alicja0
15.02.06, 22:49
Witajcie,
po zabiegu łyżeczkowania (obumarła ciąża w 6 tyg, zabieg w 9 tyg) doszło do
zakażenia i w posiewie wyszedł mi streptoccocus czy jakoś tak.
To dość znana bakteria, niestety. Przeszłam kurację antybiotykową, wpierw
dożylnie w szpitalu, potem już same prochy. Czekam teraz na wyniki kolejnego
posiewu po kuracji i tak się zastanawiam: czy mąż też może mieć tą bakterię,
a wówczas jeśli będziemy współżyli, to może mnie znowu nią zarazić?
Czy któraś z Was spotkała się z taką sprawą i czy męża badano bądź podano mu
od razu antybiotyk?
A może nic z tych rzeczy i to była tylko bakteria u mnie i mąż nie ma tu "nic
do dodania"?
Trudno powiedzieć z jakiego powodu ciąża obumarła, ale chciałabym się dobrze
wyleczyć z tej bakterii, żeby nie ryzykować ponowną stratą dziecka i już na
zimne dmucham..