Dodaj do ulubionych

Pozdrawiam

31.05.05, 18:38
Czesc, Dziewczyny. Moze jeszcze mnie pamietacie? Nie odzywalam sie chyba
miesiac - maz przeszedl na system represji i zablokowal dostep do internetu,
w czym pomoglo mu rozkrzaczenie sie komputera. Na kiepski stan psychiczny na
pewno mi nie pomoglo, pogorszylo raczej.
Ciagle nie moge pozbyc sie polipa endometrialnego - siedzi sobie w
endometrium macicy i ma gdzies kuracje luteina (miala spowodowac wiekszy
wzrost endometrium i silniejsza miesiaczke/i, mongolsko-tybetanskie ziola i
moje pragnienie pozbycia sie go. Mama zaraz trafia do szpitala - dran
nowotwor, i to juz drugi (nie przerzuty) a moj mezczyzna nie jest w stanie
zrozumiec, ze w tym wszystkim przydaloby sie mi jakies wsparcie a nie wprost
przeciwnie.
Swiat jest piekny a mi najczesciej jest smutno i ropaczliwie.
och, zebyscie mialy wiecej sily, wiecej nadziei niz ja. Bo zastanawiam sie,
czy jest sens walczyc z polipem, wytrzymywac z mezem itd. Bo boje sie, ze
jesli uda nam sie miec dziecko/dzieci to je skrzywdzimy.
Pozdrawiam Was serdecznie - te ktore sa dluzej i te, ktore mialy szczescie w
nieszczesciu tu trafic. Tesknilam za Wami
Zaisa
Obserwuj wątek
    • misia_7 Re: Pozdrawiam 31.05.05, 18:42
      Ja Cię pamiętam. Przykro mi, że u Ciebie nie za wesoło... mam nadzieję, że
      będzie lepiej, jesteś dzielna babka.
      Przytulam mocno wink
    • akala Re: Pozdrawiam 31.05.05, 23:03
      Och, Zaisa, strasznie smutno, ze tak sie wszystko marnie uklada...

      Wlasnie zastanawialam sie niedawno, gdzie sie podzialy wszystkie znajome nicki
      (z okolic grudnia, kiedy do Was dolaczylam) i pomyslalam sobie, ze to pewnie
      zdrowy objaw - dochodzimy do siebie i oddalamy sie od forum, zaczynamy sobie
      radzic w swiecie poza netem... Wiec myslalam, ze Ty tez, i ze to chyba dobrze,
      ze juz sie nie odzywasz - a okazuje sie, ze nie. Smutno.

      Jak dlugo walczysz juz z tym polipem? Jest szansa, ze to sprawa czasu, i
      jeszcze go za malo uplynelo? Oby. Trzymam kciuki, niech znika jak najszybciej.
      Swoja droga, dzieki Bogu ze nowotwor Twojej Mamy bez przezutow. Zawsze to jakas
      nadzieja... Czemu zawsze jest tak, ze kiedy dzieje sie cos zlego, to juz
      hurtem? U nas tez zmartwienia nakladaja sie jedne na drugie - co sie jedno
      rozpacze, drugie podnosi leb - ale jest nadzieja, ze to tez minie.

      Rozumiem Twoje "domowe" zmartwienia, my z moim kochanym jeszcze w lutym
      ustalilismy, ze odkladamy kolejne starania na pozniej (prawdopodobnie
      grudzien/styczen), az sie ulozymy ze soba nawzajem - wiec w spokoju
      wyleczylismy nasze bakterie i teraz jeszcze sie doszczepiamy, jednoczesnie
      probujac doleczyc wzajemne emocjonalne krzywdy z czasu okolo poronienia.
      Ciezko z facetami - zupelnie inaczej radza sobie z nieszczesciami, strasznie
      duzo czasu zajelo mi pogodzenie sie z tym, ze on zupelnie inaczej to wszystko
      odczuwa, pamietam z calkiem niedawna ten strach o ktorym piszesz, ze jesli znow
      zajde w ciaze i znow nie bedziemy potrafili sie porozumiec, to przeciez
      najbardziej ucierpi nasze Malenstwo...
      Wiesz, z nowa energia zabieram sie do dlaszego ciagu tlumaczenia tekstu
      o "mezczyznie i poronieniu". Twoj list mi o tym mocno przypomnial.

      Sciskam Cie mocno, chociaz z bardzo daleka, i przesylam kawaleczek slonca - oby
      zrobilo Ci sie chociaz odrobinke jasniej... Swiat rzeczywiscie jest piekny,
      tylko czasami nie ma sily go podziwiac - jak powiedziala "pani pastor" na
      naszym nabozenstwie pozegnalnym, masz prawo rozpaczac, bo stracilas swoje
      dziecko - i swoje marzenia. I nikt nie ma prawa odbierac Ci smutku.

      Ala
      • azalea Re: Pozdrawiam 01.06.05, 11:09
        Kochana - pamiętam Cię oczywiście! Przykre to, że często z teoretycznie
        najbliższym nam człowiekiem jest się najtrudniej porozumieć sad Z walki z
        polipem nie rezygnuj, masz cel przed sobą - zniszczyć go. A potem juz tylko
        dobrze będzie smile
        Cieszmy się drobiazgami, np. tym, że z Twoją Mamą jest dobrze, że słońce
        świecie - wiem, że to banały, ale jakoś musimy sobie radzić. Ja toczę nierówną
        walkę z mięśniakiem, narazie on wygrywa sad
        Całuję Cię bardzo
    • mama.mimi Re: Pozdrawiam 01.06.05, 11:53
      Witaj
      ja też Cię pamiętam bardzo dobrze, co jakiś czas zaglądam tutaj, a Ciebie niet.

      Ostatnio byłam u psycholki, myślałam,że sobie wszystko poukładalam, wyciszyłam
      się, a ta do mnie z grubej rury, że tlamszę, że duszę w sobie, załamała mnie,
      ale chyba miała rację bo w pozoranctwie jestem super doskonała.

      Mam rozmawiać!! Wyrzucać z siebie!!! Ciekawe z kim rozmawiać???
      Wszyscy mają dość tego tematu, mąż odpada, bo nie ma siły mnie ( nas wszystkich
      zresztą) słuchać. Nie dziwię sie, bo ileż razy można? Jakoś sobie to wszystko
      poukladał. Psycholka na to, że my razem mamy to sobie poukładać, a nie każde z
      osobna. Może ma rację, ale ja sama już nie wiem.
      Poddała w wątpliwość internet, forum, z tym akurat się nie zgadzam, bo bez Was
      padłabym kompletnie, a tak jakoś jest!

      Nie daj się polipowi.

      Skrzywdzicie dziecko? Co Ty piszesz? Jeśli coś jest nie tak w Waszym związku to
      dziecko napewno ukierunkuje Was, albo w lewo, albo w prawo. A może zlepi,
      naprawi Wasz związek, oczywiście jeśli jest coś do naprawienia. Trudno to
      przewidzieć. Napewno podleczyłoby Ono Ciebie. To jest pewne.

      Nie mogłam się doszukać, dlaczego urodziłaś, o ile pamiętam to urodzilaś ok 23
      tc, tak jak ja. Co było przyczyną?

      Myślisz o kolejnym dziecku? Czy masz zakaz?


      pozdrawiam

      Monika
    • fanta-girl Re: Pozdrawiam 01.06.05, 14:50
      ja tez pamietam smile

      Ja tez za bardzo nie moge odwiedzac TYCH stron i forow.
      Zreszta rzeczywiscie jest w tym cos makabrycznego, ze dodalam forum "poronienie"
      do ulubionych uncertain

      3maj sie mocno.
      Ogladalam jakis czas temu program w tiwi i pewnej gwiedzie pop, ktora straszne
      kopy od zycia zbierala w dziecinstwie. Jej mama jej powiedziala: moze zycie
      probuje Cie przygotowac do czegos waznego?

      Jakos probuje zlapac faze, ze to nie byla tylko taka zlosliwosc losu, tylko ktos
      na gorze sie zagapil a teraz bedzie chcial tak nas pokierowac, zeby to wszystko
      jakos odplacic.
      • krztyna Re: Pozdrawiam 02.06.05, 09:23
        Hej, Zaisko.
        Podczytuję sobie forum, ale się nie udzielam. Gdzieś rzeczywiście uciekłaś u
        miałam nadzieję, że jesteś w pełni starań. Trzymam kciuki za Twoje walki. Nie
        zapomnij tylko zauważać nawet maluteńkich zwycięstw (np. dostępu do komputera
        mimo restrykcji mężowskich) smile

        A jak bedzie miał coś przeciw internetowi, to pokaz mu ten wątek i zapytaj czy
        on ma takich znajomych, których nie widział nigdy na oczy a na których może tak
        liczyć, jak Ty na to Forum.

        Pozdrowienia dla Ciebie, a niech będzie że dla męża też smile


        --------
        A Dzieciątko przyszło jesienią...
    • cleodark Re: Pozdrawiam 02.06.05, 10:44
      Zaiso,
      też Ciebie pamiętamsmile, i przytulam mocnosmile))


      Zapraszam na nowe forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29792
    • zaisa Re: Pozdrawiam 02.06.05, 18:32
      Dzięki, Dziewczyny!
      Miałam rację, że do Was tęskniłamsmile
      co do internetu - niech żyją kawiarenki internetowe itp. wolałabym w domu, ale
      cóżsad
      Jest pewna szansa, że polip, się odczepił ode mnie. Niestety, szansa, a nie
      pewność, bo okazało się, że usg zostało zrobione wtedy gdy macica jest dobrze
      ukrwiona a wtedy dziad może się ukryć. W takich przypadkach usg jest miarodajne
      pod koniec cyklu. Szkoda, że dowiedziałam się od lekarza po badaniu... Tyle, że
      do tej pory niezależnie od etapu cyklu było widać, że jest. Tym razem nic. Więc
      może...
      Pozdrawiam Was serdecznie, dzięki za posty i muszę już lecieć
      zaisa
      Ps. Byłam na prezentacji dziewczyn na Karowej. One wyszły b. dobrze, część
      publiczności znacznie gorzej.
      • danade Re: Pozdrawiam 06.06.05, 11:08
        to jeszcze ja... też Cię pamiętam, też mi mąż komputer ogranicza (bo mgr pisze,
        a że juz raz dziekankę brał to już sama go zachęcam..), też Cię pozdrawiam
        i też uciekam, bo zaraz zaliczenie smile
        A napisz coś może o tej publiczności, jak już się do kompra dostaniesz smile
        Pozdrawiam
    • zaisa Re: Pozdrawiam 19.06.05, 02:35
      Kochane!
      Skrótowo -
      - Mama po szpitalu choc ze szwami i drenem, tylko nie umie sie o siebie
      troszczyc, bo ona "musi" to czy tamto (jak protestuje, to mam nie denerwowacwink,
      ale organizm sam zaczyna sie tego domagac. Ogolnie, szczesliwie w nie najgorszej
      kondycji, sypiam juz nie u mamy tylko u nas.
      - drugie usg podtrzymuje wersje pierwszego - polipa pewnie nie ma
      - hmmm, publicznosc...
      Po pierwsze "lekarska" reakcja na widok Moniki - wuchowej w zaawansowanej ciazy
      - "co, ona ma w ciazy mowic o poronieniach? To teraz wszystko moze sie zdarzyc
      (tak to brzmiala, jakby na 200% miala sie zaraz zaczac akcja porodowa), idiotka!"
      - pewna pani przez caly czas czytala jakies kolorowe pisemko oraz co najmniej
      dwukrotnie rozmawiala przez telefon(!), takze w trakcie drugiegi tematu
      spotkania - o osiagnieciach chirurgii na maluszkach przed i zaraz po urodzeniu.
      (Swoja droga pozytywnie to brzmialo, glownie o tych po urodzeniu, jest znaczny
      postep, zwlaszcza jak dzieciaczek wazy ponad 1 kg)
      - pewna grupka, tak ze trzy sztuki gawedzila sobie ciurkiem, tez niezaleznie od
      tematu, chyba nawet przy drugim wiecej. Komentowali?
      - wchodzenie i wychodzenie w trakcie, ale to chyba specyfika miejsca
      - sporo osob gadajacych a wrecz chichoczacych, mialam wtedy zdecydowanie chec
      czyms te panie trzepnac po glowkach, czyms ciezkim, oczywiscie
      - b. ladnie zagoila i zakonczyla pani prowadzaca calosc - nie pamietam nazwiska,
      niestety (Gempel? - sprawdze jeszcze), jeden lekarz podziekowal na koniec za
      przygotowanie i odwage i cos jeszcze mowil, ze za granica jest inaczej niz u nas
      i tyle bylo dyskusji
      - chyba tym, co najbardziej zszokowalo srodowisko medyczne, byla informacja, ze
      rodzice maja prawo zabrac i pochowac cialo dziecka niezaleznie od wieku i masy.
      Tylko, ze "jakby wszyscy chcieli zabierac to przciez niemozliwe" Nie maja
      pojecia, ze do tego by miec grob takiego calkiem malego malenstwa potrzeba duzo
      odwagi i sily.
      - no i chcieli, by juz skonczyc ten temat, bo to za dlugo
      - i jeszcze kilka zdan zamienilam z pania, ktora prowadzila calosc - ona zdaje
      sobie sprawe, jak jest, jak lekarze potrafia sie zachowywac i uwaza, ze temat
      trzeba drazyc a takie prelekcje powtarzac co roku.
      Ale sama nie dalam rady zabrac glosu w ramach dyskusji, choc w trakcie myslalam,
      ze to zrobie.
      Co najmniej jedna osoba przyszla z zewnatrz. Na liscie obecnosci (bylo cos
      takiego!) widzialam nazwisko lekarza, ktory raczej z Karowa nie jest zwiazany.

      A calkiem od ostatniego tematu odbiegajac - to, ze musialam skupic sie ostatnio
      na Mamie dobrze mojej psychice zrobilo. Ale poprzednio, gdy Mamy trafienie do
      szpitala zbieglo sie z moim ze szpitala wyjsciem - bez dziecka, nie bylam w
      stanie skoncentrowac sie na jej potrzebach. Ani na niczym innym.
      Jeszcze raz Wam dziekuje za dobre slowa i wsparcie oraz serdecznie pozdrawiam.
      Zaisa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka