Dodaj do ulubionych

Feministki?

26.10.08, 20:14
Nie ma i nie bedzie rownosci pomiedzy kobieta i mezczyzna.
Moze istniec i powinno sie dazyc do rownouprawnienia. Taki jest wymog naszej
cywilizacji i kierunek zmian.
Swiat lub tez zycie nie jest sprawiedliwe a my ludzie mamy taka potrzebe
wiary, ze MUSI byc SPRAWIEDLIWIE.
Sprawiedliwosc to domena sadow a nie zycia.
Roznice pomiedzy kobieta a mezczyzna sa niepodwazalne i niezaprzeczalne. Sa
rowniez nieuniknione.
Kobieta jest niewolnikiem wlasnego ciala - BYCIA KOBIETA.
Wolnym mozna byc tylko bedac mezczyzna.
Dlaczego nie jestem mezczyna??? Chce wolnosci! Bo zycie nie jest sprawiedliwe
i ktos zawsze jest lepszy a ktos inny gorszy. Czyjes zycie jest mniej warte a
czyjes wiecej.
Rozwoj cywilizacji pozwala koietom coraz lepiej panowac nad wlasnym cialem ale
nigdy do konca...
Kobieta zostala stworzona do tego zeby byc niewolnica i to wcale nie mezczyzny
ale samej siebie i wlasnego ciala.
Nauczylysmy sie panowac nad menstruacja - mamy podpaski a nawet tampony i
wlasciwie juz nawet nie widac, ze mamy miesiaczke. Niestety fizjologia nas
goni i czasami mamy rozne dolegliwosci jak bole. Wtedy siegamy po
tabletki...Mamy takze wahania nastrojow zwiazane z wahaniami hormonow i tutaj
przynajmniej czesciowo tez juz jestesmy sobie w stanie z tym poradzic.
Jednak kamieniem milowym byla antykoncepcja, ktora pozwolila takze na to aby
kobieta mogla czerpac z seksu taka sama przyjemnosci jak mezczyna... Ale
okazalo sie, ze zadna metoda antykoncepcji nie daje 100% gwarancji...
Wszystko co robimy zmierza do tego aby jak najbardziej upodobnic sie do
mezczyzn i w ten sposob otrzymac upragniona WOLNOSC. Chcialybysmy byc i zyc
jak mezczyzni, chcialybysmy byc mezczyznami. Nelezy nam sie to bo przeciez
inaczej byloby niesprawiedliwie... Cale zycie chcialam byc mezczyzna bo
niczego tak nie pragne jak wolnosci... Robie co chce bo przeciez oni -
mezczyni tak robia i jest to przejaw WOLNOSCI. Tylko niestety od czasu do
czasu dopada mnie smutna prawda - NIE MASZ WOLNOSCI BO URODZILAS SIE KOBIETA.
Mezczyzna zajmujacy sie swoim potomkiem to jego wolny wobor lub wynik
interwencji SPRAWIEDLIWOSCI SADU, oraz wynik ewolucji oczekiwan spolecznuch
lub tez cywilizacji. Kobieta nawet wspolczesna czyli ta niby wolna jest tak
samo przywiazana do swojego dzicka jak setki lat temu. Przywiazana
fizjologicznie i emocjonalnie. Dla wielu kobiet tak silny zwiazek jest zrodlem
depresji bo nie potrafia pogodzic sie z faktem, ze nie sa i tak naprawde nigdy
nie byly wolne. Dla wielu kobiet przerwanie ciazy to koszmar ale takim samym
koszmarem a czasami nawet wiekszym jest odebranie im UŁUDY wolnosci.
Wspolczesne kobiety pracuja do konca 9 miesiaca ciazy i wracaja do pracy w 3
miesiacy zycia dziecka kiedy pokarm rozsadza im piersi a 3/4 nocy spedzaja z
placzacym niemowleciem na rekach... Czy jakis pan wyobrazilby sobie, ze przez
9 miesiecy jest chory np. na zapalenie sluzowki zoladka (towarzysza temu
mdlosci, zgaga, odbijanie sie i bol brzcha) oraz dorzucil sobie
kilkukilogramowy worek i nadal moze w takim stanie pracowac? Jak sie ktos zle
czuje lub jest chory to lezy i odpoczywa a nie bije rekordy wytrzymalosci.Ale
nie kobieta, ona zrobi wszystko zeby nie dac odebrac sobie ILUZJI wolnosci.
Pozniej wraca do pracy po 3 miesiacach od porodu i przez pierwsze tygodnie
zwalcza w sobie koszmarne uczucie oderwania od dziecka, ktore na tym etapie
jest jej czescia... Kobieta zrobi WSZYSTKO dla WOLNOSCI.
Kobiety - olimpijczycy biora srodki hormonalne zeby zatrzymac menstruacje,
ktora obnizylaby ich wydolnosc, po to aby pokazac,ze sa takie same jak
mezczyzni, ze sa WOLNE, ze nie sa NIEWOLNICAMI CIALA.
Czy mozna sie dziwic, ze sa zdolne nawet do tego zeby zabic aby nie utracic
wolnosci...
Oczywiscie patrzac na te heroiczne wysilki kobiet bardzo chcialoby sie
powiedziec, ze nie tylko nie sa gorsze od mezczyzn ale sa nawet LEPSZE.
Oczywiste jest, ze zaden mezczyzna nie bylby w stanie zrobic tego
wszytskiego... Tylko po co mialby to robic? W koncu i tak jest lepszy od
kobiety bo ma to czego ona nigdy miec nie bedzie PRAWDZIWA WOLNOSC WYBORU.
Decyzje mezczyzny to tylko kwestia jego woli; chce zajac sie tym dzieckiem czy
nie? chce byc z ta kobieta czy nie? etc.

Jestem Feministka i nienawidze mezczyzn. Dlaczego to oni a nie my otrzymali
WOLNOSC? Chce sprawiedliwosci i wolnosci dla wszystkich. Tylko, ze to jest
Utopia... Cale zycie bede zwiazana z dziecmi, cale zycie bede pokutowala za
momenty buntu przeciwko byciu NIEWOLNICA czyli bunt przeciwko wlasnemu
cialu... I nawet ja tak wyraznie widzaca, ze jestem PODGATUNKIEM stworzonym w
bardzo konkretnym celu, ktorego zycie ma tylko jeden cel - PROKREACJA, nie
potrafie sobie odmowic nadziei, ze gdzies tam na koncu tej drogi; skoro to
tylko mezczyzni maja WOLNA WOLE, to tylko oni tez beda rozliczani z
podejmowanych decyzji....
Obserwuj wątek
    • kropka_bordo Re: Feministki? 26.10.08, 20:29
      monika701 napisała:
      <ciach>

      Oh boziu moja... wzięłabyś wrzuciła co kilka zdań jakiego buziaka, bo
      nieprzyzwoicie tak pierd*lić bez ani jednego pocałunku.
    • bene_gesserit Re: Feministki? 26.10.08, 20:31
      Pomylil ci sie feminizm z mizoandria, moni.
      • monika701 Re: Feministki? 26.10.08, 21:04
        Z calego tekstu tylko jedno slowo zostalo zrozumiane - nienawidze a do tego
        wziete doslownie. Nie mozna mnie niestety posadzac o mizoandrie. Wywod jest
        chaotyczny ale nie nielogczny. Ale bylam ciekawa opinii wiec dziekje za reakcje.
        Chodzilo o to aby pokazac, ze fizjologia decyduje o zyciu kobiety, od czego
        zupelnie wolny jest mezczyzna. Nie mozna sie z tym nie zgodzic. Chodzilo o to
        aby pokazac, ze dazenie do rownosci oznacza dozenie to zycia/bycia jak mezczyna
        i walka z fizjologia. walka z wlasna natura - kobiecoscia.
        • kocia_noga Re: Feministki? 26.10.08, 21:29
          Mężczyzna też jest niewolnikiem swojego ciała i swojej fizjologii, a
          jesli myślisz,że teraz jest gorzej, bo musimy iść do pracy podczas
          bolesnej miesiącZki, ciąży, albo wkrótce po porodzie, to zapoznaj
          się z danymi historycznymi - dawniej lepiej nie bywało. Owszem, ale
          tylko dla bogatych i to niekoniecznie. Krok po kroku warunki pracy
          sa przystosowywane do kobiet, może jeszcze nie w Polsce, ale i do
          nas to kiedyś dotrze. Nie tak dawno nie było w ogóle urlopów
          macierzyńskich ani wychowawcvzych, a kobiety które chciały
          pracxować, musiały zrezygnować z małżeństwa (cos takiego jak samotne
          macierzyństwo od razu stawiałoby je na marginesie życia).
          Związek z dzieckiem to nie brak wolności, tylko coś bardzo cennego
          co jest nam dane - faceci tego nei mają, są o to ubożsi.
          • monika701 Re: Feministki? 27.10.08, 16:29
            Dokladnie tak i na tym polega paradoks naszej sytuacji...
            W tekscie nie jest powiedziane, ze kobiety sa nieszczesliwe bo
            pracuja. Ja nie wyobrazam sobie zycia bez pracy. Nie jest
            powiedziane rowniez, ze dzieci to przeklenstwo, ja nie wyobrazam
            sobie zycia bez dzieci. Chodzi o to, ze mezczyzni sa wolni od tego
            rodzaj problemow...
            • kocia_noga Re: Feministki? 27.10.08, 20:12
              monika701 napisała:

              Chodzi o to, ze mezczyzni sa wolni od tego
              > rodzaj problemow...

              Wolni od jednych, zalezni od innych, serio.
        • bene_gesserit Re: Feministki? 26.10.08, 21:39

          Mam wrazenie, ze slabo znasz facetow. Mezczyzni na calym swiecie (pomijajac
          Chiny) o wiele czesciej popelniaja samobojstwo niz kobiety, na calym swiecie
          (nawet w krajach rozwinietych) zyja krocej niz kobiety, wiek dojrzewania
          przechodza co najmniej rownie dotkliwie, a cale dorosle zycie wisi nad nimi
          widmo impotencji, niedostatecznego seksualnego wykazania sie itd, itd itd.

          Noi czasy wspolczesne nie przyniosly kryzysu kobiecosci - to pojecie meskosci
          sie przewartosciowuje i zmienia.
          • monika701 Re: Feministki? 27.10.08, 16:30
            Czasy zdecydowanie zmieniaja sie na korzysc kobiet i tak powinno byc
            i co wiecej kobieta jest silniejsza od mezczyzny, ale chodzi o to,
            ze zycie kobiety to walka i to niestety z sama soba. Na tym polega
            paradoks.
            • bene_gesserit Re: Feministki? 27.10.08, 19:45
              Nadal nie rozumiem, z czym masz problem.
              Nei chcesz znosic trudow ciazy i pologu - to nie zachodz. Nie
              chcesz miec okresu - sprowadz sobie Lybrel (nie wiem, czy jest
              dostepny w Polsce, ale jesli nie - to wszystko mozna kupic on-
              line). Cielesnosc ogranicza kazda istote obojetnie od plci, wieku
              itd. Paradoksu tu nijakiego nie widze.
              • monika701 Re: Feministki? 27.10.08, 22:19
                Niestety mezczyzni nie maja takich ograniczen. Pewnie, ze dzieki
                wspolczesnej medycynie mozemy wszystko ale to nadal jest walka z
                wlasnym cilaem/kobiecoscia. Nawet siegajac do takich srodkow
                potwierdzamy tylko teorie, ze jestesmy ograniczone ta cielesnoscia i
                znowu dokonujemy jakis wyborow. I tak dalaj...
                • bene_gesserit Re: Feministki? 27.10.08, 23:09
                  Walka, ktora polega na pamietaniu o polykaniu pigulki? Istotnie,
                  szekspirowsko tragiczne.
            • samiecwydymaniec666 Re: Feministki? 27.10.08, 23:41
              Pisze to samotna mamusia bo ja mężuś zostawił z
              dzieckiem...silniejsze? Ja widze coraz więcej młodych kobiet umiera
              bo więcej piją i palą niż kiedyś, także silniejsze napewno nie
              jesteście ale coraz słabsze...a tak przy okazji babo daj se na
              luz...
              • kocia_noga Re: Feministki? 28.10.08, 09:36
                samiecwydymaniec666 napisał:

                > Pisze to samotna mamusia bo ja mężuś zostawił z
                > dzieckiem...silniejsze?

                A, no to teraz rozumiem twoje uczucia. Macierzyństwo to cholernie
                wyczerpujący obowiązek, a w twoim przypadku bardzo niesprawiedliwie
                rozłożony. Może czujesz się wyczerpana i uwiązana, wygnana ze swiata
                ludzi wolnych. Na dodatek może być tak, że dziecko jak dorośnie
                wybierze fajnego, wybawionego i spełnionego ojca, za którym tęskniło.
                Co ci napisać na pocieszenie?
                To biologia kobiety sprawiła, że jesteśmy generalnie słabsze
                fizycznie, że jeden durny i nawet niespecjalnie silny facet może
                zniszczyć dowolnej kobiecie życie itd itp. To z tych powodów byłyśmy
                wiekami traktowane jak zwierzęta użytkowe.
                Gdzieś w tych warunkach jednak stworzyłyśmy sobie swoją wolność -
                we wszystkich kulturach kobiety śpiewają, wyszywają, opowiadają
                swoje opowieści, tworzą arcydzieła sztuki kulinarnej.
                To oni, ci rzekomi władcy wyrzynaja się nawzajem, popełniają
                częściej samobójstwa, są zależni od alkoholu, bo bez niego nawet
                wysr... się nie potrafią. Czy to taka znów wolność?
                Nie zawsze można zaspokoić swoje pragnienie odwetu, czasem powodzi
                im się wspaniale, a nawet po latach nabierają mądrości, leciutko
                unosząc się nad wszystkimi krzywdami które sprawili.
                Zazdrośc jest na liście grzechów nie dlatego,że jest fajna, ale
                zwykłym ludziom nie wolno, tylko dlatego,że niszczy i nie daje nic
                wzamian. Dużo lepiej skupić się na zaspokojeniu swoich potrzeb - co
                ja dzisiaj potzrebuję i jak to sobie załatwiam. Pastwienie się nad
                sobą wyobrażaniem cudzego szczęścia tylko odwraca umysł od dobrego
                organizowania sobie własnego zycia.
                • goblin.girl Re: Feministki? 28.10.08, 11:57
                  kocia_noga napisała:
                  > we wszystkich kulturach kobiety śpiewają, wyszywają, opowiadają
                  > swoje opowieści, tworzą arcydzieła sztuki kulinarnej.

                  oj, bo Ci ktoś zaraz wytknie, że wsrod znanych i uznanych muzyków, pisarzy i
                  artystów wszelkiej maści więcej jest meżczyzn niż kobiet, kreatorzy mody to
                  faceci, a i szefowie kuchni tez ;)
                  a w ogóle to żart?
                  • kocia_noga Re: Feministki? 28.10.08, 13:55
                    goblin.girl napisała:

                    > kocia_noga napisała:
                    > > we wszystkich kulturach kobiety śpiewają, wyszywają, opowiadają
                    > > swoje opowieści, tworzą arcydzieła sztuki kulinarnej.
                    >
                    > oj, bo Ci ktoś zaraz wytknie, że wsrod znanych i uznanych muzyków,
                    pisarzy i
                    > artystów wszelkiej maści więcej jest meżczyzn niż kobiet,
                    kreatorzy mody to
                    > faceci, a i szefowie kuchni tez ;)
                    > a w ogóle to żart?

                    Nie, nie żart, piszę o tym, co mnie zawsze zadziwiało i podnosiło na
                    duchu - że traktowane jak bydło, okradane z wszystkiego, kobiety
                    tworzyły pieśni, piosenki, ubiory, potrawy. Rzecz jasna, te, którym
                    powiodło się jakoś tam lepiej, ale nie dałabym głowy, czy i te
                    zdegradowane nie miały w sobie tylu sił,żeby znaleźć swoją
                    indywidualną kapke wolności, wolności ducha.
                    Porównywanie tej twórczości do zawodowej działalności mężczyzn jest
                    nie na miejscu. Można to porównać do śpiewów czarnych niewolników w
                    Ameryce, ale twórczynie genialnych potraw narodowych do zawodowego
                    szefa kuchni w restauracji - w żadnym wypadku, to dwie zupełnie
                    rózne sprawy.
                    • samiecwydymaniec666 Re: Feministki? 28.10.08, 14:10
                      > Nie, nie żart, piszę o tym, co mnie zawsze zadziwiało i podnosiło
                      na
                      > duchu - że traktowane jak bydło, okradane z wszystkiego, kobiety
                      > tworzyły pieśni, piosenki, ubiory, potrawy. Rzecz jasna, te,
                      którym
                      > powiodło się jakoś tam lepiej, ale nie dałabym głowy, czy i te
                      > zdegradowane nie miały w sobie tylu sił,żeby znaleźć swoją
                      > indywidualną kapke wolności, wolności ducha.
                      > Porównywanie tej twórczości do zawodowej działalności mężczyzn
                      jest
                      > nie na miejscu. Można to porównać do śpiewów czarnych niewolników
                      w
                      > Ameryce, ale twórczynie genialnych potraw narodowych do zawodowego
                      > szefa kuchni w restauracji - w żadnym wypadku, to dwie zupełnie
                      > rózne sprawy.



                      HAHAHAHAHHA ale ubaw mężczyźni traktowali kobiety jak bydło hahahah,
                      powiedz jeszcze, że trzymaliśmy was w klatkach...kobieto gdzie ty
                      takie bzdury usłyszałaś? Przeginasz jak nie wiem co..rzuć gender
                      studies i zejdz na ziemie...ludzie jak te nie które feministki mają
                      coś z banią...
                      • piekielnica1 Re: Feministki? 28.10.08, 17:18
                        > że trzymaliśmy was w klatkach...kobieto gdzie ty
                        > takie bzdury usłyszałaś? Przeginasz jak nie wiem co..

                        Nie wiem jak co?, ale az mi mdlo od szcunku jakim darzysz kobiety.
                        • samiecwydymaniec666 Re: Feministki? 28.10.08, 18:05
                          > Nie wiem jak co?, ale az mi mdlo od szcunku jakim darzysz kobiety

                          A ty masz szacunek do mężczyzn?
                          • piekielnica1 Re: Feministki? 02.11.08, 20:42
                            > A ty masz szacunek do mężczyzn?

                            Darze szacunkiem mezczyzn, kobiety i dzieci.
                            Fakt, niektorzy mezczyzni zasluzyli sobie na brak szacunku.
                            Niektore kobiety rowniaz.
                    • goblin.girl Re: Feministki? 28.10.08, 17:44
                      Aha. Nie wiedziałam, czy traktować to do końca poważnie, bo jednak z tym
                      wyrzynaniem się i alkoholem, co to bez niego wys... sie nie potrafią, to trochę
                      ostro pojechałaś moim zdaniem.
                      • kocia_noga Re: Feministki? 28.10.08, 21:38
                        goblin.girl napisała:

                        > Aha. Nie wiedziałam, czy traktować to do końca poważnie, bo jednak
                        z tym
                        > wyrzynaniem się i alkoholem, co to bez niego wys... sie nie
                        potrafią, to trochę
                        > ostro pojechałaś moim zdaniem.

                        Pojechałam. Alkohol jest męskim totemem, jednoczy i zaspokaja
                        najważniejsze potzreby, np ujawnienie emocji - to nazwałam wysraniem.
                        Oczywiście to wszystko pasuje do tego stereotypowego faceta, o
                        którym tu piszą rózni maczo.
                        A zau8ważyłaś,ze znów się ich kilku pojawiło? Głoszą poglądy bardzo
                        arabskie, może to już muzułmanie nas atakują ?
    • mariusz_bolek Re: Feministki? 26.10.08, 22:24
      Mam tylko jedno zdanie w tej sprawie- "Bo tutaj jest jak jest, po prostu i Ty
      dobrze o tym wiesz..."
    • pan_i_wladca_mx Re: Feministki? 27.10.08, 13:06
      monika701 napisała:


      > Jestem Feministka i nienawidze mezczyzn. Dlaczego to oni a nie my otrzymali
      > WOLNOSC?

      masz kilka slusznych sugestii jednak to zdanie zakonczylo z mojej strony chec
      dyskusji. skoro nienawidzisz mezczyzn za ich role i fizjonomie, to kogo chcesz
      za to obwniac? ewolucje? ostatnie 30 wiekow historii? tez mi sie to nie podoba
      ale nienawidzic mozna za cos, co sie druga osoba dopuscila wobec ciebie, a co?
      faceci wybierali przy rozdaniu kart kto rodzi???
      • monika701 Re: Feministki? 27.10.08, 16:34
        To nie nienawisc ale zazdrosc, ze maja wolnosc, ktorej my nie mamy.
        to nie wynik historii ale tego jak zostalismy stworzeni wiec moze
        Boga jak istnieje. To niczyja wina bo teoria o tym, ze kazdy ma miec
        porowno i sprawiedliwie jest bezpodstawna.
        Kiedys przeczytalam ksiazke studentki z Sycylii (wyrozniona w
        miedzynarodowym konkursie) jej tytul to 'Pozwolcie mi nosic
        spodnie'. Dziewczyna wiedziala, ze tylko tak mozna byc wolnym...
        Oczywiscie czasami na nich patrze i jest mi ich szkoda ale to osobny
        paradoks.
    • miauka Re: Feministki? 27.10.08, 16:45
      o bogini, co za bełkot! mam wrażenie, że żadna dyskusja i tak nie ma sensu, bo
      moni i tak wie lepiej :)
      • monika701 Re: Feministki? 27.10.08, 22:25
        Ma sens i licze na dyskusje. Chcialabym aby udowodniono, ze ta teza o
        ograniczeniu i walce z wlasna cielesnosci jest bledna. Oczywiscie ta
        teoria ma takze aspekt emocjonalny a nie tylko fizyczny.
        Caly ten 'moj' tekst powstal w bardzo wyjatkowych okolicznosciach i
        wydaje sie nawet prostacki bo taka teoria jest zbyt prosta zeby byla
        prawdziwa.
        • kropka_bordo Re: Feministki? 28.10.08, 01:20
          OK, to do roboty...


          monika701 napisała:

          > Nie ma i nie bedzie rownosci pomiedzy kobieta i mezczyzna.



          O jakiej równości mówisz?


          > Swiat lub tez zycie nie jest sprawiedliwe a my ludzie mamy taka potrzebe
          > wiary, ze MUSI byc SPRAWIEDLIWIE.



          Nie nazwałabym tego 'potrzebą wiary' ale potrzebą poszerzania zakresu
          sprawiedliwości. Tak, na przestrzeni wieków ludzkość jako całość rozszerza
          sprawiedliwość na coraz to nowe grupy wcześniej dyskryminowane.


          > Sprawiedliwosc to domena sadow a nie zycia.


          ?
          A weź i przemyśl to jeszcze raz...


          > Roznice pomiedzy kobieta a mezczyzna sa niepodwazalne i niezaprzeczalne. Sa
          > rowniez nieuniknione.


          Owszem, i?


          > Kobieta jest niewolnikiem wlasnego ciala - BYCIA KOBIETA.


          Prawda. Taka sama jak stwierdzenie "mężczyzna jest niewolnikiem swojego własnego
          ciała" "płaszczka jest niewolnikiem swojego ciała" "rybik jest niewolnikiem
          swojego ciała" itd itp... może cię to zszokuje ale wszystkie istoty cielesne
          są... niewolnikami swoich ciał, i te ciała mocno determinują ich sposoby życia!!! :O


          > Wolnym mozna byc tylko bedac mezczyzna.


          Tere-fere


          > Chce wolnosci!



          A czym dla ciebie jest wolność?

          Weź i się pozastanawiaj czym się charakteryzują i czym różnią od siebie takie
          pojęcia jak: wolność, swoboda, swawola, samowola, bezkarność, spontaniczność,
          realizacja planów itd. Może ci to w czymś pomoże.



          Bo zycie nie jest sprawiedliwe
          > i ktos zawsze jest lepszy a ktos inny gorszy. Czyjes zycie jest mniej warte a
          > czyjes wiecej.


          W kontekście twoich rozważań nad cielesnością kobiety i ograniczeniach
          społecznych to zdanie wygląda jakbyś twierdziła że kobiece życie jest mniej
          warte z powodu jej cielesności... jesteś pewna że chcesz to tak zostawić? Swoją
          drogą trochę przyciężkawe te twierdzenia o wartości czyjegoś życia...


          > Rozwoj cywilizacji pozwala koietom coraz lepiej panowac nad wlasnym cialem ale
          > nigdy do konca...


          Mnisi Szaolin też osiągali całkiem niezłe rezultaty w panowaniu nad własnym
          ciałem. Też nie do końca. I co?



          > Nauczylysmy sie panowac nad menstruacja - mamy podpaski a nawet tampony i
          > wlasciwie juz nawet nie widac, ze mamy miesiaczke.


          Przemysł tekstylny i moda pozwoliły mężczyznom ukryć wzwód, dzięki czemu mogą
          przynajmniej częściowo zapanować nad własną cielesnością co prowadzi do
          zwiększenia ich wolności... chyba napiszę o tym mgr...


          Niestety fizjologia nas
          > goni i czasami mamy rozne dolegliwosci jak bole.


          Mężczyźni żadnych dolegliwości i bóli nie miewają...


          Wtedy siegamy po
          > tabletki...Mamy takze wahania nastrojow zwiazane z wahaniami hormonow i tutaj
          > przynajmniej czesciowo tez juz jestesmy sobie w stanie z tym poradzic.



          Oh ten sławetny 'argument' o wpływie hormonów na kobietę.

          Co to jest testosteron i jak działa?



          > Jednak kamieniem milowym byla antykoncepcja, ktora pozwolila takze na to aby
          > kobieta mogla czerpac z seksu taka sama przyjemnosci jak mezczyna...


          Bingo!



          Ale
          > okazalo sie, ze zadna metoda antykoncepcji nie daje 100% gwarancji...


          Wiem że to może być dla ciebie ciężkie, ale na świecie ciężko jest znaleźć coś
          co da ci 100% gwarancji.



          > Chcialybysmy byc i zyc
          > jak mezczyzni, chcialybysmy byc mezczyznami.


          Mów za siebie


          Cale zycie chcialam byc mezczyzna bo
          > niczego tak nie pragne jak wolnosci...


          Weź sobie poczytaj może co w ciągu wieków napisano o wolności. Serio, może ci
          bardzo pomóc.





          > Mezczyzna zajmujacy sie swoim potomkiem to jego wolny wobor lub wynik
          > interwencji SPRAWIEDLIWOSCI SADU, oraz wynik ewolucji oczekiwan spolecznuch
          > lub tez cywilizacji. Kobieta nawet wspolczesna czyli ta niby wolna jest tak
          > samo przywiazana do swojego dzicka jak setki lat temu. Przywiazana
          > fizjologicznie i emocjonalnie.

          A z tym się zgadzam, tyle że nie widzę w tym żadnego źródła cierpienia ani braku
          wolności, a raczej odebranie czegoś cennego mężczyznom.







          > Czy mozna sie dziwic, ze sa zdolne nawet do tego zeby zabic aby nie utracic
          > wolnosci...


          To podejrzewam Twoja cegiełka do argumentacji przeciwko 'zabójstwom płodów'...





          > Jestem Feministka i nienawidze mezczyzn.


          Tak, tak, nienawidzenie mężczyzn to taki żelazny element bycia feministką...





          >Chce sprawiedliwosci i wolnosci dla wszystkich.


          Super.


          > Cale zycie bede zwiazana z dziecmi,


          no jeżeli uważasz że związek z innym człowiekiem ogranicza wolność... to chyba
          powinnaś jeszcze raz przemyśleć czym jest wolność.
        • goblin.girl Re: Feministki? 28.10.08, 07:59
          Mam wade wzroku ponad -6 i w zwiazku z tym mam czuć się zniewolona swoją
          niedoskonałością fizyczną, bo bez korekty nie mogę pracować przy komputerze,
          czytac, prowadzic samochodu, oglądac filmów. Mogę nosić okulary i soczewki, mogę
          nawet zoperować sobie oczy, ale i tak bedzie to walka z cielesnością przez całe
          życie. Chcę wolności i sprawiedliwości dla wszystkich. Dlaczego ewolucja nie
          stworzyła wszystkich według jednakowego i idealnego wzoru i w imię czego jestem
          pokrzywdzona?
          jak widzisz, każdy aspekt cielesności mozna potraktować jako zniewolenie i
          jęczeć na ten temat dowolnie długo, ale po co.
          Na Twoje argumenty mogłabym odpowiedziec, na każdy z osobna, ale kropka już to
          zrobiła, moge się tylko podpisać :) Dodam, że kiedy mowa o biologicznych i
          emocjonalnych więzach, które łacza kobietę z dzieckiem przez całe życie,
          zastanawiam się tylko, skąd tyle dzieci pozostawianych zaraz po urodzeniu; ne
          twierdzę, ze to łatwa decyzja i że wiem, co matki czują w takim wypadku, ale jak
          widać są sytuacje, kiedy te więzy można zerwać. Oczywiscie jest tez prawdą, ze -
          poza smutnymi okolicznosciami, kiedy kobieta faktycznie jest ofiarą przemocy -
          istnieje wolnosć wyboru i kazda z nas ma prawo zdecydować, czy chce brac na
          siebie obciażenia, czy nie.
          W kwestii fizyczności - mnie moja bynajmniej nie przeszkadza, wręcz przeciwnie;
          ale jeżeli ktoś nie moze sie pogodzić z aspektami związanymi ze swoją płcią, to
          chyba ma problem - konkretny problem, który jego dotyczy i nie należy go
          rozciągać na ideologię dotyczącą całego społeczeństwa.
    • funstein Re: Feministki? 28.10.08, 13:00
      jak kobieta zwalcza wlasna tozsamosc z powodu kompleksu fallicznego,
      to nie zauwaza, ze dzieci jej umieraja.

      tak to Pan Bog wymyslil, ze zdrowe dzieci maja kobiety akceptujace
      swoja kobiecosc a nie chorobliwie probujace byc mezczyznami.

      trzeba pokochac siebie i swoja menstruacje a nie znecac sie nad swiatem z powodu
      wyimaginowanego poczucia nizszosci.
      Wtedy dzieci beda sie wiecej smiac a mezowie beda chetniej kupowac kwiaty.
      • piekielnica1 Re: Feministki? 28.10.08, 14:46
        Ja nie mam poczucie nizszosci, ani wyimaginowanego ani zadnego
        innego, ale jakos tak czuje wkolo siebie tlo wimaginowanego
        poczucia wyzszosci.
        Nie wylaczjac tego forum rowniez.
        • funstein Re: Feministki? 28.10.08, 17:41
          na tym polega ten odwieczny problem, ze to dziewczynki chca byc chlopcami (ok
          20%) a chlopcy nie chca byc dziewczynkami.
          W zyciu doroslym przeradza sie to w kompleks nizszosci, ktory kobieta odbiera
          jakby wszyscy wokol mieli kompleks wyzszosci.
          te 20% dziewczynek z zaburzenie tozsamosci zasila szeregi feministek
          i zneca sie nad soimi dziecmi.
          Taki jest plan Boga - czlowiek nie ma naturalnych wrogow, wiec matka musi
          dokonywac selekcji naturalnej.


          relatywizm percepcji swiata :)
          • bene_gesserit Re: Feministki? 28.10.08, 22:12
            A funio moze powiedziec, skad dane o tych 20%? Dziekuje z gory za
            informacje.
          • piekielnica1 Re: Feministki? 29.10.08, 00:19
            > a chlopcy nie chca byc dziewczynkami.

            A czemuz to chlopcy nie chca byc dziewczynkami, przeciez bycie
            kobieta to taka cudowna sprawa?
            • samiecwydymaniec666 Re: Feministki? 29.10.08, 00:23
              Wymień plusy bycia kobietą...
              • piekielnica1 Re: Feministki? 29.10.08, 03:14
                Same plusy ;-)
                • kocia_noga Re: Feministki? 29.10.08, 15:44
                  No to są te plusy i tylko feministkom się coś wydaje, jak twierdzi
                  jeden z arabów, czy ich nei ma ?
    • e-daria [...] 29.10.08, 15:57
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • kocia_noga Re: Feministki? 29.10.08, 16:03
        Myślisz że bicie jest dobre na wszystko?
        • e-daria Re: Feministki? 29.10.08, 16:08
          wogole bicie nie jest dobre
        • samiecwydymaniec666 Re: Feministki? 30.10.08, 01:34
          Kobiet się nie bije ale za to feministki owszem przecież chcą
          totalnego równouprawnienia...
          • kocia_noga Re: Feministki? 30.10.08, 07:26
            Strasznie dużo u nas feministek w Polsce.
          • focus35 Re: Feministki? 02.11.08, 20:25
            ktoras feministka ci to objawila? - totalne to sa rezimy, a nie
            postulat o rownym wobec prawa traktowaniu ludzi

            samiecwydymaniec666 napisał:

            > Kobiet się nie bije ale za to feministki owszem przecież chcą
            > totalnego równouprawnienia...
            >
    • takete_malouma Re: Feministki? 30.10.08, 07:35
      monika701 napisała:

      > Dlaczego nie jestem mezczyna??? Chce wolnosci!

      Dlaczego nie jestem kobietą??? Chcę być chciany!
    • takete_malouma Re: Feministki? 30.10.08, 07:42
      monika701 napisała:

      > Mezczyzna zajmujacy sie swoim potomkiem to jego wolny
      > wobor lub wynik interwencji SPRAWIEDLIWOSCI SADU, oraz
      > wynik ewolucji oczekiwan spolecznuch lub tez cywilizacji.
      > Kobieta nawet wspolczesna czyli ta niby wolna jest tak
      > samo przywiazana do swojego dzicka jak setki lat temu.

      Fałszywe rozróżnienie. W rzeczywistości konsekwencje prób uchylania się od spełniania oczekiwań społeczno-cywilzacyjnych manifestujących się jako SPRAWIEDLIWOŚĆ SĄDU są co najmniej równie dotkliwe, jak próby kopania konia biologii.
      • monika701 Re: Feministki? 02.11.08, 20:39
        W raczej bardzo dawnych czasach (obecnie nadal w niektorych plemionach podobno)
        ludzkosc nie znala zaleznosci pomiedzy seksem a potomstwem czyli nie widziano
        zwiazku mezczyzny z dzieckiem jakie rodzila kobeita.
    • takete_malouma TYLKO jeden?!?!? 30.10.08, 07:49
      monika701 napisała:

      > I nawet ja tak wyraznie widzaca, ze jestem PODGATUNKIEM
      > stworzonym w bardzo konkretnym celu, ktorego zycie ma
      > tylko jeden cel - PROKREACJA

      Tylko jeden???? AŻ jeden! W dodatku zasadniczo gwarantowany! To jest luksus mężczyznom niedostępny - w przeciwieństwie do was każdy z nas musi sobie wywalczyć lub wyharować rację bytu. Wam wystarczy rozdziawić krok i automatycznie awansujecie na Matki Polki.
      • kocia_noga Re: TYLKO jeden?!?!? 30.10.08, 08:02
        Szczerze, z całego serca ci życzę tego rozdziawienia i awansu. W
        przyszłym życiu powinienieś urodzić się kobietą - chcianą, bardzo
        chcianą. I żebyś był traktowany jak kobieta.I żebys pamiętał co było
        w poprzednim zyciu.
    • six_a Re: Feministki? 30.10.08, 10:27
      podpuchy powinny być:
      a) krótsze
      b) bardziej oryginalne
      c) po co komu podpuchy anyway
      zaznacz prawidłową odpowiedź.
    • focus35 Re: Feministki? 02.11.08, 20:36

      Wyrazy wspolczucia - czuc sie niewolnikiem swojego ciala - sadze, ze
      to jest klopot z psychika i jakbys miala meskie cialo to dopiero
      bylby problem z wolnoscia (ten rozsadzajacy testosteron!) - wtedy
      martwilabys sie tym, ze mozesz tylko zapladniac a nie potrafisz dac
      zycia, karmic i byc niezastapiona dla malenkiego czlowieka - ze
      jestes tylko workiem pieniedzy itd.

      klopot psychiczny drugi to brak podstawowej empatii w stosunku do
      drugiej polowy ludzkosci

      a po trzecie nie powtarzaj w jednym zdaniu bzdur o tym, ze jestes
      feministka i nienawidzisz mezczyzn - nienawisc rzucila Ci sie na
      mozg i to jest najwiekszy klopot...

      w kazdym razie dobry psycholog czy psychiatra wskazany
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka