ami_lii
22.10.15, 18:23
Tyle idiotyzmów w jednym odcinku to chyba dawno nie było.
1. Leopold chce sobie sam uprasować koszulę. Grażynka jest zbulwersowana bo "w tym domu mężczyźni nigdy sami sobie nie prasowali ubrań" i "żona ma pewne zobowiązania wobec męża". Przepraszam, co?
2. Klient szuka taksówki bo chce sobie zrobić botoks (poważnie?). Akurat trafia na Leszka który proponuje mu najlepszą (bo jedyną) klinikę w Warszawie czyli Elmed. Klient wprawdzie chciał iść do jakiegoś kompletnie nieznanego salonu ale skoro Leszek tak chwali Elmed, to klient tam pójdzie!
3. Michał jest na spotkaniu z zagranicznym kontrahentem. Najpierw mówi po polsku i korzysta z tłumacza, potem nagle sam przechodzi na angielski a potem znów korzysta z tłumacza. Czy angielski w dzisiejszych firmach to nie jest absolutna podstawa? Zwłaszcza w firmach które mają zagranicznych kontrahentów?
Pomińmy wątek Małgosi i tajemniczej grupy do której nie każdy jest przyjmowany ale dla Małgosi zrobią wyjątek tylko musi przeczytać specjalistyczną literaturę. To na kilometr czuć sektą, ciekawe tylko czy to jest ta sama sekta w której jest Daniel?