kwakwa33
25.01.07, 00:05
Większość z Was po poronieniu myśli jak to począć następne dziecko, kiedy
najszybciej może rozpocząć starania, jakie badania, jak uwolnić się od płodu
w sposób najmniej nieprzyjemny...
Ja, będąc w szpitalu oddaliłam od siebie problem, nie załamałam się, nie
płakałam. Wszystko dopadło mnie później. Nie mogę dojść do siebie. Nie
przestaję myśleć o moim dziecku i nie wyobrażam sobie, żebym mogła je
zastąpić następnym. Była to ciąża "przypadkowa", nieświadoma, ale dziecko
było moje i pokochałam je po jego śmierci. Wtedy dopiero dowiedziałam się o
Jego istnieniu.
Po poronieniu stałam się całkowicie aseksualna, wszelkie próby kończą się
porażką. Przecież TAM umarło moje dziecko! Nie mogę się z tym pogodzić. I nie
mogę się pogodzić z tym, że tak mechanicznie traktujecie śmierć swoich małych
istotek..