09.08.06, 22:40
Ciesze sie, ze znalazlam to forum.
Czytam i czesto pod wieloma z waszych historii moglabym sie podpisac. Mam 29
lat, ale gdy czytam posty tych z was, ktore maja lat nascie, mam wrazenie ze
czytam swoj pamietnik sprzed 10 lat. Kazda z nas ma swoja historie, ale
problem ten sam... Tzn. problemy sa rozne, a takie samo uzewnetrznienie
problemu. Nie wiem, czy tez to macie, ale u mnie czesto jest tak, ze jeszcze
nie potrafie problemu nazwac, nie wiem dokladnie w czym tkwi, cos czuje, ale
nie wiem dokladnie co powoduje ten dyskomfort i utrate rownowagi.. a juz ten
problem 'zajadam'; to jak papierek lakmusowy; nauczylam sie przez ostatnie
kilkanascie lat, ze moje wpadanie w 'ciag' (tak to nazywam, naprawde widze
pararele miedzy swoim zachowaniem a zachowaniem alhoholika, ktory zaczyna pic
i pije, pije, pije) ma bezposredni zwiazek z tym, co w srodku we mnie jest: z
uczuciem samotnosci, pustki, nieobecnosci drugiego czlowieka w moim zyciu,
niespelnienia... teoretycznie swietnie to wiem, w praktyce... roznie bywa.
Paradoksalnie otoczenie widzi mnie jako atrakcyjna, usmiechnieta kobiete, mam
fajna i prestizowa prace, mieszkam za granica tak jak zawsze chcialam,
podrozuje, co uwielbiam i w wielu aspektach zycia uklada mi sie lepiej, niz
mogabym to sobie wymarzyc. A jednak ciagle czuje w sobie brak, ktory probuje
wypelnic jedzeniem.
Dobrze, ze takie forum wymiany mysli i uczuc jest tutaj, kazda z nas jest na
innym etapie i nawzajem duzo mozemy sobie dac.
Trzymajcie sie. Pozdr.
Obserwuj wątek
    • donna_25 Re: witajcie 10.08.06, 11:48
      witaj Hanna :)

      tak, tu jest miejsce dla kazdego, nie wazne ile masz i co robisz w zyciu, łaczy
      nas ten sam problem - zajadanie uczuć jedzeniem.

      Ja mam 26 lat a uzaleznienie od jedzenia jest obecne w moim zyciu od kiedy
      pamietam... od jakiegos czasu jest lepiej, ale tez łapie kryzysy, w czasie
      ktorych mam ochote obeżrec sie az do bólu... kiedys nawet zazdroscilam
      alkocholikom i narkomanom mimo ze ich choroby sa powazniejsze w skutkach to nie
      powoduja tycia. ja nadal borykam sie z nadmiernymi kilogramami...

      Z tego co piszesz to duzo osiagnelas w zyciu, dobrze Ci sie wiedzie.
      ja w sumie nie moge narzekac, ale jestem wciaz na etapie poszukiwan - pracy
      ktorą chcialabym wykonywac, rzeczy ktorym chcialabym poswiecic swoj czas, i tak
      caly czas troche zagubiona jestem w tym doroslym zyciu. a samotnosc tez mi
      dokucza, nie mam nikogo... choc wierze ze to sie zmieni, patrze z optymizmem w
      przyszlosc, ale sa chwile zwątpienia i smutku.

      Twoja wypowiedz pokazuje ze zewnetrzne sukcesy nie potrafia pomóc na to, z czym
      sie borykamy w srodku. Niby wszyscy to wiemy, ale kiedys myslalam ze jak ktos
      wiedzie spelnione, ciekawe zycie to ten problem juz go nie moze dotyczyć.
      Okazuje sie że jednak może... bo wszystko zalezy nie od tego co na zewnątrz,
      ale tego co wewnątrz.

      trzymaj sie, pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka