Witacie,rok temu o tej porze szukałam tu pokrzepienia,informacji, odpowiedzi
na milion pytań dlaczego to się stało, co dalej, jak żyć i się z tym
pogodzić. Poronienie to było najgorsze wydarzenie w moim życiu.Forum
towarzyszyło mi każdego dnia,przez 4 miesiące, do momentu kiedy zrobiłam
kolejny test. Odrazu z zakładek zlikwidowałam to forum. Na wszelki wypadek. I
obiecywałam sobie że jak sie uda to napisze Wam że jest nadzieja i że trzeba
wierzyć( choć sama nie wierzyłam). Dzisiaj doklądnei rok po poronieniu siedzę
przy kompie z synkiem przy piersi. Ciąża to był koszmar,milion lęków,
niepewności, problemów,przy każdym prawie badaniu powtarzanie -ciąża druga,
poród pierwszy

((,potem ciężki poród, ale efekt rewelacyjny.
Dziewczyny,życzę Wam z całego serca żebyście doczekały tej chwili, żeby Wasze
życie się odmieniło, żeby pojawił się taki mały człowiek. Denerwuje mnie gdy
ktoś mówi ze mi zastąpi synek tamta stratę, a to nieprawda.Tamta ciąża była,
wtedy tez już ktoś był, ktoś kto nadal wywołuje łzy i żal . Trzymacie się,
pozdrawiam gorąco