zaisa
31.05.05, 18:38
Czesc, Dziewczyny. Moze jeszcze mnie pamietacie? Nie odzywalam sie chyba
miesiac - maz przeszedl na system represji i zablokowal dostep do internetu,
w czym pomoglo mu rozkrzaczenie sie komputera. Na kiepski stan psychiczny na
pewno mi nie pomoglo, pogorszylo raczej.
Ciagle nie moge pozbyc sie polipa endometrialnego - siedzi sobie w
endometrium macicy i ma gdzies kuracje luteina (miala spowodowac wiekszy
wzrost endometrium i silniejsza miesiaczke/i, mongolsko-tybetanskie ziola i
moje pragnienie pozbycia sie go. Mama zaraz trafia do szpitala - dran
nowotwor, i to juz drugi (nie przerzuty) a moj mezczyzna nie jest w stanie
zrozumiec, ze w tym wszystkim przydaloby sie mi jakies wsparcie a nie wprost
przeciwnie.
Swiat jest piekny a mi najczesciej jest smutno i ropaczliwie.
och, zebyscie mialy wiecej sily, wiecej nadziei niz ja. Bo zastanawiam sie,
czy jest sens walczyc z polipem, wytrzymywac z mezem itd. Bo boje sie, ze
jesli uda nam sie miec dziecko/dzieci to je skrzywdzimy.
Pozdrawiam Was serdecznie - te ktore sa dluzej i te, ktore mialy szczescie w
nieszczesciu tu trafic. Tesknilam za Wami
Zaisa