Dodaj do ulubionych

nie lubie mojej hostki..

04.09.05, 00:57
do tego stopnia ze juz nigdy przenigdy operka nie bede. ta wredna baba
zauwaza kazdziutki najmniejszy moj blad kurna jakie to frustrujace, normalnie
jestem silna psychicznei ale jak ktos z kim mieszkasz zachowuje sie w sposob
denerwujacy to kazdemu by chyba cos usiadlo nie? zaloze sie ze zadna z was
ktora znalazla sie w podobnej sytuacji wolala przemilczec sprawe niz psuc
atmosfere.. tylko dlaczego ona nie ma takiego taktu? ostatnio tak mie
rozezlila ze juz chcialam jej kulturalnir wytlumaczyc zeby nie traktowala
mnie jak slugi ale sie ugryzlam w jezyk bo zalezy mi na pozniejszych
referencjach....... tak tego jaka ona jest nie lubie ze powiedzialabym im
wszystkim good bye pomimo ze sa bardzo spoko tak poza tym, tylko ze za
miesiac wracam do polandu i nie chce mi sie tego calego zamieszania i wogle
dobrowolnego pozbycia sie pensji:) dupa, wyglada na to ze mi to naprawde
barrrrdzo nie lezy, ale to teraz pod wplywem chwili sie tak poczulam bo ta
wredna baba przed chwila nie potrafila sie powstrzymac od swojego bzdurnego
komentarza echh glupia c i tyle. sory dziewczyny ze wypisuje tu takie
brzydkie slowa podczas gdy wszystkie wy jestescie tak spoko nastawione do
swoich rodzin, ale czy ktoras z was mnie rozumie???
Obserwuj wątek
    • esteras1 Re: nie lubie mojej hostki.. 04.09.05, 13:31
      No coz, moja hostka tez nie jest super, juz duzo na nia nagadalam do swojej
      mamy, ze teraz chyba juz nie bede, ale nie jest dobrze. Moze to normalne, ze w
      UK dzieci sa bazstresowo wychowywane, dra sie na swoich rodzicow i ich kopia
      jak nie dostana odrazu czego chca. Moja podopieczna zawsze wszystko dostaje.
      Dlatego tez mnie pcha, drze sie na mnie jak prosze zeby np nie zdejmowala
      firanek, bo te jej sie znudzily!! Istny wariat, ma tez inne przyklady, bardzo
      wiele. Nie wiem co robic, poza tym to moje poczatki tutaj. Mama jej pozwala na
      takie dachowanie i co ja moge?
      Pozdrawiam wszystkich komu ciezko na duszy, pa
      • marrtawu Re: nie lubie mojej hostki.. 04.09.05, 15:48
        Hmm, ja tez przezywalam rozterki, chwile zalamania i totalnego szoku postawa
        rodzicow. Nikt chyba lepiej od operek skandynawskich nie wie, co znaczy
        rozpuszczony, pseudobezstresowo wychowywany dzieciak (jesli ktos trzy razy
        dziennie lezy na podlodze wyjac i zanoszac sie od spazmow, to nie wiem, czy nie
        podlega stresowi i nie dorabia sie gorszej nerwicy niz dziecko, ktore wie,
        gdzie ma granice). Ale wracam pojutrze, wiec juz bimbam nawet na to, ze mnie
        ostatniego wolnego dnia pozbawiono. Wytrwalosci, dziewczyny i wiecej
        asertywnosci niz ja mam:)
    • nihan1 Re: nie lubie mojej hostki.. 05.09.05, 12:39
      heh ja bylam 2 miesiace w Nottingham gdzie mialam trojke dzieci 8,10,12 lat i
      byly rozpieszczone zbuntowane i do tego walcyzly ze soba o wzgledy rodzicow,
      podlizywaly sie do nich i skarzyly na siebie ale jak zostawaly same ze mna to
      pokazywaly a co ich stac, niemozliwoscia byloz organizowanie im czegokolwiek bo
      zawsze jedno sie buntowalo plakalo 10 razy dzownilo dor odzicow itd no i eh...
      duzo by pisac rodzicow calymi dniami w domu nie bylo, fakt- placili mi 120
      funtow, mialam w pokoju broadband, skytv, dvd itd... ale eh dzieci kosmzarne i
      do tego takie brudne i zasikane (wyobrazacie sobie 10letniego chlopca ktoremu
      sie zaklada pampersy na noc a rodzice w tym nie widza problemu albo 8letnia
      dziewcyznke nie kontrolujaca sie nawet w dzien tzn w skzole sie kontrolowala
      ale w domu potrafila 3 razy dziennie totalnie sie zasikac a rodzice na to
      nic... tylko mnie poinstruowali co robic z "brudnymi ubraniami malej" czyli
      glownie zasikanymi majtkami walajacymis ei po calym domu, pod koniec tak mnie
      draznilo juz tam wsyztsko a najbardziej ignorancja rodzicow, mnie nigdy nie
      pouczali ani nie wytykali niczgeo ale taka odizolowana sie cuzlam co jest moze
      paradoksem bo niby zabierali mnie i do kin ai do restauracji ale o takim po
      prostu normalnym "pogadaniu" no to juz mowy nie bylo...

      teraz jestem w Walii, tez 3 dzieci 5,10,10 ale one sa b grzeczne i neismiale
      mala czasami costam wymusza placzem ale nigdy nie placze przy mnie bo sie mnie
      wstydzi i boi- jestem tu niecale 3 tyg, blizniakami sie nie zajmuje wcale,
      chlopiec jest troche autystyczny i kontakt ma z siostra glownie eh to razem sie
      ciagle bawia ale sa na prawde grzeczne i czyste a mama wprowadza zasady ktorych
      trzeba sie trzyma i to ejst ok bardzo eh tu mi sie podoba i hostka jest taka...
      ludzka, gada ze mna i jest b pomocna we wsyztskim, szkoda tylko ze to takie
      zadupie, tzn w porownaniu do Nottingham :) bo jezdzac tu po Walii widze ze heh
      ja to mieszkam w duzym miescie nawet :) al ejstem tu tylko miesiac i wracam
      niedlugo do Polski, a jeszcze czym warto sie pochwalic- hostka zalatwila mi
      fajna wycieczke do Londynu, tzn jak kupowalam sobie bilet do domu to oczywiscie
      sie jej radzilam i jak jej powiedzialam ze z londynu sa tansze bilety to ona
      zadzownila do swojego bylego meza i zpaytala cyz by mnie nie przenocowal kilka
      nocy a on ze b chetnie i jak jej byly maz przyjedzie na weekend do dzieciakow
      to mnie w niedziele zabiera do Londynu ze soba i nocuje u niego 2 noce i we
      wtorek po poludniu mam autokar do Polski :) i ejstem bardzo bardzo zadowolona
      bo wiadomo- troche czasu w londynie i to nie na jakichs przedmiesciach tylko w
      miare blisko centrum no i z londynu kupilam sobie bilet za niecale 45 funtow, a
      z nottingham jak planowalam wrocic to mialam 68 funtow heh...

      no cyzli moja obecna hostka jest fajna a jej aktualny maz tez b b fajny i tez
      lubi pogadac :)
      • marrtawu Re: nie lubie mojej hostki.. 05.09.05, 12:49
        A to jeszcze przytocze wczorajasza sytuacje, po ktorej smialam sie w glos, bo
        to juz przedostatni dzien byl, ale jakby zrobili taki numer na poczatku, to
        bylabym zalamana:
        Dziecko koniecznie chcialo sie napic mleka z kubka z myszka, z zadnego innego.
        Chlopczyk ma 2 latka, jest bardzo uparty, zawsze sie mu ustepuje, co mnie
        dziwi, bo nawet podczas jazdy samochodem nie reaguja, jak on odpina sie z
        fotelika i stoi przy szybie. Jestem zdania, ze takie drobiazgi, jak jubek z
        myszka, a nie inny, maja znaczenie dla dzieci, a dla doroslych akurat cos
        takiego nie powinno stanowic problemu. No, ale wczoraj zadecydowano, ze trzeba
        mu pokazac, ze nie moze o wszystkim decydowac. Pokazywali przez cala rodzinna
        kolacje - 40 minut wrzasku, smarkania, marudzenia, wywracania innych kubkow. A
        po kolacji hostka podeszla do szafki i siegnela kubek z myszka. Wszystko mi
        opadlo:DDD
        • organza77 ja swojej tez nie lubiłam :-I 14.09.05, 22:36
          Oj mialam pecha do hostek :-I
          O pierwszej nie będę wspominać.Nie była aż taka zła.
          Ale druga- przeszła samą siebie.
          - 4-latka i 8-latek- zasypialo w pieluchach a'la pampers. Kiedy głośno
          zwróciłam im uwagę,że to nie przystoi i nie jest zbyt zdrowo w tym wieku sikac
          do pieluchy- zostałam zbesztana !?!?!?!
          - 4-latka mogła jeść na lunch pizzę, frytki, chipsy - jednym słowem- junk food;
          kiedy raz dałam Elyse pomidora ze śmietaną i ciepłą herbatę do picia- Pani L.
          się wściekła,że chcę otruć jej córkę !?!?!
          - nie wolno mi było jeść niczego- poza tym co miało przyklejoną karteczkę post-
          it z moim imieniem; przez ponad 4 miesiące - ani razu nie wypiłam kubka mleka,
          nie zjadłam żółtego sera, nie zjadłam świeżego owocu (poza domem - jadłam u
          koleżanek, bądź kiedy miałam day-off), u hostów- byłam niemalże głodzona- w
          ciągu dnia wypijałam kilka kubków gorącej herbaty, a na kolację zjadałam
          pieczonego ziemniaka z ketchupem; żadne frtyki czy chipsy nie chciały mi
          przejść przez gardło
          - ogrzewanie było wyłączone na czas nieobecności Pani L. - jest Ci zimno-
          cieplej się ubierz !!!
          - nie miałam kołdry więc spałam pod 2 kocami mając na sobie oprócz pidżamy golf
          - pretensje, że nie sprzątałam jej domu (czyli- nie myłam jej łazienki, nie
          ścierałam kurzu, nie myłam podłogi w kuchni)

          Efekt pobytu u tej rodziny- 10 kilogramów na minusie, 41 kg na wadze, zszarpane
          nerwy i 7 miesięczna walka z anoreksją .... nie do końca wygrana :-(((
    • pinakola Re: nie lubie mojej hostki.. 15.09.05, 11:56
      hej ja jestem w Londynie, rodzinka spoko wsumie hosci bo dzieci w wieku 3, 12 i
      13 koszmarne, dostaje 80£ ale naprawde trzeba miec duze nerwy do nich bo np
      kilka moich zanjomych po uslyszeniu niektorych historii jakie mi sie zadzyly
      stwierdzily ze juz dawno b y zrezygnowaly. Jedyne za co mam zal do mojej hostki
      to to ze jak pracuje czasami calymi dniami bo musze zostawac z mala ktora jest
      wymagajaca to ona mi pozniej nic dodatkowo nieplaci, wsumie juz mi to zwisa bo
      za 2 tygodnie wracam do polski. Musze stwierdzic ze pomimo calej sytuacji moj
      wyjazd oceniam pozytywnie, jestem zadowolona w 70% pozatym to jestem 1 raz
      aupiarpozdrawiam inne dziewczyny, glowa do gory
      • hair Re: nie lubie mojej hostki.. 15.09.05, 12:30
        organza77, a ja Tobie to sie bardzo dziwie, ze wytrzymalas z ta rodzina az tyle
        czasu. Ja po miesiacu zostawilabym ich w cholere.
        • organza77 do Hair 16.09.05, 08:03
          Chciałam ich zostawić w cholerę !!!
          Jak zmieniałam pierwszą rodzinę (pracowałam po 12 godzin dziennie, byłam
          uziemiona z dzieciakami w domu-MJ bała się puścić je ze mną do
          samochodu !!?!?!?) - czekałam miesiąc na nową au pair

          Z drugą rodziną miałam znośne kontakty (dzieciaki były duże, jeździłam z nimi
          gdzie chciałam-mieszkałam pod Washington DC)-ale jak hostka zaszła w ciążę
          zaczęły się schody :-(
          Biuro EF - teraz Culture Care nie kiwnęło paalcem w mojej sprawie, LCC miała
          wszystko w nosie ... no bo za dwa miesiące wracałam do Polski !?!?!?!
          Więc po co szukać nowej rodziny na tylko 2 miesiące !?!?!

          Wytrzymałam - ale kosztem mojego zdrowia ... anoreksja, brak miesiączki przez
          prawie rok, anemia, braki wapnia w organiźmie ...

          Mogłam jeść ... mając day off, czy spędzając weekendy u koleżanek - ale nie
          mogłam :-( żołądek tak się skurczył,że kiedy zjadłam czegoś za dużo - leciałam
          do wc :-(((

          Ogólnie- nie żałuję tego roku- dużo podróżowałam -z pierwszą rodziną- LA, SF,
          Chicago, Miami, DC, Meksyk; sporo zaoszczedziłam,nie wspominając o angielskim.
          • olkaaat do organza 19.09.05, 10:40
            jeju organza az mnie ciarki przeszly!!!az trudno uwierzyc w cos takiego!!ja
            bylam(1,5mies)i chociaz zdarzaly sie pewne uchybienia ze strony rodzin to
            jedzenia zawsze mialam pod dostatkiem!!! mimo wszytsko...na twoim miejscu nei
            meczylabym sie tam za nic!!!!!
            • organza77 Re: 20.09.05, 19:58
              Olu ja też nie chciałam się męczyć- ale biuro EF niejako wymusiło na mnie
              zostanie u tej rodziny- do samego końca. Ja chciałam zmienić rodzinę.
              Przeniosłam się do nich w połowie września a w połowie listopada już
              alarmowałam swoją LCC i EF w Bostonie. Kazali czekać, bo ona w ciąży ,więc jest
              jej ciężko ... ze mną nikt się nie liczył
              Kilka razy zjadłam JEJ jogurt, JEJ płatki, JEJ banana, JEJ ciastko. Nic
              dziwnego,że nie mogłam niczego innego przełknąć.
              U pierwszej rodziny miałam swoją półkę w lodówce- ser brie, mleko, chleb,
              jogurty na cały tydzień, owoce,płatki, swoją kawę - a u drugiej ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka