Dodaj do ulubionych

Jestem przed aborcją

12.02.09, 15:32
Witam
mam 24 lata mieszkam za granicą od 3 dni dowiedziałam się że jestem w ciąży
prawdopodobnie 7 tydzień podjęłam decyzję o aborcji razem z chłopakiem z
którym jestem praktycznie 4 m-ce i nie jest polakiem przed tą wiadomością o
ciąży postanowiliśmy się rozstać ponieważ chcę wracać do Polski jestem
załamana psychicznie strasznie się tego boję proszę o pomoc sad
Obserwuj wątek
    • iktoto Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 18:12
      wracaj do polski z dzieckiem pod sercem, nawet jesli bedzie Ci
      ciezko tutaj to dziecina bedzie zyła.
      masz tutaj kogos bliskiego?
    • 1jula Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 18:40
      juz teraz jestes załamana psychicznie, a zdajesz sobie sprawe co
      może być potem? Poczytaj kilka wpisów, chcesz się narazić na takie
      cierpienie po?
    • nati1011 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 19:19
      Aborcja nie rozwiąże żadnego twojego problemu - wręcz przeciwnie -
      stworzy całą mase nowych.
      To nie jest decyzja mieć czy nie miec dziecka. Ty masz już dziecko.
      Stoisz terasz przed wyborem czy pozwolić MU żyć, czy też go zabić.
      Czy naprawde potrafisz podjąć tą decyzję?

      Pamietaj - nie ma problemów, których nie dąłoby się pokonać. Trzeba
      tylko wybrac właściwą drogę. Niekoniecznie najwygodniejszą.
      • mama.rozy Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 19:30
        jesli możesz,chcesz,napisz coś więcej,wspólnie może coś wymyślimy bardziej
        sensownego.słuchaj dziewczyn,pomogą,ja także.jeśli możesz wrócić a nie masz do
        kogo albo się boisz,napisz,służę wszelką pomocą.i zrobię to naprawdę nie z
        litości,sama mam juz dzieci i nie wyobrażam sobie tego bólu ich utraty.mocno cię
        pozdrawiam,odezwij się.
        • mamaanieli Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 20:17
          gdy pisze tu dziewczyna mająca 16 lat, to jeszcze mogę zrozumieć jej
          przerażenie... ale ty jesteś dorosła, dojrzała, to dobry czas na
          dziecko! nie pisze - na męża. na dziecko! dlaczego chcesz je zabić?
          masz dwie ręce, nogi, głowę. dziecko ma ojca! (jeśli to on cię
          skłania do decyzji, to współczuję... niemniej - ma ojca! - choćby w
          sensie prawnym. alimenty będzie musiał płacić). ty masz rodzinę,
          ludzi wokół siebie. dlaczego chcesz zabić dziecko, potwornie i
          nieodwracalnie skrzywdzić siebie?? już teraz jesteś przerażona. nie
          myśl, że fajnie sie poczujesz gdy dziecka nie będzie. poczytaj sobie
          co czują dziewczyny tu piszące. nie rób tego!!! pisz!!! pozdrawiam
          bardzo ciepło. A.
          ps. w ostateczności zostaje adoopcja. na dzieci - noworodki -
          czekają kolejki przyszłych, kochających rodziców... ale ja wiem, że
          byłabyś wspaniałą matką. i dałabyś rade ze wszystkim.
        • kiya24 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 20:28
          Dziękuje wszystkim za słowa otuchy ale to nie jest takie proste sad ja nie chce
          sprowadzać dziecko na świat nie jestem na to gotowa i nie chcę oddać do rodziny
          zastępczej nie tak planowałam swoje przyszłe życie w Polsce czeka na mnie
          chłopak z którym chcę założyć rodzinę a w tym przypadku nie jest to możliwe.
          Rodzice o niczym nie wiedzą i wiem z doświadczenia po moim rodzeństwie którzy
          mieli wpadkę nie byli tym faktem zadowoleni to by ich zabiło bo zawsze mi
          powtarzali żebym ich tak nie zawiodła jak moje rodzeństwo.
          Chłopak z którym zaszłam w ciąże zrobił to chyba celowo żeby zatrzymać mnie przy
          sobie bo zawsze odmawiał zabezpieczenia a ja ślepo mu ufałam czuje się oszukana
          nie chce mieć z nim dziecka bo wiem że nie da mi spokoju i kto wie czy nie
          wywiezie mnie później do obcego kraju boje się tego a całe życie z dzieckiem nie
          chce uciekać nie chce żeby cierpiało całe życie.

          Mam pytanie jak odbywa się aborcja przez tabletkę jakie mogą być skutki?
          • mamaanieli Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 20:46
            no, nie tak planowałaś. ale życie się zmieniło. i będzie się dalej
            zmieniać - czy tego chcesz, czy nie chcesz. tak to już jest, ze nie
            da się zawsze iść jedną, wytyczoną drogą. to zresztą jest głupie i
            naiwne sądzić, że jak sobie cos załozę i postanowię, do celu dojdę.
            no chyba ze rzeczywiście dojdziesz - PO TRUPACH. w zasadzie jednym.
            ps. serio wolisz udawać(!!) grzeczną córeczkę tatusia niż ułożyć
            sobie własne życie z własnym dzieckiem?? serio myślisz, że twoi
            rodzice woleliby, żebyś zabiła ich wnuka??? i co za bzdury piszesz o
            chłopaku co cię będzie prześladował?? żyjemy w 21 wieku i nie jesteś
            sama. wokół jest chociażby policja, ośrodki pomocowe dla kobiet i
            takie tam. nie histeryzuj. a aborcji farmakologicznej sobie
            poczytaj. mnóstwo tego w necie.
            • mamaanieli Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 20:49
              ps. i uwierz, że ogromna większośc kobiet, nawet tych co planowały
              dziecko z zegarkiem w ręku, gdy się dowiadują ze są w ciąży - są
              przerażone. i nie czują sie dojrzałe do macierzyństwa. zwykłe emocje i
              przerażenie przed nieznanym. normalna sprawa, ze sie boisz. ale
              uwierz, ty po prostu jesteś w ciązy. świat sie nie zawalił!
              • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 21:05
                Mamaanieli jaka Ty jesteś madrą kochana kobietą ,wszystko to swieta
                prawda,trzeba myslec o dziecku i o sobie a nie zastanwiać sie co
                zrobic ,żeby wszystkim wokół dogodzic i zeby wszyscy zadowoleni
                byli...a potem tylko ból,cierpienie,noce i dnie przepłakane i na
                widok wozka dzieciecego,ciuszków kobiet ciezarnych,przy wizycie u
                ginekologa w kazdym miejscu łzy same spływaja z oczu,nigdy sobie
                tego nie wybacze,chociaz ksiadz dał rozgrzeszenie to i tak na
                chwilke tylko to pomogło....
          • annulka.6 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 21:02
            Widocznie tak miało być,że się tu pojawiłam. Wiem,że się boisz,że w
            tej chwili nie widzisz żadnego wyjścia-każda bez wyjątku każda
            kobieta dowiadując się,że jest w ciąży przeżywa strach i świat staje
            jej na głowie! Cóż dopiero jak jest to ciąża nieplanowana!!1
            Rozumiem Cię! Powiem Ci jeszcze coś o sobie,mam pewien dar
            przewidywania przyszłości-jest to mimowolne, pojawia się w postaci
            wizji, myśli,snów...9 lat temu przyśnił mi się chłopczyk, bawiący
            się na górce piasku. 4 lata później urodził mi się dokładnie ten
            chłopczyk, a wtedy( śniąc) nawet nie znałam swojego przyszłego męża.
            Do czego zmierzam? To dziecko,jak i każde poczynające się dziecko
            WYBIERA z góry ,gdzie i komu chce się urodzić. Ono wybrało Ciebie!
            Nie wiesz jak Ci się życie ułoży, czy akurat z chłopakiem z Polski
            będziesz szczęśliwa...tego nie da się zaplanować.Znam 2 dojrzałe
            kobiety po aborcji,unieszczęśliwiły i siebie i dzieci,które są już
            dorosłe,lecz przytłoczone balastem dziwnej miłości, niezdarne i
            nieporadne życiowo. Ocalone od aborcji lecz nieszczęśliwe i samotne,
            jakby wiedziały o historii własnych matek, ale nie wiedzą! Proszę
            Cię, zastanów się. Ja nie mam za sobą aborcji, ale są tu kobiety
            mądrzejsze w tej kwestii od nas! Przesyłam Ci moc pozytywnej
            energii!!!
            • kiya24 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 21:34
              Dziękuje dziewczyny jesteście kochane te wszystkie wypowiedzi dają mi dużo do
              myślenia. Pozdrawiam
              • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 21:58
                Kiya24 nie nie daj sie opanować przez ta CHOLERNA !!!PANIKE!!!I
                STRACH!!!Dziewczyny z forum na wzajem sobie tutaj pomagaja i nie
                tylko słowem i radą....Myśl o sobie i dziecku ono zawsze bedzei Cie
                kochac bezwzgledu na wszystko...i jesli juz podzielisz sie z kims
                bloskim wiadomoscia o dziecku nie daj sie namowic do ABORCJI !!! BO
                ZAMRNUJESZ SOBIE CALE ZYCIE BLIZNA ZOSTAJE A JAK WIELKA TO TYLKO MY
                TUTAJ WIEMY....
                • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 22:04
                  chociaz ja sama podjełam taka decyzje o Aborcji!!!nikomu oprocz
                  partnera nie mowiąc a on....niby do niczego nie namawiał ,dał wolna
                  reke co zrobie to on to bedzie musiał zaakceptować ,ale prawda była
                  taka ,ze tego własnie oczekiwał odemnie....NIGDY WIECEJ!!!!CHOCIAZ
                  SUCHY CHLEB BYM MUSIALA JEŚĆ!
              • spokofacet Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 22:07
                pamietaj, ze masz tu pelne wsparcie, realne mozliwosci pomocy. Rodzice nie
                skrzywdza cie nawet jak pogromia troche na poczatku! A chlopak ma przed soba
                test, oczywiscie kazda jego decyzje powinno sie uszanowac, prawde musi znac.
              • twoj_aniol_stroz Kiya 13.02.09, 09:40
                Przeczytałam to wszystko co dziewczyny napisały i bardzo proszę
                uwierz im na słowo, proszę Cię nie sprawdzaj na sobie tego
                doświadczenia, naprawdę nie warto. Bardzo dobrze, że wracasz do
                Polski, tu będziesz blisko nas, mozesz liczyć na nasza pomoc - tę
                psychiczną, ale też tę materialną. My naprawdę Ci pomożemy -
                wystarczy, że napiszesz, czego potrzebujesz.
                Rodzice? - wiem, że jestes teraz ich psychiczną zakładniczką. To
                jest koszmarnie trudne kidy słyszysz: "nie możesz nas zawieść, nie
                niszcz sobie życia, bo nie tak cię wychowaliśmy" Ale pamiętaj, że im
                nie wolno czegoś takiego mówić, to oni są nie fair. Rodzice powinni
                dać dziecku siłę i poczucie bezpieczeństwa. Nie pozwól, żeby ich
                słowa zmusiły Cię do zabicia swojego dziecka. Ok, wściekną się? Być
                może tak, ale wcale niekoniecznie. Natomiast to Ty i dziecko
                jesteście najważniejsze i Wasze życie jest teraz ważne, a nie
                samopoczucie rodziców. Czas rodziców na podejmowanie decyzji
                skończył się już kilka lat temu. Jesteś dorosła i to Ty podejmujesz
                decyzje, bo to Ty za nie odpowiadasz. Mało tego teraz to Ty jesteś
                rodzicem i właśnie stoisz przed pierwszą decyzją w życiu Twojego
                dziecka. To Ty podejmujesz decyzję za Twoje dziecko.
                Chłopak? - widziałaś film "Malowany welon"? Proponuję zobaczyć -
                piękny film o komunikacji miedzy ludźmi, o zawiedzionych uczuciach,
                o bólu, ale też o radości wybaczenia i pokochania drugiego człowieka
                mimo bólu jaki zadał. Polecam Ci bardzo gorąco... Znam parę gdzie
                córka jest dzieckiem innego faceta. Obecny tata zenił się z mamą
                kiedy ta pod sercem nosiła dziecko innego. Córka ma 10 lat, zna
                biologicznego ojca, ale kiedy się dowiedziała o całej historii to
                podeszła do męża mamy i powiedziała: "ale i tak to ty będziesz
                zawsze moim tatą". Skąd wiesz jaki scenariusz będzie u Ciebie?
                Dobrze tu ktoś napisał, że to będzie trudny egzamin dla chłopaka,
                ale... każdy egzamin jest do zdania smile
                A ojciec dziecka? W Polsce podlegasz prawu polskiemu, a ono staje w
                Twojej obronie smile
                Pomyśl, na spokojnie się zastanów! Pośpiech, strach, hormony są
                teraz złymi doradcami. Opanuj panikę i zmierz się z
                rzeczywistością smile
                Mocno trzymam kciuki za Twoją siłę i wierzę, że Ci jej nie
                zabraknie. Dasz radę i pamiętaj, że masz zawsze nas w odwodzie, a my
                Ci pomożemy smile
          • kizdam47 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 22:05
            Dziewczyno, a pokaż mi jedną, która tak planowała swoje życie, jak
            ono wygląda.

            I dla rodziców też nie żyjesz. Ja też "nie spełniłam oczekiwań"
            mojej matki (jej słowa). Bolą do dzisiaj, ale mam to gdzieś, bo
            wiem, że ona nie miała racji wymagając tego ode mnie.

            Wiem, że jesteś teraz spanikowana a ja jestem podobnym panikarzem i
            kiepskim doradcą ale weź nie rób tego i dołącz do nielicznej (ale
            jednak istniejącej) grupy tych, które zmieniły zdanie i urodziły.
            Pozdrawiam i obiecuję, że nie pożałujesz. Może być ciężko, ale życie
            się zmienia (u mnie powoli na lepsze) i potrafi miło zaskoczyć.
            • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 12.02.09, 22:57
              I ciesz sie kobieto,że miałas to szczeście i w pore znalazłaś to
              forum....ja nie mialam tyle szczescia....i wiem na pewno ,że jakby
              partner nie miał znajomego lekarza nie zrobilabym tego w zyciu bo
              sama bym nie szukała to raz a przez internet szukałam dzowniłam na
              numery z ogłoszeń ale strach na maxa mnie oblecial...ze jakis
              papudrak ,pseudo ginekolog moze zrobic ze mnie kaleke...a slowa
              lekarza ,który stwierdził ciaze do dzis w uszach dzwieczła-"Dziecko
              to dar od Boga nie kazdy go otrzymuje czy pani wie ile ludzie wydaja
              pieniedzy ,zeby je mieć.?"...ale ja jak w transie ni do mnie nie
              docierało...
          • konopielka80 Re: Jestem przed aborcją 17.02.09, 22:57
            Kiya a ten Twoj chlopak to przypadkiem nie jakis Pakistanczyk, Turek czy inny
            sniady? Pytam na serio, bo oni tak postepują z kobietami czesto..
    • azarska4 Re: Jestem przed aborcją 13.02.09, 00:55
      kochana, idz na forum "strata dziecka chore dziecko" - myslę że
      jeżeli poczytasz te historie być może zmienisz zdanie. Ja wiele lat
      temu zrobiłam to co ty zamierzasz i uwierz mi żałuję do dzisiaj.
      pozdrawiam i życzę podjęcia dobrej decyzji (nie agituję - dobrej dla
      ciebie!)
    • quehacer Re: Jestem przed aborcją 13.02.09, 01:06
      Nie rób tego, proszę... nie chcesz przez to wszystko przechdzic...
      uwierz mi, jeszcze o tym nie wiesz, ale nie chcesz... my już nie
      mamy wyboru, Ty wciąż jesteś "górą" - Ty wciąż możesz tego nie
      zrobić !!! nie popełniaj naszych błędów...ściskam najcieplej jak
      tylko można
      • woliwa1 Re: Jestem przed aborcją 13.02.09, 08:30
        najgorszym wyjsciem z tej sytuacji chociaz Tobie się pewnie teraz wydaje że
        najlepszym jest zabicie tego dziecka, uwierz mi mam to za sobą strach spowodował
        co zrobiłam myślałam że wybrałam dobrze jednak nie bede za to cierpieć juz
        zawsze, to jest Twoje maleństwo facet Cię moze kiedyś opuścić, przestanie moze
        kochać a Ty dlatego dziecka zawsze bedziesz najważniejszą osobą na świecie,ono
        na Ciebie liczy jeśli zabijesz to dziecko a kiedyś znowu bedzie Ci dane być w
        ciązy a urodzisz to zobaczysz jak bardzo liczy, zawsze wtedy bedzie Ci się
        przypominać to maleństwo któremu nie dałaś szansy które liczyło na Ciebie a ty
        go uniecystwiłaś, jak któraś z dziewczyn juz napisała opanuj panike sama wiem
        jak to jest a pośpiech jest złym doradcą za pare tygodni hormony się ustatkują i
        spojrzysz na to w innym świetle, kobieta jest stworzona do macierzyństwa i jezel
        zabija swoje dziecko nigdy sobie tego nie wybacza, wyobraż sobie że zabijasz juz
        takie narodzone dziecko chociaż teraz Ci się wydaje że to nie to samo to jest
        własnie to samo ono czuje tak samo jak takie dzieciątko już narodzone czuje ból
        i Twoje emocje, proszę Cię zastanów się uwierz mi że nie życze najgorszemu
        wrogowi aby czuł to co czuje matka która zabija swoje dziecko
        • zero_0 Kiya24 13.02.09, 11:45
          Prosisz o pomoc. O jaką pomoc?
          • iktoto Re: Kiya24 13.02.09, 12:23
            wiesz kiya, tlumaczysz sie ze nie chcesz zaweiesc swoich rodzicow.
            gdyby moi rodzice dowiedzieli sie o mojej aborcji to mysle ze
            zalamaliby sie ze nie zwrocilam sie do nich o pomoc, moje stosunki z
            nimi byly zle, wlasciwie nie bylo zadnych, ale pomogliby mi pewnie,
            nepewno nie sklanialiby mnie zebym szla na zabieg. mysle ze moja
            mama nie darowalaby sobie tego.
            ja tez balam sie stracic swoj wizerunek prymuski w ich oczach, ale
            to glupie bylo.
            tu nie znajdziesz raczej takich co cie upewnia w tytm ze zabieg to
            nic takiego.
            czy ci sie podoba czy nie to dziecko juz jest, zyje i czuje, stalo
            sie
            chcesz stworzyc rodzine? juz ja stworzylas.

            dlaczego tam mialas faceta skoro w polsce masz chlopaka z ktorym
            chcesz stworzyc rodzine? co to bedzie za zwiazek?i pewnie nic nie
            chcesz powiedziec swojemu chlopakowi w polsce? jesli tak to
            wspolczuje takiej rodziny, nie umialabym zyc i ukrywac prawdy przed
            najblizsza osoba. dla mnie musi byc jasnosc i zaufanie to jest
            podstawa zeby stworzyc dobra rodzine?
            z jakiego kraju jest ten facet?

            pozdrawiam
            monika
    • kasiasat jetsem po abrcji... 13.02.09, 14:28
      Witaj nie ma sie czego bać..jestem po aborcji którą wykonano za
      granicą(Holandia) ..nic to nie boli..sam zabieg trwa ok 5 min ,
      najważniejszy jest Twój stan psychiczny..fizycznie nie ma się czego
      obawiać.
      • monia-1973 Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 14:32
        jasne masz racje ,bo kazdy ból fizyczny mozna wytrzymac,Ty napisalas
        o sobie wiec skad mozesz wiedzieć jak inni to przezyli lub przeżyja
        nie daj Boże,tylo uporać sie z psychika do konca zycia to jest
        dopiero sztuka i wyzwanie !!!!!
        • jaonmyi Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 17:45
          >Ty napisalas
          >o sobie wiec skad mozesz wiedzieć jak inni to przezyli lub przeżyja

          No właśnie. Każdy tu pisze o sobie, więc nie można w 100% zakładać, że
          dziewczyna będzie cierpieć tak jak niektóre z Was. Są takie, które nie cierpią i
          są takie, które cierpią bo...jednak urodziły. Nie odważyłabym się doradzać w tak
          ważkiej kwestii...Obezwładnia mnie wasza doradcza dezynwoltura...
          • mamaanieli Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 17:52
            a nie zastanowiło cię, dlaczego dziewczyny wchodza na to konkretne
            forum?? w necie mogą znaleźć (i znajdują...) caaaałkiem inne - o
            zupełnym nastawieniu wobec aborcji. może tej naszej doradczej
            dezynwoltury potrzebują jakichś powodów, co??
            • jaonmyi Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 21:11
              > a nie zastanowiło cię, dlaczego dziewczyny wchodza na to konkretne
              > forum?? w necie mogą znaleźć (i znajdują...) caaaałkiem inne - o
              > zupełnym nastawieniu wobec aborcji. może tej naszej doradczej
              > dezynwoltury potrzebują jakichś powodów, co??

              Przeglądam to forum od dawna. Kobiety trafiają tu najczęściej przez przypadek.
              Większość z nich nie czyta zawartej pod nazwą forum intencji. Sugerują się
              jedynie tą nazwą - napisaną dużymi literami. Dowodem są panienki pytające w ten
              deseń - dlaczego kasujecie moje posty, przecież forum nazywa się Aborcja, chcę
              wyrazić swoje zdanie? Potrzebują cudu, który nigdy nie nastąpi...
              • mamaanieli Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 09:28
                i tu się mylisz. rozmawiałam prywatnie z wieloma dziewczynami, które
                tu wchodziły chcąc abortować dziecko. gdy stoi się przed tą decyzją
                - szuka się maksymalnie wielu informacji, z bardzo róznych źródeł.
                szuka się i drąży - często tylko po to, żeby "jedynie możliwą"
                decyzję odłożyć w czasie. podświadomie czeka się i szuka pomocnych
                rąk - pomocnych nie w zabijaniu. niestety w realu dziewczyny słyszą
                częśto same słowa negatywne, nakłaniające do zabicia swojego
                dziecka, pokazujące przyszłe życie z dzieckiem - w czarnych barwach.
                dziewczyny przychodzą tu, bo chcą. i uwierz, UMIEJĄ czytać: wiedzą
                dokładnie jakie jest to forum. w przeciwienstwie do wielu
                internautów, którzy skupiają się li tylko na tytule...
                ps. na gazecie jest forum afirmujące aborcję - lub też - jeśli
                wolisz pozostawiajace wolny wybor. masz więc wolny wybór - proponuję
                tam się przenieść.
                • zero_0 do mamyanieli 14.02.09, 13:51
                  gdy stoi się przed tą decyzją
                  > - szuka się maksymalnie wielu informacji, z bardzo róznych źródeł.
                  > szuka się i drąży - często tylko po to, żeby "jedynie możliwą"
                  > decyzję odłożyć w czasie. podświadomie czeka się i szuka pomocnych
                  > rąk - pomocnych nie w zabijaniu.

                  Nie zgadzam się z Tobą. Ja szukałam jedynie kliniki gdzie mogłabym usunąć ciążę,
                  inne informacje mnie nie interesowały. Dopiero po aborcji zaczęłam szukać czegoś
                  innego. Podobnie było zresztą z monią1973 i kizdam. Pewnie wiele z nas
                  dołączyłoby jeszcze do naszej grupy, grupy szukającej jedynie sposobu i miejsca
                  na zabicie swojego dziecka...
      • twoj_aniol_stroz Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 15:02
        No a ten ból psychiczny? Tu on jest najwazniejszy, te łzy kiedy
        patrzymy na inne kobiety w ciązy, ten smutek kiedy juz chcemy mieć
        dziecko, ale jakoś nie wychodzi i te mysli kiedy już rodzi się
        upragonione maleństwa i w myślach zadajemy pytanie: "a jakie byłoby
        tamto?"
      • annulka.6 Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 16:04
        A czy sądzisz,że po owych 5 minutach polepszy się stan psychiczny
        dziewczyny i życie wróci do normy? Ruszą hormony, depresja,żal,
        poczucie przytłoczenia i żal i skrywana tajemnica,która będzie
        ciążyła dopóki nie wybuchnie w najmniej odpowiednim momencie.
        Aborcja to nie tylko "pozbycie się problemu", to egzekucja na samej
        sobie, na swojej przyszłości, na następnych planowanych dzieciach,
        na nieumiejętności pełnego zaangażowania się w macierzyństwo... Moja
        ciotka od dzieciństwa mnie nienawidzi, bo jestem z rocznika jej
        usuniętego 3 dziecka...Lata do kościoła jakby jej ktoś ogon
        podpalił, nie szanuje swojej córki, pogardza nią,z wiekiem jest
        coraz gorzej... I dalej jest to jej tajemnica, dzieci oczywiście nic
        nie wiedzą...odkąd wiem ja patrzę na nią pobłażliwiej, bo wiem,że
        ucieka przed samą sobą... Rozwiązanie, które doradzasz,jest
        najgorszym z możliwych,odbezpieczasz bombę!Dziecko już żyje, powrotu
        do okresu sprzed ciąży nie będzie-zmiana się dokonała,życie powstało-
        nie pytając zainteresowanych o zgodę. Nie ma "undo"!
        • kiya24 Jestem przed aborcją 13.02.09, 20:20
          Podjęłam decyzję....
          • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 13.02.09, 20:24
            BŁAGAM CIE PRZEMYŚL.NIE RÓB TEGO!!!!!!!!!!
          • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 13.02.09, 20:28
            Czy rozmawiałaś z kims na ten temat? czy sama tak postanowiłas?Nie
            zostawaj z decyzja sama ,bo sobie nie wybaczysz do końca zycia.....
        • monia-1973 Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 20:21
          Wiecie co ja jestem taka wkurzona ,zebym gryzła !!!!!!!jak to jest
          takie małe 5 min i nie ma sie co bać bo nic nie boli to sie pytam po
          co taka jedna z druga wchodza tutaj na to forum?!!!!!!!!!!!Niech
          sobie założa NOWE!INNE!ze swoimi zwolennikami ,łatwego lekkiego i
          przyjemnego po ABORCJI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Mam dość chce mi sie
          ryczeć krzyczeć i nie wiem co jeszcze od takiego gadania!!!!
          • grazyna73 Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 23:08
            A mnie np. bardzo bolało i nie trwało krótko, a całą
            wieczność....ale to jeszcze da się przeżyc, można zapomnieć, ale
            serce krwawi nadal, psychiki się łatwo nie wyleczy, sumienia nie
            oszukasz, pustka trwa....

            Może tu pisać kto chce, ale trzeba szanować wszystkich i każdego z
            osobno....no chyba, że się nie szanuje człowieczeństwa
            • monia-1973 Re: jetsem po abrcji... 13.02.09, 23:21

              > Może tu pisać kto chce, ale trzeba szanować wszystkich i każdego z
              > osobno....no chyba, że się nie szanuje człowieczeństwa
              Masz racje Grazynko ale nie do końca ,bo dla mnie wypowiedz kasisat
              to w jakis sposób namawianie do a...kazdy ma swój rozum to
              prawda,ale widac ludzie szukaja pomocy na takim forum jak to...czy
              myslisz że "pomoc"Kasisat jest słuszna?
            • monia-1973 Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 00:00
              ABORCJA – Czym jest i dokąd prowadzi?

              Forum dla osób, które źle się czują ze świadomością dokonanej
              aborcji…..i chcą o tym porozmawiać.
              Również dla osób, które stoją taką przed decyzją….
              i chcą poznać odczucia kobiet, których dotknął syndrom poaborcyjny.

              Grazynka czy uwazasz ze moga pisac tutaj kto chce?Ja szanuje ludzi
              staram sie bynajmniej ale mam zal w sercu na przmian z wsiekłoscia
              na bezsilność,czy myslisz ze kasiesat dotkanła syndrompoaborcyjny?
              chcociaz jak sobie pomysle to moze wypada przeprosic bo nic na ten
              temat nie napisala,ale wiem ze wtakiej panice nie myslisz o bolu
              fizycznym dlatego nie ma co od tego zaczynac....
              • faella Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 08:35
                Witaj Kiya. Parę miesięcy temu byłam w bardzo podobnej sytuacji. Dziewczyny
                piszą Ci jak strasznie jest po. Ja tego nie wiem, bo to właśnie one mnie od tego
                odwiodły. To jest coś, za co do końca życia będę im wdzięczna.
                Wszystko się ułożyło. Mój ojciec się dwa tygodnie do mnie nie odzywał. A wiesz
                co robi teraz? Wspomina jak to było gdy ja sama byłam jeszcze w brzuszku.
                Parę dni temu miałam usg 3d. Będę miała synka. Pomachał do mnie i tak ślicznie
                zaciskał usta. Nigdy sobie nie wybaczę, że przez głowę przeszła mi tak straszna
                rzecz jak aborcja.
                I co z tego, że jest i będzie ciężko. Moje maleństwo ma już 600g i nawet teraz
                mnie kopie. Nie ma nic piękniejszego.
                Nie rób tego. Jesteś dorosła. To jest Twoja decyzja, a nie Twoich rodziców. Jak
                już dziewczyny napisały, sama jesteś mamą.
                • nati1011 Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 09:11
                  ciesze się, że sie odezwałaś faella smile))

                  Z rodzicami to tak już jest. Najpierw pokrzyczą, popomstują... nie
                  dlatego, ze nie kochają. Właśnie dlatego że tak BARDZO KOCHAJĄ i
                  chcieli dla dziecka jakk najlepiej.... A przedwczesna, lub
                  nieplanowana ciaża często nie jest szczytem ICH marzeń. Ale potem
                  zazwyczaj szaleją na punkcie wnuka. I po paru tygodniach noszą
                  cieżarna córkę na rękach. To zabawne, ale rodzice dbają o cieżarne
                  córki o wiele bardziej od ojców dziecka (nawet tych co chcą mieć
                  potomka) - do których ta ciaża przeważnie długo nie dociera.

                  Powodzenia. Jakbyś czegoś potrzebowała to pisz. I daj znać jak
                  urodzisz smile))
                  • faella Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 10:21
                    Dziwne. Nie dokonałam aborcji, ale nie umiem rozstać się z tym forum. Pamiętam
                    jak okropny był to czas, gdy stałam przed tą decyzją. I to prawda. Dziewczyny
                    szukają jak najwięcej informacji na ten temat właśnie dlatego, że podświadomie
                    szukają jakiejś deski ratunku. Społeczeństwo strasznie krzywdzi takie dziewczyny
                    mówiąc "Skoro wpadłaś to już koniec". Skąd w ogóle taki pogląd?! Katolickie
                    społeczeństwo, które tak bardzo wielbi życie.
                    I nie ma czegoś takiego jak zły czas na dziecko. Skoro Bóg nam je daje, to chyba
                    nie bez powodu.
                    Wiem, że kiya musi podjąć decyzję sama. Chcę jednak, żeby wiedziała, że świat
                    się nie kończy a dopiero zaczyna.
                    Rodzę na początku czerwca. Zaraz przed sesją. Na razie jest dobrze. Wykładowcy
                    idą mi na rękę. Staramy się o akademik rodzinny. A wózek i ciuszki znalazły się
                    same smile Pozytywne myślenie się sprawdza smile
                    Nawet nie wiecie jak mnie wkurza, że dziewczyny przeważnie zostają same ze swoją
                    ciążą. Nawet nie mają się komu wyżalić...
                    • mamaanieli Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 10:35
                      faella, ja mam małe dziecko i wiele fajnych rzeczy do oddania w dobre
                      ręcesmile)) co prawda mam ubranka dziewczynskie, ale inne rzeczy są
                      unisekssmile) może masz konkretne potrzeby - pisz śmiało na priwa!!!
                  • belcia1970 Re: jetsem po abrcji... 23.02.09, 18:21
                    Mam pytanie jeżeli masz ochotę mi odp; jak to jest już po?
                    Czy się żałuje.
                • mamaanieli Faella... 14.02.09, 09:19
                  bardzo sie ciesze....
                  • mama.rozy Re: Faella... 14.02.09, 10:52
                    dużo buziaków w ciąży!mam mnóstwo ubranek,pisz,dostarczymy.
                    a tak nawiasem pisząc,jestem w stanie pomóc dziewczynie też w mieszkaniu,dom
                    mam,pomieścilibyśmy się.naprawdę.
                    a gdybym będąc w ciąży kierowała się życzliwymi uwagami otoczenia i
                    rodziny,włączając w to moją matkę,żadnego z dzieci bym nie miała.nigdy nie był
                    dobry moment.najpierw studia,potem początek pracy.trzecie na wychowawczym z
                    drugim.a jednak mam,co skończyło się zerwaniem stosunków z matką(mój ojciec nie
                    żyje),nie była w stanie zaakceptować mojej rodziny.czasem warto
                    zaryzykować,dzieci są tego warte.mój mąż nie zarabia milionów,jest
                    filozofem,żyjemy skromnie.przepraszam za te wynurzenia,ale się załamałam tą
                    dziewczyną.chociaż mam nadzieję,że jeszcze wróci...
                    • faella Re: Faella... 14.02.09, 11:09
                      Na szczęście dajemy radę. W życiu nie spodziewałam się, że tyle osób wyciągnie
                      do nas pomocną dłoń. A Ty mama.rozy musisz być na prawdę wspaniałą kobietą.
                      Szkoda, że możemy tylko czekać, aż ona wróci...
                      • mama.rozy Re: Faella... 14.02.09, 13:17
                        e,nie jestem wspaniała,taka sobie jestem.ale trochę w życiu kopniaków dostałam i
                        to od najbliższych mi osób.dlatego wiem,że czasem może isę wydawać,że świat się
                        wali i nie ma drogi odwrotu.czarna dziura w którą się tylko spada i nie widac
                        dna.wtedy trzeba szybko uciekac w drugą stronęi fajnie jak ktoś może w tym
                        pomóc.mi ktoś kiedyś pomógł,dzięki temu żyję i cieszę się z tego,co mam.jestem
                        zachłanna życia.pewnie teraz,po chemii,nie będę mogła mieć więcej dzieci.bardzo
                        to przeżyłam.pozdrawiam.
                      • monia-1973 Re: Faella... 14.02.09, 13:30
                        Ja sie tez załamałam nie mogłam spac do 6 rano...myslałam o niej...i
                        o sobie co zrobiłam....mam doła na maxa...
                      • nati1011 Re: Faella... 14.02.09, 15:26
                        bo wbrew powszechnej opinii świat jest pełn dobrych ludzi, którzy
                        naprawdę pomagają innym. Wystarczy chcieć. Pewnie, ze willi z
                        basenem dać nie mozemy, ale na pewno w Polsce nikt nie umrze z głodu
                        czy nie musi mieszkać na ulicy. Dach nad głową i miska strawy zawsze
                        sie znajdzie. A reszt to już potem sama pójdzie smile

                        Mam nadzieję, że autorka wątku jednak do nas wróci.
              • grazyna73 Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 13:50
                Monia, tak to już tu jest,że zawsze jakaś kasiasat się
                pojawi...dobrze, ze dla równowagi napisała też faella, oby zawsze
                była taki bilans, a ponieważ to otwarte forum, co możemy zrobić, jak
                dla mnie, żal nerwów i stresów....pozdrawiam smile)
                • monia-1973 Re: jetsem po abrcji... 14.02.09, 17:51
                  Chyba posłucham rad Rudej2...musze sie wyciszyc...i przestac
                  zagladać na aborcje...w Bliznie2 jest jednak jak w
                  rodzinie ...spokój..zgoda...jak w domu gdzie nie kazdy mógł go
                  mieć...taki ciepły i rodzinny...pozdrawiam
          • kasiasat Re: jetsem po abrcji...do oburzonych 16.02.09, 14:46
            wchodzą bo: każdy może wyrazić swoje zdanie i swoje odczucia..nie po
            to by przytakiwać takim oburzonym i chcącym krzyczeć..moje odczucia
            są takie jak opisałam..potraficie jedynie użalać się i straszyć te
            biedne dziewczyny, a tak naprawdę to nie koniec świata i da się z
            tym normalnie żyć..rózne bywają sytuacje w życiu..w innych krajach
            moralnie "luzniejszych" takie zabiegi w prywatnych kliniach w której
            wykonywano "mój" zebieg są na porządku dziennym i ludzie jakoś
            żyją..i mają wybór.
            • iktoto Re: jetsem po abrcji...do oburzonych 16.02.09, 15:48
              wow
        • zero_0 Do ANNULKA.6 15.02.09, 21:05
          >Dziecko już żyje, powrotu
          >do okresu sprzed ciąży nie będzie-zmiana się dokonała,życie powstało-
          >nie pytając zainteresowanych o zgodę. Nie ma "undo"!

          Jedno z najtrafniejszych zdań, które przeczytałam kiedykolwiek na tym forum!
          Piękne, prawdziwe, kwintesencja! Maximum treści! Tak, tak, tak!
          • annulka.6 Do Zero_0 16.02.09, 20:35
            Bardzo Ci dziękuję.Chciałabym Tobie i wszystkim Wam po tym
            traumatycznym przejściu powiedzieć,że robicie wspaniałą rzecz-
            uświadamiacie dziewczyny przed krokiem aborcji,walczycie
            o "ocalenie" ich dzieci. To bardzo dużo,przeżywacie gdy Wam się nie
            uda,ale zawsze jest szansa,że którejś z tych biednych dziewczyn
            pomożecie, bo znacie tą drugą stronę.Tak sobie myślę,że my kobiety
            mamy zawsze pod górkę i ten powód wystarczy, by kobiety się
            wspierały, a nie kopały nawzajem. Świat męski( a co tam niech się
            narażę antyfeministkom) jest nastawiony egoistycznie,albo dominuje,
            albo chowa głowę w piasek- a dramat przeżywa kobieta, choć co
            najmniej w 50 % współwinny jest facet.Ale wszyscy zrzucają
            odpowiedzialność na kobiety i to one biorą na siebie całą
            winę.Trzymam za Was kciuki i cieszę się,że poznałam to forum i Was.
            Naprawdę widzę głęboki sens Waszego zaangażowania w ratowaniu
            kobiet stojących na rozdrożu i ich dzieci. Serdecznie pozdrawiam
            Ania p.s.Zero proszę zmień nick...
            • zero_0 Do Annulka.6 17.02.09, 13:22
              >Świat męski jest nastawiony egoistycznie,albo dominuje,
              > albo chowa głowę w piasek

              Masz, Annulko, dar ujmowania życia w zwięzłe, treściwe zdania. Znów
              krótko, a dosadnie i nadzwyczaj trafnie. Ty razem o facetach smile
              Dokładnie tak z nimi jest...
              Nad nickiem pomyślę, nie Ty pierwsza sugerujesz mi zmianę smile
              --
              • annulka.6 Do Zero_0 19.02.09, 21:24
                Droga Koleżanko,to efekt(niestety) codziennej obserwacji mojego
                arcyleniwego męża...(ale to nie jest wyjątek!)Pracuję usilnie,żeby
                syn nie poszedł w jego ślady, póki co mi się udaje. Pozdrawiam Ania
        • kasiasat Re: jetsem po abrcji... 16.02.09, 14:32
          stan psychiczny "po" zależy tylko i wyłącznie od naszej psychiki..ja
          sobie z tym poradziłam i nie żałuję swojej decyzji..wiadomo
          charaktery są rózne jak i okoliczności.
          • mamaanieli kasiasat 16.02.09, 17:48
            bardzo się cieszę, ze sobie poradziłaś. rzeczywiście - ludzie są
            różni, ich wrażliwość również. ale nie powtarzaj tego w kółko, przy
            każdej okazji, bo coś mi tu mechanizmem wyparcia pachnie niemiło...
            poradziłaś sobie - fajnie. wchodź na forum afirmujące aborcje i się
            chwal. to forum służy pomocą dziewczynom "przed" i jest wsparciem
            dla tych, które żałują. twoje "świadectwo", że po arbocji jest
            fajnie, tym które żałują - z pewnością nie pomoże. gdyby chciały
            podobnych wypowiedzi, czytałyby inne fora.
            • faella Re: kasiasat 16.02.09, 18:32
              Mamaaneli wierzysz, że ona nie żałuje? Bo ja nie. Sama przed sobą się nie
              przyznaje. Albo ma poważny problem z własnymi uczuciami... Może po prostu dajcie
              sobie z nią spokój. Ona nic wartościowego tu nie wniesie. Pozdrawiam cieplutko,
              bo na dworze jest niezbyt przyjemnie smile
              • monia-1973 Re: kasiasat 16.02.09, 20:35
                Teraz może i nie załuje....ale zycie jest długie....nadejdzie tak
                czas jak Dzień Matki,Dzień Dziecka...Swieta ciekawe czy tez to
                obleci...i spłynie jak po kaczce...coz...ile ludzi tyle
                charakterów...poczekamy zobaczymy....
    • 11.jula Re: Jestem przed aborcją 14.02.09, 18:23
      coś mi się zablokowało forum, to mój nowy nick (z 1 jula) i próba
      czy wogóle coś po tym wpisie zobaczę
      • monia-1973 Re: Jestem przed aborcją 14.02.09, 18:29
        Wszystkko ok 11.jula jestes wsród Nas hi hi.pozdrawiam
        • konopielka80 Re: Jestem przed aborcją 17.02.09, 22:59
          Kiya a ten Twoj chlopak to przypadkiem nie jakis Pakistanczyk, Turek czy inny
          sniady? Pytam na serio, bo oni tak postepują z kobietami czesto..
          • kiya24 Re: Jestem po aborcji 18.02.09, 23:08
            Zdecydowałam się na usunięcie ciąży... nie szukałam na tym forum pomocy w sensie
            rady czy mam to zrobić czy też nie ale dziękuje za tak duże zainteresowanie.
            Widać jest dużo życzliwych osób na tym świecie które niosą pomocną rękę czy też
            rade. Zrobiłam to w prywatnej klinice kilka dni temu i czuje się dobrze nie
            myślę o dziecku którego już nie ma tak jak któraś z dziewczyn powiedziała to
            tylko zależy od naszej psychiki warto o tym nie myśleć i żyć dalej. Teraz
            możecie mną gardzić jak mogłam tak zrobić ale tak czułam tak zrobiłam i czuje
            się lepiej a weszłam na to forum ponieważ jest zatytułowane "ABORCJA" chciałam
            zasięgnąć informacji na ten temat i jest mi przykro że tak wiele kobiet "PO"
            cierpi POZDRAWIAM
            • monia-1973 Re: Jestem po aborcji 18.02.09, 23:26
              Dziwny jest ten świat,

              gdzie jeszcze wciąż

              mieści się wiele zła.

              I dziwne jest to,

              że od tylu lat

              człowiekiem gardzi człowiek.

              Dziwny ten świat,

              świat ludzkich spraw,

              czasem aż wstyd przyznać się.

              A jednak często jest,

              że ktoś słowem złym

              zabija tak, jak nożem.

              Lecz ludzi dobrej woli jest więcej

              i mocno wierzę w to,

              że ten świat

              nie zginie nigdy dzięki nim.

              Nie! Nie! Nie!

              Przyszedł już czas,

              najwyższy czas,

              nienawiść zniszczyć w sobie....i to na tyle...
              • iskierka40 Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 01:43
                (*)dla dziecka, a tobie współczuje szczerze!
                Jeszcze kiedyś to odczujesz ,niemyśl,że,nie,bo to nie jest takie
                proste jak sobie opracowałąś,życzę powodzenia w żyiu i miłości,mam
                nadzieję,że kiedyś gdzieś tam u góry spotkasz się zeswoim dzieckiem
                chociaz niewiem czy na to zasługujesz i prosto w oczy powiesz
                dlaczego nie dałaś mu szansy żyć,dorastać,kochać,czuć,myslec.
                Dlaczego myślałaś tylko o sobie.
                Mam nadzieję,że już więcej cię nic takiego cie nie spotka,bo szkoda
                dzieci.
                • reniatoja Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 15:01
                  Iskierko, chcialabym zapytac po co sa takie posty jak twoj powyzszy.
                  Co osoba piszac taki post chce osiagnac? Pewnie, ja tez wolalabym,
                  zeby do aborcji nie doszlo, jestem nawet oszolomiona w pewien
                  sposob, ze to tak szybko, tak spokojnie sie stalo, ze kolejnego
                  dziecka nie ma choc moglo byc... Jest mi bardzo smutno, gdy to
                  czytam. Ale slowa "jeszcze kiedys to odczujesz, nie mysl ze
                  nie...itd" - po co to? Co to jest, straszenie, czy ostrzezenie? A
                  skad ty wiesz, co ktos inny odczuje? Kim w koncu jestesmy, by pisac
                  takie np slowa: "Spotkasz sie ze swoim dzieckiem, chociaz nie wiem,
                  czy na to zaslugujesz" Kurcze, no nie wiem. Jest mi naprawde bardzo
                  smutno, ze do tej aborcji doszlo, ze niejako, czytajac ten watek,
                  jest sie prawie swiadkiem tego. Ale z drugiej strony takie reakcje
                  jak twoja budza moj gniew, denerwuja mnie, bo nie mamy prawa oceniac
                  nikogo, ani rowniez straszyc.
                • spokofacet Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 17:32
                  iskierka40 wez sie w garsc. dla ciebie muza: "walcz miłoscia, duchową amunicją..."

                  www.youtube.com/watch?v=eAuZY_bhdFw&eurl=http://www.garnek.pl/satanica/2883019/walcz-miloscia-duchowa-amunicja
                  • iskierka40 Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 21:16
                    Przestancie!
                    co mam ją za to pochwalić????no proszę was,może jeszcze po głowie
                    pogłaskać?
                    Napisałam co myślę,i tyle.
                    Skoro ona się i tak tym wszytskim nie przejmuje,traktuje to na
                    luzie,ciąża,aborcja i po sprawie?
                    Rozumiem kobiety ,ktore dokonały aborcji i tego żałują,zdają sobie z
                    tego sprawę co zrobiły,ale takie uczucia i emocje jakie ma w sobie
                    autorka nie budzą we mnie współczucia,chyba ,ze współczucie
                    bezmyślności.
                    Nie mam zamiaru współczuć komuś kto sam tego robić nie potrafi.
                    • kiya24 Re: jeszcze raz do iskiereczki 19.02.09, 21:22
                      Nie znasz mnie i nie wiesz co czułam więc lepiej się nie wypowiadaj ! a dzieci
                      bardzo kocham w przyszłości zamierzam mieć dzieci i na pewno oddam swoim im
                      wszystko nawet życie jeśli będzie taka potrzeba więc proszę oszczędź swojego
                      szyderstwa
                      • iskierka40 kiyaczku 19.02.09, 21:30
                        > więc proszę oszczędź swojego
                        > szyderstwa


                        nad tym szyderstwem to rczej ty się powinnas zastanowic.
                        Życzę powodzenia na przyszłość.
                        • spokofacet kiyaczku i iskerko 19.02.09, 21:56
                          dzien bez klotni na forum to stracony dzien. to jest klasyczne zagranie - kazdy
                          sobie daje prawo do... wszystkiego. tyle ze wszystko mozna, ale nie wszystko
                          przynosi korzysc. kiyaczku potrzebujesz sie wygadac, szukasz wsparcia to pisz na
                          temat, a ty iskierko pomysl jaka korzysc jest z twej oceny tej dziewczyny ?
                          jakby byla twoja corka to tez byc takimi textami rzucala ? bo jak bym ja byl
                          twoja corka to bym sie na piecie zakrecil bez trzasniecia drzwiami
                          • iskierka40 Re: kiyaczku i iskerko 19.02.09, 22:06
                            jakimi tekstami??
                            prawde napisałam,wiem prawda boli,ale czasami warto ją usłyszeć.
                          • kiya24 Re: kiyaczku i iskerko 19.02.09, 23:34
                            Dziękuje spokofacet troszkę wyprowadziła mnie iskierka z równowagi ale na
                            szczęście jest ktoś wyrozumiały
                            • iskierka40 Re: kiyaczku 20.02.09, 11:48
                              ja cie wyprowadzilam z równowagi?? zabawnesmile))
                              Ja ci napisalam co myślę,skoro wyprowadziłamcię z równowagi
                              znaczy ,że przeczytałaś o sobie trochę prawdy,bo gdybym prawdy nie
                              napisała spłyneło by to po tobie i być się nie przejęłasmile
                              3maj się dzielnie i powodzenia.
                  • iskierka40 Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 21:18
                    skoro wątek na forum został napisany to mamy prawo go
                    oceniac,oceniac autora.
                    Autor sam sie temu poddaje,mamy prawo doradzac,odradzac jaki i
                    chwalić i krytykowac.
                    • twoj_aniol_stroz Re: Jestem po aborcji 20.02.09, 13:04
                      Iskierko, nie mamy prawa oceniać, nikt nam tego prawa nie dał. Kiya
                      podjęła decyzję o aborcji... Smutno mi, bardzo smutno, ale... nie
                      wolno mi jej ocenić... To ona będzie żyła z tą świadomością, być
                      może teraz faktycznie nie czuje bólu po stracie dziecka, to nie jest
                      tak, że każda z automatu po aborcji odczuwa żal i smutek...
                      Natomiast nie Twoja rolą jest ocena, czy Kiya zasługuje na spotkanie
                      dziecka po smierci, czy nie. Nam nie wolno tego robić!
                • kiya24 Re:Do iskierki 19.02.09, 21:16
                  Nie podoba mi się twoja wypowiedz wręcz mnie oburza! Jak jesteś taka mądra to
                  dlaczego sama to zrobiłaś ?! bo skąd przecież wiesz o takich odczuciach ?! Nie
                  jesteś Bogiem żeby mnie osądzać spójrz na siebie
                  • iskierka40 Re:Do iskierki 19.02.09, 21:21
                    patrze na siebie i widzę matke,ktora nigdy w życiu nie skrzywdziłaby
                    swojego dziecka,NIGDYYYYYY.

                    Nie trzeba byc Bogiem by umiec kochac.
            • iktoto Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 09:51
              nie gardze Toba, zycze Ci powodzenia w niemysleniu o dziecku

              pozdrowienia
              monika
            • annulka.6 Re: Jestem po aborcji 19.02.09, 21:11
              Smutno...tak sobie pomyślałam,że gdyby moje dziecko(bez względu na
              wszystko) stanęło przed faktem niechcianej ciąży i nie powiedziało
              mi tego, ale w samotności podjęło taką decyzję, to odebrałabym to
              jako swoją matczyną porażkę.Przykre to,że rodzice "pakują" swoje
              ambicje w dzieci,życie bywa nieprzewidywalne na każdym kroku i nie
              wszystko się da zaplanować.Kiyu chcesz sprostać rodzinie,swoim
              planom,ale pamiętaj,że Twoje życie jest Twoją kartą i od Ciebie
              zależy co na niej napiszesz. Ani małżeństwo, ani też rodzicielstwo,
              ani zresztą praca, kariera i życie nie jest usiane różami. Życzę Ci
              powodzenia!
              • monia-1973 DO Aniulki6 20.02.09, 08:41
                Aniu jak dobrze ,że na forum jest taka osoba jak Ty zawsze
                wprowadzasz spkój i rownówagę i na forum i w człowieku dzieki za to
                bardzo.Pozdrawiam cieplutko
            • twoj_aniol_stroz Re: Jestem po aborcji 20.02.09, 13:13
              Kiya, nie gardzę Tobą, choć jest mi smutno... Pamiętaj, że masz nas
              i zawsze możesz napisać... na priva też...
              • iktoto Re: Jestem po aborcji 20.02.09, 14:58
                Kiya, jeśli uważasz że dobrze zrobiłaś to okej, ale po co
                uczestniczysz w tej dyskusji, opuść to forum, po co masz wysłuchiwać
                oskarżeń pod swoim adresem.

                Zdaje się, że piszesz, że kochasz dzieci, chyba nie rozumiem tej
                miłości, jeśli możesz to proszę wyjaśnij.

                Jeśli potrzebujesz pomocy to pisz.

                pozdrawiam
                monika
                • mama.rozy Re: Jestem po aborcji 21.02.09, 18:04
                  dopiero przeczytałam,przykre że jednak to zrobiła.i tak pomyślałam,że teraz
                  przed nią pierwsze święta bez swojego dziecka.nie życzę powodzenia.może tylko
                  tego,że jak zacznie boleć,to będzie miała odwagę tu wrócić.
    • kizdam47 o Kasiasat 20.02.09, 18:14
      Ja zawsze wychodzę z założenia, ze jeżeli problemu nie ma - nie
      wchodzę na forum, nie szukam, nie gadam. Bo i o czym?

      Kasiasat natomiast próbuje na siłę powiedziec swiatu, jak dobre ma
      samopoczucie. Pytanie tylko - po co?
      • zero_0 Re: o Kasiasat 20.02.09, 20:59
        Wiesz, wydaje mi się , Kizdam, że po to, żeby pokazać, że takie kobiety jak ona
        też są. Że nie wszystkie cierpimy etc.
        • nati1011 Re: o Kasiasat 20.02.09, 21:24
          a ja powtórzę - nigdy nie spotkałam szczęśliwej kobiety po aborcji.
          Te co tak głosno krzyczą, jakie to one są wolne i wyzwolone,
          przeważnie są tez mocno zgorzkniałe i z pretensjami do całego
          świata. Jak napisała Kizdam - jak jestem zadaowolona to po co tu
          włazić? Ja nie pisze na forum dla wegetarian, bo nie mam o czym. Jem
          mieso i nie musze nikogo ani do tego przekonywac ani odwodzić.

          Naprawdę zadziawiająca jest ta cheć pokazania całemu
          siwatu "szcześcia" po aborcji. Ja nie kupuję.
        • kizdam47 Re: o Kasiasat 21.02.09, 09:18
          przypuśćmy, że masz rację. Tylko wtedy ona jest szczęśliwa sama dla
          siebie, problemu po prostu dla niej nie ma. Po co więc przekonywać
          ludzi o tym na prawo i lewo? To właśnie zachęcanie do aborcji i
          przeświadczenie, że skoro ona czuje się dobrze, to potencjalna
          połowa z nas (po aborcji) - również. Czy pisałabyś o swoim świetnym
          samopoczuciu, biorąc odpowiedzialność za tę druga połowę? Bo ja nie.
          • zero_0 Re: o Kasiasat 21.02.09, 21:19
            Ja nie mam na myśli tego żeby taka dziewczyna przekonywała, iż PO jest
            normalka, bo faktycznie trudno jest brać odpowiedzialność za inne dziewczyny,
            ale mam na myśli stwierdzenie faktu, powiadomienie, zwał jak zwał, że jest z nią
            tak a tak i tyle. Mam opory także w drugą stronę, czyli odwodzić dziewczyny od
            aborcji, bo to musi być ich decyzja. Mogę jedynie napisać jakie piekło PO ja
            osobiście przeszłam.
    • belcia1970 Re: Jestem przed aborcją 23.02.09, 18:09
      Wiem,że to nie jest proste,ale zastanów się bo odwrotu już nie będzie.
      Będziesz strasznie tego żałowała.Nie rób tego a będziesz się później lepiej
      czuła.Na pewno masz rodzinę ,która Ci pomoże-przyjaciół.
      Życzę powodzenia i mam nadzieję,że podejmiesz mądra decyzję.
      Obejżyj sobie film o aborcji.
      • kizdam47 za późno 24.02.09, 10:40
        unfortunatelysad
        • zero_0 Re: za późno 28.02.09, 20:22
          precisely...
          • kalina_19 wierze w ciebie 02.03.09, 15:15
            słonce nie mozna kogos oceniac po czynach ale czasem warto posłuchac takich
            tutaj mam ktore wiedza jak sie przez to przechodzi i wiedza jak to boli pozniej
            ,ja straciłam synka tydzien przed porodem i nie widziałam go bo niechciałam
            bałam sie strsznie chodz teraz powiem nawet niewiem czemu był juz dzieckiem
            dlamnie od 9 m ale kiedy trafiłam na forum dzieczyny mi pomogły...moze nawet
            powiem pokierowały moim dalszym zyciem bo w ciazu miesiaca czekajac na ciałko po
            sekcji wiedziałam ze musze go zobaczyc i pogłaskac powiedziec ...maksiu kocham
            ciebie bardzo itp pomogły mi osoby ktorych nie znałam...i posłuchaj tutaj swoich
            przyjaciół
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka