Kilka pytan o Reiki 15.03.08, 16:05
                  To prawda, szmat drogi nas dzieli od siebie, ale niech odległość Cię nie
                  zniechęca, nigdy i do niczego:)kiedy zdecydowałam się na drugi stopień Reiki,
                  przemierzyłam 700km. do mojego Mistrza, który inicjował mnie na pierwszy
                  stopień:)uparłam się że wszystkie stopnie zrobię u tego samego Mistrza...no i
                  moje marzenie spełniło się:)Raz do roku, jesteśmy na południu Polski, a
                  dokładnie w Dusznikach Zdrój,Kłodzku...ale nie będę Cię przekonywać, miło mi Cię
                  poznać, i fajnie,że się odezwałaś, jeśli masz ochotę porozmawiać z nami, to
                  zapraszam na gg.9058192. Do usłyszenia.Gosia
                  • crach_s Re: Kilka pytan o Reiki 25.03.08, 20:22
                    Witam bardzo serdecznie!
                    Chialbym sie dowiedziec czy jest w trojmiescie godny polecenia
                    Mistrz Reiki u , ktorego moglbym odbyc inicjacje...?
    • shival Re: Kilka pytan o Reiki 20.07.08, 22:10
      Reiki raczej nie da się nauczyć z książek, a to dlatego, że: inicjacja poszerza
      kanały energetyczne w ciele inicjowanego tak, żeby przepływała jej większa
      ilość(przez każdego przepływa energia, ale w dzisiejszych czasach zwężamy sami
      sobie te kanały energetyczne). W książkach o Reiki pokazane są techniki
      leczenia, a więc układy rąk ew. symbole. Nie jest natomiast pokazane jak
      poszerzyć kanały. Medytacja nie jest niezbędna, ale pozwala poznać siebie i
      Reiki (ćwiczenia np medytacja z symbolami) Książka mogłaby służyć do nauki
      teorii, ale kanały musiałabyś samodzielnie rozwijać (np przez medytację). Jeśli
      lubisz wyzwania to samodzielna próba zgłębienia Reiki jest ok, ale wg mnie
      szybciej i dużo prościej jest przejść inicjację od wybranego Mistrza. Mistrz
      często bywa podporą - można dowiedzieć się od niego wiele, zadać pytanie w razie
      wątpliwości, poprosić o pomoc.


      O Reiki można też poczytać na www.myreiki.pl

      Pozdrawiam
      Shival
      • kalesonyzony Re: Kilka pytan o Reiki 21.07.08, 16:21
        Ile kosztuje takie mistrzowskie poszerzanie kanalow czy horyzontow?
        A jak rozliczac sie z us prowadzac te dzialalnosc? Pewnie trzeba
        poddac sie glebokiej medytacji.

        nie dajmy sie inspirowac glupszym od siebie
    • karolaa27 dobry Mistrz w Łodzi 21.07.08, 16:25
      Witam,

      poszukuję dobrego Mistrza z okolic Łodzi. Proszę o informacje ile
      kosztują kursy reiki.
      • eviva7 Re: dobry Mistrz w Łodzi 22.07.08, 18:13
        Najlepszym mistrzem jest Chrystus,obecny w naszej 4 czakrze serca.Energia Reiki
        jest to Duch Święty,Boża energia dostępna dla wszystkich przez modlitwę.Można ją
        np.gromadzić w dłoniach przez około 7-10 min,a następnie przesyłać do chorego
        miejsca lub najbliższej czakry związanej z chorobą.Przed zabiegiem dobrze jest
        oczyścić chore miejsce z negatywnej energii.Każdy może korzystać z Reiki i Bożej
        pomocy przy jej stosowaniu.
    • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 23.08.08, 22:19
      Wszystko pieknie ladnie, cud miod i orzeszki tylko nie rozumiem
      jednego - skoro TA energia jest we mnie, to po co mi mistrz
      ktory "udraznia mi kanaly"? Zrobilam swego czasu I-wszy stopien
      Reiki i kompletnie to do mnie nie dotarlo! Jak uslyszalam ile sie
      placi za "inicjacje" u Wielkiego Mistrza za kazdy stopien, to
      stracilam zaufanie kompletnie i nie wierze w to! To bzdura i
      wyludzanie pieniedzy! Nie neguje tutaj energii ale ludzi, ktorzy
      nazywaja sie mistrzami bo byli incjowani przez innych mistrzow -
      takich bzdetow to juz dawno nie slyszalam. Ludzie sa rowni wobec
      Boga/energii duchowej (jak zwal tak zwal) i to co juz maja musza
      tylko w sobie na nowo odkryc - moze im ktos w tym pomoc - nie
      przecze, ale darujmy sobie bzdety z mistrzami. Chrystus nie dzielil
      ludzi na mistrzow i nie-mistrzow. Wg. mnie kursy Reiki to kolejny
      pretekst, zeby naiwnych nabic w butelke. Kazdy z nas powienien sam
      byc dla siebie mistrzem i tyle.
      • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 24.08.08, 16:26
        To niezupełnie jest tak, bo aby nawiązać kontakt z tą energią i
        zgromadzić ją w sobie oraz efektywnie przekazywać, musisz nauczyć
        się pewnych technik od kogoś, kto biegle nimi włada oraz przejść
        inicjację - bo nie jest to kurs na operatora wózka widłowego.
        W kwestii ceny - każda wiedza kosztuje. Idąc do szkoły, kupujesz
        podręczniki, zeszyty, przybory. Im wyższy stopień nauki, tym większe
        kwoty musisz przeznaczyć. To jakoś nie budzi kontrowersji.
        Problem leży w czym innym: tak jak szkoły są lepsze i gorsze (choć
        nauczany materiał taki sam), tak samo i mistrzowie są różni, na to
        trzeba zwrócić uwagę.
        I jeszcze coś
        Mistrz to tytuł, tak samo jak np. profesor. Nie rozumiem czemu
        tytulatura budzi aż takie opory. Niby co - wszyscy powinniśmy mówić
        do siebie per "towarzyszu" czy "obywatelu", a
        może "siostro", "bracie"? :-)
        • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 10:40
          Mam awersje do sztucznych autorytetow, a takie kursy tworza wlasnie
          takie! Z jednym sie zgodze - wszystko zalezy od szkoly, postawy
          osoby inicjujacej - robilam reiki u niezyjacej juz siostry Mariuszy,
          zakonnicy z Pultluska, wielkiej mistrzyni - a tak zla energia i
          pycha od niej bila ze hej! Wyciagnelam nawet na ten kurs moja mame,
          bo obie cierpialysmy na dolegliwosci zdrowotne i pomyslalam, ze
          fajnie by bylo sobie nawzajem pomagac zamiast latac do osob trzecich
          i placic. Obie ukonczylysmy I-wszy stopien i mamy zle wspomnienia
          jesli chodzi o prowadzaca "mistrzynie" (kon by sie usmial). Sam kurs
          milo wspominam ze wzgledu na poznanie ludzi podobnie myslacych,
          ale "wielka mistrzyni" byla beznadziejna. Pozniej po kursie
          dowiedzialam sie zuplenie przypadkiem kilku innych zlych rzeczy o
          tej pani, kobieta upadla nisko niestety, bo kasa jej sie na mozg
          rzucila.

          Poza tym smieszyla mnie sama inicjacja - wchodze do pokoju osobno,
          tam juz czeka na mnie "mistrz" i kaze mi zamknac oczy. Po czym kaze
          otworzyc i juz po inicjacji - ponoc jakies tam symbole otwierajace
          wykonuja wtedy mistrzowie ale adept nie moze wtedy patrzec! No
          ludzie takich bzdetow to juz dawno nie slyszalam! Bioenergia jest
          jedna, wierze, ze kazdy moze jej miec wiecej lub mniej - ci co maja
          wiecej, moga sie dzielic z innymi i pomagac innym w odbudowaniu
          potencjalu energetycznego, ale po co wymyslac jakies bzdury z
          nazywaniem tej energii co rusz inaczej, "inicjowaniem" ludzi
          wmawiajac im ze teraz to on bedzie mial energie! To sa wlasnie ci
          falszywi prorocy o ktorych mowil Jezus! Nie dajcie sie nabierac!
          Wiedza kosztuje, ale zawsze sie dla mnie kloci, jak ktos bierze
          gigantyczne pieniadze za cos, za co nie powinien, bo wszyscy juz to
          mamy i mamy "to samo"! Wystarczy tylko uswiadomic ludzi i owszem
          wziac zaplate, ale nie takie bajonskie sumy jakie kaza sobie "ci
          wspaniali mistrzowie" placic! Wierze w energie - nie wierze w
          falszywcyh mistrzow. Dla mnie reiki/bioenergoterapia/kazda inna
          forma przekazywania energii drugiej osobie MA SENS pod warunkiem ze
          nie wiaze sie z wyludzaniem pieniedzy! Reiki to tylko zmiana nazwy
          zeby brac niemala kase. To tak jak w marketingu zmnienia sie
          opakowanie tylko a produkt pozostaje ten sam i cena jest od razu
          wyzsza, bo to przeciez nowy "rewelacyjny produkt" i LEPSZY od
          pozostalych. Dziekuje za uwage. To tyle.
          • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 12:13
            Wiesz, masz rację ale częściowo. Wszyscy umiemy biegać, ale tylko
            nieliczni mogą zdobywać medale. Każdy z nas może nauczyć się grać na
            fortepianie, ale ilu z nas wygra Konkurs Chopinowski? Każde dziecko
            w szkole uczy się rysunku, ale ile z nich kończy potem Akademię
            Sztuk Pięknych (nie mówiąc już o tym, ilu z tych, którzy takie
            akademie ukończyli zostaje uznanymi artystami).
            A każdy, kto usiłował rozwijać jakikolwiek talent by osiągnąć poziom
            choć minimalnie wyższy od amatorszczyzny - wie, że koszty są nie
            gigantyczne a HORRENDALNE.
            To samo jest z uzdrawianiem energią. Teoretycznie może robić to
            każdy. Ale by robić to dobrze i skutecznie - trzeba ponieść wysokie
            koszty, i materialne i duchowe. Jeśli ktoś nie jest na to gotów,
            niech da sobie spokój. Bo inaczej żal za wydanymi pieniedzmi
            czy "straconym" czasem skutecznie uniemożliwi mu jakiekolwiek
            osiągnięcia. I wtedy rzeczywiście straci pieniądze i zmarnuje czas.
            Co do sztucznej tytulatury
            Wszakże i do lekarzy mówimy "panie doktorze", choć ilu z nich
            rzeczywiście ma doktorat? Tak się przyjęło i już. Podobnie jak
            tytułowanie "profesorem" nauczycieli szkoły średniej, choć większość
            z nich to magistrowie. Mnie to nie razi.
            Trochę dziwny jest ten twój opis inicjacji, poza tym ja też
            uczestniczyłam kiedyś w takim seminarium i wiem, że wykonuje się m.
            in. rozmaite ćwiczenia, techniki, wy tego nie robiliście? Jesteś
            pewna, że to było seminarium reiki?
            I jeszcze coś - inicjacja NIE DAJE energii, ona UMOŻLIWIA Z NIĄ
            KONTAKT. A w trakcie seminarium oprócz inicjacji, poznajesz techniki
            jej przekazywania, to też jest bardzo ważne. Chodzi o energię z
            otaczającego nas świata, zwaną też praną.
            Zresztą istnieją nieco zbliżone do masażu reiki techniki uzdrawiania
            pranicznego opisywane przez Cho Kok Sui. Zaznaczam, że są one dużo,
            dużo starsze od chrześcijaństwa.
            Ale też nie polecam praktykowania domorosłego "mistrzostwa",
            zdecydowanie lepiej, gdy ktoś biegły wprowadzi w te techniki,
            wytłumaczy o co chodzi.
            Mistrza warto poszukać dłużej, znam osoby, które swojego szukały
            latami, nierzadko znajdowały poza granicami Polski, a nawet Europy.
            No i zaczerpnąć opinii PRZED a nie PO kursie, a przede wszystkim
            odradzam szukanie porady w tej sprawie na forach internetowych :-)
            • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 18:04
              Robilismy cwiczenia, poznawalismy techniki tak ze bylo to na pewno
              reiki. Mysle ze mnie mocno zrazila osoba inicjujaca (owa "wspaniala
              mistrzyni"), bo zawsze sobie mysle jak moze mnie inicjowac do czegos
              gleboko duchowego czlowiek, od ktorego bije nieciekawa energia?
              Zreszta mnie i moja mame ta "mistrzyni" dosc uwaznie obserwowala
              przez caly kurs - moze czula, ze z nami jej tak latwo nie pojdzie i
              nie przekona nas tak szybko do tego zeby robic u niej dalsze
              stopnie :-)
              Co do tytulowania: akceptuje tytuly osob, ktore czuje że swoja
              postawa zasluguja na ten tytul. Bez problemu nazwe kogos Mistrzem
              jesli czuje ze on naprawde nim jest. I dla odmiany: moze byc ktos
              nawet samym krolem, ale jesli jest zwyklym "gnojem" to potraktuje go
              jak gnoja. Mam przez to troche "przygod" w zyciu ale z zasady
              szanuje ludzi, ktorzy szanuja innych. Ponoc w jednym z ostatnich
              wcielen bylam samurajem w Japonii - stad moze ten dziwny kodeks
              honorowy.... ;-)
              • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 19:07
                A to ciekawe, bo akurat samurajowie byli ślepo poddani shogunowi,
                który stanowił dla nich niekwestionowany autorytet i służyli mu
                niezależnie od tego, czy był osobą na wysokim poziomie moralnym,
                czy "gnojem" i mordercą :-)
                Jeżeli rzeczywiście byłaś samurajem i odrodziłaś się w naszej
                kulturze, to niewykluczone, że masz sporo długów karmicznych do
                odrobienia - stąd te twoje "przygody", ale to już nie moja działka i
                tak sobie tylko dywaguję.

                Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia, czytając Twoją historię,
                bo ja na przykład nigdy nie wzięłabym udziału w przedsięwzięciu,
                które prowadziłaby osoba budząca we mnie głęboką niechęć i
                wewnętrzny sprzeciw. A szczególnie w takim, które miałoby mnie
                wprowadzić na jakąś duchową ścieżkę.
                Mam znajomego bioterapeutę, który opowiadał mi kiedyś, że bywa
                zmuszony do odmawiania pomocy ludziom, którzy przychodzą do niego z
                silnie negatywnym nastawieniem. Tak to bywa, czasem ktoś nas odrzuca
                i wtedy nic na siłę. Może chodzi tu właśnie o długi karmiczne, może
                o - nie wiem - niezgodność biopola, czy jakieś nasze własne blokady.
                Ale nie byłam uczestnikiem tego seminarium - więc nie mogę się
                posuwać do żadnych osądów, ani dotyczących Twojej osoby, ani też
                prowadzącej.
                Generalnie prawda jest taka, że osoby zbytnio nastawione na dochód
                ze swej działalności przyciągają niskie, ziemskie wibracje (nie
                znaczy, że złe), ale dla kogoś nastawionego i otwartego na
                osiągnięcie tych wyższych, kontakt z taką osobą może stanowić
                przykry dysonans.
                • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 21:42
                  :-))))))))) Co do mojego samurajskiego pochodzenia - moze to tylko
                  kit, nie sprawdze tego. Powiedzial mi to z aury czlowiek, ktorego
                  szanuje i cenie za to kim jest, ale i on nieomylny nie jest a
                  sprawdzic tego nie moge! :) Sluszna uwaga z tym poddanstwem
                  shogunowi - nie za bardzo mi tu gra - moze bylam samurajem, ale
                  outsiderem? rzezimieszkiem? stojacym po drugiej stronie? Na sam
                  dzwiek nozy, szpad, czy mieczy robi mi sie nie dobrze, nie moge
                  ogladac takich filmow bo sie zle czuje - byc moze powojowalam troche
                  mieczem keidsy i od niego zginelam? ;-) Znam tez swoje inne
                  wcielenia, jedno z nich bylo fascynujace ale nie bede tu opowiadac
                  koszalkow, bo nie o tym watek

                  Sprawa wyglada tak: na seminarium reiki wyciagnela mnie osoba, ktora
                  obdarzylam zaufaniem. To ona mowila, ze osoba inicjujaca to ze
                  wszech miar super osoba. Jestem osoba poszukujaca, wiec pomyslalam
                  czemu nie? Oczywiscie zastanawialam sie troche nad tym wczesniej czy
                  to ma sens, czy mi to potrzebne, ale na tyle mnie znajoma
                  zaciekawila (sama sie szkolila w reiki i mialam z nia seanse, nie
                  byla jeszcze wtedy mistrzem) wiec w koncu zapisalam sie na kurs I-
                  ego stopnia. Co bylo dalej juz wiadomo. Nie przypadla mi zbytnio do
                  gustu - moze wlasnie dlatego ze czulam ze cos nie jest tak. Dla mnie
                  duchowosc kloci sie z mamona. Staram sie znalezc rownowage miedzy
                  materia a duchem bo to jedyna droga do rozwoju ducha. Nic nie
                  poradze, ze w lot wylapuje w otoczeniu wyrachowanie i nieczyste
                  intencje, to samo moja mama. Stad odbylysmy kurs ale obie mialysmy
                  identyczne odczucia co do samej prowadzacej. Z tym ze podobne
                  przyciaga podobne absolutnie sie zgadzam - na potwierdzenie tego
                  powiem, ze od kilku lat pomiekszuje w Anglii. Moj pierwszy rok na
                  emigracji byl bardzo ciezki nie tylko ze wzgledu na szok kulturowy,
                  izolacje i tesknote za domem. Moja wrazliwosc duchowa tez
                  przechodzila ciezkie chwile. Nagle zetknelam sie totalnym
                  wyrachowaniem, zimnem emocjonalnym, chciwoscia, falszem i nagle na
                  tej pustyni duchowej spotkalam faceta, ktory zapoznal mnie ze swoja
                  zona - okazala sie medium, od pierwszego spotkania niesamowicie sie
                  polubilysmy, bylo duzo smiechu, wiez wytworzyla sie niemalze
                  natychmiast - poczulam sie jakbym po wielu udrekach wrocila "do
                  domu" i "do swoich". Podobne przyciaga podobne - to fakt! Tak samo
                  jak nie przepracowane problemy lgna do nas niczym cma do swiatla i
                  do poki ich nie przepracujemy pozytywnie - bedziem sie krecic w
                  kolko a nie wzrastac po spirali coraz wyzej...
                  • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 21:51
                    Zapomnialam dodac jedno zdanie o dlugach karmicznych: o to ze mam
                    cos do splacenia/przepracowania wiem doskonale. Kazdy z nas odrabia
                    swoja lekcje - w przeciwnym wypadku nie byloby nas tutaj, czyz
                    nie? ;-) Ziemia to diabelnie ciezka szkola dla dusz, ale i
                    odpracowanie karmy nastepuje ponoc szybciej niz w innych swiatach,
                    gdzie dusze bytuja....
                    • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 26.08.08, 11:23
                      Bardzo ciekawa jest Twoja historia, być może rzeczywiście byłaś
                      zbuntowanym samurajem, który porzucił swego shoguna nie mogąc znieść
                      jego nieprawości :-)
                      A propos poprzednich wcieleń, ja też usłyszałam kiedyś o sobie
                      dziwną historię, co ciekawe, od urodzenia noszę na ciele ślad, który
                      może ją potwierdzać. Ale to rzeczywiście nie temat na forum, które
                      każdy może czytać ...
                      Kilka słów o "mistrzach"...
                      Bardzo często jest tak, że adept początkowo nie zgadza się z
                      mistrzem i oburza na jego metody. Świetnie ukazuje to film "Pijany
                      Mistrz", jeden z pierwszych filmów Jackie Chana. Tam młodzieniec,
                      cokolwiek biegły już w sztukach walki, trafia, wbrew swej woli, pod
                      opiekę leciwego i bardzo niekonwencjonalnego nauczyciela. Chłopak
                      zmuszany jest do wykonywania bezsensownych w jego odczuciu i
                      poniżających ćwiczeń, w dodatku nie czuje do swego mistrza cienia
                      respektu, wręcz go nienawidzi. Z czasem okazuje się jednak, że cała
                      gehenna jaką przechodzi, ma na celu głęboką przemianę duchową i
                      osiągnięcie przez chłopaka równie niezwykłego kunsztu, jakim włada
                      jego mistrz. Mistrz zresztą również początkowo mający chłopaka za
                      nic nie warte ladaco, z czasem odkrywa, że uczeń jest mu równie
                      potrzebny, jak on uczniowi.
                      Bardzo ciekawy film, który oprócz cyrkowych scen walki i nieco
                      jarmarcznego humoru, zawiera dosyć głębokie przesłanie.
                      Zależności między mistrzem a adeptem mogą nieco przypominać relację
                      rodzic - dziecko. Przy czym "dziecko" w okresie buntu, które ma
                      tendencję do podważania autorytetów i nie chce przyjmować niczyich
                      nauk, choć ma świadomość, że nauk tych potrzebuje. Ileż to razy
                      wściekaliśmy się na rodziców, gdy wpajali nam takie czy inne
                      wartości najrozmaitszymi metodami. A ileż to razy, jako ludzie
                      dorośli musimy z pokorą przyznać, że mieli rację?
                      Oczywiście rodziców się nie wybiera, z mistrzem mamy ten komfort, że
                      możemy dokonać wyboru. Ale jest tu też i pułapka - że natkniemy się
                      na zręcznego oszusta czy manipulatora.
                      Czego oczywiście nikomu nie życzę. :-)
                      • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 27.08.08, 00:21
                        Wiele prawdy w tym co piszesz o mistrzach. Mysle sobie ze to jednak
                        mistrz wybiera sobie ucznia a nie odwrotnie. Mistrz najlepiej wie,
                        czy uczen dorosl do nauk i jest gotowy je przyjac. To tak jak w
                        zyciu - czasem czegos bardzo chcemy, ale sie to nie spelnia, bo czas
                        jeszcze nie nadszedl a mysmy do tego doswiadczenia nie dojrzeli.
                        Zaiste zycie jest najelpszym mistrzem i nie raz moze nas mocno
                        kopnac w tylek! :-) Paradoksalnie jednak te kopniaki sa nam
                        potrzebne (tez o tym wspominalas w swoim poscie), bez nich nie
                        wiedzielibysmy rzeczy, ktore sa warunkiem zeby pewna lekcje zaliczyc
                        i pojsc dalej. I tu tez mi sie nasuwa przyklad z wlasnego zycia jak
                        to kazde doswiadczenie jest wazne i paradoksalnie mozna je przekuc w
                        cos dobrego, choc sie nam dobrym nie wydaje na poczatku. Pamietam
                        bedac I-szy rok w Anglii czulam sie wyizolowana, z dala od rodziny,
                        zestresowana, nie mialam ludzi zyczliwych wokol - wytchnieniem dla
                        mnie stala sie natura! Chodzilam sobie w wolnych chwilach na spacery
                        medytujac, starajac sie zrelaksowac i nie przezywac tego co mnie
                        spotyka w tak czarnych kategoriach. Cieszylo mnie doslownie
                        wszystko, kot mijany na chodniku, zaba skaczaca przez ulice, ktorej
                        pomoglam to zrobic szybciej ;-) w obawie zeby ja samochod nie
                        rozjechal, omijalam slimaki na chodniku po deszczu, ktorych w Anglii
                        jest zatrzesienie, tak wiec skakalam sama niczym zaba na chodniku,
                        zeby ktoregos nie zdepnac. Jadac ze znajoma Angielka zauwazylam jeza
                        na drodze, minelysmy go, ale ja kazalam sie jej zatrzymac
                        i "przegnalam" go na druga strone, bo juz oczyma wyobrazni widzialam
                        jak ginie pod kolami. Ktos by mogl pomyslec - co za idiotka! - i
                        Angielka tak wlasnie pomyslala, bo mi powiedziiala o tym miedzy
                        wierszami. Ja jednak jej powiedzialam ze wszystko stworzenie chce
                        zyc i nie rozumiem jej postawy. No i puenta - w tamtym czasie do
                        miasteczka przyjechaly wrozki i gosc ktory robil zdjecie aury. Znam
                        swoje kolory w aurze ale wiem ze sie delikatnie potrafia zmieniac.
                        Zrobil mi zdjecie aury i oniemialam - wyszly mi najpiekniejsze
                        kolory jakie sobie mozna tylko wyobrazic - chyba tylko swieci maja
                        takie kolory :-))))))))) Az mnie zatkalo! Facet sie mnie zdziwiony
                        zapytal czy zajmuje sie czyms duchowym lub czy moj zawod nie jest
                        zwiazany ze sprawami duchowymi, bo mialam nie dosc ze duzo jasnych
                        i "wysokich" kolorow w aurze to jeszcze procentowo mi pokazal, ze
                        jestem w zdecydowanej wiekszosci % osoba duchowa lub myslaca i
                        czujaca kategoriami duchowymi. Robilam sobie pozniej chyba po roku
                        czy po 2 zdjecie aury ponownie, okolicznosci zyciowe byly zgola inne
                        i aura "wrocila" do poprzedniego stanu i kolory nie byly tak
                        swietliste. Dzisiaj wiem ze trudny czas ktory wtedy przezylam dal mi
                        ogromnie duzo, kto wie czy nie najwiecej na mojej sciezce rozwoju
                        duchowego - masz wiec racje, ze nawet z pozoru negatywne
                        doswiadczenia sa dla nas bardzo istotne i to paradoksalnie dzieki
                        nim najwiecej wzrastamy. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie :)
                        • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 27.08.08, 11:49
                          Wiesz, z mistrzami bywa różnie. Czasami są tak pogrążeni w swych
                          praktykach, że zaczynają popadać w "sztukę dla sztuki" - i wtedy
                          uczeń jest dla nich szansą na uniknięcie tej pułapki. Tak jak uczeń
                          musi być gotowy na przyjęcie nauk, tak i mistrz musi się otworzyć na
                          ich udzielanie. Dlatego też bywa różnie, czasami to uczeń odkrywa
                          swego mistrza.
                          Historia, którą opisałaś jest piękna i bardzo mnie poruszyła. Płynie
                          z niej nauka, że nawet w najtrudniejszej życiowej sytuacji warto nie
                          zasklepiać się w swym cierpieniu (czy to fizycznym, czy duchowym),
                          lecz nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują. I nieważne, czy będzie
                          to żaba czy drugi człowiek. Ważna jest sytuacja, nasze możliwości i
                          intencja.
                          Pamiętam jak kiedyś przenosiłam z chodnika na trawę ogromną,
                          włochatą larwę jakiegoś motyla. Byłam pewna, że w pobliżu nie ma
                          żywej duszy, dlatego też jeszcze sobie z tą larwą pogadałam (czego
                          staram się unikać przy ludziach, z oczywistych względów).
                          Nagle usłyszałam głos: "czy pani wie, że pójdzie za to pani do
                          Nieba?" Podskoczyłam jak oparzona, rozejrzałam się - obserwował mnie
                          przyjaźnie uśmiechnięty starszy pan, przysięgłabym, że jeszcze
                          minutę wcześniej go tam nie było. Mocno skonsternowana
                          odpowiedziałam uśmiechem, bąknęłam coś w rodzaju "dziękuję" i czym
                          prędzej odeszłam :-)
                          Również Cię serdecznie pozdrawiam.
                          • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 27.08.08, 23:49
                            Jak to milo spotkac na forum kogos z "tej samej gliny" :-))))) Tez
                            mnie wzruszyla twoja opowiesc i powiem Ci, ze ten czlek mial racje!
                            Pojdziesz do nieba i Ty i ja i my wszyscy i jestem na 1000% pewna a
                            nie tylko na 100%, ze te wlasnie uczynki, zrodzone, co wazne,
                            spontanicznie, aby pomoc naszym "braciom mniejszym" i nie tylko,
                            beda nam zaliczone na ogromny plus. Nie wiem czy czytalas
                            ksiazke "Wedrowka dusz" napisana przez Dr Michael'a Newton? Polecam
                            Ci ja bardzo. Tak wiele rzeczy mi wyjasnila, tak niesamowitym
                            optymizmem natchnela, tylu wzruszen dostarczyla. Po tych
                            naszych "przygodach ze swiatem natury" i pomoca naturze udzielonej
                            przypomina mi sie z tej ksiazki opowiesc jak mezczyna cofa sie
                            podczas hipnoterapii do swego poprzedniego wcielenia, opisuje swe
                            zycie (byl zamoznym czlowiekiem, posiadajacym fabryke, traktujacym
                            ludzi dobrze, postepowal z ogolnie przyjetymi zasadami), opisuje jak
                            umiera. Nastepuje caly proces opuszczenia duszy przez cialo,
                            dotarcie na "drugi brzeg", spotkanie z przyjaciolmi w swiecie dusz i
                            po jakims czasie z "Rada Starszych", ktora ocenia jego postepy w
                            dopiero co zakonczonym zyciu. I okazuje sie, ze mimo, iz nie byl
                            zlym czlowiekiem, wiele rzeczy dobrych zrobil - za najwieksze jego
                            osiagniecie w ostatnim zyciu zostaje uznany incydent, ktory on sam
                            uznal za bardzo banalny i nieistotny! Otoz pewnego ranka biegl
                            spozniony do pracy, padal deszcz i spoznil sie na autobus. Musial
                            czekac na nastepny. Na przystanku pod wiata siedziala mloda kobieta,
                            ktora z jakiegos powodu plakala. I nagle - opisuje ten czlowiek -
                            jakby wbrew sobie, podszedl do niej, zapytal dlaczego placze, ona mu
                            cos odpowiedziala, a on powoli ja przytulil (nigdy wczesniej mu sie
                            taka reakcja nie zdarzyla) i powiedzial, ze rozumie jak jej ciezko,
                            ale zeby sie nie martwila, ze on jest pewien ze wszystko bedzie
                            dobrze! Kobieta po niedlugiej chwili doszla do siebie, przestala
                            plakac, po czym oddalila sie w nieznanym kierunku. Ten "incydent"
                            zostal zaliczony duszy jako NAJDONIOSLEJSZY, bo zrobil dobry uczynek
                            i uczynil to SPONTANICZNIE! Nie bylo w tym kalkulacji, tylko czysty
                            odruch serca.... dlatego wierze, ze wszystko co dobre uczynione w
                            dobrej intencji ale spontanicznie nie ujdzie uwadze Boga. Co zle -
                            najzwyczajniej bedziemy musieli "przepracowac" znow powracajac na
                            ziemie, badz ladujac gdzie indziej, gdzie warunki do "pracy" beda
                            najdogodniejsze! :-)

                            Tak sobie mysle, ze powoli staje sie spirytualistka.... draznia mnie
                            religie i ludzie, ktorzy w imie jednej religi pozabijaliby wyznawcow
                            innej. Religia to idea, ktora zawsze zostanie wypaczona przez
                            ludzi...bo ludzie sa tylko ludzmi - kazdy na okreslonym etapie
                            rozwoju duchowego ma rozne cele, intencje. Wg. mnie czlowiek
                            powinien wierzyc (wiele jest drog do Boga) i poszukiwac na wlasna
                            reke bez wyznawania jakiejkolwiek religii i szufladkowania i siebie
                            i innych. Pozdrawiam.
                            • marwa Re: Kilka pytan o Reiki 28.08.08, 08:08
                              Witam. Miło się czyta wasze posty, ale chciałbym dodać do nich szczyptę soli.
                              Fajnie robi się na duszy jak się pomoże innemu, ale tkwi tu pułapka. Jeśli np
                              dam dziecku cukierka, to będzie ono bardzo szczęśliwe w tej chwili, ale z
                              drugiej strony przyczyniam się do rozwoju próchnicy u tego dziecka. Innym
                              przykładem jest pomaganie zwierzętom, wydaje wam się że przenieśliście je z
                              drogi i uratowaliście je, ale może oddaliliście je od celu do którego zmierzało.
                              Pojawia się tu problem karmy danej istoty i naszej ingerencji - utrudniania
                              przepracowania jej. Może moje przykłady nie są najlepsze, ale mam nadzieję że
                              naświetliłem problem. Pozdrawiam.
                              • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 28.08.08, 11:46
                                Ja wierzę (i jest to wiara poparta osobistym doświadczeniem), że
                                jeśli rzeczywiście coś jest nam pisane, to nas nie ominie. A czasami
                                jesteśmy narzędziem w rękach "Opatrzności", sił karmicznych - czy w
                                co kto wierzy - i wtedy lepiej postąpić tak, jak dyktuje to nam ten
                                nasz tajemniczy "głos wewnętrzny" - o ile umiemy go usłyszeć.
                                Życie nie jest takie proste.
                                Czasami próchnica u dziecka jest potrzebną nauczką, by jako dorosły
                                człowiek wiedziało ono jak dbać o swe zdrowie i racjonalnie się
                                odżywiać i dzięki temu uniknąć śmierci na raka jelita :-)
                                A może ta larwa miała stać się motylem, który zapyli roślinę, która
                                stanie się zielem, które zbierze zielarka i sporządzi z niego
                                miktsturę, która uratuje chorego?
                                A możę karmą tej larwy było zostać uratowaną przeze mnie? Nie
                                ratując jej, negatywnie wpłynęłabym na swoje i jej przeznaczenie.
                                Nigdy tego nie wiemy... Dlatego uważam, że jeśli ktoś/coś daje mi
                                szansę niesienia pomocy, to powinnam ją wykorzystać.
                              • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 30.08.08, 21:47
                                Bardzo sluszna uwaga z ta ingerencja w karme! Wiele razy sama sobie
                                zadaje to pytanie i mysle, ze lepiej od po.prostu.ona nie moglabym
                                tego wyjasnic. Przyklad z larwa, motylem, kwiatem i na koncu
                                roslina, ktora ratuje chorego wprost GENIALNY! Mam pdobne zdanie
                                jesli chodzi o pomaganie - jesli jest ku temu okazja, mysle, ze
                                trzeba pomoc. Jesli komus/czemus nie mozna pomoc - to wierze ze
                                okolicznosci tak sie uloza, ze gdybym nawet nie wiem co robila zeby
                                pomocy udzielic - wszystko pojdzie na nic, jesli karma czyjas jest
                                inna! Tak na marginesie wciaz mam problem z akceptacja smierci! Niby
                                rozumiem kolo przemian: smierc - zycie - smierc - zycie niczym
                                zmieniajace sie pory roku, ale wydaje sie mi sie troche to okrutne!
                                Bo smierc jest zawsze bardzo traumatyczna w odbiorze - czy to bedzie
                                czlowiek czy zwierze ktore wprawdzie zabija z glodu drugie zwierze,
                                ale ZABIJA. Czasem jak ogladam filmy przyrodnicze (coraz rzadziej
                                wlasnie ze wzgledu na okrucienstwo natury) zawsze sobie zadaje
                                pytanie: jak operator moze filmowac lwa ktory zabija antylope,
                                rozrywa ja na strzepy i w to nie ingeruje? Z jednej strony to
                                rozumiem, z drugiej strasznie mi tej zwierzyny szkoda, bo cierpi...
                                moze krotko, ale cierpi i traci zycie. Czasem mam pretensje do Boga,
                                ze pieknie urzadzil swiat ale tak okrutnie! Slowo daje nawtykam mu
                                za to kiedys albo "Radzie Starszych". Pozdrawiam
                                • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 31.08.08, 16:19
                                  testaruda napisała:

                                  Jesli komus/czemus nie mozna pomoc - to wierze ze
                                  > okolicznosci tak sie uloza, ze gdybym nawet nie wiem co robila
                                  zeby
                                  > pomocy udzielic - wszystko pojdzie na nic, jesli karma czyjas jest
                                  > inna!


                                  Ja też tak uważam, zresztą już starożytni mieli takie przysłowie -
                                  "Fata viam invenient" - czyli "Przeznaczenie znajdzie drogę".


                                  Czasem jak ogladam filmy przyrodnicze (coraz rzadziej
                                  > wlasnie ze wzgledu na okrucienstwo natury) zawsze sobie zadaje
                                  > pytanie: jak operator moze filmowac lwa ktory zabija antylope,
                                  > rozrywa ja na strzepy i w to nie ingeruje?

                                  Ja mam dokładnie takie samo odczucie i też nie oglądam takich
                                  filmów. Mało tego, widziałam raz jeden, z którego sceny do dziś mnie
                                  prześladują - o lwicy wychowującej 4 młode lwiątka. Ocalało tylko
                                  jedno. Operator pokazywał śmierć kolejnych maluchów,
                                  najstraszniejsza była historia maleństwa, które oddaliło się od
                                  gniazda i nie było w stanie samo wrócić, lwica go nie znalazła i
                                  umarło z głodu. Jego agonia była filmowana do ostatniego momentu.
                                  Twórcy filmu tłumaczyli się, że nie mieli prawa ingerować w tę
                                  sytuację, ale dla mnie było to straszne przeżycie. I choć przyjmuję
                                  ich argumentację jako racjonalną, to jednak moja emocjonalne "ja"
                                  nadal mocno protestuje.
                                  W każdym małym kocie, którego udało mi się uratować, widzę tamto
                                  lwiątko.

                                  Czasem mam pretensje do Boga,
                                  > ze pieknie urzadzil swiat ale tak okrutnie! Slowo daje nawtykam mu
                                  > za to kiedys albo "Radzie Starszych".

                                  A może dopiero wtedy, kiedy przed Nim/Nimi staniesz, to zrozumiesz
                                  Ich motywy? :-)
                                  • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 31.08.08, 16:56
                                    > A może dopiero wtedy, kiedy przed Nim/Nimi staniesz, to zrozumiesz
                                    > Ich motywy? :-)

                                    Moze wlasnie tak bedzie ;-) choc tak byc nie musi :-))))) gdybym to
                                    rozumiala, potrafilabym sie z tym pogodzic juz "tutaj" i "dzisiaj" -
                                    widac musze jeszcze troche "podrosnac duchowo" do tego. Musze az
                                    zacytowac nastepne zdarzenie z "wedrowki dusz", bo mi sie cisnie na
                                    usta.

                                    Dusza zolnierza ktory dopiero co polegl na polu bitwy i odniosl rany
                                    w wyniku ktorych zmarl - staje przed "Rada Starszych" (tak sa
                                    nazywane w ksiazce bardzo madre, stare dusze, ktore juz nie
                                    inkarnuja na ziemi, sa bardzo blisko Energii/Boga) - i medrcy
                                    zaczynaja analizowac jego postawe na polu walki pokazujac duszy ze
                                    byc moze gdyby zachowala sie tak a tak, to by nastapilo to i to
                                    (chodzilo o lepsze rozwiazanie, ktore rozwineloby bardziej potencjal
                                    duszy) na to dusza sie zaperzyla i odpowiedziala: "trzeba bylo na
                                    tym polu walki tam byc i zobaczyc jak to latwo byc zolnierzem, gdzie
                                    z kazdej strony czai sie smierc!"... dusza zolnierza byla mloda
                                    dusza i nie rozumiala jeszcze, ze medrcy zasiadajacy w radzie
                                    przezyli wiele walk i bitew i w niejednej polegli odnoszac jeszcze
                                    wieksze rany od niego :-)

                                    Ze mna moze byc podobnie :D Udam sie przed ich oblicze i
                                    ich "ofukne" i nic z tego nie bedzie wynikac....bo do tego, dlaczego
                                    natura jest tak okrutna, dlaczego musimy umierac i odradzac sie na
                                    nowo musze dojsc sama. To tak jak z wizyta u psychoterapeuty -
                                    idziemy do niego i oczekujemy ze nam da rozwiazanie gotowe na
                                    talerzu! Nic podobnego - musimy sami do tego dojsc - on nam w tym
                                    tylko pomaga. Mam wrazenie, ze to samo jest "po drugiej stronie",
                                    przynajmniej wedle lektury ktora cytuje i ktora akurat do mnie
                                    trafia. Mniemam ze w tym wcieleniu uda mi sie zrozumiec jeszcze pare
                                    istotnych rzeczy i moze jedna z nich bedzie to o czym mowimy.
                                    Pozdrawiam.
                                    • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 01.09.08, 10:35
                                      Ja czytałam kiedyś relację osoby, która doświadczyła śmierci
                                      klinicznej i zachowała wspomnienia z "tamtej strony". Wspominała, że
                                      kiedy otoczyło ją owo słynne Światło, wszystkie jej dylematy
                                      związane z poczuciem niesprawiedliwości losu i bezsensem istnienia
                                      znalazły proste i klarowne wyjaśnienie.
                                      Niestety, po powrocie nie pamiętała go, lecz zyskała spokój ducha i
                                      niezachwianą pewność, że wszystko toczy się tak, jak powinno.
                                      :-)
                                      • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 01.09.08, 11:15
                                        Mysle, ze w duzej mierze jest tak jak piszesz, bo wedle wielu zrodel
                                        dusza po opuszczeniu ciala zyskuje "automatycznie" dostep do kronik
                                        Akaszy czyli calej pamieci wszechswiata. Na pewno wiele sie wyjasnia
                                        natychmiast - jedyna przeszkoda w braku zrozumienia "tej wiedzy"
                                        jest "wiek duszy" jak sadze - dusze bardziej dojrzale rozumieja
                                        wiecej, mlodsze - mniej, co jest logiczne nawet dla nas zyjacych
                                        tutaj. Mnie osobiscie zafascynowalo w ksiazce na ktora czesto sie
                                        powoluje - jak zostal rozwiazany problem "rozpoznawania sie dusz po
                                        drugiej stronie" w przypadku gdy jedna z dusza juz odeszla a druga
                                        pozostaje na ziemi nadal odrabiajac swoja lekcje. Czesto sie sama
                                        zastanawialam kiedys: jak przejde na druga strone jak my sie tam
                                        wszyscy znajdziemy, rozpoznamy? To co zarpoponowal Newton przemowilo
                                        do mnie: Dusza w zaswiatach po powrocie do "domu" rozpoznaje
                                        natychmiast swojego partnera, ktory pozostal na ziemi, ale ma z nim
                                        ograniczony kontakt! Kazdy z nas jest kula swietlista - jesli dobrze
                                        pamietam - dusza, ktora nadal "pracuje na ziemi" posiada bardziej
                                        przygaszona otoczke, jest mniej swietlista, bo zuzywa znaczna czesc
                                        energii na pobyt na ziemi! To tak jakby ktos podzielil kule swiatla
                                        na dwie i jedna zostaje nadal w zaswiatach a druga inkarnuje na
                                        ziemi przy czym jest to wciaz ta sama energia, ta sama dusza - tyle
                                        ze nie ma polaczen swiadomosci miedzy nimi na czas lekcji odrabianej
                                        na ziemi! Nigdy jednak dusza inkarnujaca na ziemi nie zabiera "z
                                        domu" 100% energii, wiec w zaleznosci od tego ile energii dusza
                                        inkarnujaca na ziemi ze soba wezmie - roznica tej energii zostaje w
                                        zaswiatach. To tak jakby Krystynka wracala do domu po zyciu na
                                        ziemi, spotyka Stasia, swego partnera, ktory nadal na ziemi zyje,
                                        wita go, rozpoznaja sie, ale Krystynka wie, ze Stas nadal pracuje na
                                        ziemi (bo jego otoczka swietlista jest przygaszona) odrabia swoja
                                        lekcje, wiec ogranicza swoj kontakt z nim w tym momencie, bo za duzo
                                        energii mu zabierze, a on jej potrzebuje tam do pracy na ziemi
                                        wlasnie. Krystynka czeka cierpliwie na Stasia az zakonczy zywot, gdy
                                        to nastepuje - kula swiatla pozostawiona w zaswiatach nagle zaczyna
                                        jasniec duzo wiekszym blaskiem bo zyskala z powrotem 100% energii!
                                        Jak dla mnie niesamowite! Sa przypadki opisane w ksiazce, ze dusza
                                        dzieli sie na TRZY kule: jedna zostaje w "domu" a dwie zyja
                                        ROWNOLEGLE W DWOCH ROZNYCH SWIATACH! odrabiajac lekcje. Takie
                                        przypadki zdarzaja sie jednak rzadko, bo jest to nie lada wyczyn dla
                                        duszy, ale bardzo trudne zadanie i malo ktora dusza sie tego
                                        podejmuje. Truje Ci tu troche z ta kasiazka, za co przepraszam, ale
                                        mnie ona naprawde zafascynowala! Co wiecej - nie wyklucza ona
                                        wszelkich innych lektur przeczytanych do tej pory w swych glownych
                                        zalozeniach. Moglabym klepac o tym godzinami, ale czas cos jeszcze
                                        dzisiaj zrobic! :-) Pozdrawiam.
          • malosia06 Re: Kilka pytan o Reiki 03.09.08, 12:17
            Zaskoczyła mnie Twoja opinia o siostrze Mariuszy. Nie miałam z nią do czynienia,
            ale jestem adeptką Reiki po kursach u mistrzyni, która uczyła się właśnie u
            niej. Małgosia od kilku już lat nie bierze za inicjację takich pieniędzy, jakie
            płaci się u innych mistrzów. Jest to efektem jej przekonania, że Reiki często
            jest najbardziej potrzebne tym, którzy nie mają pieniędzy. Płaci się tylko
            niewielką kwotę która pokrywa koszty. Wydaje mi się, że osoba która była przez
            kilka lat asystentką siostry Mariuszy, musiała poznać ją dogłębnie. Zawsze
            wspomina o siostrze jak najlepiej, na jej pamiątkę śpiewa się pieśni, które były
            śpiewane podczas kursów prowadzonych przez siostrę. Mówi o siostrze wyłącznie w
            dobrych słowach. Bardzo możliwe, że ją znasz, bo najprawdopodobniej podczas
            kursu asystowała siostrze.
            To co napisałam, odbiega trochę od portretu siostry, jaki Ty namalowałaś.
            • testaruda Re: Kilka pytan o Reiki 04.09.08, 00:23
              Nikt nie jest tylko dobry albo tylko zly. Siostra Mariusza nie
              byla "Bogiem". Byla zwyklym czlowiekiem, ktoremu tez z pewnoscia
              zdarzalo sie popelniac bledy jak nam wszystkim. Wierze, ze osoba,
              ktora byla adeptka siostry Mariuszy zapamietala ja z dobrej strony -
              ja niestety nie wyczuwalam specjalnie pozytywnej energii od siostry.
              Zeby nie bylo ze jestem goloslowna - pojechalam kiedys z mama do
              Pultuska po leki homeopatyczne do siotry Mariuszy, ktore ponoc sama
              robila. Po wejsciu do jej gabinetu na jej stole lezal pokazny stosik
              listow - wszystkie z prosbami o pomoc, o uzdrowienie - wskazala
              palcem na ten stosik i z POGARDA (wiem co pisze bo to byla pogarda
              wlasnie) stwierdzila: "spojrzcie na te listy, pisza i pisza do mnie
              te listy i oczekuja ze ja na nie odpowiem, tak jakbym nic innego do
              roboty nie miala"! Wiem co mi odpowiesz - ludzie pisza, zarzucaja ja
              listami, czasem sa niewdzieczni za pomoc - i bedzie to jakas prawda -
              natomiast ton w jaki to zostalo powiedziane ani dla mnie ani dla
              mojej mamy nie pozostawialo cienia watpliwosci, ze osoba, ktora tyle
              mowi o duchowosci, inicjuje reiki "pogubila sie" troche w tym
              wszystkim. Utwierdzilysmy sie ze nie chcemy miec z ta osoba nigdy
              wiecej do czynienia. Nie lubie falszu. To zdarzenie utwierdzilo mnie
              tylko ze siostra Mariusza jest "zwyklym czlowiekiem" i wszystko
              byloby w porzadku gdyby sama nie oczekiwala specjalnego traktowania,
              bo oczekiwala - stad jej oburzenie "jak ludzie smia do niej pisac i
              zawracac jej glowe" takiej Wielkiej Mistrzyni.... no niestety w
              moich oczach zmalala, zrownala sie z ziemia doslownie, stala sie
              zwyklym malym robaczkiem....

              Nie mam zadnego celu, by ja tu dyskredytowac, napisalam tak jak ja
              odebralam. Powiem tylko, ze w czasie kiedy robilam u niej kurs wiele
              osob bylo zadowolonych z kursu u niej ale byly tez osoby jak ja i
              moja mama, ktore mialy identyczne odczucia. Jak widzisz kazdy ma
              swoja "antene" i odbiera ludzi na swoj sposob. A ktory jest
              wlasciwy? Pewnie wypadkowa obydu.... prawda jak zwykle bywa po
              srodku. Slabosci miewamy wszyscy, tyle ze ludziom ktorzy sami maja
              sie za wielkie autorytety i przewodnikow tak jak w przypadku siostry
              Mariuszy - wybacza sie je trudniej ze wzgledu na pyche, ktora nimi
              wlada. Pozdrawiam.
    • mag401 Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 14:19
      Podzielę swoimi wątpliwościami!
      Są jakieś linie Reiki czym one się róznią miedzy sobą?
      Czy znaki reiki są używane przez wszystkich te same?
      Spotkałem się z mistrzem reiki i zadałem mu to pytanie to mi
      wyjaśnił , że większość z nich zapomniała dużo znaków.
      Kto weryfikuje te znaki. Czytałem książkę na temat Reiki gdzie
      pokazane były pewne znaki / nie pamiętam tytułu / bo autorka chciała
      je zachować przed zapomnieniem.
      Ktoś mi narysował parę znaków ale wyrzuciłem je jako głupi żart ale
      jeśli to były znaki przekazane przez mistrza to napewno by pierwszy
      odbiorca tych znaków / Japończyk / y się uśmiał. Z tego co się
      doczytałem w internecie tych znaków jest powyżej 20 tu. Jakieś 15 -
      20 lat temu były tylko 3 stopnie reiki a teraz wszystko się b.
      rozrosło.
      Pirwszy mistrz zostawia na adepcie swój znak i łatwo mu się zawsze
      połączyć z tą osobą. Następni mistrzowie będą rywalizowali z
      dostępem. Każdy człowiek o niskim rozwoju duchowym podlega róznym
      atakom energetycznym /uroki, przekleństwa itp./ a człowiek bardziej
      rozwinięty dość często jest okradany z dobrej energii przez duchy,
      ludzi, różnycg guru czasami przez mistrza.

      • po.prostu.ona Re: Kilka pytan o Reiki 25.08.08, 16:45
        Zacznę od tego, że osoby autentycznie rozwiniętej duchowo żadne
        duchy, "mistrzowie" i guru nie są w stanie okraść z energii.
        Mistrzowie w ogóle nie potrzebują okradać nikogo z energii gdyż mają
        do niej nieograniczony dostęp prosto ze źródła. To tak, jakby
        właściciel browaru chciał okradać budkę z piwem. :-)
        Co do linii Reiki, inicjacji - tu rzeczywiście narosło sporo
        kontrowersji. Pojawiło się Reiki Anielskie, Tybetańskie, mnożą się
        symbole i stopnie. Podziały wzięły się ponoć stąd, że niektórzy
        mistrzowie podczas praktyk duchowych otrzymywali przekazy, które
        wcielali do nauczanej przez siebie linii - stąd dodatkowe znaki,
        oddzielne inicjacje. Wiele osób to krytykuje i neguje sens takich
        podziałów, ja się nie wypowiadam, nie siedzę zbyt mocno w tej
        ścieżce rozwoju.
        Wiem na pewno jedno - reiki nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą
        kontroli umysłu, nie można tą drogą zrobić nikomu nic złego.
        Ktokolwiek próbował wykorzystać reiki do manipulacji drugim
        człowiekiem czy zaszkodzenia mu - świetnie wie, że to po prostu nie
        działa. I tyle.
        • marwa Re: Kilka pytan o Reiki 26.08.08, 08:43
          Co do krytyki innych systemów ReiKi polecam przeczytać tekst: www.anielskiepromienie.pl/aktualnosci/reiki_tybetanskie_przekaz/5,30
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka