Dodaj do ulubionych

"późny" pierwszy raz

IP: 159.107.89.* 13.03.02, 14:49
Pytanie do p.Doktora, ale nie tylko.

Z jakimi problemami trzeba się liczyć przy "późnej" utracie dziewictwa, tak ok
35 roku życia? I jak sobie z nimi radzić.
Zarówno w czasie tego pierwszego razu jak i potem.
To co przychodzi mi do głowy to to, że nie "gimnastykowana" wcześniej vagina
może źle znosić próby penetracji, może brakuje elastyczności, nawilżenia itd.
Czy to prawda?
Jeśli tak to jak sobie radzić?
Rozumiem, że sprawe nawilżania można rozwiązać jakimiś środkami
farmakologicznymi. A co z elastycznością? Czy można jakoś sobie dopomóc, jakies
ćwiczenia?

A może są jeszcze jakieś problemy?
Piszcie prosze, jeśli ktoś miał takie doświadczenia własne, a p.Doktor mam
nadzieję odpowie z czysto medycznego punktu widzenia.

Z góry dziękuję i pozdrawiam,

Ris
Obserwuj wątek
    • piasia Re: późny pierwszy raz 14.03.02, 06:11
      Polecam Ci wątek "czy po czterdziestce cipka się zmienia" - to odpowiedź na
      większość Twoich pytań.

      Z wyjątkiem tego pierwszego i najważniejszego - co z tym "pierwszym razem"???
      Czytałam, że w tym wieku (a cóż to do cholery za wiek? pełnia kobiecości :-)))
      błona może byc na tyle mało elastyczna, że defloracja będzie bardzo utrudniona,
      a czasem wręcz niemożliwa. Można wtedy zwrócić się o pomoc do lekarza, który
      wykona lekkie nacięcie, żeby poszlo łatwiej (stracisz cnotę ze skalpelem ;-)

      Ale może nie być żadnych problemów - ja przestałam być dziewicą mając tylko
      kilka lat mniej od Ciebie. I było OK, pod każdym względem.
      Powodzenia!
      • kon_by_sie_usmial Re: późny pierwszy raz 14.03.02, 09:08
        piasia napisał(a):

        > Polecam Ci wątek "czy po czterdziestce cipka się zmienia" - to odpowiedź na
        > większość Twoich pytań.
        >
        > Z wyjątkiem tego pierwszego i najważniejszego - co z tym "pierwszym razem"???
        > Czytałam, że w tym wieku (a cóż to do cholery za wiek? pełnia kobiecości :-)))
        > błona może byc na tyle mało elastyczna, że defloracja będzie bardzo utrudniona,
        >
        > a czasem wręcz niemożliwa. Można wtedy zwrócić się o pomoc do lekarza, który
        > wykona lekkie nacięcie, żeby poszlo łatwiej (stracisz cnotę ze skalpelem ;-)
        >
        > Ale może nie być żadnych problemów - ja przestałam być dziewicą mając tylko
        > kilka lat mniej od Ciebie. I było OK, pod każdym względem.

        No i jak szybko z "żółtodzioba" przeistoczyłaś się w eksperta. No, no, a mowia ze im czlowiek starszy tym wolniej sie uczy. Piasiu, przeczysz tej teorii!!!

        > Powodzenia!

    • agnes6 Re: pozny pierwszy raz... 14.03.02, 10:05


      always...... BETTER LATE THAN NEVER !!!!!!!
    • smyk1 Re: do ris ! 14.03.02, 10:46
      Ris !

      A gdzie Ty się uchowałaś ?
      Ale lepiej późno jak wcale !
      • piasia do smiejącego się Konia 15.03.02, 05:42
        Koniu!
        Teorię to ja miałam w jednym palcu, odkąd dobrze nauczyłam się czytać ;-)
        A że nie bardzo było z kim stracić cnoty - to już nie moja wina ;-) Jakoś nie
        rajcowało mnie zrobienie tego byle gdzie i z byle kim, żeby tylko miec za sobą.
        No i namiąchało idealistyczno-katolickie wychowanie.

        A że uczę się szybko, to fakt :-)))))
        I nauczycieli tez miałam całkiem, całkiem, z wyjątkiem może jednego idioty, ale
        każdej się czasem trafi palant ;-)))
        • aga02 Re: do smiejącego się Konia 20.03.02, 15:37
          piasia napisał(a):

          > Koniu!
          > Teorię to ja miałam w jednym palcu, odkąd dobrze nauczyłam się czytać ;-)
          > A że nie bardzo było z kim stracić cnoty - to już nie moja wina ;-) Jakoś nie
          > rajcowało mnie zrobienie tego byle gdzie i z byle kim, żeby tylko miec za sobą.
          > No i namiąchało idealistyczno-katolickie wychowanie.
          >
          > A że uczę się szybko, to fakt :-)))))
          > I nauczycieli tez miałam całkiem, całkiem, z wyjątkiem może jednego idioty, ale
          >
          > każdej się czasem trafi palant ;-)))

          Piasia, you're perfect, as usual. Give me Five!!

          • piasia Re: do smiejącego się Konia 21.03.02, 07:06
            oj Aga, Aga.... ;-)

            z tego coś się wykluje.... ;-)

            i pójdziemy na korepetycje do Orzeszka ;-), która też jest perfect ;-)
            • jamorzeszek Re: do smiejącego się Konia 21.03.02, 13:59
              Gdzie kucharek szesc... No i Aga chyba jednak nie do mnie kieruje komplementy.
              A poza tym bardzo mi milo. Masz ochote, pisz na priva-bez podtextow,
              oczywiscie:)))))))))))))
              Pozdrawiam, orzeszek
        • tassman piasia 21.03.02, 07:47
          piasia napisał(a):

          > Koniu!
          > Teorię to ja miałam w jednym palcu, odkąd dobrze nauczyłam się czytać ;-)
          > A że nie bardzo było z kim stracić cnoty - to już nie moja wina ;-) Jakoś nie
          > rajcowało mnie zrobienie tego byle gdzie i z byle kim, żeby tylko miec za sobą.
          > No i namiąchało idealistyczno-katolickie wychowanie.
          >
          > A że uczę się szybko, to fakt :-)))))
          > I nauczycieli tez miałam całkiem, całkiem, z wyjątkiem może jednego idioty, ale
          >
          > każdej się czasem trafi palant ;-)))

          ***********
          Piasia,

          Rozwiń trochę ten wątek z tym idiotą....Zaczynał robic sie interesujacy? czego on
          od ciebie chciał?

          tassman:)

          • piasia do Tassmana o idiocie 22.03.02, 06:54
            Chciał tylko dziury, w którą może sobie wsadzić. Bez liczenia się z uczuciami i
            odczuciami właścicielki tejże dziury. Wszystkie słowa były obliczone tylko na
            efekt (zresztą mierny, na swoje szczęście nie obdarzyłam go żadnym cieplejszym
            uczuciem).
            W dodatku rychło okazało się, że wszystkie dane personalne były fałszywe -
            poczawszy od imienia i nazwiska, poprzez adres i zawód a skończywszy na stanie
            cywilnym - miał żonę i córeczkę.
            Przyciśnięty do muru i zapytany, dlaczego tak nakłamał, odparł z rozbrajającą
            szczerością, że nie chciał mnie spłoszyć (żebym mu nie zwiała).
            Do tej pory żałuję, że nie naplułam mu w pysk.

            (na marginesie - akceptuję bycie kochanką żonatego faceta, ale uważam, że
            kobieta musi wiedzieć na czym stoi)
            • tassman do piasi o idiocie 22.03.02, 08:01
              piasia napisał(a):

              > Chciał tylko dziury, w którą może sobie wsadzić. Bez liczenia się z uczuciami i
              >
              > odczuciami właścicielki tejże dziury. Wszystkie słowa były obliczone tylko na
              > efekt (zresztą mierny, na swoje szczęście nie obdarzyłam go żadnym cieplejszym
              > uczuciem).
              > W dodatku rychło okazało się, że wszystkie dane personalne były fałszywe -
              > poczawszy od imienia i nazwiska, poprzez adres i zawód a skończywszy na stanie
              > cywilnym - miał żonę i córeczkę.
              > Przyciśnięty do muru i zapytany, dlaczego tak nakłamał, odparł z rozbrajającą
              > szczerością, że nie chciał mnie spłoszyć (żebym mu nie zwiała).
              > Do tej pory żałuję, że nie naplułam mu w pysk.
              >
              > (na marginesie - akceptuję bycie kochanką żonatego faceta, ale uważam, że
              > kobieta musi wiedzieć na czym stoi)

              ****************
              No to rzeczywiscie trafiłaś na szczura w ludzkiej skórze....
              Dobrze ze go pognałaś...

              PZDR
              tassman:)

    • gruppe_n Re: ten pozny pierwszy raz 22.03.02, 23:14
      ... wez sie w sobie i sie wreszcie zdecyduj i nie mecz juz wiecej wszystkich
      tym przechodzonym (przenoszonym?) problemem. Czy zauwazylas, ze juz nadeszla
      wiosna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka