Dodaj do ulubionych

streptoccocus - leczyć też i męża?

15.02.06, 22:49
Witajcie,
po zabiegu łyżeczkowania (obumarła ciąża w 6 tyg, zabieg w 9 tyg) doszło do
zakażenia i w posiewie wyszedł mi streptoccocus czy jakoś tak.
To dość znana bakteria, niestety. Przeszłam kurację antybiotykową, wpierw
dożylnie w szpitalu, potem już same prochy. Czekam teraz na wyniki kolejnego
posiewu po kuracji i tak się zastanawiam: czy mąż też może mieć tą bakterię,
a wówczas jeśli będziemy współżyli, to może mnie znowu nią zarazić?
Czy któraś z Was spotkała się z taką sprawą i czy męża badano bądź podano mu
od razu antybiotyk?
A może nic z tych rzeczy i to była tylko bakteria u mnie i mąż nie ma tu "nic
do dodania"?
Trudno powiedzieć z jakiego powodu ciąża obumarła, ale chciałabym się dobrze
wyleczyć z tej bakterii, żeby nie ryzykować ponowną stratą dziecka i już na
zimne dmucham..
Obserwuj wątek
    • isabell14 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 15.02.06, 23:44
      Witaj!!!
      U mnie dokładnie znaleziono ta sama bakterie i to ona była przyczyna mojego poronienia 21tc.To jest bardzo pospolita bakteria,moj lekarz twierdzi ze,bardzo czesta w ciązy jak i po porodzie i nie leczona prowadzi do poronien i przedwczesnych porodow.
      JA dostałam sterte antybiotyków,ktore wybiły te bakterie ale rowniez i dobre bakterie,po ktorych bralam lekki na odbudowanie flory bakteryjnej.
      U mnie nie bylo potrzeby badania meża ponoc nie trzeba.Po całej kuracji miałam robiony wymaz z pochwy oraz szyjki macicy ,bakterii nie znaleziono,moge starac sie o kolejną ciaze.
      Od poronienia minęło juz prawie 3 miesiace,wiec zaczełam juz starania smile
      JAk masz jakies pytania pisz na priva lub na gg:4148006.

      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec299.htm
      • mhanutka Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 16.02.06, 07:47
        Właśnie miałam założyć podobny wątek. I w związku z tym mam propozycję, by
        wpisywać sytuacje, kiedy leczyć musi się również mąz. Leczyłam kiedyś grzybicę,
        a mąż nie. To chyba bez sensu?
        • isabell14 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 16.02.06, 09:38
          Z tego co wiem to grzybice leczy sie razem z partnerem i podczas całej kuracji nie można wspołzyc poniewaz leczenie pojdzie na marne.
          NA grzybice kobieta dostaje globulki oraz masc do smarowania a mezczyzna przewaznie masc,ale czasem bywa tak ze dostaje sie antybiotyki zarowno kobieta jak i mezczyzna.
          Ale są takie bakterie ktore leczy tylko kobieta ponoc tak jest z ta bakteria streptoccocus, ponoc nie mozna sie nia zarazic od mezczyzny.Tak twierdzi moj gin.
          • bach28 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 16.02.06, 11:52
            miałyście jakies objawy tej bakterii? jeśli tak to jakie?
            • isabell14 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 16.02.06, 13:03
              JA niestety nie miałam żadnych objawow tej infekcji.
              Pobrano mi wymaz podczas porodu by sprawdzic czy przyczyna porodu przedwczesnego nie jest jakas infekcja.
              • alicja0 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 16.02.06, 21:19
                Kochane dziewczyny - wielkie dziekuję za pomoc! smile
                Szczerze powiem, to martwiłam się leczeniem męża, bo to dodatkowy kłopot.
                Nie wiem, jak wygląda zarażenie streptoc. Podobno ta bakteria może sobie żyć w
                ograniźmie, a więc raczej nie zauważa się tego po objawiach, a jedynie ujawni
                to posiew.
                U mnie po pierwszym łyżeczkowaniu, po 1,5 dnia nastapiły bardzo bolesne
                skurcze, na które nie działały żadne środki przeciwbolowe. W szpitalu wyszło,
                że w macicy mam jeszcze jakieś pozostałości tkanek (nigdy dokładnie nie
                wyłyżeczkuje się macicy i reszta tkanek powinna potem sama zejść, ale u mnie
                chyba za słabo wyłyżeczkowali i tkanki nie chciały wyjść i doszło do infekcji).
                Dostałam antybiotyki. Miałam lekką gorączkę. Ponieważ kolejne USG wykazało
                jakieś skrzepy itp. zrobiono mi drugie łyżeczkowanie i teraz już doszłam do
                siebie. Przy tej infekcji w posiewie wyszedł im streptoc.
                Teraz sama nie wiem, czy miałam go wcześniej i to on był przyczyną obumarcia
                ciąży, czy nie miałam i zaraziłam się nim podczas pierwszego łyżeczkowania w
                szpitalu. Moja infekcja jednak mogła być spowodowana pozostałymi tkankami, a
                nie świeżym zarażeniem streptoc. Nikt w szpitalu mi oczywiście nic nie powie,
                bo boją się, że robiłabym kłopoty, dlatego właśnie przez tą ich ciszę, zaczęłam
                podejrzewać szpital o jakieś przewinienie. ALe może to raczej kwestia złego
                pierwszego łyżeczkowania, a nie zarażenia..
                Tak czy inaczej, cieszę się,że nie mąż nie musi się leczyć smile
                Zrobili mi teraz drugi posiew i zobaczymy czy antybiotyki wybiły streptoc.
    • taknie333 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 17.02.06, 13:48
      No ja cie musze zmartwic. Bo leczylam sie na to swinstwo, niby wyleczylam, a po
      poronieniu i zrobieniu posiewu okazalo sie ze ja mam znowu ta bakterie i co
      wiecej moj maz tez - wczesniej pani doktor tez uwazala ze jego to nie dotyczy.
      A jednak. Teraz jestesmy po kuracji atybiotykowej - mam nadzieje udanej.
      Pozd.
      • alicja0 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 17.02.06, 15:46
        taknie333 napisała:

        > No ja cie musze zmartwic. Bo leczylam sie na to swinstwo, niby wyleczylam, a
        po
        >
        > poronieniu i zrobieniu posiewu okazalo sie ze ja mam znowu ta bakterie i co
        > wiecej moj maz tez - wczesniej pani doktor tez uwazala ze jego to nie
        dotyczy.
        > A jednak. Teraz jestesmy po kuracji atybiotykowej - mam nadzieje udanej.
        > Pozd.

        A jednak nie jest tak prosto.. hm..
        A jesli mozesz, jaki antybiotyk stosował Twój mąż i ile czasu?
        Rozumiem, że musiał zrobić jakieś badanie, które wykazało, że posiada
        streptocc. Czy to badanie nasienia czy moze jakieś inne?
        Przepraszam za ten nawał pytań, ale wolę zabić bakterię raz, a dobrze i nie
        chcę się zarażać od męża, więc lepiej leczyć to we dwoje.
        Trzymam kciuki za powodzenie leczenia i oczywiście za "plany" smile

        • isabell14 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 18.02.06, 11:14
          hmmm zaczełam sie martwic,po wypowiedzi taknie333,ze u jej meza tez wykryto te bakterie i oboje przesli kuracje antybiotykową.
          Moj gin twierdzi ze tymi bakteriami nie mozna zarazic sie od mezczyzny,ze to nie taki szczep bakterii.
          Mieszkam w Anglii ale nie moge powiedziec ze medycyna tu jest na wysokim poziomie,uwazam ,ze nasi polscy lekarze są duzo lepsji.
          Zwiazku z postem taknie333 chyba zglosze sie na badania sama i porporsze by mezowi tez zrobili,wiec na zimne dmuchac.
          JA robilam miesiac temu badania i nie wykryto u mnie juz tej bakterii,ale jak mam maz?????? wstrzymam sie ze staraniami i zbadam jeszcze meza.

          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec299.htm
    • pela75 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 18.02.06, 12:11
      Moim zdaniem mąż też powinien się zbadać. Pół roku temu miałam zabieg (puste
      jajo płodowe). Po paru miesiącach namawiania udało mi się przekonać partnera do
      badania wink i co się okazało?? Streptococcus agalactiae - wzrost b.obfity. Ja
      nie miałam robionego wcześniej posiewu, ale w cytologii mi wyszło, że jest stan
      zapalny i widoczne liczne bakterie. Tydzień temu zrobiłam sobie posiew i teraz
      czekam na wynik. Oczywiście nie jestem pewna, czy to było przyczyną poronienia,
      ale wolę, żebyśmy się najpierw wyleczyli, zanim zaczniemy się ponownie starać...
      Pozdrawiam
      • pela75 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 18.02.06, 12:15
        Acha, chciałam jeszcze dodać, że podobno te bakterie u mężczyzny są bardziej
        niebezpieczne, dlatego lepiej jakby Twój mąż też się zbadał. Leczenie u faceta
        też jest dłuższe - mój dostał megakurację na cały miesiąc...
        • isabell14 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 18.02.06, 12:40
          zastanawia mnie jeszcze jedno,wasza bakteria to Streptococcus agalactiae a moja
          Streptococcus grupy F ,pytanie czy one czyms sie roznią!!!!
          dzieki za odpowiedz ,zrobimy badania dla meza by tylko sie uspokoic.
          • pela75 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 18.02.06, 15:59
            Niestety, nie wiem jaka jest różnica - poszukaj może w internecie...
            Pozdrawiam
    • isabell14 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 20.02.06, 13:07
      witam dzis bylam u lekarza by skierowal mnie na badania odnosnie naszej bakterii,badania beda i mnie i meza ale laekarz powiedzial ze ta bakteria jest bardzo pospolita i nie jest przenoszona tylko droga płuciową mozna zarazic sie od kazdego i wszedzie sad
    • taknie333 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 26.02.06, 15:06
      Czesc,

      maz wyleczyl sie Augmentinem, mial robiony posiew nasienia i wszystko ok. Ja za
      to pozbylam sie streptoccocusa na rzecz dwoch nowych...crying I znowuy jestem po
      kolejnej kuracji... Moja ginekolog stwierdzila ze przy streptoccocusie u mnie i
      u meza puste jajo plodowe wcale jej nie dziwi..
      • ooolenka Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 26.02.06, 19:42
        jakie badanie stwierdza tę bakterię i gdzie mozna je wykonać?
        ile kosztuje?
        jestem kilka dni po zabiegu i koniecznie muszę to sprawdzić!!!
        dzieki
        • alicja0 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 27.02.06, 21:44
          taknie333 - a możesz napisać ile dni i w jakiej dawce Twój mąż brał augmentin?
          jeśli nie chcesz na forum, to jestem pod adresem ata30@poczta.onet.pl
          Zwykle po antybiotykach dopadają człowieka grzyby i znów trzeba wybić
          towarzystwo - znasz jakiś dobry lek na to?

          ooolenka - streptoccocusa znajdziesz i u siebie i u meza robiąc posiew - u
          siebie z szyjki macicy, a u męża - posiew nasienia. Prywatnie to robi większość
          laboratoriów. Nie znam kosztów dokładnie, ale na stronach internetowych róznych
          przychodni prywatnych ceny np. posiewu nasienia krążą wokół 40-50 zł.
          Podejrzewam, że posiew z szyjki też jest w podobnej cenie.
          Nie jestem zwolenniczką badania nasienia męża, bo trzeba je "wydostać" przez
          masturbację, ale może wystarczy posiew u męża wzięty ze skóry okolicy cewki
          moczowej - gdzies w internecie nawet widziałam takie rozróżnienie w badaniach
          (bodajże warszawska lecznica Alfa? róg Ordynackiej i Nowego Światu)
          • taknie333 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 28.02.06, 13:15
            moj maz mial dawke 3 x 0,625 przez 10 dni, ja tez + robione globulki, ale tak
            sie wyjalowilam ze zlapalam dwie inne bakterie (ktorych mam nadzieje tez juz
            nie mam). Leki ochronne przeciw grzybicy powinien ci przepisac ginekolog (u
            mnie byl w tych robionych globulkach).

            pozdrawiam
            • alicja0 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 28.02.06, 20:43
              Dzięki bardzo za info! Ja jestem po kuracji antybiotykowej i odebrałam właśnie
              wynik posiewu, więc nie mam już streptoc. ale dostałam leki dla siebie i męża
              na grzyby, których się spodziewam sad
              Chyba zrobimy z mężem tak, że dam mu antybiotyk (ma sie swoje sposoby wink, a
              potem maz weźmie lek na grzyby, bo na pewno po antybiotyku sie pojawia. Nie
              mamy czasu na badanie meza, bo wpada do domu tylko na weekendy, a w tygodniu
              jest na zeslaniu z firmy w takim miejscu, ze nawet telefony kom slabo
              odbieraja, a co dopiero mowic o lekarzu itp.
    • alicja733 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 01.03.06, 10:48
      cześć Dziewczyny,

      mam pytanie - poroniłam ponad miesiąc temu. Okazało się że przyczyną byl stan
      zapalny wywołany najprawdopodobniej przez jakies bakterie. Zrobiłam posiew i
      wynik jest negatywny. Mojej lekarki przez miesiąc nie ma, a wiem ze następnym
      krokiem będzie posiew zrobiony partnerowi. Powiedzcie mi prosze skąd u
      mężczyzny bierze się "materiał" na posiew - czy z moczu, czy z nasienia czy z
      jakiś wymaz z cewki moczowej? Czy można to zrobic bez żadnych skierowań w
      laboratoriach i generalnie jak sie do tego zabrać?
      Na dodatek planujemy egzotyczne wakacje. Czy jedno drugiemu nie szkodzi. Będe
      wdzięczna za pomoc.
      pozdrowionka
      • heath2 Re: do alicji733 03.03.06, 21:00
        Jeśli posiew wyszedł jałowy, to nie przez bakterie, to oczywiste.Więc nie ma
        czego leczyć.Ja mam streptococusa agalactie ale nie daje objawów.Augmentin
        doustnie nie pomógł, czekam na posiew po erytromycynie.Ta bakteria jest
        najgroźniejsza podczas porodu, bo może zarazić dziecko.Może tez spowodować poród
        przedwczesny. A w ogóle to słyszałam, że wiele kobiet jest nosicielami nie
        wiedząc o tym.Oczywiście w ciąży trzeba je monitotorwać, ale nie popadać w
        panikę.Ja jestem w 6/7 miesiącu.Dość dobry lekarz do którego chodzę nie kazał
        leczyć męża, więc nawet o to nie pytałam.Ja łykam leki profilaktycznie.Co drugi
        dzień stosuję Lactovaginal na-to dobre szczepy bakterii, które w dużych
        ilościach nie dopuszczają do zakażenia, nawet jeśli są te złe bakterie.
    • juwil1 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 10.03.06, 11:50
      Witam,
      bakterie dopadły mnie na maxa, najpierw ureaplazma ... wyleczyłam doxycyklina (
      wraz z mężem), ale podczas badań kontrolnych zrobiłam ogólny posiew i znalazła
      sie następna streptococusa B no i wczoraj gin przepisał zarowno mi jak i mężowi
      Dalacin C 300 przez 10 dni ja mam dodatkowo lactovaginal. Stwierdził że jako
      iz bakteria jest w szyjce to niestety ale trzeba męża przeleczyć również. No i
      kolejny antybityk ale mam nadzieje że wytępie paskudztwo! czy któraś z Wasc
      brała dalacin C?
      Justyna
      • heath2 Re: do juwil 10.03.06, 21:01
        Ja właśnie zaczynam brać na to samo co ty(str.agalactie), męczę się z tym od
        kilku miesięcy.Biorę Dalacin 150 2razy po 2 kapsułki przez 8 dni.Dla męża nie
        zapisała, kazała zrobić posiew nasienia, lub używać prezerwatywy.Lactovaginal
        bierzesz teraz, czy po antybiotykach?
        • juwil1 Re: do juwil 11.03.06, 14:15
          ja dostalam Dalacin C 300/ 2 x dziennie i mąż też chociaż w posiew miesiąc temu
          wyszedl jałowy gin stwierdzieł że zawsze istneje ryzyko zarazenie wiec lepiej
          brać niż po wyleczenieu sie zarazić , bo to jest taka wredna bakteria która
          ponoć może być uśpiona w organiźmie ale może chyba zarażać ( przynajmniej tak
          zrozumiałam)natomiast Lactovaginal zrozumiałam że brać podczas stosowania
          antybiotyku ale w opisie pisze że nie więc sama już nie wiem a Ty bierzesz
          podczas kuracji?
          • heath2 Re: do juwil 11.03.06, 22:20
            Inna gin powiedziała kiedyś, że branie podczas kuracji jest bez sensu, ale
            biorę.Nie zaszkodzi.Obecna kazała brać Clotrimazol, ale zapomniałam, czy w
            trakcie, czy po.Wezmę po.Raczej grzybic nie miałam przy braniu antybiotyków.
            • juwil1 Re: do juwil 15.03.06, 11:58
              własnie też tak uważam i przypomina mi sie że gin kazal lactovaginal brac chyba
              po kuracji i tez tak zrobie, teraz natomiast pijemy dużo kefirów i ja biore
              Urinal bo zawiera żurawine.
              pozdrawiam
              juwil1
              • taknie333 heath2 15.03.06, 21:59
                Czesc,

                chcialam sie Ciebie spytac czy mialas tego strepto. jeszcze przed zajsciem w
                ciaze?? U mnie on znowu wrocil po raz 3 i troje niezalezych lekarzy kazalo sie
                starac, zaraz po drobnej kuracji (niby teraz to puste jajo plodowe nie jest
                spowodowane bakterią).
                Dzieki,
                Pozdrawiam
                ps, Jedna z lekarek powidziala ze teraz lepszy od lactovaginalu jest gynaflor,
                ale ja ogolenie nie mam za duzo wiary w te specyfiki
                • heath2 Re: heath2 24.03.06, 09:27
                  Przez jakiś czas nie miałam, potem przed zjściem nie robiłam posiewów, choć
                  miałam inne bakterie (e.coli), ale z braku objawów zakażenia dałam sobie
                  spokój.Więc nie wiem.W trakcie ciąży wyszło, że e.coli nie ma, a jest
                  paciorkowiec.Leczyłam doustnie Dalacinem, Amotaxem (penicylina) i
                  Erytromycyną.Te 2 ostanie nie pomogły, czekam na posiew po Dalacinie.Mam dość
                  zażywania leków doustnie.
                • heath2 Re:jakie globulki na strepto? 24.03.06, 09:28
                  Napiszcie, co w ciąży brałyście dopochwowo.Ja tylko doustnie, a mam już dość,
                  ile można dziecko faszerować antybiotykami, niby bezpiecznymi.
                  • pela75 Re:jakie globulki na strepto? 24.03.06, 14:53
                    Nie jestem w ciąży, ale mi lekarz przepisał takie globulki wyrabiane na receptę
                    w aptece: z tego co się tam doczytałam, była tam m.in. Nystatyna - ona chyba
                    jest bezpieczna w ciąży. U mnie oprócz streptococcus wyszła jeszcze candida
                    więc dostałam również dopochwowo Clotrimazolum.
    • heath2 Re: streptoccocus - leczyć też i męża? 26.03.06, 09:40
      Dzięki i proszę o więcej nazw.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka