ignorant11
13.10.04, 00:39
Sława!
Kosmiczny wyścig
tygodnikforum.onet.pl/1194110,0,7612,926,artykul.html
Rosjanie podjęli rzuconą przez USA rękawicę i już pracują nad planami
załogowej wyprawy na Marsa – mówi Nikołaj Briuchanow, zastępca głównego
konstruktora Rakietowo-Kosmicznej Korporacji Energia.
ROZM. IRINA TIMOFIEJEWA
30.08.2004
Amerykanie mówią o Księżycu „Zatoka Perska XXI wieku”. Prezydent George Bush
ogłosił kolonizację Marsa strategicznym zadaniem obecnego stulecia. A więc
rozpoczął się wyścig w kosmosie. Pod koniec 2003 roku na Czerwoną Planetę,
jedna za drugą, docierały ekspedycje międzynarodowe. Dwie – pod egidą NASA,
po jednej zorganizowały Europejska Agencja Kosmiczna i Japonia. W Rosji prace
nad projektem międzyplanetarnej misji na Marsa podjęto już w 1959 r., u
zarania kosmonautyki. Były one prowadzone w podmoskiewskich Podlipkach (dziś
Korolow), pod kierunkiem pierwszego konstruktora radzieckich statków
kosmicznych Siergieja Korolowa.
Po wystrzeleniu pierwszego na świecie satelity Ziemi, 4 października 1957
roku, Siergiej Korolow zarządził rozpoczęcie prac nad projektem statku
kosmicznego przystosowanego do lotów człowieka na planety Układu Słonecznego.
Jako pierwsze z misją rozpoznawczą na sąsiadujące z Ziemią Księżyc, Mars i
Wenus poleciały międzyplanetarne sondy badawcze Wenus-1 (12 lutego 1961 r.)
oraz Mars-1 (1 listopada 1962 r.). Wtedy wszystko było pionierskie: w 1966
r. – pierwsze na świecie miękkie lądowanie na Księżycu sondy Łuna-9; w 1968
r. – pierwsze okrążenie Księżyca przez Zond-5 i powrót sondy na Ziemię.
Radziecki główny konstruktor Korolow zawsze podkreślał: próbniki
międzyplanetarne, a tym bardziej pilotowane statki kosmiczne, powinny sprawne
i całe wracać na Ziemię. Niezawodność sprzętu kosmicznego – to zadanie
pierwsze i najważniejsze.
Jaki miał być pierwszy lot na Marsa w założeniu konstruktorów z 1958 roku?
Nikołaj Briuchanow: Według pierwotnego projektu międzyplanetarny pilotowany
statek kosmiczny był wyposażony w reaktor jądrowy o sile siedmiu megawatów.
Miał ważyć około 80 ton i mierzyć 12 metrów długości. Planowano
sześcioosobową załogę. Czas lotu miał wynosić około trzech lat. Przewidziano
nawet specyficzną „kosmiczną grządkę” – uprawy chlorelli. Ten bogaty w białko
glon miał być głównym składnikiem diety załogi. Aby wytworzyć sztuczną siłę
ciążenia, statek miał cyklicznie obracać się wokół własnej osi. Tak w latach
60. zamierzano się uporać z problemem nieważkości. Oczywiście od tego czasu
koncepcja wypraw kosmicznych przeszła znaczną ewolucję.
Gdyby dziś Korporacja Rakietowo-Kosmiczna otrzymała zadanie kolonizacji
Marsa, to jakie rozwiązania techniczne zaproponowaliby rosyjscy uczeni?
Zasadnicze pytanie brzmi: ile osób poleci na Marsa? Jak sądzę – cztery-sześć.
Więcej nie trzeba. Należy zaplanować także długość ekspedycji, przewidzieć,
czego będą potrzebowali członkowie załogi, oszacować masę ekwipunku, ustalić
możliwości lądowania i startu z jego powierzchni. W rezultacie się okaże, że
przy wyposażeniu międzyplanetarnej stacji badawczej w silniki o zapłonie
elektrycznym i sprzęt napędzany energią słoneczną bądź jądrową jej masa może
osiągnąć około 500 ton. A taka maszyna nie wystartuje z powierzchni Ziemi.
Wymagałoby to bowiem zbudowania gigantycznej superrakiety nośnej o masie
dziesiątek tysięcy ton, ogromnych rozmiarów platformy montażowej, magazynów
paliwa, urządzeń do tankowania rakiety i jej transportu, czy wreszcie –
ogromnej platformy startowej. Stąd wniosek, że poszczególne
moduły „marsolotu” trzeba będzie poskładać już na orbicie okołoziemskiej.
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie