czarna198212
17.07.11, 08:44
Witam, proszę o wasze opinie, bo już sama nie wiem co robić. Chyba zapędziłam się w "kozi róg" z którego nie ma wyjścia... A wszystko zaczęło się w wakacje w 2007 r .Jestem mamą 3 wspaniałych dzieci. Byłam z dziećmi(mąż nie mógł z nami pojechać bo pracował, a i tak od dawna nie układało się między nami) na wakacjach i tam poznałam Łukasza. Spotkaliśmy się parę razy, dobrze się nam rozmawiało. Po powrocie do domu Łukasz dzwonił do mnie codziennie, dużo rozmawialiśmy i tak po jakimś czasie narodziło się uczucie. Spotykaliśmy się parę razy w roku(dzieliło nas 700km),przeważnie w weekendy. Łukasz ciągle mi mówił jak bardzo mu na mnie zależy i że chce być ze mną, że mnie kocha itp. Nie wiem co mnie opętało, ale w 2010r podjęłam decyzję, że ja też chcę z nim być. Wyjechałam do niego zostawiając dzieci pod opieką mojej mamy(Łukasz chciał być ze mną ale bez dzieci). Od tamtej pory minął rok, jestem po rozwodzie, dzieci w dalszym ciągu są pod opieką moich rodziców(odwiedziłam je parę razy), mam kolejne dziecko z Łukaszem...Chciałabym jakoś naprawić tą całą sytuację, żeby być i z dziećmi i z Łukaszem, ale on chyba tego nie chce, boi się, że sobie nie poradzimy finansowo itd. a poza tym mamy jeden pokój i kuchnię. Dopiero teraz dotarło do mnie, że bardzo kocham swoje dzieci i nie wiem jak mogłam je zostawić. Nie wiem co robić wrócić do domu i być z dziećmi(Łukasz nie pojechał by ze mną ma tu firmę, dom, rodzinę)czy tkwić w tym układzie?