na_fe
28.06.07, 13:06
Witam,
Ostatnio zaobserwowałam, u siebie, wyraźne działanie midpunktów. Dotychczas
nie traktowałam ich, za bardzo, poważnie. Teraz jednak zmieniam zdanie:
Kilka tygodni po tym jak progresywny dom VI wszedł w znak Bliźniąt a Saturn
zaczął traznzytować, ściśle, midpunkt Saturn/Merkury rozbolały mnie
straszliwie zęby. Jest to o tyle dziwne, że zęby mam wyleczone i pod
kontrolą, w związku z innym leczeniem. Dentysta potwierdził; prześwietlił,
otworzył nawet, bo nie mogłam uwierzyć, że nic się nie dzieje. Około 4 dni i
noce zwijałam się z bólu, w zasadzie nie mogłam pracować, spać ani jeść.
Pewnego ranka stwierdziłam, że przespałam cała noc- ból jak się pojawił, tak
minął!?
Działanie ścisłe tego tranzytu to 50 min, nie cały stopień nawet.
Tłumaczę sobie teraz, że Saturn> zęby, kości, Merkury> sygnifikator zdrowia w
pr.; powietrze, transport, szybkość >> co dzień prawie myję włosy, których
potem nie suszę i wsiadam na rower- jadę do pracy. ‘Zwyczajnie’ mnie
przewiało. W czasie upałów? Tym bardziej, że robię tak od 3 lat, prawie
niezależnie od pory roku.
Natalnie, Sat i Mer tworzą kwadrat, w fig. półkrzyża, pozostając we wz. rec.
we władztwie domów.
Inny przykład to opozycja do Pas Fortunae: wszystkie planety ciężkie
ustawiające się w nim przyniosły bardzo istotne życiowe zmiany, pozytywne.
Dotyczy to nawet małego Erosa.
Obserwuję teraz ciekawe uaktywnienie mp z udziałem Werteksa.
Może macie jakieś własne obserwacje w tym temacie? Albo trochę teorii?
n_f