30.07.04, 17:00
... gdybym posluchala rad lekarza i pojechala w podroz na 500 km
... gdybym nie byla badana pochwowo przez lekarza w 3 tc
... gdybym sie nie kochala z mezem w 3 tc

- to moze bym nie musiala isc do lekarza na badanie...

Ehhh, gdyby...
Generalnie nie jest mi zle; dzis miesiac "po tym wszystkim" jakos mnie te
pytania juz tak nie drecza.
Ale: co by bylo, gdyby...

Czy zylo by nadal, czy by sie prawidlowo rozwijalo, czy by sie urodzilo...


Obserwuj wątek
    • 30.tka Re: Gdyby... 30.07.04, 17:01
      gdybym posluchala rad lekarza i NIE pojechala w podroz na 500 km
      • gagat100 Re: Gdyby... 30.07.04, 19:48
        Tez tak gdybałam, oj tez
        ale czas leczy rany, pewnie ze ta w sercu zostanie na wieki, u mnie juz prawie
        5 mies po i staram sie nie gdybac, choc mam cos takiego jak widze dziewczyne z
        duzym brzuszkiem to mysle "o i tak bym wygladała" bylabym pod koniec 7 mies.
        teraz mi sie lezka zakrecila jak pomyslalam ze za 2 mies tulilabym szkraba ale
        trzeba myslec teraz pozytywnie ze wszystko bedzie dobrze z nast. ciaza ze
        widocznie tak mialo byc moze miala wady genetyczne i natura sama wiedziala co
        zrobic.
        wiec kochanie nie ma co gdybac, napewno juz niedlugo nasze jeszcze nieurodzone
        ale wysnione dziecko da nam popalic a pokopie nas od srodka ho,ho,ho
    • kiziak1 Re: Gdyby... 31.07.04, 23:16
      Gdybanie znam je...
      -dgybym nie pokłucila sieze swoim chlopakiem i pojechala z nim nie padło by
      kikla słow za wiele..
      -gydby nie stres to bym jadła...
      -gdybym wczesniej wiedzialą ze jestem w ciązy..
      Ale takie gdybanie nie pomaga a wrecz przeciwnie sprawia ze czuje sie jeszcze
      gorzej...stram sie nie myslec o tym co sie stało..wiem ze i tak nie zapomne ale
      stram sie odgonic zły mysli ktore mnożą sie we mnie w zastraszajacym
      tempie...jeszce teraz kiedy jestem w domu niby dobrze ale mam lezec i
      odpoczywac kiedywstaje krecimi sie wgłowie i znów siadam na łózku ktorego mam
      juz dosc...przytłacza mnie siedzeniew domu ale narazie takjestinic na tonie
      poradze musze odlezec swoje tzn juz kincze "lezakowanie"...
      Wiec zajmuje sie tymco moge robic w domu staram sie nie myslec o tymwszytskim
      choc jest to strasznie trudne..bo jestem sama bez oparcia osoby ktorej
      najbardziej potrezbuje...
      dlategowiem ze gdybanie nie pomaga wcale daje wrecz przecine wfekty człowiek
      sie jeszcze bardziej zadrecza...
      wierze w Nas ze to przetrwamy i dodaje mi otuchy
    • adju Re: Gdyby... 02.08.04, 21:41
      o ja też długo zadawałam sobie takie pytania ale od niedawna znam na nie
      odpowiedź:gdym wtedy nie poroniła to dziś niemiałabym Oskarka.
      Wiem,że miałabym inne dziecko i nawet nie pomyślałabym o Oskarku ale cóż-tak
      się stało jak się stało i trzeba cieszyć się tym co się ma.
      Kochana 30.tko może już niedługo będziesz miała taką samą odpowiedź jak ja wink
      Ściskam
      Justa
      PS. dziś też wiem, że takie pytania nie mają sensu. Było nam pisane stracić
      nasze maleństwa ale to nie znaczy, że los jest zawsze zły. Szybko dostajemy coś
      na otarcie łez. Ja szybko zaszłam w drugą ciąże choć na pierwszą długo
      musieliśmy się z mężem "napocić"wink
    • anuteczek Re: Gdyby... 02.08.04, 23:39
      Kochana
      Gdybanie teraz nie ma sensu. Tak naprawdę takie gdybanie nie przynosi niczego
      oprócz bólu i rozgoryczenia. Wiem, co piszę. Moja Malutka już miałaby rok i dwa
      miesiące. Przestałam gdybać. Czasami myślę o niej i wyobrażam sobie małą
      dziewczyneczkę, która stawia pierwsze kroki i tyle...
      Teraz najważniejsze dla Ciebie powinno być ustalenie realnej przyczyny
      poronienia, czyli zrobienie badań i ewentualne wyleczenie. Gdybanie zostaw na
      potem. Tylko, że potem to nie gdybanie, tylko sny o niespełnionej miłości...
      ściskam
      andzia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka