Dodaj do ulubionych

Im dalej, tym gorzej

26.04.16, 10:44
11 tc. 2 tygodnie temu. Serce nie bije, zabieg i 2 dni później do domu. Na początku się trzymałam. Było ok. Im dalej tym gorzej. Piętro niżej mieszkają znajomi. Byliśmy w tym samym momencie ciąży. Oni w listopadzie będą mieć dziecko, ja unikam rozmów, spotykania się na klatce schodowej... Mąż zaczyna się martwić. O mnie. O nas. Miło. Ale nie pomaga.
Obserwuj wątek
    • beatekm Re: Im dalej, tym gorzej 27.04.16, 09:15
      Bardzo mi przykro, że i Ciebie to spotkało, wiem jak to boli.

      Ja straciłam moją córeczkę ponad dwa miesiące temu i też z czasem nie czuję się lepiej, mam wrażenie, że nawet gorzej, bo coraz mocniej dociera do mnie, że w lipcu się nie spotkamy, że nie mam na co czekać, choć podświadomie cały czas to robię.

      Byłam u psychologa i zrozumiałam, że jest to kolejny etap żałoby, że jej nie da się przeskoczyć, przeczekać, zająć się czymś innym i zapomnieć. Jak to powiedziała Pani psycholog - muszę pozwolić wybrzmieć żałobie.

      Nie wiem jak Ty, ale ja starałam się zająć się tysiącami rzeczy żeby tylko nie myśleć. Wiem, że z czasem będzie lepiej, że żal i smutek pozostaną ze mną na zawsze, że mnie zmienią, już zmieniły.

      Pozwól sobie na smutek, na płacz, z czasem będzie łatwiej.

      Wiem, że teraz cały Świat wydaje się być w ciąży. Ja widząc kobiety w ciąży podobnej do mnie jestem pełna żalu, dlaczego im się udało,a nie mnie?? To naturalne, ten żal będzie we mnie, ale wierzę, że z czasem coraz mniejszy czego i Tobie życzę!
      • kgolinska78 Re: Im dalej, tym gorzej 29.04.16, 11:03
        Bardzo Ci dziękuję. Chyba też czas na wizytę u psychologa. Jakoś trzeba to poukładać.
        • beatekm Re: Im dalej, tym gorzej 03.05.16, 13:22
          Trzymam kciuki,mam nadzieję,że z pomocą dobrego psychologa uda Ci pozbierać.Ściskam mocno.
    • 21czwartek Re: Im dalej, tym gorzej 02.06.16, 10:33
      12tc trzy tygodnie temu. ciąża obumarła w 9 tc. termin na listopad. pobyt w szpitalu, gdzie wszyscy (i lekarze i pielęgniarki) byli mili, pełni współczucia tylko mnie psychicznie rozpieprzył. nie mogę się pozbierać. fizycznie jest ok ale psychicznie... w pracy jestem tylko ciałem i wszystko jest mi obojętne, nawet awanturująca się księgowa (zazwyczaj podnosząca ciśnienie na cały dzień) nie robi na mnie żadnego wrażenia. to moje drugie poronienie i na myśl o kolejnej ciąży aż mnie wzdryga. od razu gdzieś z tyłu głowy siedzi mi, że finał będzie taki sam. mąż chce próbować jak tylko będzie można po łyżeczkowaniu ale nie ja.
      kgolinska78 minął już miesiąc, jak samopoczucie? mam nadzieję że jest lepiej, że smutek powoli przemija, chociaż wiem, że to doświadczenie na zawsze pozostanie gdzieś w sercu.
      • 21czwartek Re: Im dalej, tym gorzej 02.06.16, 10:34
        zapomniałam usunąć suwaczka sad
        • kgolinska78 Re: Im dalej, tym gorzej 10.06.16, 12:00
          Lepiej. Ale nie dobrze. Ktoś kiedyś ładnie powiedział, że nie boli mniej, tylko się człowiek uczy z tym bólem żyć. Wizytę u psychologa bardzo polecam. Jakoś wcześniej nie umiałam wyjść z tego. Teraz widzę światełko w tunelu.
          • dragica Re: Im dalej, tym gorzej 22.06.16, 10:50
            5 poronien, 1 dziecko urodzone martwe w 35tc, 1 zdrowe dziecko.
            Staram sie od roku, nie udaje sie.Ale! nadal mam nadzieje. Bedzie ciezko, bylo ciezko, przeszalm baaardzo duzo i tak jak sama napisalas-z tym bolem trzeba sie nauczyc zyc.
            Psycholog bardzo moze pomoc, bo "nieprzerobiona" zaloba moze dac sie we znaki nawet za kilka lat.
            Daj sobie czas, nie zmuszaj sie do niczego-trzeba przejsc przez wszystkie etapy zaloby, dopiero wtedy bedziesz mogla isc dalej.
    • bernadeta123 Re: Im dalej, tym gorzej 23.06.16, 12:00
      Witam nigdy nie sądziłam, że i mnie to spotka. Takie rzeczy dzieją się obok. Niestety - poroniłam w 7 tygodniu. Już widziałam bijące serduszko. Pozostał ogromny ból. Musiałam mieć łyżeczkowanie - choć wszyscy byli cudowni i tak pozostała trauma. Mam już zdrowego syna, to drugie dziecko to była niespodzianka od losu - zaszłam w 27 dc. Mąż nie chce słyszeć o drugim dziecku i nawet teraz nie zmienił zdania, widząc moje cierpienie. Czuję, że się oddalam od niego, jest gorzej z każdym dniem.
      • 2fasolka Re: Im dalej, tym gorzej 30.06.16, 16:57
        2fasolka ja jestem szósty dzień po lyzeczkowaniu ciaza obumarła tez w siódmy tygodniu. Czułam ze coś jest nie tak....przez jakieś dwa tygodnie czułam jakbym nie była bylaw ciąży choć oddania łam te myśli. ...potem usg i serduszko nie bije....koszmar....ból rozpacz. Dziś byłam w szpitalu bo bardzo mnie boli brzuch okazało się ze coś jeszcze w macicy zostało. ..teraz po lekach czekam na oczyszczenie. ...jak nie uda się to jutro do. Szpital a ...mam dość. ....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka