vespa_83
03.09.09, 09:06
Moja pierwsza ciąża była oczekiwana i wymarzona.Jednak życie przygotowało inny scenariusz,nie cieszyliśmy się z mężem zbyt długo.
5 tydzień ciąży,nad ranem budzą mnie silne skurcze,potem plamienie.Płaczę dzwoniąc do lekarza,potwornie się boję tego,co nastąpi dalej.Lekarz mówi bez przekonania,że mogę jechać do szpitala,ale jak zaczęło się poronienie samoistne, to moge i zostać w domu, "tak się zdarza, natua sama decyduje"...Jeszcze dodał,że podtrzymywać tak wczesnej ciąży nie ma sensu..Krwawię coraz silniej,wyję z bezsilności,boli mnie strata dziecka,świadomość,że nie mam kontroli nad swoim ciałem,że nie mogę powstrzymać skurczy ani krwawienia.. Od poronienia minął tydzień,fizycznie czuję się dobrze,psychicznie tak sobie.Co jakiś czas wraca pytanie "dlaczego maluchu musiałam cię pożegnać,gdy ledwie cię przywitałam?"