Dodaj do ulubionych

problemy rodzinne

IP: *.dynamic.chello.pl 12.04.11, 11:16
Wszystko zaczelo sie od tego, ze brat meza zaczal starac sie zniszczyc nasz zwiazek.
Bral mojego meza na bok i mowil najrozniejsze rzeczy. Przez co maz czasami klocil sie ze mna o rozne glupoty i za przyklad dawal to co mowil brat. Zrobil nam bardzo wiele swinstw.
W koncu nie wytrzymalam i powiedzialam mu, ze mam tego dosc i niech cos z tym zrobil.
Brata nie obchodzilo co czujemy, co myslimy. Maz przez kilka miesiecy z nim nie rozmawial.
Spotkali sie na nowo, bez mojej wiedzy, maz sklamal ze idzie do sklepu. Wrocil po 2 dniach.
Nie odbieral telefonu, dzwonilam co chwile, na smsy czasami odpisywal tak, ze nei chce ze mna rozmawiac. I ze nie wraca.
Mamy male dziecko.
Wrocil do domu, zrobil wielka awanture. Powiedzial ze brat jest jego rodzina i cokolwiek by nie mowil, jego to nie obchodzi. To ma zostac miedzy mna a bratem, on sie wycofuje. I od dzisiaj bedzie sie z nim ciagle spotykal, nie wazne co ja powiem.
Ok, rozumiem ze rodzina to rodzina. Ale brat-manipulator, ktory za wszelka cene chce zniszczyc to co jest miedzy nami? Maz naprawde bardzo sie zmienia po kazdym spotkaniu z nim, kloci sie, robi awantury... Przez brata staje sie agresywny. Nie podoba mi sie to, nie potrafie zyc w ten sposob ani sie z tym pogodzic. Naprawde - rodzina mimo wszystko? Wazniejsza niz zona i dziecko??
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: problemy rodzinne 12.04.11, 12:46
      A o co te pretensje?. Piszesz o skutkach, a jaka jest przyczyna?
      Coś tam się miedzy wami zadziało, o czym nie piszesz, więc nie wiem do czego mam się ustosunkować.
      • Gość: mala mi Re: problemy rodzinne IP: *.dynamic.chello.pl 12.04.11, 13:45
        Wczesniej klotnie w naszym zwiazku byly dlatego, ze maz pil za duzo alkoholu. Pozniej to sie unormowalo.
        Teraz klocimy sie glownie przez jego brata. Maz jest DDA. Ciagle ma problemy z akceptacja siebie, non stop go we wszystkim wspieram, pomagam. Dzieki mnie wiele osiagnal. Wczesniej nie mial nawet szkoly.
        Kiedy pojawilo sie dziecko, bratu meza nie podobalo sie to, ze on zamiast spedzac czas z nim - ma nas. Przychodzi do domu na kapiel, nie pije tyle ile jego brat by chcial, ogranicza palenie. Byl wsciekly na mnie, bo maz bardzo duzo w domu robil. Sprzatal, pomagal w kuchni, ja bylam po cesarce i pierwszych kilka tygodni bylo dla mnie istna katorga.
        Kiedy brat meza nas odwiedzil i to zobaczyl, wzial go na balkon i zaczal mu mowic, ze nim manipuluje, bawie sie nim, ze mezczyzna powinien przychodzic do wysprzatanego domu z gotowym obiadem, a kobieta powinna siedziec w kuchni. Wtedy byla nasza pierwsza ogromna klotnia, maz nawet zaczal pakowac rzeczy, mowil ze go nie kocham, bo nic mu nie kupuje(! brat mu wytlumaczyl, ze on ze swoja zona zawsze cos sobie kupuja).
        Jakos to znioslam. Ale kazde spotkanie mojego meza z jego bratem konczylo sie tak samo. Klotnia, wyzwiska, pretensje... Jego brat poszedl do rodzicow (moich tesciow) i naklamal, ze wyzywam sie na mezu, ze powinni go oddzielic ode mnie, ze nie potrafie sprzatac ani gotowac (w tym czasie czulam sie juz lepiej i robilam to wszystko), ze moj maz nie chce wracac z pracy do domu i bardzo duzo innych, podobnych rzeczy. Kiedy maz to uslyszalam z nerwow az w nim buzowalo, ale...
        No wlasnie. ale. Wedlug niego brat to brat. Poklocilismy sie z nim bardzo po tym wszystkim. On zaczal wypisywac rozne smsy do meza, ze go pobije itd. Nie odzywalismy sie do niego kilka miesiecy. Teraz problem powrocil. Tak jak pisalam. Brat meza "powrocil ze zdwojona sila". Maz w niedziele sklamal mnie ze idzie do sklepu. Nie obchodzily go moje polaczenia, nic. Nie chcial przyjsc. Okazalo sie ze byl u brata. Wczoraj ledwo go sciagnelam do domu, w nocy. Po wielu telefonach (nieodebranych), smsach... Walce o jego powrot. Wrocil i zrobil mi dzika awanture, sasiedzi pukali w kaloryfery, balam sie ze zadzwonia po policje. Powiedzial, ze jego brat jest dla niego wazny, to jego rodzina, jego nie obchodzi co on na mnie mowi, na nas, nasze malzenstwo, ze mam to sama z nim zalatwiac. On juz nigdy wiecej nie przestanie sie kontaktowac z bratem.
        Boli mnie kiedy sie widuja, bo zawsze jest tak samo. Maz mial problem alkoholowy, jeszcze przed naszym malzenstwem. Walczylam z tym, zajmowalam go w domu, zeby nie wychodzil pic. A kiedy wychodzil do brata... Pil. I nie tylko.
        Mam do jego brata wielki zal, widze ze niszczy to co jest miedzy nami, wczesniej to znosilam, ale odkad zrobil tyle swinstw po moim porodzie, ja juz po prostu nie potrafie. Wolalabym zeby zniknal z naszego zycia. Przez niego spotkalo mnie bardzo duzo niemilych sytuacji. Nie wyobrazam sobie, ze maz znowu bedzie sie z nim spotykal. Tylko, czy moge tego wymagac? Jesli jego brat tak miesza, kombinuje?
        • joliechaton Re: problemy rodzinne 13.04.11, 01:09
          Odnosnie alkoholu dorzuce tylko ze moj ojciec tez pil i mama rozwiodla sie z nim o jakies 10 lat za pozno.bo co na to rodzina,czy ona sobie poradzi sama.i co? I ma nowego,dobrego meza,ja z rodzenstwem jestesmy juz dorosli ale mamy do mamy zal ze tak pozno sie zdecydowala i ze musielismy tyle lat patrzec na klotnie rodzicow i ogladac ojca pijanego pod blokiem.sorry ale nie daj soba pomiatac.
    • bibe08 Re: problemy rodzinne 13.04.11, 00:27
      myślę, że Twój mąż jest alkoholikiem i tylko tyle albo aż tyle
    • joliechaton Re: problemy rodzinne 13.04.11, 01:03
      Woz albo przewoz.
      "dla dobra dziecka" sratatata. Trzeba znac swoja wartosc.ot co.
    • chusteczka4 Re: problemy rodzinne 13.04.11, 13:33
      To ten brat twojego męża chyba zazdrości wam czegoś, że tak się we wszystko wpiernicza i mieszka między wami. Brat to brat, ale bez przesady, żeby miał kierować życiem swojego brata i mówić mu co ma robić. Ja bym takiego człowieka pogoniła... - może po prostu on cie nie lubi i gada takie rzeczy, bo ma jakiś cel.
      • ewa.zeromska Re: problemy rodzinne 13.04.11, 17:11
        Niestety alkohol nie jest dla twojego męża przeszłością. Może pije trochę mniej, ale nadal jest alkoholikiem. Jeśli chcesz uratowac ten związek, rodzinę, to namów męża na fachowe leczenie. Sama tego nie zrrobisz, nie wiesz jak, a poza tym nie jesteś dla niego autorytetem
        • Gość: mala mi Re: problemy rodzinne IP: *.dynamic.chello.pl 13.04.11, 17:58
          z alkoholem radzimy sobie dobrze, nawet mozna powiedziec swietnie.
          Ale skorzystam z rady i postaram sie cos z tym zrobic.
          Wazna jest tez dla mnie sprawa brata. jestem pewna ze odciecie kontaktow z nim (kolejny raz) pomoze. Tylko czy ja moge o to prosic meza? Boje sie, ze bedzie mnie oklamywal dla spotkan z bratem, a brat ciagle buntuje go przeciwko mnie, wiec po powrocie zawsze jest klotnia.
          • Gość: grz-aneczka Re: problemy rodzinne IP: *.net.stream.pl 13.04.11, 18:15
            a moim zdaniem to nie brat jest tu problemem, ale alkohol twojego męża - tobie się wydaje, że kontrolujesz jego picie, ale tylko ci się tak wydaje - twój mąż jest nadal alkoholikiem, być może tak trzyma się tego brata, żeby mieć pretekst do picia
            pierwsze co musisz zrobić to iść na terapię dla osób współuzależnionych - wtedy zrozumiesz problem, może uda ci się męża też namówić na terapię dla alkoholików - ale najważniejsze, żebyś ty poszła. zdziwisz się ile problemów ci się rozwiąże i ile zrozumiesz z tego co się teraz dzieje.
    • Gość: mm Re: problemy rodzinne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.11, 20:37
      wiesz co?
      Twój mąż chyba nie dojrzał jeszcze do małżeństwa.
      Powiedz mu,że jeżeli nie może żyć bez brata,to niech z nim mieszka,bo ty i dziecko potrzebujecie spokoju.A jak już dojrzeje,to jeżeli będziesz widziała jeszcze sens w waszym związku,pozwolisz mu łaskawie wrócić.
      • Gość: mala mi Re: problemy rodzinne IP: *.dynamic.chello.pl 14.04.11, 10:05
        Rowniez tak uwazam. On z bratem wczesniej nie mial dobrych kontaktow, bo tak jak pisalam - mial problemy z alkoholem. Kiedy ja jego poznalam (a wczesniej jego brata), zaczeli utrzymywac na nowo kontakt. Cieszylam sie z tego i sama go na poczatku namawialam na te spotkania, dopoki nie zauwazylam, ze z bratem robia sobie tajemnice przede mna, do tego co pija i co pala... Maz jest taki, ze do pewnych osob nie potrafi mowic "nie". Do pewnych osob - czyli nie mam na mysli kolegow, a rodzine. Kiedy ja jego o cos poprosze, zeby zrobil cos w domu to slysze pozniej "a bo mi kazalas". Albo powiem mu, czy moglby zrobic to, a pozniej dodaje np. wynies smieci - zaczyna sie unosic, ze on wszystkiego naraz nie zrobi i jak ja moge jemu KAZAC. A ja tylko pytam. On tego nie rozumie.
        W kazdym razie odkad urodzilam naszego synka, brat stanal miedzy nami. (wlasnie wtedy zaczelam meza prosic o pomoc w domu, po cesarce, tak jak i po operacji naprawde nie jest lekko) bo jak to tak facet ma odkurzac czy zmyc od czasu do czasu podlogi... Coz. kafelki czy parkiet jeszcze moglam odkurzyc, ale opor odkurzacza przy dywanie powodowal straszny bol w miejscu ciecia. Brat jego zaczal buntowac, on sie zaczal ze mna porzadnie klocic... Spytalam go ostatnio, co wybiera - ja i nasz syn czy brat. Bo ja tego dluzej nie zniose. Powiedzial ze woli brata, bo to rodzina. Porzadnie sie posprzeczalismy. Po wielu, wielu godzinach klotni, powiedzial ze zostanie ze mna. Ja sie ciesze, bo wreszcie bede miala spokoj (on jest bardzo miekki jesli chodzi o sugestie brata, wiec wszystko dla niego zrobi, nawet wyjdzie z domu na bardzo dlugi czas, jak ostatnio). Ale boje sie, ze zaczna sie klamstwa - ide do kolegow. A bedzie z bratem robil nie wiadomo co. Ja tez mam brata. Jasne, ze nie chcialabym zrywac z nim kontaktow, ale nigdy w zyciu nie pozwolilabym mu wkraczac z butami w moje zycie, chodzic po ludziach i opowiadac na nas, jaki moj facet jest zly, a ja jestem taka nieszczesliwa ze ho ho...
        Niestety. Moj maz nie jest na tyle "silny" zeby powiedziec bratu dosadnie - nie wtracaj sie, nie wchodz miedzy nas i przestan chodzic po ludziach i na nas gadac. Nie. On raczej powie "luz, ok. nic sie nie stalo". Tak samo ma do swojego ojca i siostry. Zlego slowa im nie powie. Ze strachu? Tak podejrzewam. Kiedy bardzo cos go boli, wrecz ma lzy w oczach kiedy mi o tym mowi - przy nich jest cicho i udaje ze jemu to pasuje. Jedynie na swoja mame ciagle krzyczy (bo to ona pila i bila), latwo przy niej wybucha, krzyczy, czepia sie.... Ja juz naprawde czasami nei mam sil.
        • Gość: mm Re: problemy rodzinne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.11, 18:35
          a nie masz możliwości wyprowadzenia sie z dzieckiem na jakiś czas..??
          Chociażby do rodziców..??
          Żeby mąż mógł zrozumieć co stracił,żeby w końcu zrozumiał też co jest dla niego ważne.
          A Ty przy okazji odpoczęłabyś,może nabrałbyś dystansu do całej spra, no i pokazała,że nie pozwolisz sobie nikomu "mieszać" w Twoim małżeństwie.
          • Gość: mm Re: problemy rodzinne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.11, 18:36
            "...do całej sprawy..." miało byc
            • Gość: mala mi Re: problemy rodzinne IP: *.dynamic.chello.pl 16.04.11, 21:29
              ech nie wiem co by z tego bylo...
              Dzisiaj jemu wytlumaczylam, ze nie moze sobie ot tak wychodzic kiedy mamy dziecko. Wyszedl o 15, wrocil na kapiel naszego dziecka o 19 i powiedzial mi, ze kolega czeka w aucie na dole i on wychodzi.
              Stracilam do niego zupelnie zaufanie. Wiem, ze nie pije tak jak kiedys. Ostatnio mi obiecal ze nie bedzie sie juz widywac z toksycznym bratem. Ciezko mi w to uwierzyc i ciagle mysle, ze on teraz jest wlasnie u tego brata. Boje sie, ze powiedzial mi tak, zeby miec mnie z glowy. A co to za zwiazek bez zaufania?
              Teraz z nim rozmawialam przez telefon, on nie wie czy bedzie dzisiaj. A dlaczego? Bo chce mi dac do zrozumienia jak duzo luzu on potrzebuje. I nie wazne, ze nasz syn zabkuje, cala noc do niego wstawalam bo jak nigdy - budzil sie co godzine z wielkim placzem. Maz ma wolne i zamiast mnie wesprzec, albo chociaz zajac sie dzeickiem woli spedzic ten czas z kolegami.
              • Gość: Mia Re: problemy rodzinne IP: *.range109-148.btcentralplus.com 17.04.11, 12:47
                >>Maz ma wolne i zamiast mnie wesprzec, albo chociaz zajac
                > sie dzeickiem woli spedzic ten czas z kolegami.

                Przepraszam ale po co Ci wlasciwie taki maz?Znikajacy nie wiadomo gdzie,awanturujacy sie o byle co(bo zona ,,kazala'' posprzatac),przedkladajacy kolegow nad wlasne dziecko i jeszcze twierdzacy,ze nie jestescie jego rodzina,naprawde po co?
                Twoj maz ma problemy ze soba i powinien podjac terapie bo najwyrazniej w jego rodzinnym domu bardzo zle sie dzialo(dzieje?) i dlatego nie potrafi teraz stworzyc stabilnej rodziny.To raz.A dwa to jest alkoholikiem,ktory powinien sie leczyc.Co to znaczy,ze kontrolujecie jego picie?Wypija kieliszek wina zamiast butelki?Nie ma czegos takiego jak kontrolowane picie u alkoholika.Dopoki Twoj maz nie zrozumie tego i nie podejmie leczenia to nie ludz sie,ze bedzie lepiej.Przestan liczyc na niego i na jakis cud i zatroszcz sie o siebie i syna.Tobie rowniez przydalaby sie terapia dla wspoluzaleznionych.
              • Gość: Ewa Re: problemy rodzinne IP: *.play-internet.pl 17.04.11, 12:57
                To jest po prostu chamstwo, że mąż nie wraca na noc mimo że dziecko źle śpi, bo chce Ci coś udowodnić. Ja rozumiem, że każdy potrzebuje czasu dla siebie, no ale nie zawsze jest to fair wobec drugiej osoby. Pytanie jest czy Ty masz czas dla siebie? Czy mąż uważa, że tylko on może mieć czas dla siebie. Jak on nie wraca na noc to co robi w tym czasie? Może rzeczywiście wychodzi z domu, żeby wypracować sobie taki model kiedy on wychodzi kiedy potrzebuje i pije a Ty nic nie mówisz. To się nazywa "wychowywanie" żony. Współczuję Ci, że masz małe dziecko i jeszcze takie problemy. Może być tak że on nie będzie chciał iść na terapię i będzie chodził nie wiadomo gdzie, i co wtedy? Przykro mi że musisz coś takiego przeżywać.
        • Gość: JJJ Re: problemy rodzinne IP: *.felixcom.3s.pl 30.12.11, 00:30
          Szczerze współczuje! Brat to rodzina a żona i dziecko? To nie rodzina?
    • mama_myszkina Re: problemy rodzinne 30.12.11, 19:32
      Wczesniej klotnie w naszym zwiazku byly dlatego, ze maz pil za duzo alkoholu. Pozniej to sie unormowalo.
      Teraz klocimy sie glownie przez jego brata. Maz jest DDA. Ciagle ma problemy z akceptacja siebie, non stop go we wszystkim wspieram, pomagam. Dzieki mnie wiele osiagnal. Wczesniej nie mial nawet szkoly.

      Maz mial problem alkoholowy, jeszcze przed naszym malzenstwem. Walczylam z tym, zajmowalam go w domu, zeby nie wychodzil pic. A kiedy wychodzil do brata... Pil. I nie tylko.


      Ogarnij się zanim będzie za późno, bo Twój mąż to alkoholik a Ty jesteś współuzależniona. Dwoisz sę i troisz żeby posklejać ten domek z kart, ale to się nie uda. Potrzebna Ci terapia, bo masz niskie poczucie własnej wartości i chyba coś sobie ta 'poświętliwością' rekompensujesz. A może po prostu uwazasz, że nie zasługujesz na nic lepszego. A to błąd i jeśli niczego w sobie nie zmienisz,to skrzywdzisz swoje dzieci. Na męża nie trac czasu, cuda zdarzają się w bajkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka