monika701
26.10.08, 20:14
Nie ma i nie bedzie rownosci pomiedzy kobieta i mezczyzna.
Moze istniec i powinno sie dazyc do rownouprawnienia. Taki jest wymog naszej
cywilizacji i kierunek zmian.
Swiat lub tez zycie nie jest sprawiedliwe a my ludzie mamy taka potrzebe
wiary, ze MUSI byc SPRAWIEDLIWIE.
Sprawiedliwosc to domena sadow a nie zycia.
Roznice pomiedzy kobieta a mezczyzna sa niepodwazalne i niezaprzeczalne. Sa
rowniez nieuniknione.
Kobieta jest niewolnikiem wlasnego ciala - BYCIA KOBIETA.
Wolnym mozna byc tylko bedac mezczyzna.
Dlaczego nie jestem mezczyna??? Chce wolnosci! Bo zycie nie jest sprawiedliwe
i ktos zawsze jest lepszy a ktos inny gorszy. Czyjes zycie jest mniej warte a
czyjes wiecej.
Rozwoj cywilizacji pozwala koietom coraz lepiej panowac nad wlasnym cialem ale
nigdy do konca...
Kobieta zostala stworzona do tego zeby byc niewolnica i to wcale nie mezczyzny
ale samej siebie i wlasnego ciala.
Nauczylysmy sie panowac nad menstruacja - mamy podpaski a nawet tampony i
wlasciwie juz nawet nie widac, ze mamy miesiaczke. Niestety fizjologia nas
goni i czasami mamy rozne dolegliwosci jak bole. Wtedy siegamy po
tabletki...Mamy takze wahania nastrojow zwiazane z wahaniami hormonow i tutaj
przynajmniej czesciowo tez juz jestesmy sobie w stanie z tym poradzic.
Jednak kamieniem milowym byla antykoncepcja, ktora pozwolila takze na to aby
kobieta mogla czerpac z seksu taka sama przyjemnosci jak mezczyna... Ale
okazalo sie, ze zadna metoda antykoncepcji nie daje 100% gwarancji...
Wszystko co robimy zmierza do tego aby jak najbardziej upodobnic sie do
mezczyzn i w ten sposob otrzymac upragniona WOLNOSC. Chcialybysmy byc i zyc
jak mezczyzni, chcialybysmy byc mezczyznami. Nelezy nam sie to bo przeciez
inaczej byloby niesprawiedliwie... Cale zycie chcialam byc mezczyzna bo
niczego tak nie pragne jak wolnosci... Robie co chce bo przeciez oni -
mezczyni tak robia i jest to przejaw WOLNOSCI. Tylko niestety od czasu do
czasu dopada mnie smutna prawda - NIE MASZ WOLNOSCI BO URODZILAS SIE KOBIETA.
Mezczyzna zajmujacy sie swoim potomkiem to jego wolny wobor lub wynik
interwencji SPRAWIEDLIWOSCI SADU, oraz wynik ewolucji oczekiwan spolecznuch
lub tez cywilizacji. Kobieta nawet wspolczesna czyli ta niby wolna jest tak
samo przywiazana do swojego dzicka jak setki lat temu. Przywiazana
fizjologicznie i emocjonalnie. Dla wielu kobiet tak silny zwiazek jest zrodlem
depresji bo nie potrafia pogodzic sie z faktem, ze nie sa i tak naprawde nigdy
nie byly wolne. Dla wielu kobiet przerwanie ciazy to koszmar ale takim samym
koszmarem a czasami nawet wiekszym jest odebranie im UŁUDY wolnosci.
Wspolczesne kobiety pracuja do konca 9 miesiaca ciazy i wracaja do pracy w 3
miesiacy zycia dziecka kiedy pokarm rozsadza im piersi a 3/4 nocy spedzaja z
placzacym niemowleciem na rekach... Czy jakis pan wyobrazilby sobie, ze przez
9 miesiecy jest chory np. na zapalenie sluzowki zoladka (towarzysza temu
mdlosci, zgaga, odbijanie sie i bol brzcha) oraz dorzucil sobie
kilkukilogramowy worek i nadal moze w takim stanie pracowac? Jak sie ktos zle
czuje lub jest chory to lezy i odpoczywa a nie bije rekordy wytrzymalosci.Ale
nie kobieta, ona zrobi wszystko zeby nie dac odebrac sobie ILUZJI wolnosci.
Pozniej wraca do pracy po 3 miesiacach od porodu i przez pierwsze tygodnie
zwalcza w sobie koszmarne uczucie oderwania od dziecka, ktore na tym etapie
jest jej czescia... Kobieta zrobi WSZYSTKO dla WOLNOSCI.
Kobiety - olimpijczycy biora srodki hormonalne zeby zatrzymac menstruacje,
ktora obnizylaby ich wydolnosc, po to aby pokazac,ze sa takie same jak
mezczyzni, ze sa WOLNE, ze nie sa NIEWOLNICAMI CIALA.
Czy mozna sie dziwic, ze sa zdolne nawet do tego zeby zabic aby nie utracic
wolnosci...
Oczywiscie patrzac na te heroiczne wysilki kobiet bardzo chcialoby sie
powiedziec, ze nie tylko nie sa gorsze od mezczyzn ale sa nawet LEPSZE.
Oczywiste jest, ze zaden mezczyzna nie bylby w stanie zrobic tego
wszytskiego... Tylko po co mialby to robic? W koncu i tak jest lepszy od
kobiety bo ma to czego ona nigdy miec nie bedzie PRAWDZIWA WOLNOSC WYBORU.
Decyzje mezczyzny to tylko kwestia jego woli; chce zajac sie tym dzieckiem czy
nie? chce byc z ta kobieta czy nie? etc.
Jestem Feministka i nienawidze mezczyzn. Dlaczego to oni a nie my otrzymali
WOLNOSC? Chce sprawiedliwosci i wolnosci dla wszystkich. Tylko, ze to jest
Utopia... Cale zycie bede zwiazana z dziecmi, cale zycie bede pokutowala za
momenty buntu przeciwko byciu NIEWOLNICA czyli bunt przeciwko wlasnemu
cialu... I nawet ja tak wyraznie widzaca, ze jestem PODGATUNKIEM stworzonym w
bardzo konkretnym celu, ktorego zycie ma tylko jeden cel - PROKREACJA, nie
potrafie sobie odmowic nadziei, ze gdzies tam na koncu tej drogi; skoro to
tylko mezczyzni maja WOLNA WOLE, to tylko oni tez beda rozliczani z
podejmowanych decyzji....