Dodaj do ulubionych

nie rozumiem Was :(

25.01.07, 00:05
Większość z Was po poronieniu myśli jak to począć następne dziecko, kiedy
najszybciej może rozpocząć starania, jakie badania, jak uwolnić się od płodu
w sposób najmniej nieprzyjemny...
Ja, będąc w szpitalu oddaliłam od siebie problem, nie załamałam się, nie
płakałam. Wszystko dopadło mnie później. Nie mogę dojść do siebie. Nie
przestaję myśleć o moim dziecku i nie wyobrażam sobie, żebym mogła je
zastąpić następnym. Była to ciąża "przypadkowa", nieświadoma, ale dziecko
było moje i pokochałam je po jego śmierci. Wtedy dopiero dowiedziałam się o
Jego istnieniu.
Po poronieniu stałam się całkowicie aseksualna, wszelkie próby kończą się
porażką. Przecież TAM umarło moje dziecko! Nie mogę się z tym pogodzić. I nie
mogę się pogodzić z tym, że tak mechanicznie traktujecie śmierć swoich małych
istotek..
Obserwuj wątek
    • e-dziunia Re: nie rozumiem Was :( 25.01.07, 06:45
      I czego nie rozumiesz?
      Nie bardzo łapię. Wiele z na poroniło wiele tygodni, miesięcy temu. I nie raz
      (choć to boli najbardziej). Ja po pierwszym poronieniu wracałam do normalnego
      życia ponad rok! Nawet z łóżka po zabiegu wylazłam dopiero po 3 miesiącach!! A
      z domu wyszłam po pół roku. To była prawdziwa depresja. Ale po wielu
      poronieniach to już się inaczej patrzy. Roumiem, że jesteż rozżalona i nie
      odczytujesz sensu naszych postów w sposób oczywisty, lecz przez pryzmat żalu,
      twojego nieszczęścia. Ale uwierz mi, żadna z nas niegdy (!!!!) nie zapomni
      żadnego utraconego serduszka, ale żeby wrócić do pełni sił i do normalności
      mussimy zapomnieć o wszystkich towarzyszących przykrych wspomnieniach: utracie,
      zabiegu (nieraz kolejnego), ewentualnych powikłaniach, czy choćby
      niezrozumieniem ze strony innych.
      Każda kobieta dąży do macierzyństwa, bo jest to sens naszego życia. Nie wiem,
      czy to była pierwsza twoja ciąża, ale bez względu na to jestem przekonana, że
      wcześniej czy później zapragniesz wypełnić pustkę, którą nosisz teraz w swoim
      sercu. A twedy żadna z nas nie powie ci że potraktowałaś mechanicznie utratę
      poprzedniego dziecka. Wręcz przeciwnie. Każda z nas będzie cię wspierać i
      modlić się za ciebie, abyś nie musiała tego ponownie doświadczyć.
      Ja utraciłam 4 dzieci i dla każdego jest miejsce w moim sercu. Ale oprócz tego
      jestem też mamą (jakiś cud Boski) i wiem, że dla tego uczucia warto się starać
      nawet do menopauzy.
      Życzę Ci, abyś jak najszybciej stanęła na nogi i z miłością do utraconego
      dzieciątka mogła się zajmować następnym, aż do późnej starości.
      e-dziunia
      • agapa13 Re: nie rozumiem Was :( 25.01.07, 08:33
        Powiem ci tak...kiedy ja usłyszałam te okropne słowa "brak akci tentna płodu" świat mi się zawalił..ale następna mysla było to,że jest nadzieja w tym ze bede mogła sie starac i ze zrobie wszystko aby znowu być w ciazy!Nie chodzi tu o zastąpienie dzicka utraconego!!Nie bo nic go nie zastąpi!NIC!! chodzi o to aby mieć jakiś punkt zaczepienia!Aby miec jakiś cel bo inaczej można by ogłupiec w tej pustce i tesknocie!
        I nie rozumiem ciebie czymu mówisz ze nie rozumiesz "nas" kobiet które pragną mieć dzieci i zrobią wszstko aby mieć swoje upragnione szczęscie!
        pozdarwiam i życze wszystkiego dobrego
    • tymonka30 Re: nie rozumiem Was :( 25.01.07, 09:14
      Ja Ci bardzo współczuję w takim razie Kawka, bo żyć jakoś trzeba a im bardziej
      się pogrążasz i nie znajdujesz wytłumaczenia i nie masz planów, marzeń... to co
      to za życie?
    • cerezanita Re: nie rozumiem Was :( 25.01.07, 11:06
      Prawda jest niestety taka, że pokochałaś marzenie o dziecku, nie dziecko. Bo go
      nie poznałaś, nie opiekowałaś się nim, bo go nie było. Każda z nas musi kiedyś
      stawić czoło tej prawdzie i pozwolić odejść temu, co nie nastąpiło. Jeśli masz z
      tym problem, pójdź porozmawiać z psychologiem - wygadaj i wypłacz się raz na
      zawsze. A potem zamiast patrzeć tylko wstecz, odważ się pomyśleć o dziecku,
      które możesz mieć i które może odmienić Twoje życie. Powodzenia!
    • martabg Kiedyś nas zrozumiesz... 25.01.07, 11:39
      I zrozumiesz też to, że słowa "mechanicznie traktujecie śmierć swoich małych
      istotek..." może nie były zbyt wyważone...


      Poza tym... "jak uwolnić się od płodu
      > w sposób najmniej nieprzyjemny..." A co, miałam na zywca dać się skrobać
      tylko po to, by... No właśnie, po co, co jest dziwnego w tym, że chce się od
      bólu uciec?
      • kajka271 Re: Kiedyś nas zrozumiesz... 25.01.07, 13:06
        Każda z nas przechodzi to inaczej... ty w szpitalu nie płakałaś... ja płakałam właśnie tego dnia najbardziej. Przepłakałam cały dzień, dzień kiedy lekarze jeszcze dawali mi nadzieję, o 15tej powiedzieli, że to juz tylko roniacy sie pęcherzyk płodowy... i wtedy płakałam juz non-stop... ale jednoczesnie chciałam mieć to szybko z głowy, szybko móc iść do domu i płakać w ramionach mężą, a nie w sali szpitalnej z dwoma współtowarzyszkoami w 42 tygodniu ciąży... płakałam cały kolejny dzień i teraz nadal często płaczę... ale nie zmienia to faktu, że ja nadal czekam na dziecko... na kolejne dziecko. I wiem, ze to nie bedzie to samo, ten aniołek na zawsze zostaniew moim sercu, ale zawsze planowałam kilkoro dzieci (3-4), mam juz jednego małego Grzesia, kocham go ponad zycie i chce żeby miał rodzeństwo i jak tylko lekarze dadzą mi zielone światło to będę sie starać, bo dla mnie to sens zycia smile
        Nie bedę juz liczyć dni, nie bedę robić testów ovu... ale jak tylko poczuje sie lepiej to będziemy sie kochać, własnie z myślą o tym, ze moze z naszej miłości powstanie kolejne dziecko, bo to jest nasze marzenie smile
        Ty pokochałaś swoje dziecko dopiero po śmierci, ja je kochałam juz w czasie starań, a także przez nasze wspólne 11 tygodni... i zawsze będę je kochac... więc nie oceniaj, każda z nas jest inna...
    • agnrek Re: nie rozumiem Was :( 25.01.07, 16:32
      Bardzo ostre i niesprawiedliwe słowa napisałaś. Myślę, że Twoja reakcja jest
      spowodowana silną depresją, powinnaś zasięgnąć pomocy psychologa, żeby sie tak
      nie zadręczać.
      • agulka1001 Re: nie rozumiem Was :( 27.01.07, 22:11
        o moich dziecach (2 poronienia, 3 dzieciaczkow) mysle kazdego dnia!
        nie bylo jeszcze dnia od maja i sierpnia 2006r,zebym nie myslalam,nie zaplakala
        cicho w poduszke,nie cierpiala...ale wiem,ze musze i chce zyc dalej...czasem ma
        wiecej chęcie,czasem mniej...
        po pierwszym poronieniu bylam w takim szoku,ze MNIE to spotkalo,ze nie moglam w
        to uwierzyc...szybko wrocilam do pracy,do normalnego zycia...i myslalam,ze to
        przypadek,teraz na pewno sie uda...nie moglam sie doczekac,mialam ogromną
        milosc, ktorą chcialam na kogoś przelac...za drugim razem tez sie nie udalo,do
        tego powiklania, 3 pobyty w szpitalu, 3 zabiegi po jedenym poronieniu...w
        szpitalu jedenj łezki nie uronilam,wrecz mialam tak fajne towarzystwo,ze
        smialam sie kazdego dnia! ale co z tego? myslisz,ze ja nie cierpie? CIERPIE JAK
        NIKT NA SWIECIE!
    • mentafolia Re: nie rozumiem Was :( 25.01.07, 18:31
      A ja nie rozumiem jak można napisać,że śmierć naszych dzieci traktujemy
      mechanicznie...
      Dlaczego tak sądzisz? Czy dlatego,że wiekszość z nas wróciła do normalnego życia?
      Czy myślenie o kolejnym dziecku wyklucza pamięć o tym co się stało?
      To oczywiste że nie.A nawet gdyby którejs z nas udało się zapomnieć ( w co
      wątpię ),to chyba lepiej,prawda?
      Świat nadal trwa,życie toczy się dalej,czy to się komus podoba czy nie...

      Przeczytałam Twoje wcześniejsze posty i doszłam do wniosku,że Ciebie dręczą
      wyrzuty sumienia.Nie wiedziałaś o ciąży,nie wiedziałaś,że ronisz i nic nie zrobiłaś.
      Bardzo Ci wspólczuję i popieram dziewczyny sugerujące wizytę u psychologa,bo
      takie wyrzuty sumienia skutecznie potrafią zohydzić życie i sprawić że staniesz
      się zgorzkniałą,smutną i złośliwą osobą.

      Pozdrawiam
    • kwakwa33 Re: nie rozumiem Was :( 27.01.07, 18:09
      Dziewczyny, strasznie Was przepraszam. Nie wiem laczego napisałam te
      nieprzemyślane słowa.. Naprawdę jest mi bardzo przykro. Przecież nie chciałam
      nikogo urazieć. Rzeczywiście jestem chyba zgorzkniałą babą. Rzeczywiście, nie
      mogę sobie wybaczyć zaniedbań, które spowodowały u mnie śmierć mojego dziecka.
      To tak strasznie boli i jetsem w tym samotna. Nikomu się nie zwierzałam ze
      swojego cierpienia (pozornie też żyję normalnie) i pewnie dlatego tak
      wybuchłam. Raz jeszcze Was przepraszam. Wybaczcie.
      • aagata4 Re: nie rozumiem Was :( 27.01.07, 21:13
        przykro mi ze Cie to spotkało... wyrzuty sumienia są charakterstyczne dla
        żąłoby.... chyba każda z nas cos sobie wurzuca...sama pamietam, ze przez ponad
        rok nie moglam sobie udarowac ze wypilam lampke wina do obiadu jak juz
        wiedzialam o ciąży (tak ciągle zadawalam sobie pyanie dlaczego to sie stało ze w
        koncu uwierzyłam) ... ciągle zadawalam sobie pytanie czy ono żyłoby gdybym nie
        wypiła... teraz wiem, ze to nie moglo aż tak zaszkodzic... podobnie maja
        dziewczyny, ktore nie poszły do kościola albo wieszaly pranie... - to nie jest
        przyczyna straty dziecka... ale wyrzuty sumienia pozostają na długo... każda ma
        je troche inne -lise mozna byłoby zrobić bardzo długą.... jednak maja one ceche
        wspólną: u każdej z nas one bardzo przeszkadzaja dojśc do siebie po tej tragedii.

        życzę Ci żebyś sobie jak najszybciej poradzila z bólem psychicznym i nauczyła
        się żyć z tymi przeżyciami... czas tu troche pomoże ... nauczy nas znow cieszyc
        sie malymi rzeczami, tragedia nas wzmocni ale .... ale tęsknota zostaje w nas
        chyba na zawsze...

        i powiem szczerze ze potem w żadnej ciązy nie wzielam alkoholu do ust i nie
        wezmę.... choc normalnie rzadko zdarza mi sie wypic w towarzystwie jednego
        drinka czy jedna lampke... zwykle nie biore udzialu w imprezach gdzie jest
        presja wypicia wiecej...


        pozdrawiam

        Agata
      • martabg <przytul> 27.01.07, 21:48
        Na pewno nie jesteś zgorzkiniałą babą.
        I wiem, że nie chciałaś urazićsmile
        Co do samotności...
        Czasami sama się w nią wpędzam, nie dopuszczając nikogo do mojego bólu.
        A wiem, że gdybym powiedziała mężowi, że gorzej się czuję, że męczą mnie myśli
        o naszym dziecku, o tym, co zrobiłam źle i że może odeszło przez mnie, to by
        mnie mocno przytulił i by ze mną o tym rozmawiał.
        Ale ja się zamykam, tak jak pewnie wiele z nas.
        Po co mamy bowiem kogoś obciążać?
        Myślę, że trafiłaś w dobre miejsce.
        Może mimo tego, że minęły już miesiace od straty,tu znajdziesz zrozumienie?
        Pisz, pisz co ci po głwoie chodzi i zobaczysz, że nie dosc, że nie jesteś sama,
        to jeszcze ciebie tu dziewczyny "przytulą" i pociesząsmile

        BloguBlogu
      • agulka1001 kwakwa33 27.01.07, 22:13
        i od tego jest to forum,zeby wybuchnąc,kiedy juz nie mamy siły!
        bo nie ma innego lepszego miejsca,zeby sie wygadac!
        wiem,jak cierpisz,bo stracilam 3dzieci...to jest taki żal,ze az serce pęka...a
        i tak co rano wstajemy i staramy sie dalej życ!
        kobito,głowa do góry!wyjdz na spacer,wyplacz sie męzowi w rękaw i zacznij
        myslec o przyszlosci!bo przeszlosci niestety juz nie zmienimy...
        • e-dziunia kwakwa33 27.01.07, 23:17
          Piszesz, że jesteś sama??? Kochana, na innym forum może byś była, ale tu są
          tylko takie kobiety! Wiemy, że jest Ci ciężko, wiele z nas przerabiało to
          mnóstwo razy. Ale masz nas. A my wierzymy!!! że uda się każdej z nas, tobie też!
          Nie chowaj się w cieniu, nie skrywaj się w sobie, ale wyrzuć z siebie wszystko,
          co zatruwa Twoje piękne wspomnienie, że przez chwilę byłaś mamą, że to możliwe,
          że to się jeszcze może stać. Bo może się stać!
          Może się stać smile))))
          • agnrek Re: kwakwa33 28.01.07, 00:23
            I ja się przyłączam, bo wiem, co czujesz. Też wpadłam w odrętwienie i tak w nim
            trwałam przez pierwsze tygodnie, nic mnie nie obchodziło, ja cały czas myślałam,
            że jestem w ciąży! Nie docierało do mnie, że to już koniec, że wyjęli ze mnie zycie.
            Ale przyszedł czas, że znowu zaczęłam się uśmiechać. Przyjdzie i na Ciebie smile
            • monia761 Re: kwakwa33 28.01.07, 01:36
              Wiesz,kazdy przechodzi swoj bol inaczej.Moja ciaza byla dlugo
              wyczekiwana,poronilam ja w 4 mies.w dramatycznych dla mnie okolicznosciach.Z
              jednej strony chcialam szybko dojsc do siebie(rodzina tez na to liczyla),z
              drugiej nie moglam sie otrzasnac.Udawalam,ze jest ok,ale tak nie
              bylo...Zaczelam sie oddalac od wszystkich-w dzien usmiechnieta,wypachniona,a w
              lazience ryczalam z bolu...Chcialam szybko zajsc w ciaze,zeby zapomniec,ale
              miesiac w miesiac porazka...W koncu dalam spokoj,zaczelam wracac do
              zycia,wyplakalam sie,nie udawalam juz przed nikim jak cierpie...czesto nie
              bylam rozumiana...ale jakos przeszlam ta swoja zalobe..i wtedy kiedy nie
              chcialam juz dziecka bo zaczelam normalnie zyc-zaszlam w ciaze,okupiona tez w
              strach,bol,placz-ale mam w domu cud,w ktory jeszcze 3 lata temu bym nie
              uwierzyla...I wiesz co mysle?Ze gdyby nie moj synek,ktory postanowil od nas
              odejsc 4 lata temu nie mialabym mojej najukochanszej coreczki.Wiem,ze gdzies
              tam jest i nad nami czuwa...Musisz przejsc swoja zalobe,bedziesz
              wiedziala ,kiedy powrocic do zycia i mysli o nastepnym
              dziecku....cierpliwosci..zycze Ci z calego serca...wiesz czego...
      • cerezanita Wybacz sobie 06.02.07, 12:01
        To najlepsze, co możesz zrobić. Naprawdę jest tak, że nie na wszystko mamy
        wpływ, nie będziesz wiedziała, czy można było tę ciążę uratować. To jednak jest
        już przeszłość, odważ się spojrzeć dalej, przed siebie. I wypłacz się na
        ramieniu Twojego mężczyzny - niech Cię przytuli i pocieszy. Przecież jesteście w
        tym razem, choć każde inaczej.
    • maretina Re: nie rozumiem Was :( 28.01.07, 21:52
      to nie jest mechaniczne i to nie jest zastepowanie jednego dziecka drugim. to
      jest naturalne i to jest wielkie pragnienie zostania mama.
      poronilam 4 razy, gdybym byla w Twoim stanie, pewnie nie zdecydowalabym sie na
      kolejne ciaze.... a bylo warto. mam teraz synka.
      poszukaj pomocy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka