Dodaj do ulubionych

czekam na poronienie....już 2...:((

18.07.08, 10:01
pare dni temu sie dowiedziałam, że serce mojej fasolki nie bijesad((, choc
slyszalam je tydzien wcześniejsad(((.....tj 7 tydzien....zdecydowalam sie
czekac sama na poronienie, mialam juz zabieg pol roku temu i nie chce tego
drugi raz przezyc...choc lekarz i tak mowi, ze pewnie bedzie to
konieczne.odstawilam duphaston, ile bede czekac po nim na jakiekolwiek
krwawaienie?blagam, powiedzcie mi,że dobrze robie, ze chce czekac
sama.poprzednio ciaza obumarla w 10 tyg a ja dowiedz sie dopiero w 13 na usg,
wiec lek powiedzial, ze jak najszybciej musze miec zabieg, teraz mowi, ze nie
ma takiego pospiechu....jestem zagubiona, co ja mam dalej robic????to juz 2
strata, nie mam dziecisad...mialam byc lutówkasad(((
strasznie sie boje, blagam pomozcie mi!!!
pozdrawiam. Aga.
Obserwuj wątek
    • meresanch Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 18.07.08, 13:23
      przykro mi
      moje maleństwo umarło w 7 tyg
      poszłam na zabieg indukowane poronienie i łyżeczkowanie (ciąża zaczęła się
      wchłaniać?)
      przyjmującej mnie do szpitala stażystki zapytałam co by było gdym nie poszła na
      zabieg do szpitala - częściowo by się wchłonęło ale nie wszystko (jakbym nie
      poroniła) to by się wdało zakażenia wewnętrzne a w ciężkim wypadku sepsa
      więc lepiej nie czekaj bo może nie będziesz miała szansy na kolejną próbę
    • olcia86inc Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 18.07.08, 14:10
      witam!
      przykro mi ja tez poronilam dwa razy..pierwszy raz to 3mc a drogi raz
      6tydz...teraz juz mija 3 mc po stracie juz bym chciala znow byc w ciazy ale sie
      boje,,,agus trzymaj sie..damy rade..poazdrawiam
    • nimeska Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 18.07.08, 18:27
      bardzo mi przykro sad
      mysle ze zaufanie lekarzowi to podstawa sad
      z tym ze jeslo to ponad 7 tyc to nie wiem czemu zabiegu ci nie zrobiono sad
      • agamadrid Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 19.07.08, 08:27
        najwyrazniej nie wszystkim robiąwink w mojej rodzinie kilka lat temu
        byl przypadek ze gdy kuzynka była w 7 miesiacu ciazy dziecko owinelo
        sie pepowina i sie udusilo (przestala czuc ruchy i poleciala do
        lekarza...)wyobraz sobie ze nie nie zrobili cesarki, tylko polozyli
        w szpitalu i podawali jakies tam kroplowki i leki z czyms zeby nie
        wdalo sie zakarzenie i czekali...czekali az sama urodzi, silami
        naturysad twierdzac ze moze wiecej nie miec juz dzieci gdy jej zrobia
        cesarke i ja wyskrobia z takiego duzego łozyska... dziewczyna miala
        wtedy 20lat, to byla jej pierwsza ciaza... nie bylam w stanie sobie
        wyobrazic co ona musiala czuc -nadal nie moge gdy sobie o tym
        przypomne...5tygdoni lezala w wojewodzkim szpitalu i czekala
        na "porod" -to bylo kiedys ...teraz rodzi rok po roku jak szalona,
        dzieciaczki zdrowe jak rydzewink
    • ankups Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 18.07.08, 22:49
      Aga, dobrze zrobiłaś. Jesteś bezpieczna, masz czas pozegnac się z
      Maluszkim - to pożegnanie to pierwszy etap żałoby, która musisz
      przejśc. Wiesz juz o tym, prawda? Nic Ci nie grozi, bo jesteś pod
      opieką specjalisty. Niestety nie wiem, ile czasu Twoje Dzieciątko
      bedzie odchodziło - ja roniłam inaczej. Ale Kochanie, cichutko, to
      Wasz czas, pożegnasz swoje Maleństwo tak, jak tego chcesz, jak tego
      potrzebujesz. Tulę!
      Pytasz co robić dalej? zacznę od tego, czego pewnie nie chcesz
      słyszeć - zacznij od niestracenia Nadziei. Zastanowimy się nad
      badaniami, spokojnie je porobisz, żeby się dobrze przygotować, bo
      zostaniesz Mamą. Nie bedzie łatwo, ale poradzimy sobie RAZEM.
      Strach... nieodłączny towarzysz naszego życia - bedzie, coż innego
      jest bardziej pewne?... tylko wiesz co, Ty możesz sie bac, tylko nie
      mozesz się dac obezwładnic lękom. Ja na to pozwoliłam, straciłam
      Nadzieję - zaraz po stracie 3 Dziecka - popełniłabym najgorszy błąd
      życia! Ty go nie popełnij - teraz wypłacz żal i ból, potem postaramy
      się przygotować.
      Całuę w czubek nosa
    • agamadrid Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 19.07.08, 08:15
      a nie proponowali Ci wczesniej lekow wywolujacych skurcze?
      takich jak przy porodzie sie podaje gdy akcja jest za slaba?
      ja poronilam w ten sposob wlasnie, ciaze blizniacza, dzieki
      zastrzykom ktore wspomagaly krwawienie, wywolywaly skurcze dzieki
      ktorym wszsytko sie samo oczyscilo -uniknelam lyzeczkowania.
      wiesz, zawsze to lepiej w zgodzie z naturą, a lyzeczkowanie to juz
      jakas tam interwencja, juz narzedzia, lekarz taki lub inny...
      -moze byc roznie, mnie np ostrzegali przed zrostami,
      ze moge potem miec trudnosci przy nastepnych ciazach;/
    • retro78 Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 19.07.08, 09:08
      Aga, bardzo mi przykro, ja również straciłam ciążę w 8 tygodniu, dowiedziałam
      się o tym na USG genetycznym. Mnie również kazano czekać, nie było miejsca w
      szpitalu, jednak się uparłam i po 3 dniach trafiłam na oddział. Nie wiem, co
      jest lepsze: zabieg czy zdanie się na naturę. Nie wiem też jak długo można
      czekać bez ryzyka dla zdrowia. Jeśli bardzo nie chcesz mieć zabiegu to poczekaj
      kilka dni, jednak później zabieg chyba będzie konieczny sad
      • ju_ka Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 19.07.08, 11:05
        Bardzo mi przykro...powiem Ci szczerze,że ja poszłabym za zabieg.Żegnanie się z
        maluszkiem to jedna sprawa,a możliwość zakażenia druga.Wydaje mi się,że dla
        kobiety to bardzo męczące nosić martwe dzieciątko.Ja miałam zabieg na następny
        dzień po zabiegu (12 tc),byłam w szoku i bardzo lamentowałam,ale chciałam,żeby
        "mi go już zabrali"-chciałam go pochować...
        Przytulamkiss
    • ludolphine Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 20.07.08, 17:25
      Wysle Ci zaraz email na poczte gazetowa.
    • inka1970 Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 22.07.08, 18:38
      Kochana jak Cię coś niepokoi to zmień lekarza. Ja przeżyłam śmierć
      dziecka na dzień przed terminem-nawet na sekcję się zgodziłam, bo to
      tak ciężko jak nie zna się przyczyn-ale 11 lat temu nie było tak jak
      dziś-oficjalnie medycznych przyczyn brak. Teraz poroniłam dwa razy w
      styczniu i w maju. Przeżyłam strasznie bo bo tyle lat starań i takie
      nieszczęście. Ja mam o tyle lepiej, że odważyłam si adoptować
      dziecko i jestem szczęśliwą mamą 12 latka smile
      Kochane dzieci zmarłych nie chcą "wyciągać" cesarką, bo "szkoda
      pieniędzy" na taki zabieg. Mnie zrobili cesarke jak wreszcie pękała
      mi macica od tych prób wywołania porodu. Masakra. Odżyło to we mnie
      bo dziś mija dokładnie 11 lat.
      Jako optymistka wierzę, że moje 3 Aniołkji są szczęśliwe i opiekują
      się nami. Całusy, Inka.
      • meresanch Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 22.07.08, 21:16
        jej straszne
        ale dobrze że masz dziecko
        ja jeszcze powalczę o własne smile
        • sofi75 gwiazdeczka, jesli jeszcze czekasz ... 24.07.08, 16:38

          to postaram sie odpowiedziec na czesc Twoich pytan z wlasnego doswiadczenia.

          Przy pierwszym poronieniu mialam zabieg. Dziecko obumarlo w 7tc, dowiedzialam
          sie o tym w 12 tc. Nie mialam zadnych objawow swidczacych o tym, ze cos moze byc
          nie tak. To odpowiada na pytania, jak dlugo mozna chodzic z martwa ciaza. Mysle
          ze bezpiecznie okolo 2 tygodni, ja chodzilam prawie 5 bez zadnych objawow.
          Lekarz powiedzial ze to wyjatkowo dlugo ...

          Drugie poronienie bylo pol roku pozniej. Sytuacja podobna do Twojej - chcialam
          uniknac drugiego zabiegu w tak krotkim okresie czasu. Tyle ze ciaza byla starsza
          niz poprzednio: 9w3d, dziecko mialo 23 mm. Troche rzucilam sie z motyka na
          slonce, dostalam tabletki poronne i zdecydowalam sie przejsc poronienie sama w
          domu. Mialam jedynie byc caly czas w kontakcie z lekrzem i meldowac, co sie dzieje.
          Niestety okazalo sie ze ciaza jest juz za duza, tabletki nie zadzialaly,
          skonczylo sie zabiegiem.

          Nie wiem, ktora 'metoda' mniej szkodliwa dla Twojego zdrowia i organizmu. Mysle
          jednak, ze trzeba tez brac pod uwage psychike - w szpitalu jednak zabieg
          przesypiasz i nie widzisz tego co sie dzieje. W domu bylabys caly czas 100%
          przytomna.
          _________________________________
          "do góry uszy, to i pupa ruszy"
          • gwiazdeczka1122 dziekuje.... 26.07.08, 09:49
            Wam, juz po wszystkim, zaczelam mocno krwawic, pojechalam do szpitala, mialam
            zabieg, bo na usg lek zobaczyl, ze nie wszystko sie oczyscilo.....ale czuje sie
            dobrze, tylko co mam teraz dalej robic?jestem taka zagubiona, nie wiem....
            dziekuje Wam wszystkim jeszcze raz.
            Agnieszka.
            • tiana77 Re: dziekuje.... 28.07.08, 21:28
              Hej. Zajrzałam tu z ciekawości i przez można powiedziec przypadek,
              Ja też byłam po KILKU poronieniach i jeśli chcesz pogadac tak
              szczerze to mój adres email tatiana3@op.pl Myślę że ci pomogę przez
              to przejśc. Pozdrawiam.
    • kasikk3 Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 29.07.08, 08:01
      Odwiedziłam was dzisiaj bo właśnie zobaczyłam dwie kreski na teście i jestem
      trochę wystraszona. W listopadzie zeszłego roku dowiedziałam się, że serce mojej
      fasolki przestało bić - to był 10 tydzień. Po trzeh dniach było już po
      wszystkim. Powiem Ci tylko gwiazdeczko, że ja miałam podane dopochwowo środki
      rozwierające szyjkę, po 12 godzinach leżenia i czekania dziecko wypadło ze mnie
      pod prysznicem... strasznie to brzmi ale było właściwie bezboleśnie a maleństwo
      pływało sobie w nienaruszonym łożysku - bardzo się z tego cieszyłam, bo bałam
      się tego co się z nim 'stanie', przy poronieniu. Potem łyżeczkowanie kosmetyczne
      dosłownie 5 minut. Bardzo szybko dochodzi się do formy fizycznej.
      Ponieważ mam już zdrową córkę powiedziano mi od razu, że nie dowiem się
      'dlaczego' i mieli rację, robiłam mnóstwo badań na własną rękę i nic, jestem
      zdrowa. Teraz pół roku staraliśmy się kolejny raz i chyba się udało. A po
      kolejnym negatywie w zeszłym miesiącu wmawiałam już sobie, że mi jajowody
      załatwili łyżeczkowaniem. Co ja mam teraz robić, mam lecieć od razu do lekarza,
      czy czekać jeszcze trochę... ale się boję

      Jest mi przykro gwiazdeczko, że musisz przechodzić przez to wszystko...to trudne
      ale czas szybko leci i niedługo na pewno Ci się uda, trzymaj się
    • agatek28 Re: czekam na poronienie....już 2...:(( 06.08.08, 19:00
      ..widzisz kochana...bardzo dobrze cię rozumiem...sama 2 tygodnie temu to
      przeszłam...ja przezyłam 4 poronienia i za 5 razem urodził sie mój 3-letni dziś
      synek....jednak teraz tez chciałam by samo wszystko ze mnie wyleciałocrying
      niestety...nie dało rady...nic się nie działo a ja sama bałam się , ze wkońcu
      dostanę jakiegoś zakażenia...poddałam sie temu zabiegowi...zdecydowałam ,że tak
      chyba bedzie lepiej...
      Dla ciebie mam radę...nie trać nadziei...bo zobacz...ja nie straciłam i mam
      synka...ty też bedziesz mieć!! Napewno!!
      • gwiazdeczka1122 agatek... 07.08.08, 10:18
        a znasz przyczyne poronien?czy podczas tej 5 ciazy z synkiem brałas jakies
        leki???przepraszam, ze pytam, ale rozumiem ze teraz znow poronilas 6
        ciaze??przykro mi....sad((
        wiesz...bardzo Ci dziekuje za odpowiedz.....takie historie, choc bardzo smutne,
        daja nadzieje....wielka nadzieje.....ze moze i mnie pomimo 2 strat sie uda....
        Dziekuje.
        • agatek28 Re: agatek... 07.08.08, 21:05
          witaj ponownie;
          Gdy zaszłam w ciążę z synkiem...prawde mówiąc nie wiedziałam i pewnie to dało mi
          szanse. Strasznie chciałam miec dziecko...a wiesz, że psychika tez robi swoje? I
          tak było ze mną własnie...byłam na delegacji..pracowałam jak normalna
          kobieta...chodziła po 7 km na nogach do domu i nic się nie stało. Potem ..po
          przyjezdzie poszłam do lekarza i KINDER Niespodzianka!! Mimo że wszystko było
          ok...dostałam Kaprogest i tak przez 7 miesięcy...ale warto było. Myślę, że to
          dzięki nie mysleniu to tym...Boże...zajdę i znów to samo...znów
          zabiegcrying(....udało się.
          Co do tych poronien to nie wiem co się stało. Dwa tygodnie temu obumarło...ale
          nie wiem czemu...a wczesniej same się roniły...dostawałam skurczy i tyle. Nie
          pomoże ci już wtedy kochanie nic...nawet to, że każą ci leżeć.
          Przykro mi , że ciebie to spotkało...ale wierz w siebie...i nie myśl o tym aż
          tak bardzo a napewno się uda!!!
          Trzymam kciuki!!
          Powodzonka.
        • ankups Re: agatek... 08.08.08, 16:27
          Nadzieja jest - i pamietaj, Ona jest wbrew rozumowi, dlatego nie
          trać wiary! straciłam troje Dzieci - nosze czwarte - jezscze nie
          moge byc pewna, ale przeszłam przez najgorszy etap, przekroczyłam
          magiczna granicę Iszego trymestru!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka