Dodaj do ulubionych

Planety w domach

11.10.06, 21:28
Witam wszystkich!

Ostatnio przeczytałam, że jeśli planeta znajduje się na końcu danego domu, to
wtedy interpretujemy ją tak, jakby znajdowała się w domu następnym. Gdy
zastosowałam się do tej reguły, różnice w położeniu planet w systemach Kocha i
Placidusa znacząco się zmniejszyły (np teraz mam IX-domowe Słońce i
VIII-domową Wenus przy obu systemach, przy czym wcześniej w Placidusie obie
planety rezydowały odpowiednio w domach VIII i VII), oprócz tego Saturn
powędrował mi do domu I i właśnie zastanawiam się, który Saturn - ten I-szo
czy XII-sto domowy jest bliższy mojej naturze...

W związku z tym mam kilka pytań:
1.Czy słyszeliście wcześniej o tej regule?
2.Czy ją stosujecie? (ciekawi mnie czy jest powszechnie stosowana, bo do tej
pory się z nią nigdzie nie spotkałam)
3.Czy horoskopy z jej zastosowaniem wydają sie wam bardziej trafne?


Pozdrawiam,
Angelheaded
Obserwuj wątek
    • neptus Re: Planety w domach 11.10.06, 21:48
      Planeta na granicy znaku/domu zawsze ma cechy obydwu miejsc, który wpływ jest
      silniejszy, zależy od reszty choroskopu - aspektów, siły znaku/domu, itd.
      Granica domów jest zawsze słabo okreslona, bo wszystko zalezy od przyjętego
      systemu domifikacji i ja osobiście nie podchodze do tego zbyt sztywno.
      Nieskonczone sa spory astrologów w kwestii domów...
      Jeżeli masz wątpliwości co do Saturna, to jest on tam, gdzie jest. Ascendent
      jest ściśle określony i planeta przed ascendentem jest zawsze 12-domowa, a pod
      ascendentem pierwszodomowa. W kwestii osi watpliwości nie ma. Natomiast
      koniunkcja z ascendentem jest ważna i bardzo tego Saturna eksponuje, co moze
      wprowadzać Cię w błąd.
      • makaryna Nie na temat 11.10.06, 21:53
        neptus napisała:

        > Planeta na granicy znaku/domu zawsze ma cechy obydwu miejsc, który wpływ jest
        > silniejszy, zależy od reszty choroskopu -

        Oj Neptusie, nie jestem czepialska, ale o taki "choroskop" to Cie nie
        posadzalam smile))
        • neptus Re: Nie na temat 11.10.06, 22:32
          Ja siebie też nie... <olaboga>. No fakt, literówki ostatnio walę straszne, ale
          takie coś?... Spaliłam się ze wstydu. sad
          • dori7 Re: Nie na temat 11.10.06, 22:36
            Dziewczyny, darujcie sobie wytykanie ortografow, bo jeszcze ja sie poczuje
            upowazniona i dopiero zacznie sie pieklo! Gwarantuje, ze na kazdego cos znajde,
            chocby zjedzony przecinek suspicious
      • angelheaded Re: Planety w domach 16.10.06, 23:03
        Dziękuję za odpowiedż smile

        Jeśli chodzi o systemy domów, to odkąd zaczęłam się interesowac astrologią,
        spędzają mi sen z powiek. Głównie dlatego, że liczę, że domy wyjaśnią mi,
        dlaczego mam tak niewiele wspólnego z Lwem (w którym mam Słońce, Marsa i
        Merkurego) i mniej niż by na to wskazywał horoskop ze Skorpionem (Ascendent,
        Saturn, Pluton). Jeśli chodzi o tego Skorpiona to mam wrażenie, że jest on
        raczej moim cieniem niż "prawdziwym ja" (może to wina węzła południowego w tym
        znaku??), zawsze uważałam, że bliżej mi np do takiej Ryby... Cóż, im bardziej
        zagłębiam się w mój horoskop, tym więcej mam wątpliwości i tym więcej dziwnych
        wniosków wysnuwam wink

        Angelheaded
        • bw1971 Re: Planety w domach 17.10.06, 09:13
          Aniołku, ja mam tak samo, czym wiecej się zagłębiam w mechanikę horoskopu tym
          bardziej się gubie i mniej wiem na temat siebie. Ja sie urodziłam w 29'59 st
          Panny, ale z niej nic nie mam (nawet jestem mężatką, hi hi) Wcześniej nie
          wiedziałam, o której się urodziłam jedynie, ze po południu, więc spekulowałam,
          postawiłam na 16:00 ponieważ najbardziej pasowało do mnie i było mi z tym
          dobrze. Ale ciekawość mnie zżerała więc poszłam do USC i dowiedziałam się
          godziny, której się najbardziej obawiałam, teraz wiem, ze nic nie wiem, bo nic
          do mnie nie pasuje.
          • iokepine Re: Planety w domach 17.10.06, 11:20
            Te ostatnie stopnie są takie zmyłkowe właśnie niby jedno, ale już i trochę
            drugie... Warto czytać wtedy charakterystyki obu znaków i wyciągnąć jaaś średniąsmile

            Ja mam takiego Saturnasmile
            • bw1971 Re: Planety w domach 17.10.06, 11:58
              no i własnie, uważam, że powinny być stworzone oddzielne znaki, bo my
              przełomowcy mamy naprawde wiele problemów z utożsamieniem siebie i znalezieniem
              we wszechświecie, nawet nie wiadomo jaki żywioł nami rządzismile
              Może wybitni astrologowie pomyśleliby o nassmile
            • angelheaded Re: Planety w domach 17.10.06, 12:47
              A jak to jest z planetami w pierwszych stopniach znaku?? Bo ja mam marsa w 1st
              Lwa a Słońce w 4st tegoż znaku i mimo wszystko ten Lew jakoś słabo do mnie
              przemawia uncertain
              • aarvedui Re: Planety w domach 17.10.06, 15:25
                angelheaded napisała:

                > A jak to jest z planetami w pierwszych stopniach znaku?? Bo ja mam marsa w 1st
                > Lwa a Słońce w 4st tegoż znaku i mimo wszystko ten Lew jakoś słabo do mnie
                > przemawia uncertain
                >
                >
                mars w pierwszym stopniu lwa powinien być marsowy i czuć się ok..chyba ze..

                1)dane są złe
                2)inne czynniki natala to modyfikują
                3)inne czynniki modyfikują jakość czasu w chwili obecnej
                • aarvedui errata 17.10.06, 15:28
                  4)układ męski-żeński.nie zawsze kobiety wyrażają świadomie swoja meska stronę a
                  mężczyźni nie zawsze wyrażają swoją stronę żeńską.
                  typowa polaryzacja mars/słońce-wenus/księżyc. co odnosi sie do punktu 2)
                  • angelheaded Re: errata 17.10.06, 16:04
                    1) Są dobre. Mars jest na 100% w 1st. Zresztą jak chcesz możesz sprawdzic:
                    27.07.1985, 15:25 Warszawa (data/godzina jest również pewna, potwierdzają ją
                    bransoletka ze szpitala, USC i moja mama)
                    2) & 3) Całkiem możliwe. Jestem osoba początkującą i jeszcze nie rozgryzłam
                    wszystkiego do końca.
                    4) Cóz jeśli chodzi o to, to jestem totalnie akobieca. Męska też zbytnio nie
                    jestem. Jestem gdzieś tak po środku albo poza układem wink Określiłabym się jako
                    marzyciel-samotnik, miłośnik wolności, idealista, mimo, że samotnik to jednak
                    gaduła - uwielbiam dłuuugie dyskusje na wszelakie tematy, tę całą wymianę myśli
                    i informacjii, uwielbiam też wszystko co piękne - sztukę, piękne przedmioty,
                    pięknych mężczyzn big_grin Poza tym nie chcę dorosnąc i ustawicznie buntuję się
                    przeciwko wszystkiemu co ogranicza moją wolnośc. Mam też sporo wad - skrzętnie
                    skrywam swoje uczucia przed innymi, nie lubię zobowiązań, bywam złośliwa,
                    podejrzliwa, niezaradna życiowo (mam 21 lat a nawet nie umiem włączyc kuchenki,
                    nie mówiąc już o żelazku i pralce big_grinD). Tylko gdzie tu się objawia ten Lew??
                    Osobiście znam parę lwich Lwów i szczerze mówiąc wogóle nie potrafię znaleźc z
                    tymi ludźmi wspólnego języka.
                    • lwi2 Re: errata 17.10.06, 16:45
                      O mój ty Boże! A kto w dzisiejszych czasach może sobie pozwolić na nieznajomość
                      kuchenki, żelazka czy pralki? Chyba tylko królewski Lew, który ma "służbę".
                      Znajoma Lwica z premedytacją nie zakupiła pralki i wszystko przynosi rodzicom
                      do prania.
                      Masz stacjonarnego Merkurego i Saturna, ciekawy znaczący układ.
                      A Marsa nie masz w 1 stopniu Lwa, tylko w 2 stopniu, inaczej się liczy stopnie,
                      od zera.
                      Pozdrawiam
                      Lwi (wcale nie Lwica tylko Bliźniak)
                      • angelheaded Re: errata 17.10.06, 17:41
                        Moja ciocia ma 46 lat i tez nie potrafi włączyc pralki (a jest panniastym
                        Bykiem) big_grin


                        > Masz stacjonarnego Merkurego i Saturna, ciekawy znaczący układ.
                        A co takiego znaczący, jeśli można spytac? I co w nim jest tak ciekawego? Muszę
                        przyznac, że nie miałam pojęcia o istnieniu takiego układu w moim horoskopie ^^;
                      • iokepine Re: errata 17.10.06, 19:13
                        Dokładnieindifferent

                        Skoro ty tego nie umiesz w 21 wiośnie życia, to znaczy że ktoś zasuwa za ciebie,
                        gotując, piorąc i prasując twoje rzeczy. To bardzo lwie. Jeszce bardziej lwie,
                        jest to, ze sie tym radośnie chwalisz.
                        • angelheaded Re: errata 17.10.06, 20:14
                          Bez przesady. Nikt za mnie nie "zasuwa". Ta osoba dostaje za to pieniądze (i to te, które ja sama zarobiłam), więc nie mów o mnie jakbym kogoś wykorzystywała sad I naprawdę się tym nie chwalę, po prostu podałam to jako dowód na to, że jestem niezaradna. Równie dobrze mogłam powiedziec, że ciągle mam problemy z PIT-ami i czuję się jak dziecko we mgle jak tylko wchodzę do jakiegokolwiek urzędu, dziekanatu czy ambasady. Ale ponieważ problemy z panującą u nas biurokracją ma mnóstwo osób, więc podałam nieumiejętnośc prowadzenia domu jako dowód na moją 'nieżyciowośc' i niechęc do wszelakich obowiązków.

                          Angelheaded
                          • iokepine Re: errata 17.10.06, 22:51
                            Oksmile
                            Ale i tak każda twoja kolejna odpwiedź jest superlwia. Nawet jeśli nie widzisz w
                            sobie lwich cech, to nieświadomie nimi emanujesz. Mamy opozycję Słońc, więc
                            wyczuwam u ciebie na odległość takie lwie klimaty.

                            Po przejściu Saturna prawdopodobnie zaczniesz świadomie pracować swoim Lwemsmile
                            • arcoiris1 Re: errata 17.10.06, 23:10
                              Lew o ile nie jest przytłoczony Panną, i nie ma tam strategicznych elementów
                              typu Księżyc, Merkury, Wenus jest Lwem i nie ma rady. Ja osobiście Lwy
                              Słoneczne (Ascendentalne nie za bardzo) uwielbiam- wszystkie bosko sie
                              dostrajają do moich fal wink - prawda jakie to Lwie. Z Wodnikami po opozycji
                              (pozdrawiam smile mam podobnie, acz zazwyczaj z mocną nutą przekomarzania się
                              (zwłaszcza z facetami)- na dłuższa mete jednak panowie Wodniki sie nie spisują-
                              zbyt chłodne i gadzeciarskie, i niewierne- obserwację opieram na dośc dużej
                              liczbie silnych Wodników w postaci brata i kumpli z pracy. Pamiętam jak Szuman
                              to ujał- kto nie da Lwicy tego co sie jej nalezy (w jej mniemaniu oczyciwscie)
                              może zawinąc swoja milość w gazete i spadać. wink)))
                              Lew generlanie nie lubi pracowac, chyba że jest szefem, moze sie wykazac, nie
                              wiem, ma jakis projekt, czuje sie za cos odpowiedzialny. A tak na codzień to
                              lubi sobie odpoczać wink) Jak ma wene, to poczeka aż mu przejdzie (zwłaszcza z
                              Neptunem z naprzeciwka smile
                              • angelheaded Re: errata 18.10.06, 00:09
                                Jeśłi chodzi o moich najbliższych znajomych, to są to w 90% Bliźnięta, reszta to
                                Wodniki. Natomiast faceci, z którymi się spotykam to zawsze solarne Panny
                                (trzech miało nawet stellum w tym znaku). Nie wiem czemu tak jest, ale każdy
                                mężczyzna, który wyda mi się atrakcyjny okazuje się Panna o.O

                                > Lew generlanie nie lubi pracowac, chyba że jest szefem, moze sie wykazac, nie
                                > wiem, ma jakis projekt, czuje sie za cos odpowiedzialny. A tak na codzień to
                                > lubi sobie odpoczać wink) Jak ma wene, to poczeka aż mu przejdzie (zwłaszcza z
                                > Neptunem z naprzeciwka smile
                                To akurat do mnie absolutnie nie pasuje. Jestem pracoholikiem i perfekcjonistą,
                                zresztą swego czasu ostro przesadzałam z pracą. Chociaż nawet teraz źle się
                                czuję, gdy nie mam nic do roboty.
                                A jeśli chodzi o szefowanie, to mi specjalnie nie zależy. Najbardziej lubię
                                pracowac sama, zamknięta na cztery spusty w mojej norze smile

                                Angelheaded
                                • arcoiris1 Re: errata 18.10.06, 19:26
                                  To akurat do mnie absolutnie nie pasuje. Jestem pracoholikiem i perfekcjonistą,
                                  > zresztą swego czasu ostro przesadzałam z pracą

                                  no masz przeciez Skorpiona na Ascendncie, a ten lubi byc perfekcjonistą i zeby
                                  było "po mojemu" Ja mam tam MC i jestem podobna, mimo, ze po Lwiemu leniwa i
                                  chaotyczna. Wbrew pozorom to sie nie kłóci.
                                  • eevvaa Re: errata 18.10.06, 19:36

                                    -Mając lwa na asc też należę do osób w pracy drobiazgowych. Wolę pracowac sama
                                    niz mam komus wydac rozkaz już raczej prośbę.Tutaj mam znowu opory, ze ktoś może
                                    nie mieć czasu.

                                    < Uśmiech wędruje daleko...>

                                    ewa
                                    • arcoiris1 Re: errata 18.10.06, 20:03
                                      to Ksiezyc w Rybach w 8 plus Slonce w Raku w 12 bo rasowy Lew nie ma oporow smile
                            • angelheaded Re: errata 17.10.06, 23:53
                              > Ale i tak każda twoja kolejna odpwiedź jest superlwia. Nawet jeśli nie widzisz
                              > w
                              > sobie lwich cech, to nieświadomie nimi emanujesz. Mamy opozycję Słońc, więc
                              > wyczuwam u ciebie na odległość takie lwie klimaty.

                              Czyli już wiem, że moja lwia częśc wcale we mnie nie umarła smile Postaram się
                              obserwowac siebie uważniej na przyszłośc.
                    • dori7 Re: errata 17.10.06, 23:05
                      angelheaded napisała:

                      > Poza tym nie chcę dorosnąc i ustawicznie buntuję się
                      > przeciwko wszystkiemu co ogranicza moją wolnośc.

                      To bardzo Lwie - witanie ograniczen glosnym, oburzonym rykiem.
                      Niestety, a raczej na szczescie, nie da sie calego zycia przesiedziec na
                      piedestale. Poza tym - Lwy buntujace sie bez umiaru przeciw ograniczeniom zlotej
                      wolnosci podejrzanie czesto laduja w zlotej klatce suspicious

                      > Mam też sporo wad - skrzętnie
                      > skrywam swoje uczucia przed innymi, nie lubię zobowiązań, bywam złośliwa,
                      > podejrzliwa, niezaradna życiowo (mam 21 lat a nawet nie umiem włączyc kuchenki,
                      > nie mówiąc już o żelazku i pralce big_grinD). Tylko gdzie tu się objawia ten Lew??

                      Malo kto poza Lwem jest w stanie bez zazenowania chwalic sie swoja niezaradnoscia.

                      > Osobiście znam parę lwich Lwów i szczerze mówiąc wogóle nie potrafię znaleźc z
                      > tymi ludźmi wspólnego języka.

                      Zasada lustra. Czesto nie lubimy ososb zbyt podobnych do nas samych, w ktorych
                      widzimy wlasne cechy i zachowania, zwalszcza wyolbrzymione. Irytujace jak diabli suspicious
                      • angelheaded Re: errata 17.10.06, 23:51
                        > Niestety, a raczej na szczescie, nie da sie calego zycia przesiedziec na
                        > piedestale.

                        I bardzo dobrze. Ja takiego zamiaru nie posiadam.

                        Poza tym - Lwy buntujace sie bez umiaru przeciw ograniczeniom zlote
                        > j
                        > wolnosci podejrzanie czesto laduja w zlotej klatce suspicious

                        Myślę, że tu się nie zrozumiałyśmy. Wolnośc, o której ja piszę nie ma nic
                        wspólnego ze złotą wolnością. Chodzło mi o wolnośc, która sprawia, że człowiek
                        ma prawo wyrażac własne poglądy nie będąc za to szykanowanym, że mam prawo się
                        ubierac tak, jak lubię i również nikt mnie nie będzie za to potępiał. To jest
                        taka wolnośc powiązana z akceptacją inności i tolerancją. Wolnośc ta również
                        powinna obejmowac mój umysł, którego nie powinnam ograniczac skostniałymi
                        poglądami, stereotypami, uprzedzeniami. Kiedy chcę osiągnąc taka wolnośc
                        przestaję ograniczac również siebie poprzez własne wady (choc jest to zadanie
                        niełatwe) oraz daję innym takie same prawa jak sobie samej.


                        > Malo kto poza Lwem jest w stanie bez zazenowania chwalic sie swoja niezaradnosc
                        > ia.
                        Gwarantuję ci, że chwalenie się nie było moją intencją. Po prostu opisałam się w
                        paru słowach, a że nie jestem osobą doskonała, podałam również swoje wady. Cóż,
                        jestem niezaradna i nie bedę kłamac, że jest inaczej. Pracuję nad swoimi wadami,
                        ale to nie znaczy, że mam ukrywac ich istnienie. Co innego by było, gdybym się
                        chełpiła jak to matka i ojciec chodzą jak w zegarku i codziennie przynoszą mi
                        śniadanie do łożka. To już by było przegięcie.

                        > > Osobiście znam parę lwich Lwów i szczerze mówiąc wogóle nie potrafię znal
                        > eźc z
                        > > tymi ludźmi wspólnego języka.
                        >
                        > Zasada lustra. Czesto nie lubimy ososb zbyt podobnych do nas samych, w ktorych
                        > widzimy wlasne cechy i zachowania, zwalszcza wyolbrzymione. Irytujace jak diabl
                        > i suspicious

                        Moja droga, nie czytasz dokładnie. Powiedziałam o problemach w znalezieniu
                        wspólnego języka a nie o nielubieniu się z innymi Lwami. Poprzez brak wspólnego
                        języka miałam na myśli trudności w komunikacji, wynikające byc może z tego, że z
                        taką osobą mamy inne spojrzenia na świat, inne ideały, wyznajemy inne wartości.
                        W moim świecie problemy w komunikacji nie są jednoznaczne z brakiem sympatii do
                        tej drugiej osoby. Coś takiego raczej skłania mnie do pracy na tą relacją.

                        A co do zasady lustra, to się całkowicie zgadzam. Mam pewną koleżankę, która
                        wszystkim naokoło pyskuje, a która mnie z tego powodu strasznie denerwowała.
                        Dopiero jakiś czas temu zauważyłam jak podobna do mnie jest ta dziewczyna smile

                        Angelheaded
                        • dori7 Re: errata 18.10.06, 00:28
                          angelheaded napisała:

                          > Moja droga, nie czytasz dokładnie.

                          Moja zlota, alez czytam, ogladajac kazde slowo ze wszystkich stron i pod
                          swiatlo, a jak trzeba, to jeszcze lupe wyciagam suspicious

                          > Powiedziałam o problemach w znalezieniu
                          > wspólnego języka a nie o nielubieniu się z innymi Lwami.

                          Napisalas, ze w ogole nie potrafisz znalezc z nimi wspolnego jezyka, a to
                          zazwyczaj oznacza brak sympatii, bo jak moze ona zaistniec przy zerowym kontakcie?

                          "szczerze mówiąc wogóle nie potrafię znaleźc z tymi ludźmi wspólnego języka"

                          > Poprzez brak wspólnego języka miałam na myśli trudności w komunikacji,
                          > wynikające byc może z tego, że
                          > z taką osobą mamy inne spojrzenia na świat, inne ideały, wyznajemy inne
                          > wartości.

                          Ok, teraz wyrazilas sie jasniej, rozumiem.

                          Co do niezaradnosci zyciowej - nauka obslugi pralki zajmuje nie wiecej niz
                          kwadrans, nawet jesli jest sie majacym zerowa orientacje w swiecie AGD
                          czternastolatkiem, pozostawionym sam na sam z gora brudnych ciuchow i
                          wydzwaniajacym do rodzicow po instruktaz.

                          Jesli natomiast chodzi o cechy Lwa - tych na pewno Ci nie brakuje, nie martw sie suspicious
                          • angelheaded Re: errata 18.10.06, 00:50
                            > Moja zlota, alez czytam, ogladajac kazde slowo ze wszystkich stron i pod
                            > swiatlo, a jak trzeba, to jeszcze lupe wyciagam suspicious
                            Widac ta lupa nie jest zbyt czysta, bo jakoś słabo przez nią widzisz :]

                            > Napisalas, ze w ogole nie potrafisz znalezc z nimi wspolnego jezyka, a to
                            > zazwyczaj oznacza brak sympatii, bo jak moze ona zaistniec przy zerowym
                            kontakcie?
                            Nieumiejętnośc znalezienia wspólnego języka między dwiema osobami nie musi
                            oznaczac całkowitego braku kontaktu, po prostu jest on utrudniony i takie osoby
                            często źle interpretują to, co mówi druga strona. Kontakt z takimi diametralnie
                            róznymi osobami nie jest czymś czego powinno się unikac, często pozwala on
                            spojrzec na pewne sprawy z drugiej strony, w pewnym sensie może nawet wzbogacac,
                            czego przykładem jest moja 'relacją' z pewnym kolegą ze studiów. Jesteśmy prawie
                            jak Giertych i Urban, wiele nas rózni (jeśli nie wszystko), ale fajnie jest
                            zobaczyc jak pewne sprawy widzi ta druga strona. Oczywiscie kłotnie są między
                            nami nieuniknione.

                            > Jesli natomiast chodzi o cechy Lwa - tych na pewno Ci nie brakuje, nie martw
                            sie suspicious
                            Dziękuję za ostateczne rozwianie moich wątpliwości :]
                            • dori7 Re: errata 18.10.06, 01:09
                              angelheaded napisała:

                              > > Moja zlota, alez czytam, ogladajac kazde slowo ze wszystkich stron i pod
                              > > swiatlo, a jak trzeba, to jeszcze lupe wyciagam suspicious
                              > Widac ta lupa nie jest zbyt czysta, bo jakoś słabo przez nią widzisz :]

                              A nie uwzgledniasz mozliwosci, ze to, co widze, jest tak rozmazane, ze nawet
                              lupa czasem nie pomaga? suspicious

                              > Nieumiejętnośc znalezienia wspólnego języka między dwiema osobami nie musi
                              > oznaczac całkowitego braku kontaktu, po prostu jest on utrudniony i takie
                              > osoby często źle interpretują to, co mówi druga strona. Kontakt z takimi
                              > diametralnie
                              > róznymi osobami nie jest czymś czego powinno się unikac, często pozwala on
                              > spojrzec na pewne sprawy z drugiej strony, w pewnym sensie może nawet
                              > wzbogacac,
                              > czego przykładem jest moja 'relacją' z pewnym kolegą ze studiów. Jesteśmy
                              > prawie jak Giertych i Urban,

                              Yyyy...

                              > > Jesli natomiast chodzi o cechy Lwa - tych na pewno Ci nie brakuje, nie ma
                              > rtw
                              > sie suspicious
                              > Dziękuję za ostateczne rozwianie moich wątpliwości :]

                              Alez bardzo prosze, cala przyjemnosc po mojej stronie suspicious
          • angelheaded Re: Planety w domach 17.10.06, 12:56
            No cóż, długa droga przed nami smile Ja już powoli zauważam czynniki, które nie
            dopuszczają Lwa do głosu w moim horoskopie np Wenus, która jest zarówno władcą
            jak i rezydentem VII wenusjańskiego domu (z tego co przeczytałam w innym wątku,
            ty również masz Wenus w VII), Księżyc w I domu w trygonie ze Słońcem i Marsem
            oraz koniunkcji z Uranem. Co prawda to ciągle mało, ale zawsze jakiś trop smile
            • neptus Re: Planety w domach 18.10.06, 11:28
              Czytam ten wątek i usmiecham się, jak niesamowicie lwiasto tłumaczysz, ze nie
              jesteś Lwem. big_grin Mało który Lew potrafi przyznać się otwarcie do swojej
              lwiastości, nawet przed sobą. A przecież to taki piękny kot!
              • angelheaded Re: Planety w domach 18.10.06, 16:58
                >Mało który Lew potrafi przyznać się otwarcie do swojej
                > lwiastości, nawet przed sobą.

                Wiesz, ja się nie dziwię, kto przy zdrowych zmysłach chciałby byc utożsamiany z
                Lwem, symbolem głupoty, duchowej pustki, próżniactwa, Lwem, który na każdego
                patrzy z góry, choc nie ma ku temu żadnych powodów, Lwem, który chciałby miec
                wszystko nie wysilając się przy tym ani trochę. Ja szczerze mówiąc całe życie
                chciałam byc kimś innym i żałuję że nie urodziłam się chocby dwa tygodnie
                wcześniej uncertain A tak muszę się męczyc z paskudnym zarozumialcem, który mi siedzi w
                horoskopie. Mam nadzieję, że z czasem jego gwiazda zgaśnie, a i ja znormalnieję.
                • all2 Re: Planety w domach 18.10.06, 20:00
                  aaa no jeśli tak widzisz Lwa, to nic dziwnego, że tak się go zapierasz, no bo
                  kto chciałby być taką osobą, o jakiej piszesz?

                  "...i ja mam być takim paskudnym Lwem? ja?? ja??? JAAA?????" smile))

                  ale pomyśl inaczej, Lew ma w sobie słoneczko smile)))
                • neptus Re: Planety w domach 19.10.06, 10:52
                  angelheaded napisała:

                  > Wiesz, ja się nie dziwię, kto przy zdrowych zmysłach chciałby byc utożsamiany
                  z
                  > Lwem, symbolem głupoty, duchowej pustki, próżniactwa, Lwem, który na każdego
                  > patrzy z góry, choc nie ma ku temu żadnych powodów, Lwem, który chciałby miec
                  > wszystko nie wysilając się przy tym ani trochę. Ja szczerze mówiąc całe życie
                  > chciałam byc kimś innym i żałuję że nie urodziłam się chocby dwa tygodnie
                  > wcześniej uncertain A tak muszę się męczyc z paskudnym zarozumialcem, który mi
                  siedzi
                  > w
                  > horoskopie. Mam nadzieję, że z czasem jego gwiazda zgaśnie, a i ja
                  znormalnieję

                  Lew, jak każdy z archetypów Zodiaku ma swoją stronę pozytywną i negatywną. Lew
                  to sama kwintesencja życia. Jest bardzo twórczy, jak nikt potrafi się bawić i
                  cieszyć, uwielbia obdarowywać innych, kocha dzieci. A że uwielbia byc w centrum
                  zainteresowania? Że chce być uwielbiany i doceniany? Każdy to lubi, a Lew tylko
                  trochę bardziej. Nie ma sensu udawanie, ze jakies cechy nie istnieją i
                  upychanie ich do ciemnego kąta. Znając swoje zalety i słabości można je
                  kontrolować i cieszyć się pełną Słońca lwiastą fantazją, a nadmierne zapedy
                  rozbuchanego ego z prymrużeniem oka poskramiać. Jak pamietam z dawnych czasow,
                  L. Weres zawsze eksponował nawet przesadnie swoją lwiastość, czyniąc swoim
                  uczniom wspaniały teatrzyk. Zapewniam Cie, że było to nawet zabawne i
                  sympatyczne, a sam LeW był w tych czasach bardzo lubiany. Lwy są zwykle
                  lubiane, bo są ciepłe, wesołe i potrafią wspaniale bawić towarzystwo. To, czemu
                  w sobie zaprzeczamy łatwo staje się naszymi wadami. Człowiek staje sie pełny,
                  kiedy akceptuje w sobie i zalety i wady. Wtedy znacznie łatwiej wady
                  eliminować, a zalety rozwijać. Nie ma złych znaków i nie ma znaków dobrych! Do
                  ideału sie dąży ale nikt nim nie jest. Wysoko rozwinięty Lew staje się bardzo
                  wodnikowy. A Wodnik tez ma mnostwo wad... wink
                • neptus Re: Planety w domach 19.10.06, 10:55
                  I na wszystko zaklinam Cię: NIE GAŚ NAM SŁOŃCA!!!! Gwiazda Lwa to Słońce,
                  dzięki ktoremu życie na Ziemi jest w ogóle możliwe.
                  • angelheaded Re: Planety w domach 20.10.06, 21:50
                    Obiecuję, że wezmę sobie wszystkie twoje rady do serca smile
            • neptus Re: Planety w domach 18.10.06, 11:30
              1-domowy Księżyc w trygonie ze Słońcem i lwiastym Marsem bardzo podkreśla cechy
              Lwa! big_grin A lwiasty Księżyc bardzo nie lubi przyznawać sie do swojej lwiastości,
              coś o tym wiem. wink
              • aarvedui Re: Planety w domach 18.10.06, 15:42
                neptus napisała:

                > 1-domowy Księżyc w trygonie ze Słońcem i lwiastym Marsem bardzo podkreśla cechy
                >
                > Lwa! big_grin A lwiasty Księżyc bardzo nie lubi przyznawać sie do swojej lwiastości,
                > coś o tym wiem. wink

                cóż..muszę przyznać Ci rację.nie ma to jak znajoma księżycowa lwica która
                tłumaczy gorąco że nigdy przenigdy nie zadziera nosa i nie wynosi się ponad
                innych,i to są jakieś straszne plotki małych podłych zazdrosnych (oczywiscie o
                jej wspaniałość) ludzików,ale jej i tak to w ogóle nie obchodzi co inni mówią wink
                • eevvaa Re: Planety w domach 18.10.06, 16:02
                  Ja bardzo lubię swoje Lewki.5 planet w Lwie i Asc. 4 blisko Asc. Bez tej
                  Lwiastości zapłakałabym się i siedziała w ciemnym kącie. Mam słońce w Raku <12
                  dom > i księżyc w Rybach <8 dom>
                  • vestalinka Re: Planety w domach 19.10.06, 16:02
                    Czy Słońce,Merkury i Wenus w Rybach będący w 2 domu stają się bardziej Bycze?
                    Mam czasem wrażenie że zachowuję się i cenię różne wartości nieco po Byczemu...2
                    dom jest u mnie najliczniej obsadzony przez planety
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka