Dodaj do ulubionych

takie sobie refleksje...

13.07.08, 02:11
...kilka dni temu zmarl moj kuzyn - bliski kuzyn. Nie pisze tego w
celu uslyszenia od Was slow wspolczucia - chodzi mi o to, ze jak do
tej pory nie dotknela mnie smierc kogos bliskiego wskutek przepicia.
Chlopak jeszcze w Polsce mial predyspozycje do picia, tutaj -
wiadomo, alkohol tanszy, lepsze zarobki...stracil w sumie w zyciu
wszystko - prace,dom, przyjaciol, zona z dziecmi odeszla. Mieszkal
gdzie sie dalo i z kim sie dalo, aby starczylo na piwo. Synowie
probowali z nim rozmawiac (nie tylko oni), odwiedzali prawie
codziennie, ale wiadomo, chlopcy w ciagu dnia studiowali -
wieczorami pracowali aby cos osiagnac. On ich bardzo kochal a oni
Jego. Umarl sam. Znaleziono Go po kilku dniach od ostatniego
pijanstwa z kumplami. Teraz problem z pogrzebem, z wysylka prochow
do Polski - to bylo Jego zyczenie, aby byc pochowanym razem z Jego
ojcem. Byl jedynakiem. Matka rozpacza. Taki mlody (54 lata), Ameryka
jest krajem wiekich mozliwosci i tak wlasnie zaczela sie Jego
przygoda z tym krajem. Dobry business, sliczny i wygodny dom,
samochody - i alkohol zwyciezyl. Przesrane....
Obserwuj wątek
    • rhodeisland Re: takie sobie refleksje... 13.07.08, 04:51
      Zosiuna, bardzo Ci wspolczuje.
      Twoj kuzyn mial chyba wieloletni problem z alkoholem.
      Slyszalam, ze w Stanach duzo mlodych ludzi umiera od alkoholu w
      collegu, od alcohol poisoning, nie chodzi nawet o smiertelne wypadki
      spowodowane alkoholem. Wsrod mlodych ludzi popularne jest
      tzw. "binge drinking", czyli szybkie wypijanie duzych ilosci
      alkoholu, zwykle zeby sie popisac przed rowiesnikami.
      Tu o alcohol poisoning
      www.mayoclinic.com/health/alcohol-poisoning/DS00861
    • tamsin Re: takie sobie refleksje... 13.07.08, 16:56
      dla niektorych ta butelka to najlepsza przyjciolka. Znam podobny
      przypadek, facet ma do tego kliniczna depresje lub bipolar disorter.
      Powinien regularnie brac lekartwa ale on tylko je bierze jak jest
      zamkniety w szpitalu, a "na wolnosci" czesto popija je alkoholem i
      laduje nieprzytomny w szpitalu. Zona z dzieckiem odeszla od niego,
      reszta rodziny w Polsce, on mieszka w jakims halfway house i tak
      ciagnie swoj "american dream". Smutne.
    • beatamc Re: takie sobie refleksje... 13.07.08, 19:18
      najgorsze, ze ta choroba dotyka nie tylko chorego, ale rodzine i
      przyjaciol.
      MOjego M ojczym zmarl pare lat temu. Byl alkoholikiem. Alkoholizm
      byl straszny, ale skutek jego byl koszmarem dla wszystkich.
      Zachorowal na raka krtani. Mimo choroby pil. Mial tube w brzuchu i
      tam piwo, wodke sobie wlewal. Ja z M musielismy sie po pol roku
      wyprowadzic, bo nie moglismy tego psychcznie zniesc. Na zmiaane go
      pilnowalismy, a on i tak znalazl sposob zeby sobie zaliczyc dawke.
      Do tego byl strasznie niemilym czlowiekiem. ...o zmarlych sie nie
      mowi zle, wiec przestane juz pisac.
    • sylwek07 takie moje refleksje... 13.07.08, 19:41
      To ze rodzimy sie w rodzinach-domach gdzie ma sie rodzicow
      alkoholikow to takie czasami jest zycie ale do tej pory nie moge i
      nie potrafie sobie wytlumaczyc dlaczego potem takie dziecko ma
      odpowiadac za czyny rodzicow,dlaczego takiemu dziecku sie nie wierzy
      a jeszcze te pytania i domysly..
      sa dzieci ktore z tym sobie jakos tam radza ale nie kazdy moze taki
      byc a wtedy gdzie szukac odpowiednich ludzi ktorzy podadza pomocna
      dlon??Moze kiedys dane mi bedzie znalesc odpowiedz na te pytania jak
      i inne .
    • rhodeisland Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 03:58
      Alkohol uszkadza mozg, wiec ludzie majacy problem alcoholowy nie
      potrafia czesto myslec racjonalnie.
      Tu dosc przerazajacy artykul o tym jak bardzo alcohol wplywa na
      kobiecy mozg
      www.medicinenet.com/script/main/art.asp?articlekey=80645
    • aniutek Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 06:49
      wspolczuje i z calego serca nienawidze tego co alkohol robi z
      ludzmi. niektorzy ludzie nie powinni nawet wachac % , tyle krzywdy
      ile w narodach slowianskich zrobil alkohol chyba i Hitlerowi i
      Stalinowi daleko.
      Polska pijana wies w sobote wieczorem.... i nic sie tu niestety nie
      zmienia.
      • rhodeisland Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 07:07
        Najgorsze jest typowe dla Polakow (nie tylko oczywiscie)
        przekonywanie innych do picia.
        • tamsin Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 16:39
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=79953797&a=79953797
          to chyba ty tutaj przekonywalas do picia piwa?
          • foxie777 Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 17:25
            Jacy Polacy i jakie przekonywanie.Pijacy i alkoholicy sa
            w kazdym narodzie.Ja sama pije wino prawie codziennie a
            alkoholikiem nie jestem.
            Sa osoby ze sklonnosciami do nalogow, nie zawsze musi byc to alkohol.
            i marnuja sobie zycie.Tu bardziej potrzebna jest pomoc lekarska.
            Mam kolege, ktory od 10 lat jest "clean".Jak spotyka sie z nami
            zawsze mowi, ze czulby sie zle gdyby z jego powodu do obiadu
            nie bylo wina.On pije sok borowkowy.
            W przypadku Zosi, kuzyn po prostu nie potrafil dac sobie rady
            z nalogiem, bardzo to smutne.


            pozdr

            • aniutek Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 20:15
              tez mam takiego kolege ale i znam wielu innych, ktorzy z alkoholem
              prowadza przegrana walke.
              sama pije czesto, glownie wino ale nie mam z alkoholem problemu,
              jest OK nie ma tez OK i moze go nie byc miesiacami, mowimy o
              osobach, ktore nie moga przezyc dnia bez % pomimo, ze niszczy to im
              zycie. a w naszej kulturze wodka jest bardzo mocno zakorzeniona i
              nie ma co sie oszukiwac, nie jest to rowniez ta sama tradycja co
              picie wina do obiadu % i ilosci nie te.
              • beatamc Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 21:20
                aniutek napisała:
                Polska pijana wies w sobote wieczorem.... i nic sie tu niestety nie
                zmienia.


                Ja uwazam , ze jest bardzo duza zmiana jezeli chodzi o alkohol w
                polskim spoleczenstwie. Wystarczy porownac jak wygladaly wesela 20
                lat temu i teraz. Kolosalna zmiana. Osobiscie nie znam alkoholikow
                30 i mniej letnich, za to tych po 40 kilku.
                Niestety ludzi z tendencjami do uzaleznien nie ubywa. Teraz mlodsi
                za duzo pala maryski, uzywaja innych narkotykow, pojawiaja sie nowe
                uzaleznienia na masowa skale takie jak zazywanie duzej ilosci lekow,
                obzarstwo ..itd. Kazde przedawkowywanie czegokolwiek prowadzi do
                zatrucia sobie i innym zycia.
                • reninka72 Re: takie sobie refleksje... 14.07.08, 23:32
                  > Ja uwazam , ze jest bardzo duza zmiana jezeli chodzi o alkohol w
                  > polskim spoleczenstwie. Wystarczy porownac jak wygladaly wesela 20
                  > lat temu i teraz. Kolosalna zmiana. Osobiscie nie znam alkoholikow
                  > 30 i mniej letnich, za to tych po 40 kilku.
                  Oj, sa, sa, niestety. Niedawno dowiedzialam sie, ze znajomy zginal w wypadku -
                  juz na studiach pil ryzykownie, przypuszczam, ze juz wtedy byl alkoholikiem.
                  Zostawil zone z malutkim dzieckiem i w osmym miesiacu ciazy. Moja dawna
                  przyjaciolka z czasow licealnych depresje leczy alkoholem, tez juz nie
                  kontroluje picia. Nie pije wodki, oczywiscie , bo wspolczesny polski alkoholik
                  raczej stawia na winko lub piwo. Niestety, nie ma co sie oszukiwac, tempo zycia
                  w Polsce sie zwiekszylo, ludzie zyja w stresie, to pija wiecej. Nie jest to juz
                  moze typowy zulik spod budki z piwem ale ostatecznie co za roznica. No i do tego
                  oczywiscie ta polska nieszczesna tradycja zakrapianych weekendow i spotkan ze
                  znajomymi tak jakby nie mozna bylo prowadzic normalnej rozmowy na trzezwo.
                  Bardzo smutne.
          • rhodeisland tamsin 15.07.08, 04:00
            Jedno lub dwa piwa to nie to samo co upijanie sie do nieprzytomnosci
            wodka, a chyba o takich sytuacjach mowimy.
            • rhodeisland poza tym 15.07.08, 04:09
              Ja nikogo przez Internet nie jestem w stanie zmusic (i nie robie
              tego) do picia czy upijania sie.
              Wsrod Amerykanow nie spotkalam sie z presja typu "co, za moje
              zdrowie sie nie napijesz?!". Nie kazdy potrafi sobie z taka presja
              poradzic. W pewnych polskich srodowiskach jestes uznany za dziwaka
              gdy nie chcesz pic w ogole albo gdy nie chcesz pic mocnego alkoholu.
              Na amerykanskich imprezach nie spotkalam sie z sytuacja gdy ludzie
              siedza po stole i ktos nalewa do cudzego kieliszka gdy tylko stanie
              sie pusty i namiawia do dalszego picia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka