wczoraj poznałam faceta, znajomego moich znajomych. Nie moglam sie od niego
opędzic, aż mialam dość, no bo ile można, prawie mnie zagarnął tylko dla
siebie a ja chciałam jako ten Lew sobie potańczyc, poszalec, sama potanczyc a
nie w parach, bo najbardziej lubię tańczyc własnie sama. Byłam trochę
zneptuniona

wiec dałam mu swój numer. Podoba mi się ale coś nie do końca
więc nic z tego nie wyjdzie. O dziwo zna sie na astro troszke, ktoś mu tam
kiedyś cos robił. Strzelec Asc Panna, wydebiłam dane. Młodszy ponad 4 lata,
kolejna sprawa która mi przeszkadza ale nie dziwi bo ostatnimi czasy sami
młodsi kolesie sie wokoł mnie kręcą, i zaczynam podejrzewac, że Saturn w 7
może tak sie własnie objawiac. I teraz- na mojej Wenus siedzi mi Marsem (2
st), księzycem (2 minuty), Jowiszem (1 st) Moja Wenus jest 6 st od jego Asc
od 12 domu, jego przypada na mój 1 dom, 9 st za Asc. Jego Władca Asc Merkury
jest idealnie na moim Wezle Pln w Skorpionie. Jego Neptuno-Slońce robi zerow
trygon do mojego, nasze Wenus w trygonie. Najścislejszym aspektem jest 2
minutowa kon jego Księzyca do mojej Wenus. Niestety ominął mojego Ksiezyco-
Plutona więc z tej mąki chleba nie będzie.

)) Poza tym za młody.
Kiedys o tym pisalam w jakims wątku- tu mam przykład. Piekne aspekty mamy
tutaj, ksiezycowo-wenusowo-jowiszowe i jeszcze scisla kon Mars-Wenus i
klops.

)) To znaczy mogłabym z nim spędzic noc, jest pociagający, ale nie
wyczuwam w nim tego co wyczuwam w przypadku gdy ktos mi uruchamia
synastrycznie Plutono-Księzyca. Wczoraj zdałam sobie sprawę że jest on u mnie
kluczem i mogą byc same cudowne aspkety, harmonijno-seksowne, ale i tak
kiszka jezeli moj Władca Dcs z władca MC nie biora w tym udzialu.