Dodaj do ulubionych

Pluton, Neptun, synastria

29.03.06, 11:13
Co powiecie?
Układ domów ten sam (ascendenty w koniunkcji)
Jego Pluton (IX)- kwadrat do jej Słońca (VII),
Jej Pluton (IX)- koniunkcja jego Słońce, kwadrat do osi poziomej,
Jej trygon Mars (VIII)- Neptun (XI), tworzy Wielki Trójkąt z jego Księżycem (III),
I najmniej jasne dla mnie, jej sekstyl świateł (Księżyc IV, Słońce VII) jest podstawą Palca Bożego, na wierzchołku jest jego Neptun (XI).
Jego Mars na jej Słońcu VII dom.
Zbliża im się Pluton do ascendentu, ona będzie pierwsza "do golenia", ona to jasmile Miłości tu nie ma, ale jakoś tak niepokojąco dziwnie, nawet nie wiem jak.
Obserwuj wątek
    • all2 Re: Pluton, Neptun, synastria 29.03.06, 11:50
      Miłości to tu pewnie nie ma, ale jest wzajemne wpychanie się w nie wiadomo co.
      Undyno, nie wiem, na jakim poziomie to przerabiacie, ale takie układy to dla mnie na pierwszy rzut oka czysta pożywka dla toksycznego związku. Słońca do Plutonów to przepychanka kto kogo, a do tego Neptuny i Marsy do świateł - nic na wierzchu, wszystko odbywa się pod spodem, pod dywanem, pod słowami. W takich układach prawie niemożliwe jest usiąść i wyjaśnić sobie sporne punkty prostymi słowami, bo zawsze chodzi o coś innego, niż się wydaje, i sami zainteresowani też mogą nie wiedzieć, o co im chodzi. To taka gra, w której obu stronom chodzi o to, żeby wyglądać na pokrzywdzoną ofiarę drugiej osoby (to on/ona winna), a przy tym wyjść na swoje. Obustronna nieświadoma manipulacja do potęgi.

      Undyno, może się za daleko zapędzam, bo to w końcu tylko kilka aspektów bez znajomości radiksów, ale jakie pytanie, taka odpowiedź wink Sama sobie to zweryfikuj, ja nie znam sytuacji. Miałam jednak do czynienia z podobnymi układami i tak mi się one kojarzą, brrr. Do tego stopnia, że teraz mam na nie sporą alergię. Można to pewnie przerobić jak wszystko, ale to już mistrzostwo samoświadomości. A propos mistrzostwa, gdzie tu są Saturny? wink

      Pluton na asc wyczyści ten układ. Albo się ludzie dogadają na jakichś jasnych zasadach (nie za wielka szansa ale jakaś zawsze jest - obustronna gigantyczna praca nad swoimi uwarunkowaniami wewnętrznymi), albo stwierdzą, że dość tej zabawy i pójdą każde w swoją stronę.
      • undyna Jowisze, Saturny: 29.03.06, 12:39
        Mój Saturn/Wenus w VI domu w trygonie do jego Plutona.
        Jego Saturn w VIII w trygonie dość luźnym do mojego ascendentu, u niego bez aspektów.
        Jowisze w opozycji, mój na ascendencie, Jego na descendencie.
        W wektorowym: koniunkcja Mars/Wenus/Saturn w VII domu.
        Układ jest "raczej przyjacielski", ale tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi.
        Jest wobec mnie b. opiekuńczy, nawet nie potrzebuję tego czasami, a czasem bardzo się przydaje w takiej zwykłej codzienności, jest naprawdę dziwnie, przyjemnie i luźno, a coś pod skórą drzemie i magnez, magnez, ogranizacja dnia, tak, żeby trzeba było się spotkać w jakiejś bardzo ważnej sprawie, każde spotkanie musi być usprawiedliwione...
        • kasia-asia1 Re: Jowisze, Saturny: 29.03.06, 14:27
          Ach to plutoniczna potrzeba przymusu i posiadania,"przypadkowych" spotkań
          wszystko oblane neptuniczno- jowiszowym sosem "porozumienia dusz i przyjaźni".
          All 2 nie wierzysz w możliwość pozytywnej zmiany z związku z nadejściem
          tranzytowego Plutona ? Ale myślę, ze dużo zależy od osób i ich dojrzałości. I
          czy są gotowe na bolesną czasem zmianę, tj. czy gotowe do solidnej
          psychoanalizy. Nie można porównywać, ale podobny być może, choć o wiele
          mocniej "zawieszony" na Neptunie moja jedna z przyjaźni(?) rozpadł przy
          tranzycie Plutona. Dwanaście lat korespondencji,jego ukrytych starannie
          wzdychań, pod pozorami przyjaźni, mojego nie całkiem uświadamianego, jak to
          przy Neptunie w 7 domu( biję się w piersi) uwodzenia. W pewnej chwili zaczęłam
          dążyć do konfrontacji, następowało przesilenie dązyłam więc do przypiercia go
          do muru. On był zbyt "ciężki" dla mnie, stelium w Koziorożcu i do tego żona...
          Nie, zdecydowanie nie nadawał się na romans. I szedł Pluton przez Skorpiona (
          jego - ascendent i Neptun, moje-Słońce, Neptun, Merkury i Wenus). Koziorożec (
          znalazł sobie jakoś inną skorpionicę, z którą się wreszcie przespał. A nasze
          neptunowe znajomości szlag trafił. I dobrze.
          • kasia-asia1 Re: Jowisze, Saturny: 29.03.06, 14:37
            Ale błędów narobiłam, sorry.Poprawiam:

            > Ach, ta plutoniczna potrzeba przymusu i posiadania,"przypadkowych"
            spotkań...
            > Wszystko oblane neptuniczno- jowiszowym sosem "porozumienia dusz i
            przyjaźni".
            > All 2 nie wierzysz w możliwość pozytywnej zmiany z związku z nadejściem
            > tranzytowego Plutona ? Ale myślę, ze dużo zależy od osób i ich dojrzałości. I
            > czy są gotowe na bolesną konieczność zmiany, tj. czy gotowe do podjęcia
            solidnej psychoanalizy. Nie można porównywać, ale podobna być może, choć o
            wiele mocniej "zawieszona" na Neptunie była jedna z moich przyjaźni(?).
            Rozpadła przy tranzycie Plutona. Dwanaście lat korespondencji,jego ukrytych
            starannie wzdychań, pod pozorami przyjaźni, mojego nie całkiem uświadamianego,
            jak to przy Neptunie w 7 domu( biję się w piersi) uwodzenia. W pewnej chwili
            zaczęłam dążyć do konfrontacji, następowało przesilenie. Pluton się zbliżał...
            dążyłam więc do przyparcia go do muru. On był zbyt "ciężki" dla mnie, stelium w
            Koziorożcu i do tego żona...
            > Nie, zdecydowanie nie nadawał się na romans. Ale chciałam, wreszcie, by
            zacząć rozmawiać szczerze. Romansu nie będzie, więc niech będzie szczera, do
            bólu przyjaźń.I jak ja mogłam tak wszystko popsuć... Zawiodłam go... I szedł
            Pluton przez Skorpiona (jego - ascendent i Neptun, moje-Słońce, Neptun, Merkury
            i Wenus). Koziorożec znalazł sobie jakoś inną Skorpionicę, z którą się wreszcie
            przespał. A nasze neptunowe znajomości szlag trafił. I dobrze.



            • dida44 Re: Jowisze, Saturny: 30.03.06, 00:09
              co powiecie na takie polaczenia porownawczego??koniunkcja slonca i ksiezyca we
              lwie, slonce kwadrat wenus, slonce opozycja uran, wenus kwadratura mars, wenus
              trygon neptun, wenus trygon asc, wenus opozycja pluton, mars sekstyl mars, mars
              sekstyl jowisz, jowisz koniunkcja saturn, uran trygon mars, neptun trygon asc.
              i co? nie przetrwalo...
              • dori7 Re: Jowisze, Saturny: 30.03.06, 08:13
                dida44 napisała:

                > co powiecie na takie polaczenia porownawczego??koniunkcja slonca i ksiezyca
                we
                > lwie, slonce kwadrat wenus, slonce opozycja uran, wenus kwadratura mars,
                wenus
                > trygon neptun, wenus trygon asc, wenus opozycja pluton, mars sekstyl mars,
                mars
                >
                > sekstyl jowisz, jowisz koniunkcja saturn, uran trygon mars, neptun trygon
                asc.
                > i co? nie przetrwalo...

                Bo nie wystarczy, zeby zwiazek spelnial kilka wyrwanych z kontekstu
                regulek 'dobrego zwiazku' (typu Slonce na Ksiezycu), zeby byl dobrym
                zwiazkiem. Poza tym spora czesc aspektow, ktore przytoczylas, zwiastuje dla
                wielu osob raczej trudnosci lub napiecia, niz idylliczna harmonie: Slonce kw.
                Wenus, Wenus opoz. Pluton, Slonce opoz. Uran.
            • all2 Re: Jowisze, Saturny: 05.04.06, 01:47
              kasia-asia1 napisała:

              > > All 2 nie wierzysz w możliwość pozytywnej zmiany z związku z nadejściem
              > > tranzytowego Plutona ?

              Wierzę smile Ale ta pozytywna zmiana równie dobrze może polegać na tym, że jedna ze stron - albo obie - dojdzie do wniosku, że już jej pływanie w tych klimatach nie bawi. I przekłuje ten neptunowo-jowiszowy balonik "porozumienia dusz".
              Może też rzecz jasna być inaczej - Pluton pomoże obu stronom wyczyścić własne wnętrze i wszelki muł z relacji i związek rozkwitnie od nowa, choć już całkiem inny. Ja wierzę, że to jest możliwe - ale dla bardzo niewielu osób i bardzo niewielu związków. To jest po prostu bardzo trudne.


              Ale myślę, ze dużo zależy od osób i ich dojrzałośc
              > i.

              No właśnie. A związki znacznie częściej są materiałem do treningu niż konsumowaniem owoców własnej dojrzałości. Niestety smile

              I
              > > czy są gotowe na bolesną konieczność zmiany, tj. czy gotowe do podjęcia
              > solidnej psychoanalizy. Nie można porównywać, ale podobna być może, choć o
              > wiele mocniej "zawieszona" na Neptunie była jedna z moich przyjaźni(?).
              > Rozpadła przy tranzycie Plutona. Dwanaście lat korespondencji,jego ukrytych
              > starannie wzdychań, pod pozorami przyjaźni, mojego nie całkiem uświadamianego,
              >
              > jak to przy Neptunie w 7 domu( biję się w piersi) uwodzenia. W pewnej chwili
              > zaczęłam dążyć do konfrontacji, następowało przesilenie. Pluton się zbliżał...> dążyłam więc do przyparcia go do muru. On był zbyt "ciężki" dla mnie, stelium w Koziorożcu i do tego żona...
              > > Nie, zdecydowanie nie nadawał się na romans. Ale chciałam, wreszcie, by
              > zacząć rozmawiać szczerze. Romansu nie będzie, więc niech będzie szczera, do
              > bólu przyjaźń.I jak ja mogłam tak wszystko popsuć... Zawiodłam go... I szedł
              > Pluton przez Skorpiona (jego - ascendent i Neptun, moje-Słońce, Neptun, Merkury i Wenus). Koziorożec znalazł sobie jakoś inną Skorpionicę, z którą się wreszcie przespał. A nasze neptunowe znajomości szlag trafił. I dobrze.

              No doskonały przykład. Pluton się zbliżał, balonik trzasnął i sama piszesz "i dobrze" smile))
        • all2 Re: Jowisze, Saturny: 05.04.06, 01:39
          undyna napisała:

          > Mój Saturn/Wenus w VI domu w trygonie do jego Plutona.
          > Jego Saturn w VIII w trygonie dość luźnym do mojego ascendentu, u niego bez asp
          > ektów.
          > Jowisze w opozycji, mój na ascendencie, Jego na descendencie.
          > W wektorowym: koniunkcja Mars/Wenus/Saturn w VII domu.

          Z tego co piszesz, na razie nie jest to bliski związek, raczej jeszcze luźnawa znajomość. To co ja pisałam, odnosiło się do tego typu związków już w praniu. A to co piszesz wyżej, potwierdza moje obawy... ta wektorowa koniunkcja z Saturnem nie pachnie zbyt miło, a skoro on ma Saturna prawie nieaspektowanego, a Ty z Wenus, to może się stać tak, że w tym związku to Ty zostaniesz Saturnem - tej roli nikomu nie polecam.

          Układy Pluton-Mars-Neptun potrafią doskonale stwarzać klimat magiczno-magnetyczny, ale to działa do pewnego momentu, potem przychodzi test materii... przyjemnie się w czymś takim ponurzać, bo to doskonale ładuje akumulator, tak jak piszesz, ale... ja bym tu uważała, żeby się za daleko nie zapędzić, lepiej dać sobie trochę czasu na odczekanie, na weryfikację, na test, a potem się zobaczy. Przynajmniej 3 miesiące - kwadratura Słońc, a jeszcze lepiej do jakigoś porządnego tranzytu Saturna. To jest ryzykowny układ, w którym wszystko może się zdarzyć.
          • undyna Re: Jowisze, Saturny: 05.04.06, 10:47
            Jasne, nie ma o czym mówić, lubię gościa bardzo, lubię też z Nim rozmawiać na różne tematy itd., przyjemny kontakt, ale rozluźniam więź jaka by nie była (niezbyt mocną), a tak naprawdę spytałam się o Niego i w ogóle zajrzałam do tej synastrii, bo jakoś tak jakkolwiek my traktujemy to jako zwykłe lubienie (nawet nie bardzo lubienie), to w naszych partnerach ta znajomość budzi wręcz irracjonalny niepokój i to najbardziej mnie zastanowiło.
            Jest jeszcze podwójny nelson: Uran kwadrat Mars.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka