18.01.07, 10:09
Mam pytanie do Polaków, czy lekko wam przyszło zwracać się do Rosjan
otczestwem. I jak sie czuliście jak do was sie tak zwracano. Bo ja do tej
pory mam z tym kłopoty i głupio sie czuję i zabraniam tak nazywać.
Logicznie to kogo to obchodzi jak się nazywał mój ojciec. I wymienianie jego
ma mi okazywać szacunek? A jak ojciec nie był dobrym człowiekiem, albo
gorzej - był zdrajcą, mordercą? I ktos mi będzie codziennie wymieniał jego
imię. Jakież poczucie winy. A jak sie czują sieroty. Muszą wymyślać imię
ojca, żyć w zakłamaniu, czy może lepiej nigdy nie doczekać takiego przejawu
szacunku.
Wiem, że to ma historyczne korzenie, -wicz zarezerwowane było dla szlachetnie
urodzonych albo zasłużonych, podobnie jak Pan, Herr i Sir.
Chociaż Rosjanie śmieja sie z Pana.
Obserwuj wątek
    • jemiela Re: Otczestwo 18.01.07, 11:44
      Może i racja:

      Adam Aronowicz to nasz kochany pracz mózgów Adaś Michnik. Myślę że Wspominanie
      Arona Szechtera nie byłoby mu miłesmile)
      • hajota Re: Otczestwo 18.01.07, 12:18
        Gwoli ścisłości to ojciec Michnika miał na imię Ozjasz.
        • jemiela Re: Otczestwo 18.01.07, 12:21
          Adam Osjaszowicz...jeszcze lepiej.
          Racja dzięki za poprawkę.
    • grazka100 Re: Otczestwo 18.01.07, 12:46
      Cóż, co kraj to obyczaj. A nie irytuje Cię, że do leżącego we własnych
      ekskrementach pijaka i złodzieja mówi się "proszę pana". Mimo wszystko na "ty"
      się do dorosłych nie mówi.
      • pioter34 Re: Otczestwo 01.02.07, 09:28
        Do pijaka policjant powie proszę pana tylko przed kamerami, a poza powie dużo
        gorzej, ewentualnie wykona mały rękoczyn. Chociaż teoretycznie może istnieć
        taki policjant, który do każdego powie pan lub pani, gdyż zwraca sie w dalszym
        ciągu do człowieka, który zboczył trochę. Jeżeli przestajemy drugiego człowieka
        szanować z jakiegoś powodu, to trochę przestajemy szanować człowieka w sobie.
        Tym samym stajemy się mniej ludzcy.
        Dodatkowych powodów do szanowania drugiego człowieka może być wiele. Przeżyte
        lata nie sa najlepszym z tych powodów.
        Wolałbym Pan mówić do 12-latka, który uratował kamienicę i ludzi od pożaru (w
        Łodzi bodajże) niż do 80latka, który rozstrzeliwał w Oświęcimiu.
      • jemiela Re: Otczestwo 02.02.07, 11:45
        A skąd wiesz że pijak leżący we własnych ekskrementach jest złodziejem?smile)

        ....czy dlatego że "każdy pijak to złodziej"...smile)?
        To co ty wypisujesz to Bareja już dawno w filmach pokazałsmile)
        Jednak dalej tacy sąsmile)

        Zapytam jeszcze. A jak ty się zwracasz do pijaka i złodzieja leżącego we
        własnym łajnie(że we własnym to też tylko założenie, skąd wiesz)...?smile)
        To bardzo ciekawe
        • grazka100 Re: Otczestwo 02.02.07, 15:08
          Nie napadaj na mnie, pisząc o złodzieju mam na myśli właśnie złodzieja, a nie
          domniemanego złodzieja, przecież nie rozpatrujemy kto jest kim, tylko jak się
          zwraca w Rosji, a na marginesie podajemy jak w Polsce. A poza tym jeszcze jest
          kwestia mówienia per "ty" do dorosłych osób upośledzonych umysłowo, do nich
          ludzie przeważnie mówią nawet po imieniu!!! Do swoich uczniów po maturze też
          zwracam się jak do dorosłych, chyba że zaprotestują.
    • jemiela Re: Otczestwo 01.02.07, 09:59
      Nawiązując do różnych form zwracania się wzajemnie do siebie mnie nieustannie
      fascynuje sposób komunikowania się w sklepach rosyjskich. Tych z ladą i
      ekspedientkami.
      Stoi ogromna, solidnie zbudowana, 40-letnia, wymalowana jak na imieniny, z
      krochmaloną czapą na głowie ekspedientka a 22-letni chłopaczek woła do
      niej "Diewuszka!!, a dajtie mnie.....!" dalej obojętne...smile)

      Wyobrażam sobie gdyby u nas taki fakt nastąpił chłopaczyna mógłby wyleciec ze
      sklepu na zbity pysksmile)

      A te Tiotki, Babuszki, Mamoczki, Diadki ...między obcymi, egzotyka Panie,
      egzotykasmile))
      • natalia_sankowska1 Re: Otczestwo 02.02.07, 19:36
        Po rewolucji w Rosji odbyło się wiele zmian obyczajowych. Na ten temat napisano
        góry literatury oraz prac naukowych. A tak pokrotce: z "gospodin-gospoża,
        sudar'-sudarynia" i zwrotow "wasze błagorodie, wasze stiepienstwo" oraz
        odpowiednich do stopnia w Tabeli o rangach (z nast.zm.)swrotów "wasze
        priewoschoditielstwo, wasze wysokopriewoschoditielstwo" i in. i sposobu
        zwracania się do osób stojacych w hierarchii społecznej niżej siebie (i tu może
        być ogrom przykładów z literatury pięknej, chyba że takowej nie czytasz)
        przyszło przestawić się na "grażdanin-grażdanka" (vide podobny proces po
        Wielkiej rewolucji francuskiej). Pięknie to brzmi u Zoszczenki. A dalej,
        ponieważ w czasie NEPu wydawało się, że coś ze starego powróci, szukano form
        typu "madam" i itp. Partyjne na początku "towariszcz" w literaturze bytujące w
        zwykłym znaczeniu i obu rodzajach ("towarka" w przypadku kobiety) w szerokim
        użyciu stało się powoli w latach trzydziestych rozpowszechnionym sposobem
        zwracania się do wszystkich, zaś w syryacjach bytowych nadal w odczuciu
        społecznym pozostawało bardziej "męskim" słowem. Stąd występujaca wtedy szeroko
        mieszanka: do niego - "towariszcz", do niej - "grażdanka". Ale z czasem, kiedy
        z "towaruszcz" śledczi sprowadzali zatrzymanego najpierw do
        statusu "grażdanina", zaś potem do "zk (czyt. ZEKA) lub "CZOSEIR (czlen siem'i
        izmiennika Rodiny)" wyrazy "grażdanin" i "grażdanka" w użyciu społecznym
        zaczęły się źle kojarzyć. Stąd poszukiwania m miarę neutralnych form. I tu mamy
        specyficzną formę metonimii, kiedy nazwa zostaje przeniesiona w takim ciągu: a)
        ekspedirntki kiedyś były dobierane z szeregu młodych kobiet, dziewcząt, więc
        nieoficjalnie można zawołać "diewuszka!" (imienia przecież nie znamy,
        a "towariszcz prodawiec" skierujemy raczej do mężczyzny); b) wyraz "diewuszka"
        powoli staje się równoznaczny z pojęciem kobiety obsługujacej klienta (w
        sklepie, na poczcie, w jakimkolwiek okienku); każda osoba plci żeńskiej
        wykonujaca funkcje obsługi za ladą lub w okienku jest nazywana "diewuszką"
        niezależnie od wieku, bo to już nie słowo okreslające status wiekowy kobiety,
        lecz funkcja społeczna. NB. "dziewczynki" (pol.) i "diewoczki" (ros.) -
        eufemizmy, które powstały w podobny sposób.
        Natalia.
        • jemiela Re: Otczestwo 03.02.07, 15:01
          Wyjaśnienie "dziewuszki" za ladą zrozumiałe i logiczne jednak sama forma dla nas
          mocno egzotyczna.
          Aby było jasne ja się nie naigrywam z tego a tylko zwróciłem uwagę na wyjątkową
          odmiennośc mimo pozornej bliskości kultur i języka.
          • hajota Re: Otczestwo 03.02.07, 19:13
            A ja ciekawa jestem do jakiego mniej więcej wieku można się do osobnika płci
            męskiej zwracać per "mołodoj czełowiek"?
            • natalia_sankowska1 Re: Otczestwo 07.02.07, 09:15
              Haniu, tak naprawdę są 2 regulatory: 1) neutralna sytuacja, wręcz przypadkowa
              (np. trolejbus), nie znasz osobnika, wygląda dość młodo lub trzyma się prosto,
              ubrany lekko młodzieżowo - mów śmiało do niego "molodoj czełowiek". Może mieć
              siwawe skronie, ale to będzie brzmiało dla niego komplementujaco; 2) znasz
              człowieka z pracy, jest na stanowisku niższym od Twojego, a jest w Twoim wieku
              lub lekko starszym, ale nie wygląda na dziedka. To drugie jest reliktem
              pradawnych hierarchii znakomicie przechodzących we współczesne obyczaje.
              Aha, zapomnialam. Do uczniów starszych klas (już od 8-j) mówiło się "mołodoj
              czełowiek", zaś dobrze wychowani nauczyciele mówili "wy".
              A propos "diewuszki": niektore sprzedawczynie w sklepie się obrażają, jak się
              powie "żenszczina"; "diewuszka" stało się wręcz eufemistyczną nazwą zawodu!
              Natalia.
              • pioter34 Re: Otczestwo 07.02.07, 12:05
                Należy też pamięteć, że "mołodoj czełowiek" to także chłopak, boy-friend,
                prawie narzeczony.
                • natalia_sankowska1 Re: Otczestwo 09.02.07, 12:25
                  W podanym przez Ciebie znaczeniu jest to określenie, najczęściej występuje z
                  zaimkiem "mój", "jej", "twój". Natomiast omawialiśmy zwrot ten jako sposób
                  zwracania się. W ogóle w języku (każdym) jest tendencja do
                  instytucjonalizowania się wyrazów używanych w zbitkach-zwrotach. Po prostu
                  wyrazy wtedy szybciej "odrywają się" od właściwego znaczenia. Tak się stało w
                  bułgarskim ze słowem "baj", a i polskie "pan" też było używane inaczej pod
                  koniec XIX wieku, inaczej w międzywojniu, a inaczej teraz (vide powyższe
                  posty). No i przy przeniesieniu do innych języków (Haniu, jak tłumaczymy,
                  szczególnie teksty artystyczne, miewamy ten problem, co?)w celu stworzenia
                  pewnej aury dodajemy tym słowom dodatkowych cech określających narodowość, a
                  nieraz i pozycję społeczną.
                  Wracając do "molodogo czełowieka", panowie, w odróżnieniu od pań jednak krócej
                  mogą się cieszyć tym jakże miłym określeniem;D.
                  Natalia.
                  • pioter34 Re: Otczestwo 27.02.07, 13:20
                    Obecnie "ulica" często opuszcza te zaimki.
              • hajota Re: Otczestwo 07.02.07, 22:55
                Dziękuję bardzo za wyjaśnienie. Też mi się wydawało, że tak właśnie jest.
                Ja sama jako klientka zostałam w budzie na Stadionie Dziesięciolecia określona
                jako "diewuszka", co uznałam za komplement, nie powiem smile
                • pioter34 Re: Otczestwo 09.02.07, 10:37
                  Ka zda pani w Rosji do 60-tki i powyżej też jak jest w sportowym unbraniu i
                  wymalowana, ma świete prawo, żeby się do niej zwracać przez "diewuszka" i ma
                  jeszcze większe prawo zwyzywać gościa? który się do niej tak nie zwrócił.smile

                  Jeżeli chodzi o sprzedawczynie, to problem jest gdzie indziej. Czasy się
                  zmieniają, a one zachowały przysłowiową "radziecką jakość obsługi". I dotyczy
                  to starych i młodych diewuszek.
                  Mi na przykład młoda nie chciała sprzedać ciasteczka, bo to było ostatnie tego
                  rodzaju. I jakby szef przyjechał i zobaczył, że nie ma już w ogóle ciasteczek
                  tego rodzaju to by miała nieprzyjemności. Czyli sprzedawca namawiał mnie żebym
                  u niego nie kupował, gdzie to jest jeszcze możliwe jak nie w Rosji.
                  Kiedyś w radiu słuchałem dyskusję na temat chamstwa. Było w studiu kilka osób,
                  w tym Trachtenberg, każdy narzekał na powszednie chamstwo, szukał przyczyn, ale
                  jak rozwiazać problem nikt nie wymyślił. Chyba to zostanie miejscowa specyfiką
                  do końca istnienia świata.
                  • natalia_sankowska1 Re: Otczestwo 09.02.07, 12:34
                    Niestety, masz rację, problem istnieje (vide "Skazka o Rybakie i Rybkie"
                    Puszkina) od zarania dziejów, jest już tradycją. Historia z ciasteczkiem jednak
                    ilustruje inną kwestię: to nie zaopatrzeniowiec odpowiada za utrzymanie
                    asortymentu (a często na kimś takim się zaoszczędza), lecz sprzedawczyni. Więc
                    jeżeli sprzeda wszystko, co ma, a nie ma jak zaprezentować asortymentu na
                    ladzie i ta świeci pustkami, odpowiada przed właścicielem lub kierownikiem za
                    zaniedbanie (na czas nie zgłosiła potrzeby zatowarowania). A tak, jeżeli ma
                    choć 1 egzemplarz towaru, jest w porządku. Muszę Ci powiedzieć, że w moim
                    pobliskim sklepie w Wawie właścicielka też potrafi przygadać dziewczynom,
                    jeżeli na czas nie zgłosiły zapotrzebowanie na jakiś towar i klient nie miał co
                    kupić.
                    Natalia.
                    • pioter34 Re: Otczestwo 09.02.07, 12:49
                      No cóż, Natalio, Twoja próba obrony zachowania jołko-pałkowskiej sprzedawczyni,
                      daje mi twarde przekonanie, że żadna świetlana przyszłość nie pokona
                      tradycyjnej techniki obsługi. Mentalność to nie byle co, żeby ją sobie ot tak
                      na zawołanie zmieniać.
    • pioter34 Re: Otczestwo 27.02.07, 13:23
      Nie dodałem, że często zwraca sie w Rosji tylko po otczestwu. Wyobraźcie sobie -
      macie swoje imię, swoje nazwisko, ale zwracaja się do was według imienia ojca,
      na przykład synu Zdzicha albo córko starego Wiesława.
      • qubraq Re: Otczestwo 27.02.07, 14:59
        pioter34 napisał:

        > Nie dodałem, że często zwraca sie w Rosji tylko po otczestwu. Wyobraźcie
        > sobie macie swoje imię, swoje nazwisko, ale zwracaja się do was według
        > imienia ojca, na przykład synu Zdzicha albo córko starego Wiesława.

        A przeciez do dzis na naszej wsi starsi ludzie zwracają sią do mężatek imieniem
        męża - Wieśkowa Bolciowa Stasiowa... itd.
        • pioter34 Re: Otczestwo 28.02.07, 09:27
          Moi dziadkowie mieszkali na wsi lubelskiej i nie przypominam sobie takich
          zwrotów. Może tak się zwracają na wsiach mazowieckich albo podlaskich. Mnie
          bardziej to się kojarzy z "Chłopami" Reymonta.
          A czy tego typu zwroty wyrażały jakoś większy szacunek dla danej osoby, że niby
          już mężatka a nie zwykła panna? Czy może do zamężnych kobiet tak zwracały się
          tylko inne zamężne kobiety, czy dzieci również? Czy imieniem po zamążpójściu
          ktoś jeszcze mógł się do nich tak zwracać?
          • qubraq Re: Otczestwo 28.02.07, 13:04
            pioter34 napisał:

            > Moi dziadkowie mieszkali na wsi lubelskiej i nie przypominam sobie takich
            > zwrotów. Może tak się zwracają na wsiach mazowieckich albo podlaskich.

            Na pomorskich rowniez tak bylo; poza tym to bylo ponad 40 lat temu, tempora
            mutantur!

            > A czy tego typu zwroty wyrażały jakoś większy szacunek dla danej osoby, że
            > niby już mężatka a nie zwykła panna?

            tak mi sie wydaje,

            > Czy może do zamężnych kobiet tak zwracały się tylko inne zamężne kobiety,

            Nie, mężczyźni rownież,

            > czy dzieci również?

            Dzieci mowiły: pani Mieciowa... pani Bolciowa ...

            >Czy imieniem po zamążpójściu ktoś jeszcze mógł się do nich tak zwracać?

            chyba tylko rodzina i ewentualnie kolezanki za szkoly chociaz w szkole
            najczesciej mowilo sie po nazwisku...
            • pioter34 Re: Otczestwo 28.02.07, 13:25
              No to ja już nie wiem - raz piszesz, że do dziś tak sie zwracają, a potem, że
              to 40 lat temu było?
              W swoją drogą były problemy: bo jak dziecko pochwaliło się mamie, że dostało
              pierniczka od pani Bolciowej, a tych Bolciowych we wsi było kilka. Musiało
              dodawać, a od tej co ma pypcia na nosie, albo tej co ma bielmo na lewym oku smile
              • grazka100 Re: Otczestwo 28.02.07, 17:43


                Ależ skąd, mówiło się od tej Bolciowej, co to jej chłop ma bielmo ma bielmo.Ona
                była tylko Bolciowa!!!
              • natalia_sankowska1 Re: Otczestwo 07.03.07, 23:32
                Mimo iż jesteś okropnie małostkowy, postanowiłam jednak napisać raz jeszcze w
                sprawie poruszonego przez Ciebie wątku.
                -I drzewiej było, i terazwink)): kobietę nazywano wg imienia lub nazwiska męża.
                W czasach, które nazywam radzieckimi, istniała tendencja do pewnej emancypacji
                kobiet pod względem nazywania się: masowo pozostawiano nazwiska panienskie, ew.
                łączono je z mężowskimi, chętnie tytułowało się w rodz. męskim (wtedy nawet w
                niektorych słownikach można było znależć wzmianki o tym, że nazwy zawodów na -
                ka najczęściej są formą nieliteracką, lecz potoczną). OStatnio, na tle ogólnej
                rewolucji konserwatywnej, nastąpil zwrot ku starym formom nazywania. Coraz
                częściej można zauważyć, że wracają żeńskie formy nazwisk z przyrostkami -owa, -
                anka. Zginęła forma z -ina, ale w sprawie nazw zawodów widzimy filolożek i
                filozofek (niegdyś wyśmiewanych) i jest tego sporo.
                Natomiast w tradycji rosyjskiej zwracanie się do osób starszych imieniem
                ojcowskim jest wyrazem szacunku. Dziecko jest nazywane imieniem zdrobniałym,
                młodzieniec - poważniejszą formą imienia (Wowa - Wołodia - Władimir). Im jest
                się starszym, tym bardziej poważna forma imienia ma zastosowanie. Jeżeli
                stajesz się kimś w społecznym mniemaniu, należy Ci się imie ojcowskie w
                połączeniu z Twoim własnym. Przejście na samo imie ojcowskie jest zwiazane ze
                zwyczajami ludowymi, więc często jest spotykane na wsi lub w tn. środowisku
                ludzi prostych. Inteligencja zawsze będzie się zwracała do ludzi swojego
                poziomu imieniem pełnym + imię ojcowskie. Są też zawody, w których mimo młodego
                wieku zawsze będziesz nazywany szanobliwie imieniem własnym w połączeniu z
                imieniem ojcowskim.
                A że do Ciebie ktoś się zwraca jedynie imieniem ojcowskim, to jest to forma
                żartu - tak jakbyś założył brodę św. Mikołaja na buzię młodzieńca.
                Wbrew pozorom, obyczaje w ludzkiej komunikacji ulegają zmianom z wielkim
                trudem.
                N.
                • pioter34 Re: Otczestwo 09.03.07, 12:35
                  Mimo iż jesteś okropnie przemądrzała, postanowiłem jednak skomentować Twoją
                  wypowiedź.
                  Gdybym był małostkowy, napisałbym, że poprawna jest forma "drzewiej bywało", a
                  nie "było". Ale nie jestem i do innych sformułowań nie przyczepię się.smile
                  Pierwsza część Twojej wypowiedzi, jak zrozumiałem, jest wariacją na postawiony
                  temat, bo do tej pory nikt w sprawie żeńskich nazw zawodów nie wypowiadał
                  się. "Ogólnej rewolucji konserwatywnej" jakoś nie zauważyłem, walka sił
                  prawicowych i lewicowych trwa od wieków. Może napiszesz coś więcej o tej
                  rewolucji.
                  "Wołodia" można powiedzieć i do starszej osoby, jeżeli jest to twój kolega.
                  Natomiast zwracanie się wyłącznie imieniem ojca zauważyłem i w Moskwie i w
                  Mińsku (czyli nie na wsi) między osobami z wykształceniem wyższym, i to
                  wielokrotnie. Oczywiście wyższe wykształcenie nie oznacza, że dana osoba należy
                  do inteligecji. Ale przymując sposób zwracania się za kryterium, w znaczny
                  sposób zawęzimy stan osobowy inteligencji.
                  Nigdy do mnie nikt się nie zwracał imieniem ojca. Imię ojca w Rosji skrywam
                  właśnie z powodu tego dziwacznego obyczaju.
                  I w dalszym ciągu uważam, że większość Polaków ze mną się zgodzi. W końcu my
                  Polacy też mamy inne dziwaczne obyczaje.
                  • kacap_z_moskwy Re: Otczestwo 09.03.07, 23:57
                    Otczestwo - to szacunek do rodzicow czlowieka. Z tego i poszlo.

                    Niekedy nazywamy ludzi dobrze znanych tylko otczestwom. To jest nawet nie
                    zwyczaj, tylko forma przyjazna. Ja swego kolege czesto nazywam Anatoljewicz,
                    choc jest Andrejem, czy innego Palycz. Poszlo, jak mowia to, z tego, ze kiedys
                    nazywano tak ludzi, ktore pracowali w tej ze dzedzinie co ojczec. Dokladnie nie
                    wiem. Ale nie mozna zwracac sie tak do ludzi nie znajomych.
                    • pioter34 Re: Otczestwo 12.03.07, 08:47
                      Zgadzam się z Kacapem, ale wg schematu Natalie to ty Kacap już nie jesteś
                      inteligencja.
                      • kacap_z_moskwy Re: Otczestwo 13.03.07, 07:33
                        No moge nie byc intelegencja smile Zreszta ze wszystcy inni obywateli Rosji
                        uwarzaja moskwiczow za zlych, skapych, oszostow, niekulturalnych, nie
                        inteligentnych... Poprostu wszystcy chcemy wyczac Wisniowy sad!
                        • pioter34 Re: Otczestwo 13.03.07, 09:57
                          E, chyba przesada. Przede wszystkim chodzi tu o mieszkańców Petersburga,
                          najbardziej kulturalnego miasta na świecie. Gdzie pod brzydkimi słowami na
                          murach znajduja się zawsze przeprosiny.
                          A swoją drogą okazuje się, że nawet Josif Brodski - wielki piterski noblista,
                          kilka razy użył w swoich wierszach słowa "bliadz'"
                • jemiela Cytat 09.03.07, 18:12
                  Jakoś tak przyszło mi do głowy zacytować Kapuścińskiego z "Lapidariów".....
                  Może nie na temat, a może wręcz przeciwnie.....


                  „Jak wiadomo, jest kilka odmian durniów. Np. - durnie bierni albo - durnie
                  agresywni. Dureń bierny zachowuje się pasywnie, na ogół milczy, mówi wolno, z
                  trudem, jakby jego własny język był mu obcy, ledwie znany. Ten typ durnia nie
                  musi być uciążliwy, nie musi denerwować.

                  Inaczej z głupotą agresywną. Być skazanym na ciągłe obcowanie z agresywnym
                  durniem to istne przekleństwo. Cierpi on na słowotok, plecie bez przerwy.
                  Apodyktycznie, ex cathedra. Wszystko dla niego jest jasne, oczywiste. Cechą
                  umysłu durnia jest niemożność przenikania świata, zejścia w głąb zjawisk. Dla
                  durnia wszystko ma jeden wymiar, ma gładką powierzchnię, po której jego
                  spojrzenie ślizga się bez przeszkód. Z powodu tej jednowymiarowości świat
                  durnia jest monotonny, sztampowy i dlatego głupców często zżera nuda.

                  Inna odmiana durnia - dureń chytry, który wszędzie upatruje działanie
                  tajemnych sił, dźwigni, sprężyn, spisków („coś się za tym kryje”, „coś w tym
                  musi być” itd.). W miejsce mądrości - przebiegłość, ale między tymi dwoma
                  cechami jest wielka różnica. Mądry - stara się rozumieć świat, przebiegły -
                  chce nim manipulować. Sfera polityki jest pełna przebiegłych ludzi, mądrych -
                  spotyka się tam rzadko.

                  Molier w „Uczonych białogłowach” mówi: „Głupiec uczony jest większym głupcem
                  niż głupiec nieuk”.

                  Na każdy temat dureń ma z góry ustalone opinie, których nigdy nie zmienia.
                  Sprawia wrażenie, jakby z nimi już się urodził, wyssał je z mlekiem matki. Ta
                  obserwacja jest argumentem na rzecz jednej z hipotez - a mianowicie tej, że
                  głupota nie wynika ani z braku wykształcenia, ani z winy środowiska, ale jest
                  kodem genetycznym, z którym człowiek już się rodzi. Być może mózg głupca jest
                  inaczej zbudowany, ma specyficzny kształt i swoisty skład chemiczny.
                  Informacje, które w nim krążą, są rzadkie, bełkotliwe, koślawe. W takim
                  wypadku można by traktować głupotę jako ułomność lub jako chorobę wrodzoną i -
                  raczej - nieuleczalną.

                  Zwraca uwagę, że opinie durnia są silnie zabarwione emocją, że wygłasza je on
                  nie tylko apodyktycznie, ale i z wielkim przyjęciem. Mamy wrażenie, że gotów
                  za nie oddać życie.

                  Obserwując C.D.:
                  na to, czego nie rozumie, reaguje bądź zjadliwą kpiną, bądź wściekłością.
                  Widząc dużo książek w pokoju, wykrzykuje z ironią:
                  - I po co to tyle czytać!
                  - A może i ty byś coś przeczytała?
                  - Ja? Jeszcze nie zgłupiałam!
                  Nie cierpi muzyki poważnej. Jeżeli usłyszy w radio pierwsze tony Bacha czy
                  Mozarta, rzuca się gwałtownie, żeby zmienić falę. Krzyczy - Nie! Nie!
                  - Kto taką muzykę rozumie? - pyta. - Większość ludzi nie rozumie!
                  Jej argument: większość. Durnie wiedzą, że są większością, że mają przewagę,
                  że panują.

                  Popper, jego wnikliwa uwaga na temat niewiedzy. Niewiedza - gdzieś pisze - nie
                  jest prostym brakiem wiedzy, lecz postawą, postawą odmowy, jest niezgodą na
                  przyjęcie wiedzy.

                  Głupota nie pozwala, żeby ją niepokoić. Rozbestwiona - rusza do ataku: tego,
                  który chciałby podzielić się z nią swoją wiedzą, pali na stosie, wrzuca do
                  lochów, zamyka w szpitalach dla umysłowo chorych.

                  Znane jest powiedzenie - on nie jest taki głupi, na jakiego wygląda. Czy
                  głupotę widać na twarzy? W jakim stopniu może ona ukształtować jej rysy, jej
                  wygląd? Zajmował się tym Schopenhauer, również Koniński i wielu innych.
                  Koniński twierdził, że nazistę można rozpoznać po twarzy. A durnia? czy
                  powiedzieć, że jest to twarz, której nie rozjaśnia żadne, płynące z wnętrza
                  światło, to stwierdzić coś sensownego?

                  Problem głupoty fascynował ludzi od najdawniejszych czasów. Dużo jest
                  literatury na ten temat.
                  Horacy w jednym z listów: Sapere aude! (Odważ się być mądrym!)
                  Schiller w „Dziewicy Orleańskiej”: Z głupotą nawet bogowie walczą nadaremnie.
                  Gogol: Kto dziś od kogo głupszy, to problem nie do rozwiązania.
                  St. Przybyszewska („Listy”, 1928): Dekobra, jak nikt inny przedstawia nam
                  nieśmiertelnego kolosa - głupotę ludzką w jej pełnej sile życia, w jej
                  objawach. Głupota jest nie tylko nieśmiertelna: jest wszechobejmująca, ponad
                  90% ludzkości to jej dożywotni więźniowie. I jest niezmienna w swej postaci:
                  weź pierwszą lepszą złą powieść, uchodzącą za ultranowoczesną: dokładnie ten
                  sam nonsens, o tym samym, w tym samym tonie głoszono przed 100 laty.

                  Głupota to rodzaj zauroczenia, odurzenia, mózgowej zaćmy. Stan na pograniczu
                  choroby psychicznej: słuchając durnia mamy wrażenie, że słyszymy człowieka,
                  który jest obłąkany”.
            • sedona Re: Otczestwo 28.02.07, 19:19
              A u mnie w domu przeciez nie moziwlo sie zadnym otczestwem, i ja w ogole tego nie znalam (dopoki nie
              zaczelam sie uczyc rosyjskiego), ale czesto zdarza nie sie okreslac znajome pary na przyklad tak:
              "Idziemy do Markow, urodziny sa u Jackow".
              • r0ger Re: Otczestwo 10.03.07, 11:59
                grazka100 napisała:

                > Cóż, co kraj to obyczaj. A nie irytuje Cię, że do leżącego we własnych
                > ekskrementach pijaka i złodzieja mówi się "proszę pana".

                Przykład w/g mnie trochę nietrafiony. Nie zwracam się do menela per Pan, ale również nie wyobrażam sobie powiedzieć np. Wiktorze Pawłowiczu...
                • grazka100 Re: Otczestwo 11.03.07, 19:04


                  Nie rozmawiam z menelami, ale chyba powiedziałabym "pan" - jak inaczej?
                  Znacznie łatwiejsza forma rosyjska do dorosłych "wy". bez "otczestwa", bo nie
                  znamy, a nawet jeśli znamy, to zbyt grzeczna i uprzejma.
                  • grazka100 Re: Otczestwo 11.03.07, 19:16

                    Miłe forumowiczki, przecież całe stulecia liczyli sie tylko mężczyźni, wpierw
                    otczestwo i nazwisko ojca, potem imię męża i jego nazwisko. A kobieta po
                    zamążpójściu dopóty była niewiestą ( niewiastą- czyli nie wiadomo kim), dopóki
                    nie urodziła syna i nie została synową, jako niewiesta siedziała przy posiłkach
                    przy piecu, przy stole dopiero jako synowa. To jest temat na inne forum, na
                    formu o problemie dyskryminacji kobiet ( zaznaczam, że nie czuję się i nie
                    jestem dyskryminowana).
    • a_weasley Re: Otczestwo 12.09.14, 21:39
      Pioter34 napisał:

      > Mam pytanie do Polaków, czy lekko wam przyszło zwracać się do Rosjan
      > otczestwem.

      Zwyczajnie. Wręcz pytam o otczestwo.
      Dokładnie tak samo z tym nie mam problemu, jak z tym, by zwracać się do Niemców "Herr <nazwisko>". W Polsce "panie <nazwisko>" jest niemal niegrzeczne.

      > I jak sie czuliście jak do was sie tak zwracano.

      Bezproblemowo.

      > Logicznie to kogo to obchodzi jak się nazywał mój ojciec. I wymienianie jego
      > ma mi okazywać szacunek? A jak ojciec nie był dobrym człowiekiem, albo
      > gorzej - był zdrajcą, mordercą? I ktos mi będzie codziennie wymieniał jego
      > imię.

      Jego nazwisko nosisz i tak (przynajmniej większosć ludzi nosi nazwisko swoich ojców).

      > A jak sie czują sieroty. Muszą wymyślać imię ojca,

      Że sierota, to nie zna imienia ojca? U nas się podaje imię ojca w różnych sytuacjach urzędowych i jak ktoś naprawdę z ojca nieznanego, to ma w papierach wpisane "jedno z imion męskich często występujących na danym terenie".
      • ruska-swolocz Re: Otczestwo 22.09.14, 18:37
        ???????
        www.youtube.com/watch?v=BcLhq0C0qb4
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka