Dodaj do ulubionych

pytanie o łyżeczkowanie...

25.05.07, 12:12
a właściwie dwa pytania...

1. ile czasu trwa dojście do siebie po zabiegu?? mam jutro rano zgłosić się
do szpitala i powiedzieli, że juz wieczorem zostanę wypisana... czy to
naprawdę taki zabieg niewymagajacy dłuższej hospitalizacji?? czy po wyjściu
ze szpitala dostałyście zwolnienie na kilka dni??

2. jak to jest że niektórzy lekarze kierują na zabiego od razu po
stwierdzeniu obumarcia płodu, a niektórzy czekają kilka dni, czy tygodni ze
skierowaniem do szpitala??
Obserwuj wątek
    • gosia78 Re: pytanie o łyżeczkowanie... 25.05.07, 13:33
      1. To zależy czy dostaniesz znieczulenie czy narkozę. W pierwszym przypadku
      fizyczne dojście do siebie po zabiegu trwa krócej. Zależy również w jaki sposób
      będę chcieli usunąć martwy płód. Czy dostaniesz leki na wywołanie i będą
      czekali aż organizm sam zacznie sie oczyszczać czy wezmą Cię od razu na
      wyłyżeczkowanie. W pierwszym przypadku (jeśli nie będzie żadnych komplikacji)
      bardziej prawdopodobne jest wyjście ze szpitala następnego dnia, natomiast w
      drugim przypadku pewnie wyjdziesz tego samego dnia wieczorem. Przy wychodzeniu
      ze szpitala możesz poprosić o zwolnienie - nie wiem czy dają standardowo.
      Raczej na pewno powinnaś dostać receptę na atybiotyk.
      2. To zależy od lakarza. Generalnie zanim zrobią Ci zabieg powinnaś mieć
      wykonane w przeciągu 24 godzin dwa USG, które potwierdzą obumarcie płodu.
      Jeżeli stwierdzono obumarcie płodu to nie powinnaś zwlekać z zabiegiem
      wyłyżeczkowania.
      Trzymaj sie dzielnie...
    • gosia78 Re: pytanie o łyżeczkowanie... 25.05.07, 13:34
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=62149674
      Może się przyda...
    • e-dziunia Re: pytanie o łyżeczkowanie... 25.05.07, 16:19
      Ja po każdym poronieniu (4 razy) miałam zabieg w narkozie i zawsze wychodziłam w
      tym samym dniu. Zawsze też dostawałam L4 na 2 tyg licząc od pierwszego dnia
      przyjęcia.
      A z czekaniem na zabieg bywało różnie, raz od razu, raz po 2 tyg.
      • lilyan Re: pytanie o łyżeczkowanie... 25.05.07, 21:32

        dzięki dziewczyny, bardzo mi pomogłyście
        • birma74 Re: pytanie o łyżeczkowanie... 26.05.07, 00:14
          Kochanie, trzymaj się.
          Ja wyszłam ze szpitala tego samego dnia, trochę na własne żądanie.Wolałam
          dochodzić do siebie we własnym domu.U mnie w środę lekarz stwierdził
          nieprawidłową ciążę, w czwartek poroniłam samoistnie, a w piątek rano był
          zabieg.Zwolnienie miałam od swojego lekarza na parę dni bo ja chciałam jak
          najszybciej wrócić do pracy. To mi pomogło psychicznie. Ale to już jest bardzo
          indywidualna sprawa i zależy od Ciebie samej.
          Pozdrawiam cieplutko i mocno Cię przytulam.
          • lilyan Re: pytanie o łyżeczkowanie... 26.05.07, 07:38
            dzięki birma, ja mam nadzieję, że mnie dzis przyjmą (wczoraj nie było
            miejsc...) i będę to już miała za sobą... jesli nie będzie przeciwskazań, to
            też wolałabym wyjść jeszcze tego samego dnia i dochodzić do siebie już we
            własnych czterech kątach...
            • e-dziunia lilyan 26.05.07, 08:47
              trzymam kciuki, żeby wszystko poszło w miarę sprawnie i żebyś jeszcze dziś była
              w domku.
              Trzymaj się kochana!
              • birma74 Re: lilyan 26.05.07, 20:00
                Lilyan,
                mam nadzieję ze jesteś już po i jesteś w domu.
                jak będziesz miała ochotę się wyżalić to napisz. Pozdrawiam
                • lilyan Re: lilyan 27.05.07, 11:21
                  wypuscili mnie dopiero dziś... ale na szczęście już jest po wszystkim. ogólnie
                  fizycznie czuję się całkiem nieźle.

                  najgorsze było to, że na raty dowiadywałam się o tym jak ma wszystko
                  przebiegać. żeby uzyskać podpis na zgodzie na zabieg dostałam (jak się póżniej
                  okazało) bardzo ogólną informację sad potem co dwie godziny dowiadywalam się
                  czegoś nowego o tym co mnie jeszcze czeka zanim zabiorą mnie na ten zabieg...
                  mam o to wielki żal do pracowników szpitala, ale nawet nie wiem do kogo
                  konkretnie powinnam miec największe... każda uzyskana na raty informacja była
                  od kogoś innego...
    • agulka1001 Re: pytanie o łyżeczkowanie... 27.05.07, 13:41
      1.jesli nie ma zadnych powiklan,to rzeczywiscie zaraz po zabiegu do domu!
      dojscie do siebie trwa indywidualnie,zresztąc- innego fizycznie,co innego
      psychicznie...mysle,ze sama sie zdziwisz,jak szybko organizm wraca do normy...
      psychicznie roznie to bywa...uslyszalam opinie,pod ktorą sie podpisuje
      DEPRESJE PO ŻAŁOBIE ZACZYNAMY ODCZUWAC OK.POL ROKU PO STRACIE.... w moim
      przypadku sie to zgadza...

      2. nie wiem,dlaczego jedni każą czekac,inni od razu do szpitala!ja mialam taką
      stuacje,ze jeden lekarz kazal przyjsc za tydz i sprawdzi,co sie dzieje,a drugi
      jak mnie zobaczyl,to od razu dostalam skierowania do szpitala....

      trzymaj sie!mysl tylko pozytywnie....wiem,ze to trudne...ale wszystko na pewno
      bedzie dobrze...
      • agulka1001 Re: pytanie o łyżeczkowanie... 27.05.07, 13:44
        przy poronieniu to w ogole nic mi nie powiedzieli,nawet po zabiegu,najwiecej
        dowiedzialam sie na tym forum...przy drugim razie wiedzialam,o co zapytac...ale
        ogolnie ifnormacje w szpitalu są zadne,dla nich to "chleb powszedni"...
        • lilyan Re: pytanie o łyżeczkowanie... 27.05.07, 20:01
          to że nic nie chcieli nic powiedzieć po zabiegu, to się nie dziwię, no bo w
          sumie mogą tylko powiedzieć, że fizycznie jest juz ok, że zabieg poszedł
          dobrze...
          o przyczynach przecież nic nie powiedzą i ja to rozumiem...

          ale mnie najbardziej zdziwiło to, że nikt mi nie powiedział jak to będzie
          wyglądać tak naprawdę. podsunęli przy przyjęciu na oddział do podpisania zgodę
          na zabieg, a potem okazało się, że ja w ogóle nie wiedziałam co podpisuję...
          wszystko okazało się wyglądac zupełnie inaczej, inaczej przebiegać... ja
          zgodziłam się tak naprawdę na zupełnie inny zabieg, a nie na ten, który był
          przeprowadzony...
          • e-dziunia Re: pytanie o łyżeczkowanie... 27.05.07, 20:52
            czy możesz sprecyzować? co oni Ci nagadali? Czy to co my Ci napisałyśmy również
            odbiegało od Twojego zabiegu? Mam nadzieję, że dostałaś znieczulenie ogólne!
            Napisz prosze coś wiecej.
            • lilyan Re: pytanie o łyżeczkowanie... 28.05.07, 07:30
              ja nazwałabym to po prostu niedoinformowaniem... znieczulenie ogólne oczywiście
              miałam, tak więc od tej strony nie mam nic do zarzucenia. ale żeby wytłumaczyć
              o co mi chodzi muszę opisą mój pobyt bardziej szczegółowo.

              kiedy przyjmowali mnie w końcu na oddział na izbie przyjęć podsunięto mi do
              podpisu mnóstwo oświadczeń. kilka standardowych, np. zgoda na przechowywanie
              danych osobowych. wśród nich była zgoda na zabieg. żebym podpisała pani
              powiedziała mi tylko o samym zabiegu, czyli, że dostanę znieczulenie, nic nie
              będzie bolało, bo bedę spała i zostanę wyłyżeczkowana w 5 minut... no więc
              podpisałam.
              pani doktor na oddziale powiedziała, że żeby nie uszkodzić szyjki przy zabiegu
              muszę dostać leki na rozwarcie, a kiedy zacznę mocno krwawić to będzie to znak,
              że szyjka jest już wystarczająco rozwarta i można robić zabieg.
              dopiero po jakichś 5 godzinach po dostaniu tych globułek na rozwarcie jakaś
              pielęgniarka, której poszłam powiedzieć że już bardzo krwawię powiedziała mi,
              że dopóki nie urodzę to zabiegu nie będzie... byłam w szoku. lekarz, który był
              dzień wcześniej na izbie przyjęć roztoczył przede mną wizję zabiego w ciągu 3
              godzin po zarejestrowaniu na oddziale. myślałam, że nie będę musiała przeżywać
              tego wszystkiego, tych całych przygotowań w formie wywołania porodu... to
              czekanie i świadomość, że jednak muszę urodzić było najgorsze tym bardziej, że
              dowiedziałam się o tym od niezbyt pomocnej pielęgniarki...

              dlatego mam wrażenie że zgodziłam się na coś zupełnie innego. wprawdzie to co
              mi powiedziano o samym zabiegu w sumie zgadzało się z późniejszym jego
              przebiegiem, ale uważam, że pacjentka powinna być informowana również o
              sposobie przygotowania do zabiegu. ja czułam się po prostu oszukana. o
              konieczności porodu powinien informowac lekarz, a nie pielęgniarka, która chce
              żeby dać jej spokój...
              • 09.10.2001m Re: pytanie o łyżeczkowanie... 28.05.07, 18:26
                Zabiegi robią z tym "przygotowaniem" lub bez. Z twgo co wiem, to dla organizmu,
                przeprowadzenia samego zabiegu jest lepiej, jeśli pacjentka krwawi. Szyjka jest
                wtedy uchylona, nie trzeba jej "na siłę" rozwierać. Lek, który Ci podali to
                prawdopodobnie cytotec-wiem co się dzieje po jego podaniu.
                Zgadzam się z Tobą, że powinnaś być informowana przed zabiegiem, ale to co
                zrobili jest dla Ciebie lepsze. Wiem, że to co piszę jest straszne, sama tego
                doświadczyłam. Wiem też, że ja po dwóch zabiegach mam "ładną" szyjkę-a to ważne
                w przypadku ewentualnych, kolejnych starań. Pozdrawiam Cię.
                • birma74 Re: pytanie o łyżeczkowanie... 29.05.07, 17:37
                  Lilyan, ja też nie wiedziałm co mnie czeka. To była moja pierwsza ciąża, o
                  poronieniach wiedziałam tyle co nic. Kiedy we wtorek odkryłam plamienie,a w
                  środę dowiedziałam się od lekarza o obumarciu zarodka to ja byłam przekonana że
                  to już po wszystkim. W piątek miałam się zgłosić na zabieg i tyle. Pamiętam, że
                  jeszcze lekarz mi powiedział że będę plamić. Ja w środę owszem plamiłam ale
                  bardzo delikatnie. I uwierz mi, ja naprawdę byłam przekonana że to tak ma
                  wyglądać. Jeszcze w czwartek rano jak rozmawiałam przez telefon z lekarzem to
                  on wciąż wypytywał czy krwawiłam i czy mocno. Teraz już wiem dlaczego tak
                  pytał.
                  U mnie poronienie zaczęło się w czwartek po południu, kiedy byłam sama w domu.
                  Dopiero wtedy to do mnie dotarło. To było straszne. To co się wtedy działo z
                  moim organizmem.... Ja nie wiedziałam wcześniej, że poronienie to jest poród
                  umarłego dziecka i wszystkiego co jest związane z ciążą.
                  Zabieg miałam w piątek, na wypisie ze szpitala jest napisane:
                  Rozpoznanie: resztki po poronieniu
                  Lilyan, uwierz mi, ja naprawdę się cieszę z tego, że wcześniej nie wiedziałam
                  nic na temat, że nie byłam świadoma tego co mnie czeka.Wydaje mi się, że tak
                  jest dla nas lepiej.Chyba bym oszalała ze strachu i nerwów gdybym wtedy w
                  czwartek świadomie czekała na poronienie. A tak, to przyszło nagle. Ale nigdy
                  więcej w życiu już przez to nie chcę przechodzić. Drugi raz tego nie przeżyję.
                  • lilyan birma... 29.05.07, 22:02
                    w tym co piszesz jest faktycznie dużo racji. może faktycznie byłoby mi dużo
                    trudniej gdybym wiedziła, że musze urodzić. pamiętam jak się dowiedziałam, że
                    tak właśnie ma być... od rana się jakoś trzymałam, ale wtedy po prostu łzy
                    zaczęły mi się cisnąć do oczu... może i lepiej że nie wiedziałam, bo nie
                    wiedząc jak to wyglada płakałabym na pewno więcej...
                    bardzo mi pomogło to co napisałaś, dziękuję...

                    i mam nadzieję że ani Ty ani ja, ani żadna dziewczyna, która tu trafiła przez
                    to co przeżyła juz nigdy więcej nie będzie tego musiała przechodzić ponownie...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka